Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Marcowapani

Zamieszcza historie od: 26 czerwca 2017 - 10:04
Ostatnio: 21 maja 2018 - 6:38
  • Historii na głównej: 2 z 2
  • Punktów za historie: 308
  • Komentarzy: 5
  • Punktów za komentarze: 19
 
Mój mąż podszedł do mnie wczoraj po pracy, podaje mi telefon i mówi:
- Przeczytaj sobie tego smsa!

O kurierce od drugiej strony.

Słowem wstępu - kilka faktów:
1) Mój mąż jest kurierem firmy, której nazwa zaczyna się na „d” i kończy na „d”.
2) Firmy kurierskie nie zatrudniają kurierów, tylko firmy – przewoźników, z którymi podpisują bardzo jednostronny kontrakt. Mamy więc jednoosobową firmę założoną specjalnie do tej pracy.
3) W tymże kontrakcie są zapisy o tym, że auto przeznaczone do pracy musi być białego koloru i utrzymywane w czystości (pod groźbą noty).
4) Istnieje bramka SMS, której kierownik serwisu kurierskiego używa do wysyłania informacji kurierom.

Czwartek, 01.03.2018, w nocy temperatura -20. W południe kurierzy dostają smsa, którego można streścić do „umyjcie auta pod groźbą noty!”
- Za nieumycie auta – nota.
- Za niepodstawienie auta jak ci zamarzną zamki albo zamarznięta przez wodę elektronika odmówi posłuszeństwa – jeszcze większa nota.
I naprawdę nikogo nie obchodzi, że nie otworzysz auta, bo zrobiłeś to co chcieli. Nie podoba się? O widzę, że jest plama oleju pod autem! Stara, nie twoja? Nie wydaje mi się! Jeszcze jedna nota za brudzenie terenu magazynu!

A potem kurierzy wyjeżdżają do klientów z humorem wywiezionym z magazynu, gdzie „koordynujący" ich pracą ludzie wymagają by w zimę, przy -5 za dnia, -15 w nocy, białe auta były czyste jak łza.

kurierzy

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 162 (204)

#81506

(PW) ·
| Do ulubionych
Zawsze byłam dobra z WFu. Szło mi dobrze w większości dyscyplin - od lekkoatletyki po sporty zespołowe. W siatkówce czy koszu może nigdy nie byłam asem, ale na końcu też mnie nie wybierano. Za to zdecydowanie „moimi” dziedzinami były skoki w dal i wzwyż, rzut piłką lekarską czy pchnięcie kuli. Do końca gimnazjum zdarzało mi się dostawać sporadyczne 6 za wyniki ponad normę. Przez całą edukację szkolną nie miałam problemu z uzyskaniem 5 z tego przedmiotu.

W liceum dalej miałam 5 na koniec i nie liczyłam na więcej, gdyż na 6 mogły liczyć jedynie osoby, które reprezentowały szkołę w zawodach międzyszkolnych. Uważam, że ten układ był fair. Nigdy się do tego nie pchałam, nie zależało mi aż tak na średniej.

Ad meritum:
Piekielne dla mnie było zachowanie mojego licealnego WFisty. Nigdy mu się nie przymilałam, traktowałam go neutralnie. Za to odnosiłam wrażenie, że on za mną nie przepadał. Prawdopodobnie przez moją aparycję kujonki. No i mamy zaliczenie, rzucam piłką najdalej z całej żeńskiej części klasy, powyżej norm które wtedy były na poszczególne oceny - dostaję 5. Jak w innej dziedzinie zrobiła to któraś z dziewczyn z drużyny koszykarskiej, którą on trenował – dostawała 6. Tak było zawsze.

Nie mam traumy. Nie zależało mi na ocenach z WF. Już wtedy doskonale wiedziałam, że życie nie jest sprawiedliwe, a ocena nauczyciela często zależy od jego humoru i sympatii.

Rozważałam napisanie tej historii, bo głównie o WFie opowiadają osoby, które były słabe w sporcie – uwierzcie, nie tylko Wy byliście dyskryminowani.

Finalnie do napisania tej historii, skłoniło mnie jednak to, że ten WF-ista zaczął ostatnio zajmować się polityką w moim mieście. Wspominając nasze zajęcia i jego zachowanie te 10 lat temu, wiem jedno - nie zagłosuję na niego.

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 146 (182)

1