Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82307

~coffeeaddict ·
| Do ulubionych
Czytając historię http://piekielni.pl/82299 przypomniała mi się moja własna.

Jako dziecko byłam chorobliwie szczupła, można było się na mnie nauczyć anatomii. I tak sobie żyłam, aż do 11 roku życia, kiedy dostałam pierwszej miesiączki i w przeciągu kilku miesięcy z rozmiaru 11-12 lat zaczęłam nosić 38, 40, aż do 42. Strasznie to przeżyłam, od zawsze trenowałam sporty drużynowe i biegi przełajowe, a dzieci jak to dzieci, są okrutne. Komentarze 'wieloryby do oceanu, a nie na boisko' były na porządku dziennym, a i kondycja zaczęła spadać przez moją wagę.

Mama i babcia mi dogryzały, mówiły, że skoro tyle żrę to tak wyglądam. Wyliczały mi każdą kromkę chleba, bo 'chleb tuczy'. Po jakimś czasie zauważyły, że sobie nie radzę, więc zaczęły zdrowiej gotować, przestały kupować słodycze, ale waga zamiast w dół, szła w górę. Zapadła decyzja - endokrynolog. Z nadzieją potruchtałam do gabinetu.

Pani doktor spojrzała na mnie, zmierzyła ciśnienie i podała karteczkę z wydrukowaną dietą 900 kcal z zaleceniem dziennych spacerów. Na komentarz mojej mamy, że 900 kcal dla nastolatki, która uprawia sport, to jednak trochę mało, usłyszała - 'jakby uprawiała sport, to by gruba nie była. Mniej żreć, więcej się ruszać'. Popłakałam się i wybiegłam z gabinetu.

Na diecie byłam 3 miesiące i trzymałam się jej mocno. Schudłam może 1kg. Do tego straciłam mnóstwo energii i dostawałam bolesnych skurczy w nogach. Przestałam trenować, nie chciałam się pokazywać w stroju sportowym. Wróciłam na kontrolę, na której moja mama została zbluzgana, bo na pewno mnie dokarmia. Miałam 14 lat, ważyłam 82kg przy wzroście 165cm, nie mogłam spojrzeć w lustro bez płaczu. Przestałam spotykać się ze znajomymi, całe dnie siedziałam w domu, wstydziłam się wyjść na zewnątrz. Rodzice pomagali jak mogli, ale dla mnie to był koniec świata. Byłam gruba, nikt mnie nie lubił i obwiniałam o to samą siebie.

W wieku 17-18 lat moje miesiączki się wyregulowały i waga zaczęła spadać. Nie zmieniłam diety, dalej siedziałam w domu, ale każdego miesiąca traciłam trochę więcej. Z rozmiaru 44 spadłam do 40. Otworzyłam się na świat, wyciągnęłam rower z piwnicy i codziennie jeździłam. Straciłam jeszcze trochę, lecz dalej miałam nadwagę.

Po jakimś czasie poszłam do lekarza po tabletki antykoncepcyjne. Dostałam, z zaleceniem... a jakże, mniej żreć. Pan doktor uznał, że z moją historią na pewno przytyję i chłop mnie zostawi, bo kto by taką wielką babę chciał. Przyznam, nie posłuchałam, tabletki brałam, jadłam dalej tak samo. Ale zamiast przybrać na wadze, straciłam. I to dość sporo, bo aktualnie moja waga stoi na 56kg.

Teraz wiem, że zapewne była to wina hormonów lub czegoś podobnego. Gdyby ktoś zlecił badania, zostałoby to wykryte, a ja nie popadłabym w depresję, z którą walczę do dziś. No ale przecież jak gruba to żre i się nie rusza...

endokrynolog

Skomentuj (44) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 207 (237)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…