Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82135

(PW) ·
| Do ulubionych
Pracuję w pewnym zakładzie produkcyjnym w trudnej branży. Ze względu na wysokie kary finansowe, nie ma miejsca na najmniejsze błędy w dostawach do klientów. Właściwie nie ma miejsca na jakiekolwiek błędy, ponieważ produkt finalny naszych klientów jest ściśle związany z bezpieczeństwem użytkowania. Kiedy widzicie w tv nowy produkt naszego klienta, wiedzcie, że masa ludzi przeszła przez piekło, żeby ten produkt powstał. :)
Wydawać by się mogło, że kadra zarządzająca i kierownicza musi mieć łeb na karku. A tak jest u mnie:

1. W magazynie wyrobów gotowych pracował facet, który znał się na rzeczy, zero błędów, pełna kontrola nad swoją robotą. Ale tak dobry pracownik był też potrzebny w innym dziale, więc dyrektorka go przesunęła, a na jego miejsce dała chłopaka, który jest miłym człowiekiem, ale do roboty ma dwie lewe ręce. I się zaczęło: wysyłanie do klienta pustych palet bez towaru zamiast z towarem, wysyłanie więcej towaru, niż jest w dokumentach, wysyłanie towaru bez dokumentów. Za każdym razem firma dostaje karę finansową. Chłopak pracuje na tym stanowisku od roku i naprawdę nie rozumiem, dlaczego.

2. Ponieważ mistrz magazynu wyrobów gotowych wraz ze swoimi pracownikami ciągle coś zawala (patrz pkt.1), to decyzja dyrektor: pracownicy działu logistyki mają pilnować, żeby tych błędów nie popełniali. Jeśli dalej będą błędy, konsekwencje zostaną wyciągnięte od pracowników logistyki.

3. Mistrz magazynu wyrobów gotowych potrafi szukać towaru na swoim magazynie 5 razy i go nie znaleźć, twierdzi, że tego nie ma. Pracownik logistyki musi mu pokazać palcem. Żeby to jeszcze był ogromny magazyn zawalony towarem, ale towar właściwie schodzi z produkcji i prawie od razu jest ładowany na samochód.

4. Magazyn surowców nie wyrabia się z przyjęciem towaru do systemu. Decyzja dyrektor: pracownicy logistyki mają pilnować pracowników magazynu surowców, aby na czas towar był przyjęty do systemu. W przeciwnym razie pracownikowi logistyki zostanie odebrana premia (z tego na szczęście dyrektor wycofała się już na drugi dzień).

5. Dyrektor otrzymała informację od naszego dostawcy o końcu życia naszej formy (forma do produkcji komponentu) rok przed jej faktycznym zużyciem. Przez rok temat co jakiś czas przypominany przez pracownika logistyki. W końcu forma się posypała, nie jest w stanie produkować pod bieżące potrzeby naszego klienta i cudem jest, że w ogóle jeszcze wychodzą z niej jakieś sztuki. Dyrektor szybko znalazła winnych w dziale logistyki, bo ona sama przecież nic o tym nie wiedziała. Od naszego dostawcy, który na formie pracuje, żąda poniesienia wszystkich kosztów związanych np. z dodatkowymi transportami. Jednocześnie w dalszym ciągu nie dała zgody na pilną naprawę formy, czekając na cudowne, darmowe samonaprawienie.

6. Pewnego dnia przyszedł mail, ja dostałam go do wiadomości. Kompletnie nie rozumiałam treści, udałam się więc z wydrukowanym mailem do Kierownika Technologii, który był jako jeden z głównych odbiorców.
[J] słuchaj, przyszedł taki mail i kompletnie nie wiem...
[KT] ale to nie mój problem, to ty dostałaś maila
[J] no właśnie to ty dostałeś tego maila
[KT] aha, pokaż...
Ten pan już tam nie pracuje.

7. Pracownicy produkcyjni mieli wyrobiony limit nadgodzin za cały miesiąc jeszcze przed jego zakończeniem. Ci, którzy jeszcze nie osiągnęli tego limitu, byli do nadgodzin zmuszani ("jutro możesz już nie przychodzić"). Następnie dyrektor zabierała premię (jeden ze stałych składników wynagrodzenia), i pracownicy dostawali taką wypłatę, jak by nadgodzin w ogóle nie mieli.

8. Na święta wszyscy dostają dość wysoką premię świąteczną, bo 400 zł. W ostatnie święta dyrektor stwierdziła, że to za dużo, ale zmniejszyć nie mogła, więc zabrała 200 zł ze zwykłej, stałej premii.

9. Wiecznie jest tak, że komponenty są w systemie, a w trakcie produkcji okazuje się, że ich nie ma (mam tutaj na myśli braki liczone w tysiącach sztuk/ w paletach) Kto winny? Oczywiście dział logistyki, który nie ma żadnego wpływu na stany systemowe i fizyczne. Dział logistyki się wkurzył i pokazał dyrektorce zdjęcia wielkiego kontenera zawalonego półwyrobami, tzw. odpady produkcyjne. Produkcja te odpady powinna ściągać z systemu, ale tego nie robi. Czy dyrektor coś z tym zrobiła? Nie, bo nie potrafi rozwiązać tego problemu. Za to dział logistyki musi lepiej pilnować stanów swoich detali. Dyrektor nie jest w stanie wyjaśnić, w jaki sposób pilnować stanu trzystu detali, nie mając systemu.

10. Dział technologii przysłał maila do logistyki, aby asap wysłać zapytania ofertowe na detale do produkcji dla nowego klienta. Klient super ważny. Odpowiedź logistyki: Ok, zapytania ofertowe zostaną wysłane, jak tylko Technologia udostępni rysunki techniczne. Następuje miesiąc ciszy. Po miesiącu dział technologii pyta, czy logistyka ma już oferty. Po otrzymaniu odpowiedzi, że ofert nie ma, technologia biegnie do dyrektor, że logistyka od miesiąca nic nie robi z tematem. Technologia nie potrafi wyjaśnić, jak złożyć zapytanie ofertowe, nie mając rysunku technicznego (tutaj może wyjaśnię: żeby dostawca był w stanie zaproponować nam cenę za dany komponent, to musi otrzymać rysunek techniczny, aby znać wymiary detalu, łatwość jego wyprodukowania, rodzaj i masę materiału, z którego detal ma zostać wykonany i inne).

Muszę zaznaczyć, że żadna z zatrudnionych osób nie jest rodziną z dyrektor ani nic podobnego (dyrektor jest z innego miasta, z innego województwa).

Jak się spodoba, będą kolejne kwiatki. :)

zakład produkcyjny_zarządzanie

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 136 (160)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…