Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82355

(PW) ·
| Do ulubionych
Było już kilka historii o szukaniu mieszkania, więc dodam też swoją :)
A będzie ona o pośrednikach i agencjach nieruchomości.

Sytuacja z zeszłego roku. Nadszedł ten wspaniały moment w życiu, gdy postanowiłam kupić mieszkanie, więc zaczęłam poszukiwania. Zaczęłam standardowo: na portalach typu olx i tego typu podobnych. Niestety szybko okazało się, że nie jest tak kolorowo jakby się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Większość mieszkań była sprzedawana poprzez pośredników - co wiązało się z kosztami i to niemałymi. Ale ponieważ znalezienie mieszkania od osoby prywatnej graniczyło z cudem, musiałam przystać na "pomoc" szanownych pośredników.

Pierwsze zgrzyty: setki zgłoszeń było nieaktualnych / albo akurat ktoś wykupił / zarezerwował itd itd... no ale dobra, życie :)

Zapisałam się więc do kilku agencji, gdzie wszędzie spisano moje wymogi odnośnie mojego mieszkanka (lokalizacja, budownictwo, piętro itd) i wszędzie przypisano mi pośrednika. Miód malina. Usiadłam elegancko w fotelu i czekałam na złote propozycje... naiwna ja. No i się zaczęło:

1) Podsyłanie mi propozycji mieszkań zupełnie odbiegających od moich wymogów typu: chciałam mieszkanie na pierwszym / drugim piętrze, a dostałam na 8 :D Lub np. chciałam ogrzewanie miejskie, a dostałam z piecem na węgiel... i tak w nieskończoność.

Na moje protesty były teksty:
- ale warto obejrzeć mieszkanie! może się spodoba!
- takie mieszkanie, jakie pani wymyśliła to nie istnieje!
- za takie pieniądze, nic pani nie kupi.
- ale co to za różnica, 2 czy 5 piętro? (no jak wnosisz wózek+zakupy to spora).
- może i odrobinkę na wsi... ale jakie widoki!
- co z tego, że w innej gminie? Autobusy są!
- cena za wysoka? To jak się kupuje mieszkanie to trzeba mieć rezerwę!

2) Następnie była cisza - nie wiem, foch, bo odmówiłam? :D Pośrednicy szybko się zniechęcają się okazuje. Spoko podejście do klienta... no ale jak nie chcą mojej kasy to nie.

I nie chodzi mi o jednego pośrednika lub jedna konkretną agencję... to było masowe zachowanie.

3) Moje ulubione - pewna rodzinka chce sprzedać mieszkanie, więc idę oglądać. Niby wszystko cacy... w sumie nawet mi się podobało. Ale było jedno "ALE". Owa rodzinka nie miała gdzie się wynieść i sprawa wyglądała tak: ja kupuję od nich to mieszkanie, oni dostają kaskę i wtedy zaczynają szukać nowego mieszkania. I nie - nie mieli gdzie się podziać, więc mieszkali by dalej w swoim / moim już mieszkaniu. Noooo nie. Oczywiście oni potrzebują MAX miesiąc i już ich nie będzie! Ta jasne... a potem będę w UWAGA TVN jako pokrzywdzona, że w moim mieszkaniu mieszka rodzina z dziećmi i nie można ich wywalić na ulicę :D no to ja podziękuję. Państwo mocno zdziwieni.
I takich rodzinek było kilka.

Na koniec wisienka:
Dzwoni pan pośrednik z super ofertą. Odmawiam, mówiąc że już mieszkanie znalazłam (sama znalazłam btw). Pan pośrednik nie daje za wygraną, próbuje mnie namawiać. Mówi, że nic straconego, że warto przemyśleć! Że warto zobaczyć! No cóż... może i miał rację. Szkoda, że się spóźnił... o około rok. Tak, obudził się rok po tym, jak już kupiłam mieszkanie.

uslugi

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 119 (131)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…