Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#80856

(PW) ·
| Do ulubionych
Szukam prywatnego nauczyciela hiszpańskiego i rosyjskiego. Wymagań nie mam dużych, bo mam w planach dużo uczyć się z książek, potrzebuję przede wszystkim odrobiny pomocy w gramatyce i konwersacji. Hiszpańskiego chciałabym uczyć się razem z koleżanką. Przeglądałam ogłoszenia, orientowałam się w cenach. W końcu wrzuciłam na FB własne ogłoszenie na kilku grupach tematycznych.


1. W ogłoszeniu napisałam, że interesują mnie lekcje tylko z native speakerem lub z osobą, która zna język płynnie i ma doświadczenie w nauczaniu go. Jakieś 20 wiadomości od facetów pochodzenia bliskowschodniego. Każdy deklarował dobrą znajomość hiszpańskiego. Po dopytaniu przeze mnie, co to znaczy dobra znajomość języka i gdzie się go uczyli, otrzymywałam odpowiedzi typu:

- Pracowałem kiedyś w Hiszpanii i dogadywałam się z Hiszpanami
- Ukończyłem kurs hiszpańskiego na poziomie B1, mam certyfikat
- Nie uczyłem się hiszpańskiego, ale umiem bardzo dobrze włoski, a to podobne
- Hehe, pokaż cycki
- A po co się tak dopytujesz?

2.Nauczycielki rosyjskiego

Zaznaczyłam, że cena jaką jestem w stanie zapłacić za 60 min nauki rosyjskiego to 20 euro. Ceny ogólnie wahają się między 10 a 30 euro. Ja rozumiem, że kwalifikacje się ceni. Serio, uważam, że jak ktoś jest wykształcony i ma kompetencje to ma prawo żądać więcej za swoją pracę. Mnie jednak nie stać na płacenie 30-40 euro za godzinę, dlatego napisałam w ogłoszeniu cenę jaką jestem w stanie zapłacić. Nie przeszkadzało to kilku Rosjankom wysyłać mi wypracowań na temat swoich kompetencji i doświadczenia, a na koniec powalić mnie ceną typu 50 euro za 90 min. Jedna zaproponowała mi 40 euro za godzinę. Odpisałam, że to za dużo i niestety nie będę tej propozycji brała pod uwagę. Pani odpisała:

- Jeśli jest pani płacić tylko 20, to nie ma sprawy będziemy się umawiać na 30 min.

Aha.

3. Szkoły językowe.

W ogłoszeniu napisałam, że nie interesują mnie kursy w szkołach językowych.

Zasypał mnie spam ze szkół językowych. Już nawet nie to, że jakaś prywatna osoba informowała, że naucza w takiej i takiej szkole i poleca kurs, tylko bezczelne spamowanie reklamami z profilów szkół językowych.

4. W ogłoszeniu o nauce hiszpańskiego, napisałam, że cena jaka mnie interesuje to max. 35 euro za 60 min za DWIE osoby.
Pani od hiszpańskiego wysłała interesującą ofertę, lekcje po 90 min 50 euro. Do przełknięcia. Po dogadaniu szczegółów, koleżanka, która chciała zacząć ze mną kurs, zaczęła się wahać, więc zapytałam się pani nauczycielki, jaka była by cena za jedną osobę. Odpowiedź:
- No przecież ja pani podałam cenę za jedną osobę.

Pani się ceni. 100 euro za 1,5h pracy to nie byle co.

5. Naprzykrzanie się.

Inaczej tego nie nazwę. Kilka osób otrzymało ode mnie wiadomość, że ich oferta z jakiegoś powodu mnie nie interesuje. Zamiast grzecznie się pożegnać często wysyłali po kilkanaście (!) wiadomości typu:

- I co, znalazła pani kogoś? Może jednak się pani zdecyduje?
- Pewnie pani jeszcze szuka, bo z takimi wymaganiami to i tak pani nie znajdzie.
- Mogę pani opuścić cenę o 2 euro, czy wtedy się pani zdecyduje?


6. Włoski, francuski, angielski, wtf?

Kilkanaście wiadomości o treści:

- Cześć, oferuję prywatne lekcje włoskiego/francuskiego/chińskiego. Proszę się do mnie odezwać.

- Witam, nie interesuje mnie nauka tych języków.

- Ale to fajniejszy język niż hiszpański, zapraszam.

Szukam... :)

uslugi

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 113 (135)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…