Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Gaja_Z_czekolady

Zamieszcza historie od: 9 lipca 2013 - 20:46
Ostatnio: 11 sierpnia 2017 - 18:25
  • Historii na głównej: 41 z 50
  • Punktów za historie: 21420
  • Komentarzy: 74
  • Punktów za komentarze: 694
 

#79580

(PW) ·
| Do ulubionych
Z powodu drobnych dolegliwości musiałam iść do ginekologa. Byłam umówiona na 9.00, szef wyraził zgodę, żebym przyszła później do pracy. Miło z jego strony.

Siedzę sobie spokojnie, gdy obok siada starsza kobieta - miała około 70 lat i zaczyna narzekać na bóle podbrzusza i szereg innych dolegliwości. Milczałam, gdyż wiem z doświadczenia, że jeśli wyrazi się choćby iskrę zainteresowania, to to usłyszy się całą historię choroby. Ta pani nie potrzebowała jednak zachęty i zaczęła wchodzić w szczegóły przemieszczeń, operacji, dolegliwości, nawet pokazała jakąś kostkę (nie wiem, jak po medycznemu się ona nazywa), którą jej włożono. Pewnie, perorowałaby dalej, gdyby nie nadeszła moja kolej. Gdy wstałam, starsza pani wstała również, po czym usiadła rozczarowana, mówiąc "Miałam nadzieję, że się zlitujesz i mnie przepuścisz".

Jak się okazało, kobieta była dziś umówiona do ginekologa na 12.00, liczyła że wejdzie szybciej. Nie weszłaby i tak, bo lekarz wywoływał po nazwisku. Gdy wyszłam 10 minut później, po raz kolejny opisywała szczegółowo przemieszczenie macicy kolejnej osobie - widać bardzo liczyła na to, że ją ktoś przepuści.

Lekarz

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 118 (124)
Olx…
Próbowałam sprzedać dość znaną książkę kucharską. Na allegro można ja kupić za ok 35 zł (bez przesyłki). Z wysyłką będzie pewnie powyżej 40 zł, bo książka jest dość duża. Wystawiłam ją za 25 zł, książka praktycznie nowa, nietrafiony prezent, od grudnia stała na półce. W ogłoszeniu zaznaczyłam, że interesuje mnie tylko odbiór osobisty.

1. 80% odzewu - pytało o koszt wysyłki

2. Sprytny numer 1 - ustalał już odbiór, gdy nagle zażyczył sobie zmiany ceny na 20 zł. Gdy odmówiłam, stwierdził, że książki nie chce, bo może nową za 33 zł zamówić z jakiegoś sklepu z darmową przesyłką. Odpisałam "Spoko". Potem jeszcze, ze 3 razy zagadywał "A może jednak obniżysz?" W końcu, chciał kupić za 25, ale kazałam mu spadać na drzewo.

3. Faworyt numer 2 z Warszawy - kupi książkę za 20 zł, ale mam mu ją wysłać na swój koszt. Czyli pewnie zarobiłabym na tym interesie, jakieś 5 zł. Nawet nie odpisałam, a on ciągle nalegał na odpowiedź.

Książkę oddałam za darmo jako fant na koci bazarek, poszła za 45 zł. Miło, że komuś jednak posłużyła.

Tablica

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 182 (192)

#78020

(PW) ·
| Do ulubionych
O parkowaniu. Moje osiedle, podobnie jak inne, cierpi na brak porządnego parkingu. Trzy wieżowce, kamienice, trzy nieduże parkingi, samochodów tyle, że niedługo będą parkować na dachu. Z tego powodu kierowcy parkują gdzie tylko jest miejsce, chodniki i trawniki są regularnie zawalone.

Jestem w stanie to zrozumieć i nie mam do nikogo pretensji, jednak ostatnio ktoś przegiął pałę. Chciałam wyrzucić śmieci i nie mogłam tego zrobić. Śmietniki są u nas schowane w zamykanym na klucz pomieszczeniu gospodarczym, obok wejścia do budynku. Jakiś kierowca "genialnie" zaparkował na chodniku, blokując całkowicie dostęp do drzwi - dało się je uchylić może na 10 cm. Pomysłowi mieszkańcy mojego bloku zaczęli kłaść worki obok auta, ktoś był nawet na tyle "uprzejmy", że wysypał zawartość swojego worka na samochód.

Niedługo później właściciel przeparkował swój samochód, zostawiając po sobie niezły bałagan.

Miejsca parkingowe

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 150 (168)
Kontynuacja historii ślubnej.

http://piekielni.pl/77233

Dziś dzwoniła do mnie kumpela z przeprosinami, mówiąc, że jej misiaczka "poniosło". Co więcej, oni rozumieją, czemu nie chcę iść na wesele, no bo przecież nie mam z kim! Jej narzeczony ma jednak rozwiązanie - otóż ma samotnego kuzyna, który nie ma z kim iść, więc znaleźli idealne rozwiązanie, abym poszła na randkę w ciemno z tym kuzynem na ich wesele i nie musiała się wstydzić, że jestem sama. Moja reakcja w postaci odmówienia ich propozycji i wyraźny brak wdzięczności, sprawiły że znajoma się rozłączyła.

Mam nadzieję, że dadzą mi spokój.

Znajoma i ślub

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 148 (188)
Mieszkam na szóstym piętrze, mam dość ładny widok z okna na las i... kota. Postanowiłam zabezpieczyć okna siatką, żeby Mruczek mógł się bawić na balkonie, a ja nie dostać zawału. Siatka jest piaskowa, ma większe oczka niż te tradycyjne, zielone, trochę jednak popsuła widok z mojego okna. Moja ciotka, wieloletnia kociara, uważała zabezpieczenie balkonu za fababerię i zbędny wydatek (firma mi to robiła). No i "szkoda widoku z balkonu".

Ciocia mieszka na piątym piętrze, ma koty od lat i nigdy żaden jej nie wypadł. Dziś dzwoniła i poprosiła o dane firmy, która zabezpieczała mi balkon i okno. Jej kot, Bazieńka, wystraszony czymś wyskoczył z okna "otwartego na moment". Efekt: połamane łapki, przerażony kot, koszta leczenia z 10 razy większe, niż koszt zabezpieczenia okien.

Popsuty widok z balkonu, przestał być dla cioci problemem.

Ciocia i koty

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 168 (208)
Sklep odzieżowy w centrum handlowym. Robiłam w tym sklepie dość często zakupy, więc sprzedawczyni mnie zna - gawędzimy sobie. Poza mną, jedyną klientką jest matka z dzieckiem - weszła dosłownie na chwilę, pokręciła się przy sukienkach i wyszła. Zobaczyłam, że sprzedawczyni przestała się uśmiechać i z chmurną miną tam podeszła, znajdując reklamówkę z papierkami po jakiś słodyczach - widać matce nie chciało się szukać kosza, więc pozbyła się śmieci w inny sposób. Okazuje się, że to nie pierwszy raz i sprzedawczyni nie raz znajdowała śmieci, ukryte po wieszakach z ciuchami. Raz nawet ktoś podrzucił jej... pieluchę.

Co zabawne, w sklepie jest kosz na śmieci, wystawiony specjalnie po to, aby unikać podobnych "niespodzianek".

Sklepik z odzieżą

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 217 (227)
Sezon ślubny. Niedawno wpadła do mnie znajoma z narzeczonym. Dawniej widywałyśmy się dość często, potem znajomość się rozluźniła, miałyśmy jednak ze sobą okazjonalny kontakt. Zaprosili mnie na swój ślub oraz wesele. Jako, że wesel nie znoszę i na nie nie chodzę, podziękowałam za zaproszenie, mówić że nie mogę skorzystać, ale bardzo chętnie wpadnę na ślub.

Jej narzeczony zaczął nalegać i wiercić mi niesamowitą dziurę w brzuchu, pytając dlaczego nie mogę się pojawić - nie dał się zbyć, więc przyznałam otwarcie, że nie przepadam za weselami.

Dziś zadzwoniła do mnie znajoma z informacją, że mam nie pojawiać się na ich ślubie, gdyż jej narzeczony nie chce obecności "sfrustrowanej i zazdrosnej starej panny". Podobno mają nadzieję, że zestarzeję się sama, mając tylko kota u boku.

Znajomi

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 260 (288)
Kwiatek od koleżanki, która zna biegle niemiecki i pracuje jako tłumacz.

Ostatnio zadzwonił do niej klient, ustalili stawkę, przesyła tekst... który jest w języku szwedzkim, o czym klient nie wspomniał wcześniej. Koleżanka dzwoni i zirytowana wyjaśnia, że szwedzkiego nie zna, na co klient odparł:

- Myślałem, że są do siebie tak podobne, że pani to przetłumaczy. W końcu to języki germańskie.


Klient nie rozumiał, czemu koleżanka nie może mu przetłumaczyć dokumentu z języka, którego nie zna, za niższą stawkę.

Janusz oszczędności

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 202 (216)

#76910

(PW) ·
| Do ulubionych
Ferie, ferie i po feriach. Dzwoniła kuzynka z pytaniem, co robię w ferie.

Ja: - No, pracuję, wiesz wolne mają tylko w szkołach.

Ona: - A nie chciałabyś wziąć urlopu? Maja (jej córka) mogłaby może wpaść na tydzień?

Ja: - Nie.

Ona: - Jak to nie?

Ja: - Nie mogę wziąć urlopu, pracuję, a nawet jeśli ostatnie na co mam ochotę to pilnowania Twojego dziecka w moim wolnym czasie.

Ona: - Bezdzietna egoistka - i rozłączyła się.

Dzwoniła w ostatni weekend, pytając, czy mogą podrzucić Maję, bo "w weekendy nie pracujesz, więc masz czas". Odpowiedziałam, żeby znaleźli płatną niańkę, a mi bezdzietnej egoistce, dali spokój. Dobrze, że nie znają dokładnego adresu.

Rodzina

Skomentuj (48) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 340 (362)

#76841

(PW) ·
| Do ulubionych
Postanowiłam wrócić do uczenia języka, żeby sobie trochę dorobić. Moją uczennicą jest Asia, przemiła kobieta, matka dwóch córeczek. Jej mąż pracuje już od paru lat w Szwecji (bardzo dobrze zarabia), postanowili więc się tam przenieść na stałe.

Na ostatnich zajęciach Asia opowiedziała mi trochę o tym, jak jej mąż zaczynał pracę za granicą. Mieszkał z innymi Polakami w wynajętym mieszkaniu. Na początku, podobnie jak inni, pracował fizycznie, nie zarabiał kokosów. Jednak mąż Asi zna angielski, ma jakieś wykształcenie techniczne/budowlane, więc szybko znalazł lepiej płatną pracę - aby to "uczcić" kupił w sobie w Szwecji jakąś drogą, firmową kurtkę. Parę dni później znalazł ją pociętą we wspólnym mieszkaniu. Po tym incydencie szybko się wyprowadził.

Uczennica Szwecja

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 309 (321)