Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Gaja_Z_czekolady

Zamieszcza historie od: 9 lipca 2013 - 20:46
Ostatnio: 14 lutego 2018 - 15:15
  • Historii na głównej: 51 z 60
  • Punktów za historie: 22775
  • Komentarzy: 102
  • Punktów za komentarze: 866
 

#81303

(PW) ·
| Do ulubionych
Madka roku.

W parku Oliwskim w Gdańsku ponownie można zobaczyć fajne, świetlne, iluminacje świąteczne. Jedną z nich jest duża fontanna, otoczona łańcuchami. Na każdym z nich powieszono tabliczkę z napisem w stylu "Nie przechodzić za łańcuch". Jakaś kobieta uznała, że to dobre miejsce, aby opowiedzieć swojemu dziecku (2 latka) o tym, że prąd jest niebezpieczny i dekoracji nie wolno dotykać.

Wszystko byłoby w porządku, gdyby kretynka nie weszła ZA łańcuch, pomimo zakazu. Wraz ze swoim pacholęciem stała może z 10 cm od świetlnej fontanny. Dziecko zachowywało się, jak można sobie wyobrazić, było podniecone, dotykało lampek i kabli, próbowało na nich usiąść. Natomiast głupsza od niego madka tłumaczyła mu, że "Nie wolno i nie powinno tak robić, bo prąd jest niebezpieczny". Stała jak kołek, dopóki ktoś jej uwagi nie zwrócił, że nie wolno, a wtedy powiedziała "chcę tylko dziecku prąd pokazać".

Nie wiem, jak można być tak pozbawionym wyobraźni, w końcu po coś jest zakaz - a gdyby dziecku coś się stało albo uszkodziło iluminację?

park Oliwski

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 96 (114)

#81153

(PW) ·
| Do ulubionych
Moja sąsiadka to starsza kobieta, źródło mniejszych lub większych piekielności.

Latem tego roku zadzwoniła do moich drzwi przestraszona - jakiś "przedstawiciel handlowy od prądu, najpewniej konkurencja Energi” wpakował im się do domu i nakłania do podpisania umowy. "Niech go pani przegoni" - płacze mi sąsiadka w drzwiach.

Jak łatwo się domyślić, przedstawiciel handlowy ma łysą głowę, posturę admiratora siłki i robi wrażenie bandziora - idealna osoba, żeby "przekonać" starszych ludzi do podpisania umowy. Nie wiem, jakiej pomocy oczekiwała po mnie sąsiadka - chyba wyniesienia go na rękach, ale powiedziałam że zadzwonię po policję. Ona wpadła wtedy w lament, żeby nie, bo "on nas pozabija". Niedoszły morderca chyba usłyszał, co się dzieje, bo dość szybko się zmył, zostawiając mnie z dużo gorszym problemem - rozhisteryzowaną sąsiadką.

Czemu o tym piszę? Ostatnio znowu zaczęli krążyć tego typu domokrążcy i sąsiadka wydzwaniała w panice do innego sąsiada, żeby pozbył się jej problemu z mieszkania. Sąsiadowi udało się jakoś wyprosić niechcianego gościa, a potem w żołnierskich słowach wyjaśnił sąsiadce, że następnym razem sama będzie się pozbywać domokrążców, jeśli jest na tyle głupia, żeby ich wpuszczać, bo on zębów tracić nie będzie.

Sąsiadka do dziś jest obrażona na sąsiada i wyzywa go od chamów, kiedy tylko może.

Sąsiedzi

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 134 (152)

#81151

(PW) ·
| Do ulubionych
Praca.

Koleżanka A. przyniosła własną mieszankę śniadaniową (orzechy, płatki owsiane, jakieś tam nasiona, owoce suszone). Wsadziła niepodpisaną do szafki. Zauważyła po paru dniach, że ktoś się nią częstuje, więc podpisała ją swoim imieniem i dopisała "Nie wyjadać".

Kuchnia dzisiaj, widzę jak kolega B. wyciąga podpisana mieszankę i bez certolenia się wsypuje sobie do miski.

Na moją uwagę, że jest podpisane, odparł: "Przecież nie twoje". Poczerwieniał i odłożył mieszankę, gdy spytałam, czy takie nawyki z domu wyniósł.

Odtąd A. trzyma swoje mieszanki w szafce przy biurku.

Praca

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 132 (140)

#80726

(PW) ·
| Do ulubionych
Wiadukt, ostry zjazd w dół. Jest ciemno, miejsce niezbyt dobrze oświetlone, idę sobie powoli. Nagle słyszę, jak rowerzysta się drze, żebym się odsunęła. Jedzie ostro w dół, nie użył dzwonka, ledwie odskoczyłam, zanim zrobił mi z tyka garaż.


Kretyn jechał prawą stroną wiaduktu - chodnikiem, przeznaczonym dla pieszych. Lewa strona jest przeznaczona dla rowerów - piękna, równa ścieżka rowerowa, gdzie piesi raczej nie będą wędrować.

wiadukt.

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 122 (142)

#80727

(PW) ·
| Do ulubionych
Mój kot wychował się w rodzinie z dwójką dzieci i należy do rzadkich egzemplarzy, które je lubią. Lubi być noszony, głaskany, do tego nie jest agresywny - jeśli ma dość głaskania, to się odsuwa lub odskakuje, tylko w ostateczności "atakuje" rękę, jednak bez zadrapań czy ugryzień do krwi.

Był u mnie brat z córeczką, a mała kotem się zachwyciła. On ją też polubił. Niedawno zaszczyciła mnie telefonem bratowa z propozycją adopcji Mruczka, bo "Zosia ciągle o nim mówi". W końcu jak zajdę w ciążę i tak kota będę musiała się pozbyć (ach, te mity na temat kotów i ciąży), więc jej zdaniem robią mi przysługę. Poza tym tak ciężko o tak miłego kota, ja nie mam dzieci, więc powinnam oddać swojego i adoptować innego, nawet jeśli okaże się totalną bestią. A że jestem przywiązana? Przecież to tylko kot, nie człowiek, więc szybko mi przejdzie.

Po tym, co jej odpowiedziałam, bratowa prawdopodobnie się więcej nie odezwie. I dobrze.

Rodzinka

Skomentuj (28) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 146 (160)

#80621

(PW) ·
| Do ulubionych
Moje mieszkanie sąsiaduje z 3 innymi. Od głównego, "windowego" korytarza oddzielają nas drzwi, które można otworzyć od zewnątrz tylko kluczem. Ten fakt powoduje problemy z ekipą sprzątającą, która nie ma tam dostępu, więc tam nie sprząta.

Problem starała się rozwiązać moja pedantyczna sąsiadka, emerytka, zostawiając otwarte drzwi (sprzątaczki dalej olewały), wydzwaniając do administracji - bez rezultatów. W końcu, chciała ustawić coś w rodzaju grafika - żeby co jakiś czas każdy z sąsiadów umył podłogę. Moje początkowe zainteresowanie (nie lubię syfu) przystopowała jej argumentacja, że najczęściej klatkę powinnam sprzątnąć ja, bo:

1. Mam kota, a on roznosi po klatce żwirek (kot nie wychodzi, zdarza mu się wybiec na klatkę, gdy go nie upilnuję).

2. Zamawiam zakupy online i dostawcy wnoszą mnóstwo kurzu.

3. Jestem młodą kobietą (pozostali sąsiedzi to mężczyźni), a wiadomo że kobiety powinny sprzątać, a nie faceci.

Obraziła się, gdy zasugerowałam, że jej goście (praktycznie codziennie wpada do niej rodzina albo jakaś sąsiadka) wnoszą więcej kurzu niż mój kot, czy dostawca, więc z tego powodu powinna codziennie sprzątać klatkę.

Projekt "grafik sprzątający" upadł, gdyż pozostali sąsiedzi nie wykazują zainteresowania. Sąsiadka dalej wojuje z administracją.

Klatka schodowa

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 115 (135)

#80521

(PW) ·
| Do ulubionych
Znajoma poprosiła, żebym jej upiekła ciasto na jakąś imprezę.

Ciasto wyszło, ale trochę krzywo. Nie jest to jakaś wielka skaza, ciasto wyrosło i wygląda na dobre. Dzwonię do niej i mówię, jaka jest sytuacja i proponuję, żeby wzięła ciasto albo oddam jej kasę (za składniki + dycha za fatygę). Znajoma miała lepszy pomysł:

- Wezmę ciasto, ale skoro popsułaś, to powinnaś mi kasę oddać.

Znajomej kazałam spadać, kasę przelałam i na pociechę miałam dobre ciasto.

Ciasto

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 143 (149)

#80512

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia zasłyszana od znajomego.

W pociągu zasłabła jakaś dziewczyna. Jeden z pasażerów miał butelkę z wodą, którą zmoczył twarz zemdlonej, próbując ją ocucić. Dość szybko zjawiła się kierowniczka pociągu, która zatrzymała pociąg na przystanku i wezwała karetkę, która zabrała dziewczynę.

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, co potem pasażer od wody powiedział do kierowniczki:

- To teraz proszę mi dać bilet za darmo albo zwrócić pieniądze za wodę.

Gość nie żartował, zaczął się jeszcze wykłócać z kierowniczką.

Pociąg

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 97 (115)

#80250

(PW) ·
| Do ulubionych
Mamy różne talenty - ja umiem robić ciasta - i to takie, jakie alergicy lubią - bez mleka, bez jajek, bez glutenu itp. Zaczęłam się tym interesować, bo mój brat ma dużą alergię na laktozę i zawsze był jednym z tych dzieci, które na własnych urodzinach nie mogły spróbować własnego tortu, a na rodzinnych imprezach gapił się ze smutkiem na innych jedzących.

Z czasem zainteresowanie rozwinęło się w małe hobby, a że swego czasu druga połowa była wegańska, to nauczyłam się w taki sposób piec. Drugiej połowy już nie ma, wegańskie wypieki pozostały. Sama weganką/wegetarianką nie jestem.

Odezwała się do mnie jakaś dziewczyna (D), znajoma znajomej, chcąca zamówić wegański wypiek. Raczej się tym nie zajmuję (nie ten level), jednak ona nie chciała nic skomplikowanego, a i mi się miło zrobiło - w końcu ktoś mnie polecił. Omawiamy szczegóły (składniki, koszta) i w końcu zeszło na dietę.

D: - A jak długo jesteś weganką?
J: - Nie jestem.
D: - Jak to?
J: - No nie jestem, wegetarianką też nie.
D: - To niby skąd umiesz piec?
J: - Ex był weganinem.
D: - Nic dziwnego, że cię rzucił.

Potem pisała coś, że nie jest zainteresowana, bo "Nie chce ciasta z składników, które leżało obok padliny". Nawet sugerowała, że używam jajek, skoro jej ideały nie są moimi.

Się potem weganie dziwią, że ludzie negatywnie reagują na ich widok.

Ciacho

Skomentuj (62) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 199 (215)

#80153

(PW) ·
| Do ulubionych
Gaja na rowerze. Miejsce akcji: ścieżka rowerowa, przecinająca się z wyjazdem z osiedla. Teoretycznie, rower ma pierwszeństwo, w praktyce kierowcy często nie widzą roweru, jadą za szybko albo ich przepisy nie interesują. Zawsze jadę tamtędy wolno, miejsce jest bardzo niebezpieczne, ze trzy razy zdążyłam się zatrzymać, zanim samochód omal mnie nie potrącił.

Wczoraj, musiałam kogoś wyjątkowo wkurzyć, bo tuż przed tym wyjazdem, wyminął mnie rowerzysta, wrzeszcząc coś w rodzaju "Co tam kuu**** wolno?"

Jechał za szybko, nie patrząc na wyjazd, skupiając swoją uwagę na mnie. Na szczęście, babka która wyjeżdżała z osiedla, jechała bardzo ostrożnie i zatrzymała się, gdy gościu wyskoczył jej przed samochód, jadąc spokojnie z 30 km/h.

Pierwszeństwo jest bardzo fajne, ale szczególna ostrożność dużo lepsza, zwłaszcza dla rowerzystów.

Rower

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 86 (102)