Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#81267

(PW) ·
| Do ulubionych
Są ferie, więc koleżanka małżonka, ja i dwa wnuczki hajda w góry. Samolocik do Wrocka, na lotnisku autko z wypożyczalni, hotel czeka - miód i orzeszki. Pan w wypożyczalni sympatyczny, prowadzi do Nissana (suv). Pan widzi, że z dziećmi i wie, że jedziemy w góry w styczniu. Na miejscu, hotel OK, jedzonko dobre, śnieg na stoku jest, ale asfalt czarny. To ważne, bo podjazd do aparthotelu ostro pod górę.

Następnego dnia, gdy byliśmy na stoku sypnęło i to całkiem konkretnie. Wracamy, a tu zonk! Autko ślizga się jak na masełku. Dojechaliśmy rozpędem do połowy górki, za nami inne samochody, a Nissan z uporem maniaka jedzie na boki, a głównie w dół. W aucie panika, Sajgon i przerażenie, jakiś gość z wypożyczalni nart (wielkie dzięki!) sypie nam piasek pod koła. Wyskakuję i próbuję popchnąć, ale dziadek z suvem ma małe szanse.

Dolatują obcojęzyczne babeczki (bol'szoje spasiba) i jacyś przechodnie i wspólnymi siłami zapychamy autko na najbliższy parking. Czy już wiesz szanowny czytelniku co się stało? Dokładnie tak.

Pan location manager z wypożyczalni Global na lotnisku we Wrocławiu, w styczniu, do jazdy z dziećmi w górach podstawił nam autko na LETNICH KAPCIACH!!!(Pobierając zresztą winterization fee - choć być może płyn do spryskiwacza był zimowy).

Co robimy - oczywiście dryńdamy do Pana location managera. W ramach dobrej rady dostajemy podpowiedź, że tym może się zająć techniczny assistance o numerze... (jest przy kluczykach). Ani przepraszam, ani pocałuj się w rewers. Assistance nie odbiera. Pan manager też wyłączył telefon, albo widząc nasz numer stosuje unik strategiczny. Na szczęście udaje się dodzwonić do assistance, a tam inny świat.

Samochód zastępczy możemy podstawić dziś wieczorem, po Nissana przyjedzie laweta, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie zgodzi się jechać na letnich oponach po górach. Następnego dnia dostajemy wypasione BMW X3 4x4 (z całkiem innej wypożyczalni - dzięki Volvia!) i wypychamy Nissana z parkingu, bo panu od lawety nie udaje się samodzielnie opuścić miejsca parkingowego. I już znowu niezmącony spokój.

A teraz na zakończenie, bo ktoś może zrobić shitstorma, że przecież dostaliśmy autko zastępcze i to wyższej klasy, więc o co biega. W razie przypadkowej awarii wypożyczonego samochodu jest to tak zwana dobra praktyka handlowa na przeprosiny. A to, co się stało, to świadome narażenie życia i zdrowia czterech osób, w tym dwójki dzieci i kwalifikuje się do prokuratury.

Mili czytelnicy! Jeśli bierzecie w zimie autko z wypożyczalni, to przyjrzyjcie się kapciom. Coś tam na nich powinno być - winter albo rysunki płatków śniegu. A jeżeli bierzecie autko z Globalu to przyjrzyjcie się szczególnie dokładnie!

PS. Podaję szczegóły, bo wszystko jest udokumentowane na papierze, zdjęciach i filmach.

Skomentuj (44) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 197 (229)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…