Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#81127

(PW) ·
| Do ulubionych
Specjalnie tę historyjkę zostawiłam na nowy rok, coby nie wzbudzać gówno-burzy dotyczącej jak dalej się potoczą losy mojego związku, bądź jak dana sytuacja na niego wpłynie. Sprawa się rozchodzi o sylwestra.

Pokrótce, mieszkam z narzeczonym już ponad 3 lata. Raz jest lepiej, raz gorzej, jak to w każdym związku. Generalnie jesteśmy trochę na zasadzie "przeciwieństwa się przyciągają". Mamy kilka wspólnych pasji i tematów, które pielęgnujemy razem w domu, ale poza nim jakby każde z nas żyje swoim życiem. Przykładowo: mój luby jest programistą, ja kształcę się jako ilustrator, on jest umysł ścisły, ja humanistyczny itp, itd. Kilka razy z rzędu zastanawialiśmy się co robić w ten feralny dzień, zazwyczaj szło na kompromis... Raz spędzamy "sylwka" w jego stylu, raz w moim. Skutkowało to tym, że na przemian byliśmy nieszczęśliwi. On się męczył ilością alkoholu, karaoke i tematami mało wyniosłymi, a ja się męczyłam słuchaniem o tym kto jest najlepszy w jaką planszówkę, jakie to innowacje są wprowadzane do języka programowania, bądź który cydr ma najwięcej majestatyczności w smaku itp... a jak już przyszło siedzieć w domu, to jakiś film, herbatka i dobranoc.

Debaty trwały długo, ale ustaliliśmy w końcu, że każde z nas spędzi ten dzień po swojemu. On postanowił pograć w jakieś gry z kumplami, ja postanowiłam iść do przyjaciółki na domówkę.
Oboje szczęśliwi... do czasu...

Do czasu jak nie zaczęliśmy informować każdego pytającego co robimy w Sylwestra. 90% ludzi na wieść że spędzamy osobno reagowała świętym oburzeniem, no bo przecież "TO WASZ OBOWIĄZEK IŚĆ RAZEM I SIĘ DOBRZE BAWIĆ", "A CO SOBIE LUDZIE POMYŚLĄ", "W WASZYM ZWIĄZKU NA PEWNO ŹLE SIĘ DZIEJE", "TO NIE MA PRZYSZŁOŚCI", "POWINNAŚ SIĘ POŚWIĘCIĆ", (tutaj cytat znajomej która nas zapraszała, po tym jak się dowiedziała że ewentualnie będę sama) "ALBO PRZYJDZIECIE RAZEM ALBO WCALE, CO TY W OGÓLE ODP... NIE MA OPCJIIIII, CO MNIE OBCHODZI ŻE ON NIE LUBI TAKICH KLIMATÓW, JAK KOCHA TO WYTRZYMA"...(rodzice) "CO TO ZA ZWIĄZEK, WEŹTA IDŹTA BO SIE BENDOM ŚMIAŁY INNE PARY".

Szczerze moi drodzy, do tej pory jakoś tak specjalnie nie zwracałam na to uwagi, no bo faktycznie jakoś próbowaliśmy iść na kompromisy, no ni cholery nie wyszło. Oboje nie mieliśmy problemu, każdy się dobrze bawił, mamy siebie na co dzień, a w naszym mniemaniu sylwester czy nie sylwester, to kolejny dzień i kropka. Aczkolwiek reakcja ludzi głównie mnie wprowadziła w duże zakłopotanie i było mi przykro, chłop olał bo jest mniej podatny na sugestie.

Jest po tym rozdzielonym sylwestrze, nic się nie zmieniło.... nadal się kochamy, nadal mieszkamy razem, ale jakoś te spojrzenia mniej przychylne... i jakoś mi ciężej rozmawiać z ludźmi co na co dzień niby spoko, a szykanują, bo się ktoś wyłamie ze schematu...

Taka tam gówno-burza o to co wypada, a co nie wypada.

Skomentuj (29) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 164 (218)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…