Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Pacupacu

Zamieszcza historie od: 19 października 2017 - 22:47
Ostatnio: 14 listopada 2017 - 21:34
  • Historii na głównej: 2 z 2
  • Punktów za historie: 194
  • Komentarzy: 5
  • Punktów za komentarze: 17
 

#80444

(PW) ·
| Do ulubionych
W szkole średniej pojechałam z koleżankami na staż zawodowy do Londynu. Miał być nagrodą za dobre wyniku w nauce, dla mnie był jednak istną męczarnią.

Nasza grupa została podzielona na trzy i ulokowana u trzech różnych miejscowych rodzin. Gospodarze zapewniali nam zakwaterowanie i wyżywienie, wsparcie i domową atmosferę. Niestety ja takiego szczęścia nie miałam.

Po przybyciu do tymczasowego domu omawiałyśmy z gospodarzami zasady zachowywania się w domu, warunki korzystania ze wszystkich urządzeń i pomieszczeń, żeby później nie było niejasności. Byłoby super, gdybym nie postanowiła wziąć prysznica rano. Wstawałyśmy wcześnie do pracy, domownicy jeszcze spali, a ja nie wpadłam na to, że prysznic mają tak głośny, że wszystkich pobudzę. Przed drzwiami łazienki czekała już na mnie gospodyni z reprymendą. Spoko, przeprosiłam, być może moja wina, mimo że wcześniej nie zaznaczyła w jakim czasie możemy się kąpać.

Sytuacja się pogorszyła, gdy tego samego dnia umyłam się wieczorem. Tym razem już na mnie nakrzyczała, że woda jest droga w Londynie, że kto to widział myć się dwa razy dziennie, ja jej przecież za to nie płacę. Może nie ja, ale Unia owszem. Przecież dla niej przyjmowanie nas to była forma zarobku. Próbowałam wyjaśnić, że tego też nie powiedziała podczas ustalania warunków, że nie chciałam zrobić nic złego. Niby rozeszło się po kościach, ale następnego dnia zadzwonił nasz supervisor (polski opiekun pracujący w firmie, która organizowała cały staż), że nasza gospodyni się na nas skarży. Powiedział, że ma prawo zastrzec sobie takie rzeczy jak ilość kąpieli w ciągu dnia i żebyśmy to wytrzymały.

Nie byłoby żadnego problemu, gdyby postawiła sprawę jasno na samym początku. Nie miała żadnego powodu krzyczeć.
Szefowa w pracy nie mogła uwierzyć, że kobieta żałuje wody dorastającym dziewczynom i zaproponowała nam mycie się u niej, gdybyśmy miały potrzebę. Dodam tylko, że pozostałe koleżanki u swoich rodzin nie miały takich problemów, a nasza rodzina uboga nie była.

Skomentuj (27) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 109 (119)

#80442

(PW) ·
| Do ulubionych
Podczas czytania o piekielnościach nauczycieli przypomniała mi się pewna historia.

Gdy byłam w czwartej lub piątej klasie podstawówki, wzięłam udział w konkursie plastycznym związanym z książkami dla dzieci z serii "Tobi". Historię tę bardzo lubiłam, więc zaangażowałam się w rysowanie. Pamiętam, że rysunek był w formacie A3 i kosztował mnie wiele pracy. Zrobiłam nawet motyla 3D z drucika i rajstop i przyczepiłam go do bristolu.

Pracę oddałam w terminie, pozostało tylko czekać na wyniki konkursu. Chyba że nie...

Bo nauczycielka plastyki rysunku nie wysłała. Dlaczego? Nie wiedziała jak. Nic poradzić nie mogłam, bo dowiedziałam się o tym po terminie. Mama jedynie wparowała do szkoły i powiedziała nauczycielce, żeby następnym razem powiedziała, to same sobie z wysyłką poradzimy. Wystarczyło przecież zwinąć w kartonową tubę lub schować do teczki (motyl nie był aż tak wypukły), ale to nauczycielka plastyki z latami doświadczenia powinna chyba wiedzieć.

Z perspektywy czasu może nie jest to strasznie piekielne, ale dziecięce serduszko bolało mocno, szczególnie, że szanse na wyróżnienie rysunek miał spore.

Nauczyciele

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 85 (113)

1