Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

KasiekPS

Zamieszcza historie od: 17 czerwca 2015 - 20:32
Ostatnio: 8 czerwca 2018 - 13:58
  • Historii na głównej: 3 z 3
  • Punktów za historie: 658
  • Komentarzy: 20
  • Punktów za komentarze: 91
 

#82355

(PW) ·
| Do ulubionych
Było już kilka historii o szukaniu mieszkania, więc dodam też swoją :)
A będzie ona o pośrednikach i agencjach nieruchomości.

Sytuacja z zeszłego roku. Nadszedł ten wspaniały moment w życiu, gdy postanowiłam kupić mieszkanie, więc zaczęłam poszukiwania. Zaczęłam standardowo: na portalach typu olx i tego typu podobnych. Niestety szybko okazało się, że nie jest tak kolorowo jakby się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Większość mieszkań była sprzedawana poprzez pośredników - co wiązało się z kosztami i to niemałymi. Ale ponieważ znalezienie mieszkania od osoby prywatnej graniczyło z cudem, musiałam przystać na "pomoc" szanownych pośredników.

Pierwsze zgrzyty: setki zgłoszeń było nieaktualnych / albo akurat ktoś wykupił / zarezerwował itd itd... no ale dobra, życie :)

Zapisałam się więc do kilku agencji, gdzie wszędzie spisano moje wymogi odnośnie mojego mieszkanka (lokalizacja, budownictwo, piętro itd) i wszędzie przypisano mi pośrednika. Miód malina. Usiadłam elegancko w fotelu i czekałam na złote propozycje... naiwna ja. No i się zaczęło:

1) Podsyłanie mi propozycji mieszkań zupełnie odbiegających od moich wymogów typu: chciałam mieszkanie na pierwszym / drugim piętrze, a dostałam na 8 :D Lub np. chciałam ogrzewanie miejskie, a dostałam z piecem na węgiel... i tak w nieskończoność.

Na moje protesty były teksty:
- ale warto obejrzeć mieszkanie! może się spodoba!
- takie mieszkanie, jakie pani wymyśliła to nie istnieje!
- za takie pieniądze, nic pani nie kupi.
- ale co to za różnica, 2 czy 5 piętro? (no jak wnosisz wózek+zakupy to spora).
- może i odrobinkę na wsi... ale jakie widoki!
- co z tego, że w innej gminie? Autobusy są!
- cena za wysoka? To jak się kupuje mieszkanie to trzeba mieć rezerwę!

2) Następnie była cisza - nie wiem, foch, bo odmówiłam? :D Pośrednicy szybko się zniechęcają się okazuje. Spoko podejście do klienta... no ale jak nie chcą mojej kasy to nie.

I nie chodzi mi o jednego pośrednika lub jedna konkretną agencję... to było masowe zachowanie.

3) Moje ulubione - pewna rodzinka chce sprzedać mieszkanie, więc idę oglądać. Niby wszystko cacy... w sumie nawet mi się podobało. Ale było jedno "ALE". Owa rodzinka nie miała gdzie się wynieść i sprawa wyglądała tak: ja kupuję od nich to mieszkanie, oni dostają kaskę i wtedy zaczynają szukać nowego mieszkania. I nie - nie mieli gdzie się podziać, więc mieszkali by dalej w swoim / moim już mieszkaniu. Noooo nie. Oczywiście oni potrzebują MAX miesiąc i już ich nie będzie! Ta jasne... a potem będę w UWAGA TVN jako pokrzywdzona, że w moim mieszkaniu mieszka rodzina z dziećmi i nie można ich wywalić na ulicę :D no to ja podziękuję. Państwo mocno zdziwieni.
I takich rodzinek było kilka.

Na koniec wisienka:
Dzwoni pan pośrednik z super ofertą. Odmawiam, mówiąc że już mieszkanie znalazłam (sama znalazłam btw). Pan pośrednik nie daje za wygraną, próbuje mnie namawiać. Mówi, że nic straconego, że warto przemyśleć! Że warto zobaczyć! No cóż... może i miał rację. Szkoda, że się spóźnił... o około rok. Tak, obudził się rok po tym, jak już kupiłam mieszkanie.

uslugi

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 119 (131)

#77601

(PW) ·
| Do ulubionych
DPD - temat rzeka.

Historii mam kilka. Opiszę jedną.

Mój tato zamówił perfumy przez internet za około 300zł. Zapłacone, potwierdzone, adres dostarczenia do domku podany. Wszystko cacy. Sklep internetowy bardzo szybko zadziałał i paczuszka w drodze.
Mija jeden dzień, drugi... paczki nie ma. Na stronie DPD info "przesyłka dostarczona". No to tata, już lekko wpieniony, bo 300zł piechotą nie chodzi, za telefon i dzwoni. Oczywiście DPD zaskoczone - najpierw etap wyparcia: przecież jest NAPISANE, że dostarczone!!! (serio?), potem etap przeprosin i skruchy, ale efektów i paczki brak.

Dzień czwarty - siedzę sobie grzecznie w pracy, w firmie i dostaję telefon od naszego firmowego portiera, że mam zejść na dół bo pani sprzątaczka(?) ma dla mnie przesyłkę. Ja wielkie oczy i WTF? No ale idę odebrać wąglika, bo co począć :D

Idę na dół i co się okazuje?
Paczka zaadresowana na mojego tatę i na adres domowy trafiła... do mnie, do pracy (sic!) Nikt się ze mną ani z tatą oczywiście w żadne sposób nie kontaktował.
Mało tego - kurier podrobił podpis, a paczkę WCISNĄŁ pani sprzątaczce w ręce przed budynkiem firmy i zwiał(?!) Całe szczęście, uczciwa pani sprzątaczka paczkę oddała, bo skojarzyła nazwisko ze mną... i tylko dlatego, że często sobie gawędzimy (w firmie 250 osób).

W paczce były perfumy, które miały być NIESPODZIANKĄ dla mnie od taty na urodziny... na szczęście były całe. (CUD)
Mądry Pan kurier.
DPD unikam jak ognia.

Mały edit: Kurier zapewne wygrzebał w swej pamięci adres firmy, gdyż kiedyś JA do niej coś zamawiałam. Ale wówczas był to adres dostawy podany od początku, bez kombinowania. Więc zagadką pozostaje JAK on sobie skojarzył mnie i tatę oraz adres domowy z firmą...
Ponadto był to świąteczny okres, gdzie wszyscy mieliśmy bardzo dużo pracy i innych spraw... dlatego nie złożyliśmy skargi (czego bardzo żałuję).

kurierzy

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 122 (152)

#66933

(PW) ·
| Do ulubionych
Moja historia będzie tylko odrobinkę piekielna... i może ciut śmieszna.

Napiszę o pewnym sprzedawcy, który niekoniecznie ogarnia to co sprzedaje.

Na wstępie powiem, że zajmuję się robieniem biżuterii - ze specjalnej modeliny. Robię przeważnie miniaturki prawdziwego jedzenia, wszelkich słodyczy, babeczek, ciastek ale zdarzają się też miniatury konkretniejszego jedzenia ;p Aby moja biżuteria była mocna i realistyczna używam modeliny bardzo wysokiej jakości. Dodatkowo raczej nie da się jej kupić w sklepie, wobec tego zamawiam ją przez internet, na naszym popularnym portalu aukcyjnym. Tania również nie jest - bo około 8-9 zł za kostkę (jeden kolor).
Do wyboru mamy trzy rodzaje:
CLASSIC - czyli klasyczna, podstawowa modelina.
SOFT - modelina bardzo miękka, łatwo się wyrabia.
EFFECT - modelina z jakimś dodatkowym efektem np. wtopiony brokat, drobinki, metaliczne kolory czy transparentne i świecące w ciemności.

O ile między CLASSIC i SOFT nie ma większej różnicy, to EFFECT już nieco się różni.

Teraz do sedna.
Zamawiam sobie 5 kostek czekoladowej, 5 białej, 5 karmelowej. Wybieram opcję kurierem - aby szybciej. Płacę i czekam zadowolona. W opcjach napisane, że wysyłka 24h na dobę - supcio.

Pierwszy dzień - cisza.
Drugi dzień - cisza.
Trzeci dzień - dzwoni Pan sprzedawca.[S]

J [Ja] - Słucham?
[S] - Nooo, bo Pani tutaj zamawiała tą no modelinę, nie?
[Ja] - Zgadza się, kiedy mogę się jej spodziewać? Minął trzeci dzień a...
[S] - ....bo akurat nie mam tej SOFTY białej no nie, ale mogę... no mogę dać tutaj pani, bo mam w ręku akurat taką identyczną białą EFEKTYWNĄ. Bo zazwyczaj ona ma takie brokaty różne, ale ta akurat nie ma!
[Ja]- Nie rozumiem?
[S]- No mam taką białą ale efektywną i nie widzę brokatów, to mogę dać pani taką, bo SOFTY nie mam.
[Ja]- Proszę pana, tak czy siak ta modelina nie spełni moich oczekiwań. Skoro nie ma brokatu, to zapewne jest transparentna... lub świeci w ciemności. Lub jest metaliczna na przykład...
[S]- NIE! Transparentna nie jest, bo widzę! - Pan się chyba ucieszył, że wygrał tę bitwę :D
[Ja]- Ona się robi transparentna dopiero po wypieczeniu...

Chwila ciszy. Widać Pan analizował trzymaną w ręku kostkę zawzięcie.

[S]- Ja się nie będę wgłębiał w szczegóły tutaj!
[Ja]- No już okej... to w takim razie trudno, zamienię tą nieszczęsną białą na czekoladową... niech mi Pan wyśle 10 czekoladowej i 5 sztuk karmelowej. Niech stracę ;p

[S]- No ale nie dała mi Pani skończyć, no! Bo ja właśnie tej czekoladowej też nie mam, no skończyła się... Nie rozumiem, taki sraczkowaty kolor, no brzydki wie pani i tak schodzi szybko, nie nadążam no! Nie ma!

Myślę sobie, nie wytrzymam :D Do tego Pan wypowiadał się bardzo powoli i niezrozumiale.

[S]- Także no nie mam i już. Ja mogę dać pani inne kolory tej SOFTY. Bo tych nie mam. Powrzucam inne.
[Ja]- Nie! Absolutnie się nie zgadzam na taki układ. To nie jest modelina do zabawy, tylko do wyrobu biżuterii. Potrzebuję te konkretne kolory, a nie losowe. Poproszę o zwrot pieniędzy.
[S] - Dobra! Do widzenia.
bip bip bip..

Minął dzień piąty... ni modeliny... ni pieniędzy.

uslugi

Skomentuj (34) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 417 (457)

1