Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#81886

~Wanglersky ·
| Do ulubionych
Bardzo "spodobał" mi się wpis #81652 o urzędasach, a już totalnego banana na mojej twarzy wywołało stwierdzenie "Tu zwracam uwagę na pierwszą piekielność i idiotyzm. Moja ziemia, mój własny dom, a jakiś popaprany urzędniczyna daje mi pozwolenie".

Wiecie z jakiego powodu w Polsce machina urzędnicza MUSI być tak rozwinięta, że na wyjęcie cegły potrzeba 20 świstków papieru z pieczątką ministra i proboszcza? Odpowiedź jest prosta - bo Polak Polakowi Ch... znaczy Polakiem...

Oczywiście zgadzam się, że Polska maszyna urzędnicza przypomina bardziej koło napędzane osłem (dosłownie i w przenośni) niż sprawny komputer a wszystkie druki urzędowe powinny być ograniczone do minimum i załatwiane w jednym okienku.

Wracając do tematu - na przestrzeni mojego doświadczenia zawodowego i prywatnego spotkałem się z wieloma stwierdzeniami "moje, moja, prywatna, to złodzieje, urzędasy itp.". Co dziwne, w każdym z tych przypadków bardzo mocno działało prawo Kalego - Ja nie mogę uzyskać pozwolenia na rozbudowę domu o 2 kondygnacje i zasłonić sąsiadom dostępu do słońca, widoków itp. to źle. A przecież to moja ziemia i nikomu nic do tego! - ale jak sąsiad nie może się rozbudować i mi zaglądać z 2 piętra w ogródek to dobrze.

Właśnie z tego powodu konieczne jest milion pięćset dwa dziewięćset papierków - Ty nie masz komina, ale potrzebujesz na to zaświadczenia. Dlaczego? Bo zapewne nie jeden Janusz oszczędzania też komina nie zgłosił i teraz w ramach oszczędności pali opony i śmieci w swojej piwnicy śmiejąc się, jak to on nie "wyrolował fiskusa".

Kolejna sprawa to "domorośli deweloperzy". Zanim weszło w życie Lex Szyszko - czyli kto ma siekierę ten rąbie - bardzo często "Janusze dewelopingu" kupowali małe działki, uzyskiwali zgody na zabudowę jednorodzinną a przedstawiali plany budowy 2 lub 3 kondygnacyjnego domu z 6 oddzielnymi mieszkaniami - każdy powie, że to jego sprawa co chce wybudować i ok. Problem polega na tym, że Janush chciał wycinać z posesji 70-100 letnie drzewa jako osoba prywatna (za friko) a sprzedawać mieszkania jak przedsiębiorca (a Ci za wycinkę drzewa musieli płacić/robić nasady).

Ja też wolałbym żyć w takiej rzeczywistości, w której każdy chociaż odrobinę myśli o drugim człowieku żyjącym w pobliżu. Niestety, w naszym kochanym kraju każdy przejaw grzeczności brany jest za strach i uległość a chamstwo i agresja za odwagę i "branie co mi się należy". Do sąsiadów można chodzić, prosić i tłumaczyć żeby nie palili liści benzyną pod twoim oknem, to Cię wyśmieją, ale raz powiedz, że zaraz zrobisz komuś z d.. jesień średniowiecza i wrzucisz go do tego ogniska, to nabierasz "szacunku" i nagle można palić liście w bezpiecznym dołku z dala od twoich okien.

Więc następnym razem wypełniając stosy WAM niepotrzebnych papierów pamiętajcie, że za każdym kolejnym pozwoleniem/drukiem/oświadczeniem itp. kryje się historia jakiegoś debila lub Janusha biznesu, a także wasze bezpieczeństwo - i przed wypadkiem i przed nielegalnym Januszem. Pamiętaj, to że ty jesteś normalny i nie wybudujesz świniarni lub apartamentowca w środku osiedla domków jednorodzinnych nie oznacza, że Janusz za płotem nie robi właśnie "magistra prawa na wyższej uczelni WWW" i nie poszukuje sposobu jak obejść wszelkie obostrzenia i uprzykrzyć twoje życie w imię jego "prawa własności"!

Urzędy Janusze biznesu własność

Skomentuj (42) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 225 (271)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…