Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Z moim bratem zostaliśmy wychowani tak, że obowiązki domowe wypełniane są niezależnie od płci po równo. Moja mama podchodziła do tego bardzo poważnie, gdy mój brat się skarżył "Gaja powinna zmywać, bo jest kobietą", było mu wyjaśniane, dlaczego tak nie jest. Niewątpliwie za to wychowanie jest wdzięczna moja obecna bratowa.

Z kolei brat mojej mamy i jego synowie byli wychowani bardzo tradycyjnie, nawet nogą nie kiwnęli. Kuzyni są wyjątkowymi przypadkami (dwa dorosłe chłopy) "synusiów mamusi", co udowodnił ostatni, rodzinny obiad. Jemy, jeden kuzyn skończył i nagle… próbuje mi wcisnąć swój talerz, "odnieś za mnie, w końcu miejsce kobiet jest w kuchni, hehe”.

Na mój komentarz, żeby sam sobie odniósł, wuj się obruszył i zaczął: „zobacz, jaką feministkę wychowałaś". Moja mama (która brata szczerze nie znosi) powiedziała głośno, że lepsza feministka niż dwie męskie kaleki, które talerzy po sobie nie umieją odnieść. Rodzinnej kłótni zapobiegła jedynie moja ciotka, która poprosiła wszystkich o spokój.

Potem zaś usłyszałam od babci: "widzisz, gdybyś odniosła, nie byłoby problemów". Nie dziwię się bratu, że nie chodzi już na rodzinne spotkania.

Rodzina

Skomentuj (51) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 212 (234)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…