Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#80662

~Taanonimowa ·
| Do ulubionych
Niedawno zmieniłam stanowisko pracy.

Na poprzednim stanowisku zastąpiła mnie dziewczyna o charakterze przeciwnym całkowicie do mojego - spokojna, można by rzec, że do tego stopnia, iż wydaje się być ślamazarna.

Szkoliłam ją 2 tygodnie, bo do obsługi recepcji nie ma potrzeby, aby szkolenie trwało dłużej (ja miałam szkolenia 5 dni, gdyż moja poprzedniczka odchodziła z pracy i radziłam sobie dobrze).

Zrozumiałe jest dla mnie to, że niektórzy potrzebują więcej czasu, żeby się zaadaptować, dlatego zaproponowałam, że jeśli nie będzie czegoś wiedziała, to ma do mnie dzwonić, a jej pomogę, ale w granicach zdrowego rozsądku, ponieważ mam także inne obowiązki i nie zawsze mogę akurat odebrać. W takiej sytuacji zaproponowałam też, że jeśli nie odbiorę, to ma zostawić coś na później, wysłać maila, a potem jej pomogę.

Sytuacja właściwa:

Od momentu, kiedy przeszłam na inne stanowisko, dzwoniła do mnie co 5 minut… dosłownie.
Ok, niektórych rzeczy mogła nie wiedzieć, ale ona dzwoniła pytać dosłownie o wszystko, przykłady:

(J)a, (O)na

1.
O - Hej, co robisz?
J - Liczę sprawozdania, a co?
O - Bo słuchaj, nie chce mi się iść do góry (12 schodków), zmienisz datę w kalendarzu?
J - Ale liczę sprawozdania i trochę zajęta jestem..
O - Oj przestań, oderwiesz się na chwilę i zobacz przy okazji, czy sala konferencyjna jest czysta.

Zatkało mnie, tym bardziej, że przekazałam jej, iż teraz należy to do jej obowiązków.

Listy-faktury, mówiłam kilkanaście razy, że trzeba wpisywać w tabelę (także pokazywałam codziennie przez te 2 tygodnie, w jaki sposób), a potem do mnie wysłać, zanotowała na kartce, w skoroszycie, w umowie także ma napisane, aby taką ewidencję prowadzić.

2.

O - Hej, co mam ci wpisywać w tabelę z fakturami?
J - Kwoty faktur, które przychodzą pocztą.
O - Ok, dobra, dzięki, rozumiem.
5 minut później:
O - To ja, słuchaj, a fakturę XXX też mam Ci wpisać?
J - A przyszła pocztą?
O - Tak.
J - To wpisz.
O - Aha, bo ja nie wiedziałam.
Dzwoniła jeszcze kilka razy, żeby zapytać czy taką i taką fakturę ma wpisać.

Sytuacji takich było mnóstwo, ale ostatnio szczęka mi opadła.

Nowa koleżanka pracuje na swoim stanowisku niecały miesiąc (jeszcze umowa na okres próbny). Kiedy minął równy tydzień od jej zatrudnienia (15 października), a ja akurat zanosiłam list do wysłania dla niej, widzę, że smaruje coś na kartce urlopowej:

J - Urlop bierzesz?
O - No, biorę.
J - A na kiedy?
O - No przed świętami, między Świętami Bożego Narodzenia i po Nowym Roku (razem 11 dni), bo to gorący okres jest i chcę odpocząć (wcześniej nie pracowała). A że ty kiedyś byłaś na tym stanowisku, to przyjdziesz za mnie wtedy.

Zrobiłam oczy jak pięciozłotówki, bo nawet nie wyrobiła sobie jeszcze prawa do tylu dni urlopu. Przełożona powiedziała, że jej go nie podpisze, bo ja mam do urlopu prawo jako pierwsza (jeszcze nie byłam w tym roku, a wniosek składałam szybciej niż ona).

Foch i zgrzytanie zębami, ale co tam…

Chociaż mam spokój z telefonami. :D

praca

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 134 (144)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…