Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
"Mniej jeść, więcej się ruszać" - niech rękę podniesie każdy, kto ma problem z nadwagą i chociaż raz słyszał ten tekst.

Jest mnie dużo. Dużo za dużo. Czasami ludzie na ulicy zaczepiają mnie i pytają, co zrobiłam, że się tak roztyłam. Czasami słyszę gwizdy i głupie śmiechy. Czasami jest mi dobitnie udowadniane, że kobiety takie jak ja niczego sobą nie reprezentują, nie zasługują na miłość i generalnie powinny być w ramach czynu społecznego wysyłane do komór gazowych.

To jednak zachowania szarych Kowalskich. Gorzej, jeśli podobnie zachowują się lekarze.

Ze względu na chorobę, podstawą mojej diety muszą być węglowodany, oczywiście złożone. Mogę obejść się bez wielu rzeczy, ale chleb musi być, inaczej organizm wariuje, panikuje i nie metabolizuje jak powinien. Kiedyś poszłam do lekarza ogólnego i w odpowiedzi na moje "Dzień dobry" usłyszałam słowa: "Pani nie może tak wyglądać. Proszę jeść tylko kromkę chleba dziennie". Tłumaczę, że nie mogę, że węglowodany. Jak grochem od ścianę - najlepiej mam przestać jeść w ogóle, bo wtedy na pewno schudnę. Misja lekarza spełniona.

Mój organizm do odpowiedniej pracy narządów wewnętrznych potrzebuje około 1800 kalorii dziennie. Mogę zejść do 1500, żeby schudnąć, ale ze względu na to, że uprawiam sport i muszę ze względu na pracę być ciągle w pełni władz umysłowych, diety głodówkowe nie wchodzą w grę. Nie zliczę jednak, ile razy lekarze twierdzili, że powinnam dostarczać organizmowi maksymalnie (!) 1000 kalorii dziennie, bo przecież jestem gruba, więc mam jeść jak najmniej i mieć wszystko inne między pośladkami. Kiedy zaczęły się moje problemy hormonalne, zostałam położona do szpitala dziecięcego w celu wykonania badań. Dostawałam takie same porcje jak o wiele młodsi pacjencji, w dodatku kolacja była o siedemnastej, a śniadanie dopiero o ósmej. Często w nocy nie mogłam spać z głodu, bolał mnie żołądek i głowa, i chciało mi się wymiotować. Po tygodniu zostałam wypisana do domu, bo lekarze uznali, że niedostatecznie schudłam i na pewno moi rodzice mnie dokarmiali.

Parę lat później leżałam w szpitalu dla dorosłych i cierpiałam w tym czasie na duże niedobory potasu. Znajomi, którzy przyszli w odwiedziny, postanowili przynieść mi parę bananów, żebym mogła codziennie jeść pół i w ten sposób sobie te niedobory uzupełniać. Banany zostały niestety szybko zarekwirowane przez pielęgniarkę, która powiedziała, że nie powinnam jeść takich owoców, bo jestem gruba, i mam zamienić banany na jabłka. I wcale nie słuchała moich tłumaczeń, że jabłka są w mojej diecie niewskazane.

Powinnam chyba też wspomnieć tutaj swoją ostatnią rozmowę z dietetykiem, który po zrobieniu mi wykładu na temat tego, jak bardzo tuczące są wafle ryżowe, postanowił podzielić się swoim własnym sposobem na zaspokojenie głodu w pracy - przecież jeden Snickers czy dwa nie zaszkodzi.

Innym razem dowiedziałam się, że mam schudnąć, bo "chyba chcę mieć chłopaka", a jeszcze kiedy indziej, że w Oświęcimiu nie było grubych ludzi, więc ja też najwidoczniej powinnam zaserwować sobie podobną dietę.

Dopiero niedawno udało mi się natrafić na dobrego lekarza, który od razu dał mi skierowanie na badania. Efekt? Rozpoznań na pół strony A4 i bardzo duże zaburzenia metaboliczne - metabolizm przez lata był tak spowolniony, że nie był w stanie odpowiednio spożytkować dostarczanej energii, mimo że jego zapotrzebowanie energetyczne się nie zmieniło. Po wielu latach męczenia się, głodzenia i doprowadzania swojego organizmu do ostateczności w końcu otrzymałam odpowiednie leki. A byłoby tak pięknie, gdybym zamiast porady "Mniej żreć" otrzymała w przeszłości skierowanie na badania.

Obawiam się jednak, że jeszcze przez długi czas będę musiała przypominać lekarzom, że nie chcę być więźniem obozu koncentracyjnego i że moja dieta powinna składać się z czegoś więcej niż kromki chleba i liścia sałaty.

Trzymajcie kciuki, żeby udało mi się zgubić wszystko to, co powinno być zgubione.

słuzba_zdrowia

Skomentuj (93) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 192 (236)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…