Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#80872

~historiazparytetem ·
| Do ulubionych
Historia z parytetami przypomniała mi sytuację, w której znalazłam się parę lat temu.

W firmie pracowałam wtedy już 3 lata. Kierownik zapowiadał mi, że wkrótce stanę się jego koleżanką na stanowisku, bo mam doświadczenie i wymagane umiejętności. Awansu nie dostałam.

Nie dlatego, że źle pracowałam. Nie dlatego, że się spóźniałam lub byłam niemiła. Nie dostałam go tylko dlatego, że byłam kobietą. Według kierownika szef powiedział mu wyraźnie, że on mnie nie awansuje, bo po zastrzyku gotówki zajdę w ciążę. Skąd miał szef taką pewność? Rok wcześniej wyszłam za mąż i przyniosłam dla kolegów z pracy ciasto (taki miły gest dla współpracowników), także i on otrzymał kawałek. Dodatkowo miałam 26 lat. Szef dodał swoją wizję świata, a potem otrzymał wynik, że awans=pewna ciąża i konieczność zatrudnienia kogoś na zastępstwo.

Awans dostał mężczyzna, który w firmie zatrudniony był 1,5 roku i do tego nie posiadał jednej z ważniejszych umiejętności - biegłego poziomu j. angielskiego, bo całe życie uczył się j. niemieckiego.

Po tej akcji zaniosłam CV w inne miejsca. I tak wyszło, że wkrótce potem przyniosłam wypowiedzenie, bo inna firma oferowała mi lepsze warunki. Szef był zdziwiony, a gdy powiedziałam mu o przyczynie (to znaczy traktowaniu potencjalnej pracownicy jako krowy rodnej, która chce tylko naciągnąć go na macierzyński) powiedział, że właśnie przez to nie awansuje żadnej kobiety, bo pewnie idę do innej firmy, żeby tam zajść w ciążę tuż po zatrudnieniu mnie.

Tak, szef to typowy Janusz i z charakteru i z wyglądu. Nie tęsknię za współpracą.

praca

Skomentuj (58) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 106 (148)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…