Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Nie jestem lekarzem. Nie ukończyłam żadnego kierunku medycznego. Nie jestem osobą na tyle kompetentną, żeby samodzielnie stawiać sobie diagnozy i decydować o tym, jakie leki przyjmować, żeby nie fiknąć na tamten świat.

I do niedawna naprawdę miałam nadzieję, że nigdy nie będę musiała okazać się mądrzejsza od lekarza.

Od kilkunastu lat choruję na chorobę Hashimoto, co wiąże się z koniecznością codziennego przyjmowania lewotyroksyny. Regularnie robię wszystkie potrzebne badania i chodzę do endokrynologa, ale lek może przepisywać mi również lekarz rodzinny. Pewnego dnia właśnie w tym celu musiałam się do niego udać.

Lekarz znał mnie od samych początków wystąpienia choroby i przed wypisaniem recepty kazał mi zrobić badania hormonalne, co przyjęłam za dobrą monetę, a nawet pewien przejaw troski. Kiedy pojawiłam się ponownie z wynikami, stwierdził jednak, że... nie przepisze mi lekarstwa, bo przecież wyniki mam w normie.

Jak już zebrałam szczękę z podłogi, to próbowałam wytłumaczyć mu, że wyniki w normie mam tylko dlatego, że regularnie przyjmuję Euthyrox, że sam obserwował u mnie rozwój choroby i miał w karcie czarno na białym, że ten lek zwyczajnie jest mi potrzebny, bo nawet parę dni przerwy w jego przyjmowaniu może mieć opłakane skutki. W odpowiedzi dowiedziałam się jedynie, że najwidoczniej lek wyrównał mi hormony tarczycy i mam się cieszyć, że jest już ona zdrowa.

Receptę bez problemu dostałam u innego lekarza - wolę nawet nie myśleć o tym, co byłoby, gdybym posłuchała pierwszego z nich.

słuzba_zdrowia

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 165 (175)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…