Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

K2konstantynopoliczanka

Zamieszcza historie od: 11 lipca 2018 - 18:48
Ostatnio: 11 lipca 2018 - 21:45
  • Historii na głównej: 0 z 1
  • Punktów za historie: 44
  • Komentarzy: 0
  • Punktów za komentarze: 0
 
poczekalnia
Dziś o Januszach i Grażynach... Jedne z moich ulubionych opowieści ;) Ale cóż do rzeczy. Stereotypy nie biorą się z nikąd, zatem...


Akcja gdzieś na północy Polski, otwieramy pewien niebieski market budowlany. A że otwarcie to wiaderka za darmo ( jeden paragonik jedno wiaderko, (yhy jasne)) to i promocje i rabaty, to i Janusze i Grażyny.
Niby nic nadzwyczajnego, natomiast nasuwa się wiele pytań. Gdzie jest sens? Po co? Dlaczego? Można walczyć z samym sobą a i tak nic się z tego nie da wywnioskować. Ludzie to jednak dziwny byt.

Sytuacja Pierwsza.
Grażynka wesoło kopytkuje do kasy z promocyjnym storczykiem. Po rejestracji towaru na kasie, pada pytanie.
(G)raża : Pani! Dzie so te wiaderki?! Bo ja dwa poczebujem!
(K)asjerka: Przykro mi, ale niestety już się skończyły.
(G)raża: *J3but w koleżankę storczykiem * :To jest chamstwo! *Wychodzi*
O.o?

Sytuacja Druga Na ogrodzie :
Grażynka przerwala jakieś majerany w doniczce, wybiera i podchodzi do kasy. (Bez dzień dobry ani pocałuj mnie w oko saurona. Rzecz jasna.)
(G)raża: Pani, Pani! Usmarowane to takie od ziemii da mi Pani papiura czy cuś to wytre.
(K)asjer: Niestety nie mam papieru, ale mogę zaproponować reklamówkę.
(G)raża: O to ja poproszę kochana.
(K)asjer: To będzie 35 groszy.
(G)raża : To jest bezczelność! Pani jest nie kompetentna ja to zgłoszę!
Serio? ^.-

Pomijam już fakt pytania się pierdylion razy co za darmo można zabrać.
Pomijam fakt wynoszenia gratisowych wiader całymi sztaplami, wracanie się i kręcenie afer koperkowych że nie ma do nich przykrywek.
Pomijam fakt prób kradzieży, jawnych (wychodzenie na żywca z wkrętarką).

Przejdźmy do spraw reklamacji/zwrotów.
Piasek, woda, kamienie etc. w farbach to chleb powszedni. Szafki nie kompletne etc.
Temat rzeka, wyobrażam sobie jak Janusze mocno sapią pod wąchem z radości że udało się oddać zużytą szlifierkę.
Ale do rzeczy... Była kiedyś reklamacja, która stała się legendą!
Opowiadana przez osobę z innej lokalizacji.

Na potrzeby historii nazwijmy ją Hanna.
*Wpada na zwroty zasapany typowy Janusz z Grażynką* Z sedesem pod pachą (świeżo zdemontowanym uprzednio z pomieszczenia zwanego toaletą tudzież "sralnią" w mniemaniu Janusza.)

Janusz: Pani kurła co wy tu sprzedajeta za bubel kurła no jak to może być jak robię kupe to mnie woda chlapi w dupe kurła dupa mokra jaja mokre jak ja na fotel potem mam usiunść?! (Drze jape dość konkretnie więc sytuacją zaczynają zainteresowywać osoby trzecie, w tym pracownicy i kierownicy.)
Hanna: Stoi zdębiała cała czerwona z zażenowania, zdobyła się na siłę wyciągnięcia ręki która wskazała Januszowi kierunek serwisu, na który ma się udać.
*Janusz na serwisie dwa metry dalej robi riplej tego co mu nie pasuje, głośniej, więcej ludzi się schodzi... *


*Wtem zza monitora wychyla się Grażka, i szepcze do Hanny : Bo wie Pani co... Bo jak się robi psi psi... To woda chlapię do pusi. :( * Hanna kiwnęła głową w geście zrozumienia, i udaje się na serwis, już fioletowa.
Poinformowano Janusza że reklamacja przyjęta i że spisujemy adnotację.
Janusz z Grażyną odchodzą w skowronkach...
Natomiast w adnotację która idzie do serwisu zewnętrznego TRZEBA coś napisać. I napisano, cytując klienta : " Klient twierdzi że gdy robi kupę woda chlapię mu w dupę."

Uprzedzając pytania, reklamację uznano.
Życzę miłego dnia.

Sklepy

Skomentuj (24) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 44 (116)

1