Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#81601

(PW) ·
| Do ulubionych
Kolejna o sporach sąsiedzkich.

Moi teściowie mieszkają w małej miejscowości. Bardzo ładnej i malowniczej, wieś spokojna, wieś wesoła, sami emeryci - kto młody, to pracuje w mieście, a krowę to ma jeden sąsiad chyba rekreacyjnie. Ale nie o to chodzi.

Teściowa była ostatnio na zebraniu zwołanym przez sołtysa, są tam omawiane różne bieżące sprawy. Padła też propozycja, żeby, korzystając ze zbliżających się wyborów, zawalczyć o wyremontowanie drogi. Jakoś tak wyszło, że wieś jest trochę na uboczu, nie jest miejscowością przelotową, a oni są ostatni do wszelkich remontów. Asfalt jest tak połatany, że oryginalnego, kładzionego 25 lat temu, to już chyba nie ma ani kawałka, za to jazda wiosną po roztopach spokojnie może posłużyć jako trening dla kierowców offroadowych.

Wydawać by się mogło, że każdy się pod czymś takim podpisze, prawda?

Otóż nie. Zawsze się trafi taki, co wie lepiej. Jeden sąsiad jest tak bardzo przeciw, że aż się zapienił z wściekłości. On nie da, nie pozwoli, na co to komu!

Powód jego oporu wszyscy znają. Sąsiad mieszka na zakręcie, ze swoim płotem wszedł tak mocno w drogę, że zajął nawet rów przydrożny, który wszędzie jest, zaś u niego nagle się urywa i dalej znowu się pojawia.

Nasadził krzewów i tak zasłonił przejazd, że każdy tam jedzie 20 km/h, a i tak widać cokolwiek tylko dzięki temu, że ktoś po znajomości załatwił drogowe lustro. A jak będzie nowa droga, to przecież przyjdą geodeci, ktoś się dopatrzy, doliczy i będzie musiał płot zabrać, a przecież nie po to stawiał murowany.

sąsiedzi

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 230 (236)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…