Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#80613

(PW) ·
| Do ulubionych
Również temat budzący kontrowersje.

Wychowałam się na wsi. Jako dziecko pomagałam babci oprawiać króliki itp. Nie czuję z tego powodu jakiegoś uszczerbku na psychice.

Wujek dostał na poniedziałek wezwanie do "zerówki", do której uczęszcza jego jedyna córka. Mieszkają w tym samym domu, w którym kiedyś mieszkałam z rodzicami.
Powód?

Otóż podczas opowiadania, "co lubisz jeść najbardziej i czy pomagasz rodzicom/babci/dziadkowi/wstaw dowolne w przygotowaniu?", młoda odpowiedziała, że najbardziej lubi rosół i pomaga babci przy wyrwaniu piór z kury (oczywiście wcześniej zabitej). Młoda jest zupełnie normalną dziewczynką, nigdy nie zachowywała się lękliwie/agresywnie. W domu sama się z chęcią angażuje w karmienie krów/drobiu. Już teraz mówi, że będzie panią weterynarz. To, że widzi skąd bierze się mięso, nie jest chyba czymś nieodpowiednim, tym bardziej, że nikt jej nie zmusza na patrzenie jak babcia ucina kurze głowę.

Według jej wychowawczyni, jest to "patologiczne i nienormalne, źle wpływające na inne dzieci". Dlatego wujek ma się stawić w poniedziałek.

Dzieci rodzice szkoła

Skomentuj (61) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 169 (189)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…