Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

KaroolkaG

Zamieszcza historie od: 16 kwietnia 2012 - 15:42
Ostatnio: 10 stycznia 2017 - 12:58
  • Historii na głównej: 2 z 2
  • Punktów za historie: 798
  • Komentarzy: 5
  • Punktów za komentarze: 13
 

#76638

(PW) ·
| Do ulubionych
Niedawne święta były dla wielu powodem do kupna... tak, prezentów. My od norm raczej nie odbiegaliśmy, więc nikt się chyba nie zdziwi, że myśląc nad prezentem dla rodzicielki rozważaliśmy zastąpienie jej 10-cioletniego laptopa małym, mobilnym tabletem z dopinaną klawiaturą.

Warto zwrócić uwagę na to, że takie gotowe zestawy (tablet+klawiatura) podchodzą kategorią pod laptopy, ale z lżejszym systemem. W naszym zakupie ważnym aspektem było znalezienie tableta pod (uwaga!) Windowsem. Jak wiadomo - zakup sprzętu rzecz łatwa, ale dopiero jak się znajdzie TEN KONKRETNY, a tu znaczna większość na rynku niestety (dla nas) na Androidzie. Długie godziny poszukiwań, czytania opinii i rankingów i... JEST! Zrzutka rodzinna, bo przecież prezent nie na jedną kieszeń i już tup tup tup do sklepu aby wybranego zakupu dokonać.

Tam cud, miód i orzeszki, produkt na raty 0%, zniżka przedświąteczna jakaś też się znalazła, no i przy okazji proponowanych dodatków - tylko za 1zł oferują dodatkowo program antywirusowy od dalekiego kuzyna pana McDonalda. Skoro tak to czemu nie, tylko 1zł, może potomek pana Afee radzi sobie lepiej z intruzami niż jego darmowi pobratymcy - bierzemy.

Piekielność wyszła na jaw przy próbie instalacji - tak, zgadliście, produkt jest kompatybilny tylko z systemami Android, czego nie omieszkano wspomnieć drobnym druczkiem na tekturce z kodem. Smaczku może dodać fakt, że przy rejestracji produktu trzeba wypełnić cały formularz na końcu którego uzyskuje się link do ściągnięcia programu właściwego. Nie otrzymuje się go na maila, ani nie przypisuje do unikalnego konta klienta, więc trudno się dziwić, że kod produktu może być wpisany w formularzu tylko raz. Czyli pomimo tego, że program nie został zainstalowany - bez tego pierwotnego linku nie da się już zainstalować programu na innym urządzeniu. Voila.

Ciekawe ile takich złotówek już uzbierali, słyszałam, że mikropłatności są całkiem dochodowe ;)

Drobnym_druczkiem

Skomentuj (24) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 127 (175)

#29456

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia ta miała miejsce w Łodzi, dobrych kilkanaście lat temu (15?).

Przy placu Reymonta była kiedyś (a może nadal jest) Wędlinka, a zaraz przed nią - mały parking dla klientów. Mój brat był wtedy bardzo mały, miał jakieś 2 lata. Moja babcia, osoba malutka (156cm wzrostu) ale o bardzo walecznym usposobieniu, sprawiała zawsze pozory (POZORY!) raczej spokojnej pani, wtedy była w wieku ok 50 lat. Jej temperament jest wprost legendarny...

Robiła wtedy zakupy z moją mamą. Po wyjściu z rzeczonej Wędlinki [B]abcia pakowała wszystkie zakupy do samochodu, a mama trzymała mojego brata na rękach. Wtem na parkingu wywiązała się bardzo widowiskowa scenka: otóż zaparkował tam pewien pan (nasz [P]iekielny), po skosie, tak jak wszyscy. Niski, łysy człowieczek, nie miał chyba nawet 30 lat. Warto nadmienić, że auto typowo sportowe, ′wypasione′. Na miejscu pasażera - blondi w stylu barbie. On udał się do sklepu. Za nim natomiast ustawił się inny pan, najnormalniej w świecie, co prawda równolegle, choć wszystkie samochody ustawiały się po skosie, aczkolwiek nie przeszkadzał NIKOMU gdyby ten chciał wyjechać z parkingu.

Wtem łysy pan wychodzi z Wędlinki i, z tak zwaną twarzą, wyskakuje na człowieka, że ′Jak on zaparkował?!?! Jak ma teraz wyjechać, on mu zastawia samochód!′. Drugi mężczyzna ze spokojem odpowiada mu, że nie ma się o co pieklić, bo spokojnie wyjedzie, samochód nie jest w żadnym razie zastawiony. Oczywiście, jak to w takich sytuacjach bywa, zebrał się już mały tłumek ′przyglądaczy′. Wtedy Piekielny podszedł do swojego samochodu, otworzył drzwi kierowcy i wyjął spod siedzenia... kij bejsbolowy! Ruszył w stronę mężczyzny z miną zwiastującą kłopoty, ale wtedy (o dziwo!) z tłumu wysunął się starszy [M]ężczyzna:

[M]: Co Pan robi? Do człowieka w taki sposób, przecież nie ma problemu z samochodem, może Pan wyjechać!

Na co ten obrócił się i ruszył w jego stronę! Na to moja wojownicza babcia nie wytrzymała i ruszyła ku Piekielnemu. Mama z duszą na ramieniu i małym dzieckiem na ręku pędzi za nią. A babcia bez zastanowienia:

[B]: Do starszego człowieka?!?! Z kijem!?!

Wtedy Piekielny, mimo zaskoczenia, skupił się na mojej babci i rusza w jej stronę próbując ją przestraszyć:

[P]: Spie***laj stara ku*wo!
[B]: Ku*wo?!? Ku*we to ty masz w samochodzie!

Ten z jeszcze większą werwą kieruje się z kijem ku babci (a tłumek ani słowa nie piśnie). Na co babcia, jak mały, waleczny kogucik, nastroszyła się i krzyczy:

[B]: No chodź, ty konusie pie***ony, no chodź! Zobaczymy jaki jesteś odważny!

Piekielny się zawahał, bo babcia była chyba zbyt waleczna jak na jego możliwości, wziął nogi za pas i odjechał (nie mając problemów z wyjazdem).

Babci należy się order za odwagę. Aczkolwiek chyba wszyscy odetchnęli z ulgą, kiedy Piekielny odpuścił i odjechał...

Łódź

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 671 (737)

1