Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82520

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia sprzed paru dni:

Wiele lat temu do parafii mojej babci przydzielono nowego proboszcza. "Ksiądz Bolek" był... pardon, jest duszpasterzem z prawdziwego zdarzenia. Organizował w kościele spotkania dla młodzieży, na których omawialiśmy różne ciekawe dla nas sprawy, niekoniecznie związane z wiarą. O każdej porze dnia i nocy można było się do księdza zwrócić w niemal każdej sprawie.

Oszczędny był skurczybyk do skąpstwa aż, żywił się o najniższych kosztach, jeździł na jakimś rozklekotanym rowerze, który ze sobą przywiózł z poprzedniej parafii. Gdy najbogatsi parafianie wyciągnęli zaskórniaki, złożyli parędziesiąt tysięcy i dali księdzu ze słowami "Proboszcz jedzie i samochód sobie kupi", proboszcz grzecznie pojechał... zamówić dzwon do kościoła.

No właśnie, kościół. Ksiądz zastał kościół w stanie surowym. Beton na podłodze, chór bez barierki, organistka grała w kąciku na keyboardzie, ławki takie najprostsze, najtańsze, i drewniany, przenośny ołtarz.

Tak urządzony kościół nie był jeszcze wyświęcony, miał prawa kaplicy. Ksiądz nie omijał żadnej okazji, żeby zdobyć pieniądze i wszystko pchał w kościół. Żeby móc go wyświęcić, musiał zrobić m.in. dzwon, stały ołtarz, organy z prawdziwego zdarzenia i całą masę pomniejszych rzeczy, których nawet nie zapamiętałam.

Przez dziesięć lat kościół piękniał na naszych oczach. Wiadomo - marmury, złocenia, pojawiły się obrazy, rzeźbione ławki... W końcu nastał ten wielki dzień - zjechało się kleru chyba z całego dekanatu, wszyscyśmy się postroili, chór specjalnie na tę okazję przygotował specjalne pieśni - dla katolika wspaniałe święto, jedyne takie w życiu.

Kilka dni później wiadomość jak z armaty - Bolka odwołują!

Mieli go odwołać już jakiś czas temu, ale że tyle pracy włożył w ten kościół, łaskawie mu pozwolono zostać do konsekracji.

To jest pierwsza piekielność, jaką widzę w tej sytuacji - płakali wszyscy, i parafianie, i ksiądz.

Druga nastąpiła chwilę później. Przyjechał nowy proboszcz, przepatrzył wszystkie kąty i na pierwszej niedzielnej mszy na ogłoszeniach parafialnych zaczął pomstować na poprzedniego księdza.

Bo w kasie parafialnej nie ma ani grosza, a parafia jest zadłużona na 30 000 zł! Co to za proboszcz był, co kasy parafialnej zapełnić nie umiał!

I na to brakuje mi już komentarza.

ksieza

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 207 (235)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…