Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Lolitte

Zamieszcza historie od: 27 października 2014 - 10:45
Ostatnio: 20 kwietnia 2018 - 8:25
  • Historii na głównej: 3 z 3
  • Punktów za historie: 545
  • Komentarzy: 159
  • Punktów za komentarze: 784
 

#81885

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia z naszego - piekiełkowego - podwórka.

Jakiś czas temu pojawiła się tu historia dziewczyny, która zajmuje się rękodziełem. Opisywała, że produkuje jakieś pudełeczka ozdobne i jacy to ludzie są niefajni, że rękodzieła nie doceniają. W komentarzach wstawiła nawet przykład takiego dzieła - całkiem zacne drewniane pudełeczko.

Zbliżał mi się akurat ślub koleżanki - miał być za ~3 miesiące - więc pomyślałam, że może zamówię takie pudełeczko w prezencie. Odezwałam się więc w prywatnej wiadomości do autorki w/w wyznania i opisałam sprawę - że ślub, że prezent, pudełeczko. Rękodzielniczka zastanowiła się chwilę, że ślubnych to jeszcze nie robiła, ale chętnie spróbuje.

Ustaliłyśmy więc jak mniej więcej ma wyglądać - ciemny dół, ażurowa biała góra, napis "Imię1 ♥ Imię2", w odpowiednim rozmiarze, żeby młodzi mogli w nim zdjęcia trzymać - i miała się odezwać za jakiś czas z projektem cyfrowym.

Cena nie była wygórowana - wyceniła swoją pracę na ok. 60 zł, na co przystałam, rozumiejąc też, że może skoczyć, zależnie od kosztów materiałów.

Minął miesiąc, kontaktu brak - więc się odzywam. Cisza.
Minął kolejny miesiąc, dalej cisza.

Do ślubu został tylko miesiąc - ostatni dzwonek, ale kontaktu dalej brak, więc napisałam tylko, że z powodu braku odzewu rezygnuję ze współpracy. Po kolejnym miesiącu z ciekawości sprawdziłam konto rzemieślniczki - usunięte...

Szkoda, bo takie pudełeczko mogłoby być ładnym prezentem ślubnym. Mam nauczkę na przyszłość - szukać rękodzielników z prawdziwego zdarzenia, a nie na piekielnych.

piekielni

Skomentuj (44) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 150 (184)

#81646

(PW) ·
| Do ulubionych
Chodziłam do bardzo miłego i kompetentnego fryzjera, powiedzmy pana Mariusza. Z usług fryzjerskich zbyt często nie korzystałam, ale dwa razy do roku się zdarzyło.

Pewnego razu postanowiłam, że zafunduję włosom saunę - tak więc telefon w dłoń i dzwonię do zakładu fryzjerskiego, w którym pan Mariusz pracował. Odebrała kobieta, właścicielka zakładu, którą widywałam w czasie wizyt tam - zwykle obsługiwała inną klientkę na drugim fotelu.

Przywitałam się i powiedziałam, że chciałabym się umówić do pana Mariusza na saunę i... Wtedy się zaczęło. Pani jaśnie właścicielka zaczęła na mnie krzyczeć przez słuchawkę, pamiętam, że padły m. in. słowa: "Jest pani stałą klientką, czy nie?!" - wydźwięk całości był ogólnie taki, że pan Mariusz już tam nie pracuje od jakiegoś czasu i co ja sobie myślę, dzwoniąc i pytając o niego.

Nie wiem, co chciała osiągnąć wrzeszcząc na mnie, ale na pewno jedno jej się udało - teraz nie jestem jej klientką w ogóle.

fryzjer

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 154 (160)

#77586

(PW) ·
| Do ulubionych
Mylić się rzecz ludzka, ale bez przesady.

Mieszkam na ulicy Piekielnej X mieszkania Y. Pewnego razu w mojej skrzynce na listy znalazł się list zaadresowany do osoby mieszkającej pod adresem Anielska X mieszkania Y. Nazwy ulic nie są do siebie podobne, tyle, że na tym samym osiedlu - pewnie obsługuje ten sam listonosz. Bliżej mi było do bloku na Anielskiej niż na pocztę, toteż w geście dobrej woli poczłapałam przekazać przesyłkę w prawowitą skrzynkę. A tam, na skrzynce, wymalowana niezmywalnym mazakiem wiadomość:
"Drogi listonoszu. To jest blok Anielska X, a nie Piekielna X".

Ciekawe, ile razy listonosz musiał się tak pomylić, że aż zdesperowani mieszkańcy wypisali mu wiadomość...

poczta

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 242 (248)

1