Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany
Oceny i komentarze pod moją historią o obcinaczkach i Piekielnej pani z magazynu (http://piekielni.pl/82232) otworzyły mi oczy. DZIĘKUJE

Jak dotąd myślałem, że normalnym jest obeznanie z zawodami ślusarza, kowala, a nawet elektryka. Normalnym też jest, że jeżeli samemu nie da się zrobić lub naprawić narzędzi, to trzeba koniecznie znać kogoś, co to zrobi bez problemów. Ale jakich narzędzi, skoro kierownik zarządza przerobienie odpadów blachy na młotki. Przecież klucze płaskie wypala się na palnikach, a nasadowe robi się z odpadów rur, breszki można wyklepać z prętów zbrojeniowych, palnik jest też na tyle precyzyjny, że kątowniki są dokładne niczym te oryginalne. Mając śruby z nakrętkami i blachszki na podobnej zasadzie można robić ściski stolarskie, prowizoryczne imadła i centrowniki do rur... Mógłbym tak wymieniać jeszcze długo, a przyznał bym się do przeginania dopiero przy klapce na muchy z starej rękawicy, czy Grill na palnik acetylenowy (gruba rura z wpaleniem na palnik i rusztem na górze)

Mógłbym teraz się z wami spróbować... Podajcie narzędzie w komentarzu, a ja powinienem wiedzieć jak i z czego zrobić coś takiego, albo coś czym to narzędzie można zastąpić... Ale to chyba wykracza poza politykę tego serwisu... ;D

Wracając do sprawy, pozbierałem to co wiedziałem do tej pory i dodatkowo przeprowadziłem mikro śledztwo, choćby w poszukiwaniu dowodów, które można by wysłać choćby do organów ścigania... Twardych dowodów nie udało mi się jeszcze zdobyć, ale po jeszcze kilku latach w tej firmie, po śmierci Lucek przywita mnie niczym starego przyjaciela i osobiście zaprowadzi do loży VIP na dnie piekła, jako stałego bywalca... Okazuje się, że miejscowi Piekielni rozrywają pomiędzy siebie mięso armatnie, którym to jesteśmy my, szeregowi pracownicy...

Jest tego tyle, że nawet odsiewając tylko te o magazynie, nadal obawiam się, że się pogubię, a już na pewno nie wiem od czego zacząć...

Może na początek sama Piekielna. Przede wszystkim ona jest "Święta" (a cała reszta przeklęta?). Ciężko było by jej cokolwiek udowodnić, bo magazyn jest pełen narzędzi, niektóre nawet w bardzo dobrym stanie. Tyle, że na niektórych już zbiera się rdza (dla nieświadomych, stal narzędziowa przez swoją wysoką jakość i zabezpieczenie olejem w warunkach warsztatowych ma podobną odporność na rdzewienie co najzwyklejsza nierdzewna). Dodatkowo jakby przepatrzeć karty pracowników, to nie powinni narzekać na braki. Poza nieskasowanymi zniszczeniami jak przy moich obcinaczkach, zdarzają się kradzieże, a część z tych narzędzi jest wypisana kilka lat temu, na dużo poza zdrowym rozsądkiem co do ich zużycia. O rekordzie dowiedziałem się, gdy kierownik, z niedowierzaniem w własne czyny, prosił pracownika by ten zdał komplet kluczy z przed 8 lat (!)... Do tego zdawania sprzętu jeszcze wrócę, ale to za chwilę.

To nie jest tak, że Piekielna dla każdego jest tak opryskliwa jak dla mnie, ba sam jestem raczej na poziomie dolnym normalnym, czyli nie najgorzej... Otóż są ludzie w firmie, dla których na magazynie nie ma nic i są ludzie dla których jest wszystko, łącznie z nią samą, jej mężem, resztą magazynierów, czy nawet tokarzem, którego warsztat jest zaraz obok w tym samym budynku. Tak zboczki, mieliście rację, raz to widziałem i była tak podniecona, że jedno skinięcie i poszła by do łóżka... W pierwszej grupie jest generalnie świeże mięso armatnie, a w drugiej biuro, zarząd, czy nawet kontrole zewnętrzne. To też wpływa na jej bezkarność. Bo oprócz męża, broni jej polityka firmy (tak jak cały magazyn)...

Skoro wszedłem na temat polityki firmy, muszę wyjaśnić, że na miejscu, oprócz Biura, jest 5 działów, a każdy ma swój osobny budynek (halę). WKS (wytwórnia konstrukcji stalowych) i Prefabrykacja (typowa produkcja), Malarnia, Magazyn i UR (utrzymanie ruchu, elektrycy i mechanicy). Dodatkowo budowy i kontrakty są traktowane tak samo jak wymienione przed chwilą działy. Według zasad jesteśmy bardziej korporacją, bo każdy "dział" jest traktowany jako osobna firma. W tym wszystkim Magazyn działa jako sklep i wypożyczalnia, a na terenie firmy ma swoisty monopol. Dosłownie każą sobie płacić za wypożyczenie sprzętu, czy pobierają prowizję za materiały. Ten haracz nie jest mały, bo z całej firmy to oni mają największe zyski. Jest już środek przymusu i chyba nie muszę tłumaczyć, że nawet kierownicy się jej boją. Zapomniałem, że mąż nie jest dłużny i też potrafi pokazać pazury, zwłaszcza jak jest nastawiony przez żonkę. Szczęście nie mści się na szeregowych. Oliwy do ognia dolewa fakt, że można się domyślić, że jak podkabluje tę chorą sytuację do inspekcji, to nie magazyn oberwie po d00pie, tylko dział na którym wykryto nieprawidłowości. Stąd przyzwolenie na wolną amerykankę i zatajanie sprawy przy kontrolach.

Na zakończenie kilka drobnych piekielności:

-Zdawanie sprzętu, do którego miałem wrócić... Zwykle przy przestojach i przy nowych zleceniach zdarza się by kierownik lub majster biegał by zdawać niepotrzebne elektronarzędzia. Zwykle ręczne wiertarki lub spawarki. Koszt wypożyczenia wiertarki lub szlifierki to ok 300zł/mc. (ukrywanie dochodu?)

-Ostatnio były zamawiane kostiumy do trawienia i pasywacji stali kwasoodpornej. Kierownik znalazł dobre i sprawdzone, musiał wysłać maila do magazynu by to oni zamówili... I zamówili, gorszej (nie wystarczającej) jakości za 1/6 ceny, które nie są dopuszczone do pracy z kwasem...

-Robiliśmy na magazynie z kolegą małą przeróbkę składu gazów i kierownik się miotał, z czego nam wydać, a pracownik mówił, że kilka ton stali jest tam już tak długo, że nie jest już w żadnej kartotece.

-Innym razem "Okradaliśmy" kontenery z budowy. Mój kierownik i ten z tamtej budowy dogadali się, że reszta drutu spawalniczego idzie cichaczem do nas. Było tego z 300kg MAG-a i z 500kg TIG-a. Poza chowaniem się przed Spawalnikiem (główny kierownik, a właściwie dyrektor spawaczy), dodam, że najprędzej drut byłby skierowany jako złom, a po tej akcji spodziewałbym się, że zostałby ponownie sprzedany po normalnej cenie...

-Normą już są zbyt późne, lub nie wystarczające zamówienia. O ile za zbyt małe ilości materiału można obarczyć projektantów, zbyt późne przygotowanie produkcji i logistykę, ale braki w zaopatrzeniu w gazy, drut, tarcze, ubrania czy nawet wodę w upały da się tylko winić magazyn, który nie uzupełnia braków.

-Czasem zdarzają się przepychanki, lub drobne wymiany uprzejmości. Ostatnio staliśmy bo zabrakło kap (zaślepka do zaspawania końca rury, przypomina trochę miseczkę). Elementy były na magazynie, ale tamten kierownik trzymał je ponad dzień, bo musiał je przeliczyć (25 sztuk?!)



P.S. Przez te prawie 5 lat jak tam pracuje nazbierało się mniejszych i większych piekielności. Jak coś będzie mi się przypominało to będę pisał... Zobaczymy czy słusznie i czy wasza wiara jest na tyle głęboka, by to zdzierżyć...

Praca firma magazyn

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -2 (42)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…