Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#81047

(PW) ·
| Do ulubionych
Nie tak dawno oddawałem krew i już po wszystkim, kiedy wychodziłem ze stacji pakując wszystkie fanty do torby (nie dałem rady w środku bo był straszny tłok) zaczepiła mnie jakaś kobieta z pytaniem gdzie tutaj można oddać krew do badań. Odwracam się i pokazuję budynek, z którego właśnie wyszedłem. Wtem łapie mnie z całej siły za łokieć i każe się zaprowadzić. Nieszczęśliwie złapała mnie za rękę z której miałem pobieraną krew, poczułem silny ból i rozchodzącą się wilgoć. Po podwinięciu rękawa widzę krew sączącą się spod plastra. w te pędy lecę na stację i proszę pielęgniarki o pomoc. Szybko mnie opatrują, zakładając już solidny opatrunek.

W trakcie wchodzi babsztyl i pyta się o to o co mnie, ja odpowiadam na pytanie pielęgniarki co do tego co się stało wskazując na babsztyla. Ta się zaczęła drzeć, że moim obowiązkiem było ją zaprowadzić pod drzwi jako kobietę.

Nie jestem w stanie przytoczyć całej awantury jaka miała miejsce ponieważ przeniosła się w inne miejsce na stacji, a mi pielęgniarki kazały usiąść jeszcze na kwadrans i dla pewności, że nie odlecę kazały wypić 0,5 l wody. W sumie skończyło się na tym, że odmówiły obsłużenia jej ponieważ nie miała skierowania na badania dodatkowo argumentując odmowę strajkiem (miał miejsce ale mimo to obsługiwały krwiodawców).

Mi wykwitł "piękny" fioletowo-żółty siniak, który nie zejdzie mi pewnie do końca świąt. Pielęgniarki też się nasłuchały swoje, a cała reszta krwiodawców usłyszała życzenia aby dostali HIVa i pozdychali.

Stacja krwiodawstwa

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 158 (176)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…