Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#80899

~patrykm ·
| Do ulubionych
W tegorocznym sezonie nie chciałem się znaleźć w gronie "zaskoczonych przez zimę" kierowców. Piekielna jest raczej cała sytuacja, niż konkretne osoby. Do rzeczy:

W środę 22 listopada udałem się do warsztatu samochodowego, w niewielkiej odległości od mojego miejsca pracy, celem zakupu i założenia opon zimowych. Mechanik opony zamówił, miały być na piątek, ew. na poniedziałek.

W piątek, jak prawem Murphy'ego można zgadnąć, opony nie dojechały - trudno - zimy jeszcze nie ma, można poczekać.

W poniedziałek przed pracą zajeżdżam do warsztatu - Mechanika nie ma, a jego Pomocnik informuje, że opony będą we wtorek.

We wtorek, dostawa opon została wyznaczona na środę...

...w środę na czwartek...

...a w czwarte na "może" piątek...

Mimo, że jestem człowiekiem dość cierpliwym, to w tej sytuacji miałem dość. Szczególnie, że następnego dnia zapowiadali opady 5-10cm i mocny początek zimy. Po wielu próbach dodzwonienia się do Mechanika, w końcu odebrał telefon. Na moje żądanie anulowania zamówienia, odmówił, tłumacząc się umową z dostawcą, która mu tego zabraniała - ale może wymienić na inne (Czyli zmienić zamówienie już może - a odwołać już nie - mimo faktu, iż opony nawet nie zostały wysłane). Obiecał dzwonić do dostawcy i znaleźć rozwiązanie.

Ok. godziny 19 tego samego dnia dostaję telefon: Opony będą jutro (tj. piątek 1/12) do godziny 13. Okej - nie widzi mi się tracenie zaliczki, ani szukanie opon przez weekend. Spróbujemy, ostatnia szansa. Szczególnie, że tu zima już uderzyła. Tylko z 6-letnimi oponami będzie ciężko się po śniegu poruszać...(Auto kupione kilka tygodni temu, ze starymi oponami).

W Piątek po 13-tej dostaję telefon! Opony dojechały! Ale tylko dwie...pozostała para wysłana z innego magazynu, z dostawą na 15. No to czekamy...

O 16 kolejny telefon - można samochód zostawić, na 17 będzie gotowy. W końcu!

Samochód zostawiony, czekam na telefon. Ok. 17.30 pracę skończyłem i lecę do warsztatu. Wchodzę, patrzę - a tu samochodu nie ma. Co się stało? Mieli zajęte wszystkie podnośniki, więc zawieźli moje auto (BEZ mojej wiedzy!) do innego zakładu, kilkanaście kilometrów dalej. Założyli dwie opony, na kolejne dwie czekają, bo jednak nie doszły. Po ok. 30 minutach brakujące opony w końcu dojechały. Dopiero po kolejnej godzinie odjechałem w stronę domu, w nowych oponach.

Co jak co, ale tego warsztatu już nie odwiedzę...

mechanik samochod warsztat

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 89 (101)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…