Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#81152

~XLS ·
| Do ulubionych
Dyskryminacja ze względu na płeć, wersja szkolna.

Czasy podstawówki, około 1997 roku. Szkoła w ponad 200-tysięcznym mieście.

Nauczyciele mieli dwa sposoby zwracania się do uczniów. Po imieniu (zdrobniale, miłym, cukierkowo słodkim głosikiem) i po nazwisku (warcząc i krzycząc). Zależało to od płci ucznia. Tak też dziewczynki były nazywane Ewelinka, Martynka i Karolinka, tak słodko, że aż ociekało lukrem, a chłopcy Kowalski, Nowak i Malinowski, warknięciem jak do psa, który nabroił.

7-8-letnie dziecko różnie znosi niepowodzenia i krytykę. Nauczyciele nauczania początkowego to wiedzą. Jak dziewczynce nie poszło, dostała jedynkę i się popłakała, to nauczycielka przechodziła w tryb cukierkowego głosiku, pocieszała, aż w końcu przepraszała i zamiast jedynki wpisywała dwójkę. Jak chłopiec dostawał jedynkę i się popłakał, to nauczycielka przechodziła w tryb warczenia i krzyku, gnoiła ucznia, że jest głupi, że nieuk, i że co to ma być, że FACET (7-letnie dziecko) płacze, wyśmiewała go i zachęcała do tego resztę klasy.

Teraz apogeum.

Na jakiejś lekcji pokłóciłem się z koleżanką z klasy. Poszło o pytanie "jak się miewasz?”. Twierdziła ona, że mówi się i pisze "jak się niewasz?" Mówiłem, że nie ma takiego słowa jak "niewasz", a "miewasz" pochodzi od "masz".

Zaczęła mnie wyzywać i rzucać we mnie długopisami, kredkami itd. Nauczycielka interweniowała. Zapytała, o co poszło, po czym przyznała rację koleżance, a ja dostałem opieprz, że jestem niegrzeczny, że ją zaczepiam i zaczynam.

Nie wiem jak to podsumować...

szkoła równość dyskryminacja

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 73 (149)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…