Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#81158

~studentkazwielkiegomiasta ·
| Do ulubionych
Jestem na 3. roku studiów.

Wydawać by się mogło, że już otaczać mnie będą ludzie dorośli. Szczególnie, gdy ze 100 początkowych osób pozostało nas ponad 30. Jednak postawa Oli (imię zmienione) cały czas temu przeczy. Ola przeniosła się do nas z WARSZAWY (z dużych liter, bo cały czas to podkreśla w rozmowach). Z różnic programowych część już zaliczyła, część stwierdziła, że weźmie na warunek. Ola jest też alfą i omegą, a więc w sumie nikt nie wie, po co jej studia. Jest prawnikiem, lekarzem, politykiem oraz fizykiem w jednym. Inni nie mają pojęcia. A jeśli ona nie wie, to zawsze ma znajomego, bądź jej mama ma o danym zagadnieniu pojęcie. Ola również jest oszczędna, bo po przeprowadzce, wraz z jej rodzicami, pod miasto obok miejscowości, w której studiujemy, oszczędza na wynajęciu mieszkania, a my wszyscy robimy źle, bo wynajmujemy. Z takim opisem Oli mogę zacząć właściwe epizody.

1. Integracja.

Na początku każdego roku akademickiego z grupą staramy się gdzieś wyjść. Wiadomo, nie każdy może wpaść, bo nie odpowiada mu termin albo coś. Nie naciskamy. Ola, gdy została zaproszona na taki wypad, odpowiedziała, że ona nie pójdzie, bo nie ma jak wrócić do domu po godzinie 23. Odparliśmy, że możemy ją odprowadzić na ostatni pociąg, jeśli chce z nami pójść i boi się wracać sama na pociąg. Spytała się, czy dalej pójdziemy się bawić. Odpowiedzieliśmy, że owszem, bo planowaliśmy iść do klubu. W takim razie odparła, że ona nie przyjdzie, bo ominie ją zabawa, a my po jej odprowadzeniu jako koledzy powinniśmy skończyć imprezę. I żeby była jasność - nie zaproponowaliśmy jej noclegu u żadnego z nas, chociaż znalazłoby się miejsce, bo znaliśmy ją wtedy jakieś 1,5 tygodnia, czyli była mimo wszystko obca. No ale cóż, ogarnęliśmy imprezę sami, ktoś wrzucił zdjęcie na fejsa. Pod zdjęciem komentarz od Oli "Fajnie się beze mnie bawicie :*”. Wiedzieliśmy już, że z Olą będzie ciekawie.

2. Różnice programowe.

Jako, że miała do nadrobienia przedmiot X, który zdaliśmy w 3. semestrze, to prosiła nas o książki. Wyjaśniliśmy jej, że książek żadnych nie mieliśmy, bo wszystko dostawaliśmy na wykładach. Ona również, tak jak my wcześniej, dostała skrypt z pytaniami od prowadzącego, które gdyby tylko chodziła na zajęcia, opracowywałaby na bieżąco. Jak się okazało - nie chodziła ona na wykłady, bo myślała, że uda jej się nadrobić z książki i wykłady były na 8 rano, a ona takiego dojazdu nie miała (co było oczywistym kłamstwem). Potem zaczęła prosić o notatki. Zaśmialiśmy się, że nic za darmo, ale ktoś jej poradził, żeby odszukała w plikach grupy na fejsie, bo wrzucaliśmy sobie opracowane pytania. To był chyba za duży wysiłek, bo była obrażona za to, że kazaliśmy jej płacić.

3. Święta i wolne.

Tak wyszło, że niektóre przedmioty nam się już skończyły i zarówno w środę, jak i czwartek mieliśmy mieć łącznie 4 przedmioty. Ustaliliśmy z prowadzącymi, że chcemy to odrobić i mieć wolne do Trzech Króli. Wszyscy się zgodzili. Raz mieliśmy przyjść wcześniej przez następne 3 zajęcia, raz zrobiliśmy maraton. I pojawił się problem ćwiczeń obowiązkowych, z których zaliczenie jest na obecność. Prowadząca zaproponowała, żebyśmy zostawali po zajęciach po godzinie i odrobili to, co mieliśmy w ciągu dwóch tygodni. Wszyscy się zgodzili. Nawet Ola. Jednak na świętach będąc, widzimy jej post na grupie, w którym mówi, że ona jednak chce mieć te ćwiczenia normalnie 3 stycznia i napisała już do dziekanatu w tej sprawie. Dobrze, że ktoś w dziekanacie był racjonalny i wiedząc o tle sytuacji, postanowił napisać do starosty grupy z informacją, że zapoznali się z naszym mailem (który poszedł zaraz po tym, jak Ola wstawiła na fejsa swojego posta) i że zajęcia będą tak, jak ustaliliśmy z prowadzącą.

4. Ogólne współżycie społeczne.

Na porządku dziennym od Oli usłyszysz:
-"Boże, jak ja się dzisiaj nie wyspałam. Musiałam wstać o 5 rano, żeby przyjechać na te zajęcia" <Gdy dzieli ją od miasta 15 km>.
-"Ej, a dlaczego nikt mi nie powiedział, że dzisiaj jest kolos?" <gdy kolokwia zapowiedziane są przez wykładowce co tydzień>.
-"Mogę notatki?" <po godzinie siedzenia na zajęciach i patrzenia w telefon, zamiast notowania>.
-"A starczy mi ECTS-ów, jak nie zdam X? Czy będę musiała już powtarzać?" <nie wiem, ile ECTS masz i się na warunkach nie znam, bo ich nie miałam>.
-"A ja uważam, że PiS to okropna partia" <gdy dosłownie 5 minut wcześniej w dyskusji zachwalała reformę sądownictwa, bo "ktoś się wziął za tę klikę" i 500+>.
-"Ona nie wie gdzie jest ulica X, bo ona mieszkała w Warszawie;
Ona nie wie gdzie jest ten konkretny punkt ksero, bo ona w Warszawie miała pod blokiem;
Ona nie lubi jeździć pociągiem, bo metro w Warszawie jest lepsze" <tu pasuje cokolwiek, bo i tak zaraz będzie "bo w Warszawie”>.

Tak że często dorosłość jest tylko cyferką w dowodzie, co Ola udowadnia mi i całej grupie co chwilę.

studia

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 137 (169)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…