Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

 

zarchiwizowany

#80958

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Marka zobowiązuje. Gdzie parkuje BMW oklejone nalepkami 500+ ?
Na środku dla przejścia pieszych.

parking

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -13 (17)
zarchiwizowany
Żona mi mówi, że nie mam tu pisać.
Ale szczerze mówiąc jestem zły i muszę gdzieś to opowiedzieć.
Mam żonę która nie za bardzo lubi koty. W końcu udało się, w maju przywieźliśmy kota od mojej rodziny.
Córka zakochała się w kocie choć to zwykły "dachowiec" szary tygrysek. Nie dziwię się. Wszyscy go uwielbiali.
No właśnie uwielbiali. Bo zniknął 10 tygodni temu. Dlaczego? Na pewno żyje bo choć okolica jest duża to przeszukaliśmy wraz ze znajomymi teren, a także schroniska i internet. Nie mógł tak zniknąć ponieważ miał niebieską obrożę wraz z danymi do kontaktu. Ludzie często dzwonili, że jest u nich, odwozili do domu. Dostałem telefon, że przyszedł na stację obsługi pojazdów zaczynających się na C w naszej miejscowości 300 metrów od mojego domu. To było 10 tygodni temu. Od tego czasu nic.
Tylko moja córka zasypia co wieczór płacząc i pyta się gdzie jest Julek.
I tak mnie zastanawia kim trzeba być aby zabrać komuś zwierzę które jest czyjąś własnością i miłością nie zastanawiając się nad skutkami tego co zrobił.

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -12 (18)
zarchiwizowany

#80954

~Nikt009999 ·
| było | Do ulubionych
Proszę administratorów strony piekielni.pl o zlikwidowanie opcji usuwania swoich komentarzy. Oo dłuższego czasu widuję pod historiami dyskusje w których brakuje części komentarzy, piekielnie źle się to czyta.
Użytkownik który napisze coś głupiego powinien zmierzyć się z tym, że komuś się może nie spodobać jego komentarz. Dziękuję.

Piekielni.pl

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -1 (1)
zarchiwizowany

#80929

~Orgrim ·
| było | Do ulubionych
Robiąc rano zakupy, przekonałem się, że korzystanie z udogodnień i przywilejów, może być przez niektóre osoby traktowane jak zbrodnia.

Jestem posiadaczem karty dużej rodziny(kdr). Oprócz zniżek na basen, do kina, teatru, czy innych przybytków, upoważnia mnie ona do płacenia za zakupy w specjalnie wyznaczonych kasach, gdzie idę, omijając całą kolejkę. I powiem wprost, korzystam z tego, kiedy mam okazję.

Dzisiaj niestety trafiłem na sklepowego szeryfa w spódnicy. W koszyku miałem kilka rzeczy. W kolejce z 15 osób, ale patrzę, kasa dla posiadaczy kdr czynna, więc tam zmierzam. Kasjerka kogoś kasowała, więc odczekałem, aż skończy i gdy tylko chciałem podejść, okazując kartę, mało nie zostałem staranowany wózkiem przez jakąś kobietę.

I jak się nie zaczęła wydzierać na pół sklepu, że jak to tak, gówniarza bez kolejki obsługują, a ona stać musi. Że ona już pół godziny w tej kolejce stoi, że kasjerki to śmierdzące lenie i zabrały by się za robotę, a nie gadały o pierdołach.

Odparłem spokojnie, że podchodzę do kasy bez kolejki, bo mam takie prawo. Tak samo jak ona prawdopodobnie ma lub będzie miała prawo do darmowych przejazdów komunikacją miejską, tak samo ja mam prawo podejść do kasy dla kdr i ominąć kolejkę. Jest taki przywilej, to dlaczego z niego nie korzystać?

Do kobiety niestety jak grochem o ścianę. Dalej nawijała swoje tyrady o niewychowanych gówniarzach, k*rwich synach, puszczalskich matkach itd.

I w czasie, gdy ona tak przekrzykiwała się ze wszystkimi, ja zdążyłem zapłacić za zakupy i wrzucić je do plecaka. Na odchodne podszedł jeszcze do mnie jakiś chłopak z obsługi sklepu mówiąc, że ta konkretna kobieta jest u nich z 10 razy w ciągu dnia. Znają ją w zasadzie wszyscy i nie ma dnia, by nie wszczynała jakichś awantur. A zabronić jej wstępu nie mogą, bo straszyła ich sądami za dyskryminację osób starszych.

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -2 (38)
zarchiwizowany

#80937

~Zakupocholiczka ·
| było | Do ulubionych
Wczorajsze zakupy były na tyle absurdalne, że postanowiłam wam opowiedzieć.

Mój zespół w firmie robi sobie Mikołajki, kupuje się prezent wylosowanej osobie. Postanowiłam zakupić ozdobną poduszkę i uroczy kubek. Poduszka 50x50cm, dość puchata, kubek w opakowaniu jakieś 10-12cm. Po analizie doszłam do wniosku, że najoptymalniej będzie kupić dużą torebkę na prezent i wstawić wszystko "w pionie". Łatwo policzyć, że potrzebowałam opakowanie minimum 50x60cm.

Po przejściu kilku sklepów jest - w księgarnio-papierniczym za stelażami wystawowymi wypatrzyłam coś, co mogłoby spełnić wymagania. Postanowiłam jednak najpierw zapytać, może mają coś bardziej optymalnego. Kiedy więc pani Ekspedientka zagaiła, zapytałam, wskazując na jedną z torebek, czy mają coś takiego tylko szersze.

E: Nie, niestety te są największe.
J: A tamte za stelażami?
E: Ale tamte są wielkie.
J: Dobrze, potrzebuję wielką.
E: Ale one są tak wielkie że dwulatek (?) do nich wejdzie.
J: Bardzo dobrze, potrzebuję minimum 60x60cm.

Kobieta ruszyła w ich stronę, wzięła linijkę i kontynuuje.

E: Ale ona ma ponad 60cm wysokości, na pewno powyżej 65.
J: Świetnie, ile kosztuje? Wezmę.

Przyniesiona mi została faktycznie spora torebka, ale kobieta jeszcze nie skończyła.

E: Bo widzi pani, ona tutaj ma 50cm, ale na długość to o, tutaj to już jest 60cm a ona jeszcze dłuższa jest.
J: Dobrze. Biorę ją.

Zapłaciłam, zabrałam i zastanawiam się, gdzie w tym był sens.

sklepy

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -1 (31)
zarchiwizowany

#80949

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Pisząc komentarz do jednej z historii o kurierze, przypomniała mi się nasza piekielność względem jednego z nich. Nazwa firmy, dla której pracował nie ma znaczenia dla historii.
Jakoś tak się złożyło, że dość często (2-3 razy w tygodniu) wysyłamy do Wielkiej Brytanii paczki, których waga zawsze jest w okolicy 30 kilogramów, a wymiary tworzą całkiem foremny sześcian, poręczny do noszenia. Od zawsze używamy jednej firmy kurierskiej.
Kiedy jeszcze mieszkaliśmy u rodziców męża, po paczki przyjeżdżał młody kierowca, mógł mieć może 25 lat. Nie był ułomkiem, ale do pakera też było mu daleko. I ten kierowca za każdym razem narzekał, że ciężkie paczki, że duże, że on to musi nosić. Po jakichś dwóch miesiącach po paczki zaczął przyjeżdżać inny kierowca, od którego dowiedzieliśmy się, że tamten zmienił region. Bywa.
Pech (jego pech) chciał, że w jego nowym regionie znalazła się wioska, do której wkrótce sami się przeprowadziliśmy. Żałuję, że nie mogliśmy zobaczyć jego miny, kiedy na zleceniu zobaczył nasze nazwisko. Męczył się z nami jeszcze kilka miesięcy, za każdym razem wyrzekając, jacy my niedobrzy, że takie fanaberie mamy. Któregoś razu musieliśmy nadać coś mniejszego, w rozmiarze pudełka po butach, i sporo lżejszego. Mój mąż nie mógł sobie odmówić drobnej uszczypliwości, i kiedy kurier podjechał po przesyłkę, zagaił:
- Takie paczki to można nosić, co?
- No, wszystkie mogłyby takie być. – Odrzekł, nic nie podejrzewając, kierowca.
Mój mąż był bezlitosny:
- To trzeba było listonoszem zostać.
Dwa, czy trzy tygodnie później w naszym regionie pojawił się nowy kierowca. Złoty człowiek, na którego złego słowa nie dam powiedzieć.

kurierzy

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -6 (24)
zarchiwizowany

#80941

~Skoroczytam ·
| było | Do ulubionych
...to również coś dodam od siebie względem historii #80921.

Mniej więcej rok temu, gdy jeszcze mieszkałam w okolicy ulicy Grudziądzkiej w Toruniu, podszedł do mnie młody chłopaczek, miał może 15 lat. Wcześniej podchodził do ludzi na przystanku. A było ich sporo.

Wręcz wykrzyczał mi, że nie jadł od kilku dni. I po prostu prosi o chleb.

Ciężko było mu nie uwierzyć, bo krzycząc desperacko tych kilka słów wręcz się przede mną popłakał. Od razu było widać, że jest zaniedbany. Ubrania miał brudne, z resztą niepasujące do takiej pogody, jaką obecnie nawet mamy za oknem.

Sprawdziłam czy mam gotówkę i powiedziałam, żeby podszedł ze mną do piekarni. Kupiłam tyle, ile mogłam. Dwa bochenki, jakieś krokiety z mięsem itp. Wszystko raczej z myślą o tym, żeby starczyło na więcej niż jeden posiłek i żeby był on choć trochę więcej wart niż suchy chleb.

Nie wyszłam dobrze z piekarni a ekspedientka wchodząc na zaplecze powiedziała do kogoś, że "znów gówniarz żebrze pod sklepem i trzeba zrobić porządek".

Chłopak podziękował za reklamówkę pieczywa i odszedł. Odprowadziłam go jeszcze wzrokiem. Jakieś 50 metrów dalej czekał na niego drugi, młodszy dzieciak... tak samo zaniedbany. Ludzie na przystanku, do których podchodził wcześniej powlepiali wzrok w każdą inną stronę...

Taki problem był kupić dziecku suchy chleb? Sytuacja o tyle przykra, że było to krótko przed świętami, a ludzie na przystanku stali m.in. z torbami świątecznych zakupów. Hipokryzja.

Po Nowym Roku przeprowadziłam się i więcej już chłopca nie spotkałam. Dlatego niestety prócz tego, co napisałam, nic więcej o nim nie wiem...

święta pomoc chleb głodny

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -6 (22)
zarchiwizowany

#80946

(PW) ·
| było | Do ulubionych
KU PRZESTRODZE PRZED DPD.

Nigdy nie korzystajcie z usług Firmy DPD..

Zamówiłam sofę, waga 29 kg czyli nie była ciężka długość 190 cm. Wzięłam urlop, siedziałam w domu. Rano cisza, o 11,00 postanowiłam zadzwonić do Firmy DPD. Okazało się, że kurier paczki nie zabrał z magazynu. Z jakiego powodu? Nikt mi nie chciał powiedzieć. Moje ustalanie co dalej z paczką trwało do 14.00.Rozmawiałam z Warszawą, z paniami z obsługi klienta, z magazynem i serwisem kurierskim. Wpadłam na pomysł,że może sama pojadę do oddziału i odbiorę paczkę. O ja naiwna.... Pojechałam i paczki nie chciano mi wydać, bo...nie mogli jej znaleźć. Dzisiaj na stronie DPD śledzenie paczki wyczytałam, że ustalono inny termin odbioru...Rewelacja. Nie wiem kto i z kim ani na kiedy ten termin ustalił, więc trzymajcie kciuki za kurierów DPD, może jednak to się uda.
Jeśli to czytają osoby pracujące w DPD, to powiem tylko "wstydźcie się" I nie piszcie mi, że nie wiem jak wygląda praca kuriera, bo rok czasu jeździłam Ducato Maxi i pracowałam jako kurier. Tak jestem kobietą. Wiem jak to wygląda rano na magazynie, wiem co mówi kurier, kiedy widzi paczkę 190x100. Wiem też , że kurier DPD wnosi paczkę pod drzwi do 31,5 kg , tak więc powodzenia, bo moja waży 29...
Pozdrawiam kurierów DPD i oczywiście kierownictwo.

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -4 (20)
zarchiwizowany
Jesteśmy już po pracy i postanowiliśmy ekipą wejść do naszej stałej knajpki pod dumną nazwą OBIADY DOMOWE.
W każdym razie zamówiliśmy nasz stały posiłek tzn barszcz biały i mielony z ziemniakami i surówką.
Po chwili zupa nalana odbieramy i już mamy konsumować, gdy podchodzi do nas właścicielka lokalu i przeprasza, ale nie jedzcie tego. Ona odda nam pieniądze i posiłek mamy gratis.
A co się stało?
Nowa dziewczyna pomoc kuchenna widziała, że przyszły kanary to dorzuciła do naszych talerzy boby z nosa. Widziała to inna pracownica i pobiegła do szefowej. A szefowa jest OK babką, znajoma ze spedycji jest jej koleżanką i wiemy jak kobieta szanuje pracę i pracowników.
W każdym razie nowa zupka smaczna, a dowcipna wywalona.

ludzie

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 0 (40)