Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Poczekalnia

Tutaj trafiają wszystkie historie zgłoszone przez użytkowników - od was zależy, które z nich nie trafią na stronę główną, a którym się może poszczęścić. Ostateczny wybór należy do moderatorów.
poczekalnia

#77978

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Niedawno czytałam opowiadanie o kulturze graczy na dosyć popularnej stronie do gier kurnik.pl, także postanowiłam też dołożyć swoje 3 grosze.
Konto założyłam mając 10 lat, żeby pogrywać sobie z mamusią w literaki tak gwoli ścisłości.;)

Grywam w różne gry, w literaki, kanastę, kości, kalambury. Gra jak gra, przyjemna, raz się wygra, raz nie, lecz niestety pamiętam jakie wiadomości czasem mignęły mi się na czacie.
Mama moja oczywiście mi powiedziała że wypada się przywitać przy rozpoczęciu gry, także zawsze witałam się z graczem pisząc "cześć", a jak gracz wygrywał to pisałam "gr". No i na tym mogłoby się zakończyć gdyby jednak nie pewne przypadki które mi utkwiły w głowie po dziś dzień.

Pierwszy przypadek.
Ja, szkoła podstawowa (dokładnego wieku nie pamietam, 10 albo 11 lat) witam się z graczem jak zawsze, gracz na to "pie*dol się kur*o".

Drugi. W informacjach o sobie miałam podane "12 lat kocham zwierzęta". Efekty? Wiadomośći prywatne o charakterze erotycznym, z dokładnym opisem co by mi robili...

Trzeci. Grywałam jeszcze w podstawówce z moją ulubioną nauczycielką w kanastę w pokoju bezrankingowym (zasady gry znałam ale zawsze coś karta mi nie szła ;p), gra była na 4 osoby, a wyzywanie mnie że grać nie umiem i po co w to gram było normą..

Ostatni (dosyć niedawny). Kalambury. Gra miła, fajna, przyjemna. Jak ją zepsuć? Miałam wtedy najwiecej punktów z wszystkich graczy. Zaczęło się od wypisywania obelg w moim kierunku, a kończąc na rysowaniu postaci podpisanej moim nickiem, na którą sika właśnie gracz rysujący, a inni koledzy mu przy tym dopingowali. Niestety, grę mi to wtedy zepsuło.

Takie sytuacje były na porządku dziennym, a zablokować gracza wtedy się nie dało. Dało się tylko dać na czarna listę, która nic nie dawała. Także cóż...;) Jeśli dotrwaliście do końca to bardzo dziękuje.:)

Gry internet kurnik

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 78 (Głosów: 140)
poczekalnia

#77976

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Sytuacja z wczorajszego poranka.

Śmieciarz, ciągnąc za sobą kontener, wyciągnął z kieszeni jakieś papierki i wyrzucił na trawnik.

Robią porządek w stolycy :)

meanwhile_in_poland

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 82 (Głosów: 110)
poczekalnia

#77962

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Witam Piekielnych.

W lutym tego roku udało mi się zakończyć studia I stopnia na Wydziale Elektroniki Politechniki Wrocławskiej (z premedytacją podaję nazwę, niech wiadomo, gdzie panuje taki syf) i od razu rozpocząłem II stopień studiów na tym samym wydziale, tej samej uczelni.

Dziekanat. Dzisiejsza sytuacja zasługuje na uwiecznienie na tym portalu.
Na stronie wydziału pojawił się komunikat:

"ABSOLWENCI I i II stopnia,
którzy zdali egzaminy dyplomowe od dnia 1.01. 2017 do 21.02.2017r. /włącznie/ proszeni są o odbieranie odpisów dyplomu w Dziekanacie /stanowisko 6/ w godzinach przyjęć tj. 08:00-12:00 (poniedziałek, wtorek, piątek) i od godz. 11:00-15:00 (czwartek)

UWAGA: Dokumenty jw. możemy wydać absolwentowi po okazaniu dowodu osobistego lub na podstawie notarialnie poświadczonego upoważnienia.

Ponadto informujemy, że dnia 21 kwietnia br /piątek/ odbędzie się uroczyste wręczenie dyplomów. Szczegóły dotyczące w/w uroczystości podamy w terminie późniejszym.

*** Studentom, którzy rozpoczęli studia II stopnia w sem letnim 2016/17 przypominamy o konieczności dostarczenia do dziekanatu do dnia 24 kwietnia br - na odpowiednie dla nazwiska stanowisko - kserokopii podpisanego, polskiego dyplomu i suplementu."

1) Część po gwiazdkach oznacza, że mamy: odebrać dokument, skserować i oddać ksero do innego okienka. Absurd.
Tutaj jest małe wytłumaczenie: chodzi o podpis. Tylko dlaczego na innych wydziałach pani może zrobić ksero podczas wydawania dyplomu (co wydłuża czas o całe 3s) a u nas nie? Nie wiem.

Jako doświadczony już student, wiem, że walka z wiatrakami nie ma sensu. Poszedłem, odstałem godzinę w kolejce po odbiór. Tego samego dnia nie miałem już czasu czekać do drugiego okienka, więc przełożyłem to właśnie na dzisiaj.

Zgodnie z poleceniem zaniosłem kopie. Po raz kolejny udało im się mnie zaskoczyć:
-Gdzie są oryginały?
-No w domu, gdzie mają być.
-Przynieść.
-A gdzie jest napisane, żeby przynieść? (może Wy widzicie w tym komunikacie?)
-Ja nie wiem, ja mam potwierdzić zgodność z oryginałem.
-No to macie oryginał w mojej imiennej teczce.
-Ja nie mam czasu szukać po teczkach. Przynieść.

2)Mam się domyślić, że trzeba przynieść dodatkowe dokumenty, inne niż podane w komunikacie.
3)Pani nie chce się zajrzeć do teczki, ale ja muszę wracać do domu i przyjeżdżać z powrotem.
Chociaż osobiście podejrzewam, że "teczka" to inna nazwa niszczarki.

Możecie mówić, że się dałem spławić, że nie walczyłem. Już od dawna przestałem, bo nigdy z nimi nie wygrałem, a marnowałem tylko czas i nerwy. Niech żyje mentalność rodem z Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

dziekanat politechnika_wrocławska

Skomentuj (24) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 83 (Głosów: 115)
poczekalnia

#77965

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Siedzę sobie na pewnej grupie z rysunkami. Jeden rysunek, pełen błędów anatomicznych + osoba napisała, że narysowała siebie jako postać X. Prosiła również o rady
Napisałam komentarz, kulturalnie zwróciłam uwagę na błędy i wskazałam co może zrobić lepiej i jak wygląda postać w oryginale.
Potem autor:
-obraza majestatu, za wylew złości (nie było tam nic złośliwego)
-3 razy pisała, że kończy dyskusję
-nastąpiła obraza majestatu, że śmiem krytykować jej pracę
-przecież ona wyobraziła sobie, że chce wyglądać tak a mi nic do tego
-na rysunku, wiązało go z X tyle, że miała miecz, i to jeszcze całkiem inny (no ale ona go sobie tak WYOBRAZIŁA)
-że ten komentarz jej wcale nie pomaga (z tym mogę się zgodzić, napisałam błędy a nie przyszłam do niej narysować tak jak należy)

Dla pewności, adminka również napisała jej, że nie ma w moim komentarzu wylewu złości. Niestety, w regulaminie grupy nie ma nic, za co byłaby podstawa ją usunąć.

internet głupota ludzka

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 26 (Głosów: 94)
poczekalnia

#77972

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Historia z czasów gdy uczęszczałem do gimnazjum, czyli sprzed dobrych trzynastu lat. Ogólnie moja klasa była dość dobrze ze sobą zgrana. Jednak kilka osób pochodzących z bogatszych rodzin postanowiło wyrwać się z otoczenia "plebsu" i żyło sobie w swoim małym szkolnym świecie nasączonym wzajemną adoracją. I nie byłoby nic w tym złego gdyby na każdym kroku nie próbowali pokazać swojej wyższości nad biedniejszą częścią klasy. Sam nie miałem z nimi większych problemów gdyż również pochodziłem z bogatszej rodziny. Uważali mnie po prostu za dziwaka, który lubi zadawać się z biedakami. Inni nie mieli jednak tyle szczęścia i ich pozycja majątkowa sprowadziła na nich codzienne wiązanki szyderstw. Wszelkie próby interwencji u nauczycieli nie zdawały egzaminu, gdyż ci po prostu nie wierzyli, że te "wspaniałe" i "niewinne" dzieci, których rodzice tak ochoczo wspierają szkołę są zdolne do opisywanych przez nas czynów. Ingerencje naszych rodziców również nie przynosiły rezultatów.

Ogólnie nasza grupka bogaczy traktowała wszystkich biedniejszych od siebie jednakowo, nikomu nie szczędząc wyzwisk i szyderstw. Nikt raczej nie brał ich docinków na serio i tak jak je wpuścił jednym uchem tak drugim wypuścił. Jednak na jednej z wycieczek doszło do incydentu, który sprowadził na mojego przyjaciela piekło. Głupek był szaleńczo zakochany w jednej dziewczyn z grupki lepszych i właśnie na w/w wycieczce, zachęcony alkoholem, postanowił jej wyznać swe uczucia. Oczywiście dziewczyna go wyśmiała i od tego czasu atakowano go ze zdwojoną siłą. Na początku po prostu częściej słuchał jaki to z niego biedak, ale z czasem docinki stały się bardziej wyrafinowane. Z czasem do agresji słownej dołączyły poszturchiwanie i żarty typu kupa podrzucona do buta w czasie trwania lekcji wf. Warto zaznaczyć, że męska część agresorów w pewien sposób bała się mojego przyjaciela (do dziś jest wielki i nadal ćwiczy sztuki walki), dlatego jawna agresja typu poszturchiwania czy w późniejszym okresie po prostu bicie była głównie stosowana przez dziewczyny. Czuły się bezpieczne gdyż wiedziały, że znajomy im nie odda. I nie oddawał do czasu...

Tego dnia dorwały go cztery dziewczyny z grupki bogatych. Otoczyły go przy szatni i upewniwszy się, że nikt ich nie widzi rozpoczęły festiwal nienawiści. Trzy z nich przytrzymały go przy ścianie a trzecia, niedoszła miłość przyjaciela, zaczęła wyzywać go od pedała wykrzykując raz po raz jakim prawem on w ogóle śmiał na nią patrzeć w taki sposób. Wszystko to doprawione było dość mocnymi ciosami z otwartej dłoni. W końcu ofierze puściły nerwy. Znajomy wyrwał się z uścisku i uderzył agresorkę w taki sam sposób jak ona jego (oczywiście nie z pełną siłą). Dziewczyny uciekły a sprawa obiła się o dyrekcję. Znajomy miał dość duże nieprzyjemności i przez niewtajemniczonych i wszystkich nauczycieli widziany był jako damski bokser. Jednak od tego czasu miał spokój z wyzwiskami.

Wczoraj spotkaliśmy się po kilku latach i wyszedł ten temat. Przyjaciel stwierdził, że nie ma pojęcia co musiał mieć w głowie żeby cokolwiek czuć do takiej dziewczyny. Mimo, że oboje nie pochwalamy bicia kobiet to bez wahania stwierdziliśmy, że po prostu jej się należało i nie było innego wyjścia z sytuacji.

gimnazjum

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 125 (Głosów: 145)