Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

PanSerdeczny

Zamieszcza historie od: 7 maja 2018 - 14:57
Ostatnio: 28 maja 2018 - 8:19
O sobie:

Mąż i ojciec.
Zadowolony z życia człowiek!

  • Historii na głównej: 3 z 4
  • Punktów za historie: 277
  • Komentarzy: 8
  • Punktów za komentarze: 43
 
Kolejna piekielność motoryzacyjna, tym razem z grup sprzedażowych.

Na jakże znanym portalu społecznościowym jest wiele grup sprzedażowych odnośnie samochodów. Możesz wystawić swój samochód, pięknie opisać i liczyć na jakiś odzew. Nie od dziś wiadomo, że najlepsza reklama jak i promocja twojego produktu jest na tymże portalu (to jest moje zdanie, oczywiście możecie się ze mną nie zgodzić).

Co rusz widzę ogłoszenia typu "szukam samochodu małego, taniego w utrzymaniu, który mało pali". Większość z was zapewne oferowałaby samochodu pokroju Opla Corsy / Fiata 500 itp. Jest jednak spora grupa osób, która nie czyta co jest napisane i wrzuca wszystko tj. pod postem o mały samochodzik oferowane jest duże kombi z jeszcze większym silnikiem o spalaniu 20l/100 km.

Oczywiście gdy tłumaczy się takim ludziom, że to nie ten typ samochodu, zawsze znajdzie się odpowiedź typu: jak zarejestrujesz na kogoś z rodziny to będziesz miała/miał małe opłaty, kombi jest praktyczniejsze bo więcej zmieścisz, auto jest na gaz dlatego te 20l/100km nie jest tak dużo!

W moim mniemaniu jest to niesamowita piekielność.

sprzedaż / kupno samochodu

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 102 (130)
zarchiwizowany
Jak "dbać" o klienta w wykonaniu firmy PLAY.

Na samym początku warto wspomnieć, iż u fioletowego operatora jestem od dobrych kilku lat. Przez ten czas numer zapisany był na moją rodzicielkę. Pod koniec bieżącego miesiąca kończy mi się umowa.

Zawsze myślałem, że takim firmom zależy na tym aby ich klient przedłużył z nimi umowę. Na piekielnych naczytałem się jakoby konsultanci nieustannie dzwonili proponowali coraz to lepsze (bądź gorsze) warunki współpracy. W moim przypadku tak nie było. Żadnego telefonu z ich strony. Nic. W zasadzie to powinienem się cieszyć. Jednak zawsze jest jakieś "ale".

Będąc w sobotę w ich salonie przepisywałem numer na siebie. Nie dość, że samo przepisanie kosztuje prawie 30 zł, to wielce znudzona konsultantka nie raczyła zaproponować ani w jakikolwiek sposób zachęcić do przedłużenia umowy.

Z jednej strony dobrze, bo i tak nie chcę kontynuować współpracy z nimi ze względu na beznadziejny zasięg, aczkolwiek zawsze myślałem, że klientów powinno się zatrzymać jak najdłużej.

Jak widać myliłem się.

fioletowa sieć.

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -12 (20)
Piekielności z forum motoryzacyjnego.

Jeden z użytkowników zadał pytanie odnośnie niezbyt popularnego, aczkolwiek ciekawego samochodu jakim jest Audi A2. Można by rzec, że samochód w momencie produkcji nieco wyprzedził swoją epokę i nie wbił się w rynek tak jak to planowano.

Z doświadczenia mogę powiedzieć, że faktycznie auto charakterystyczne, ma pewne udziwnienia - jeżeli chcesz coś zrobić w silniku zdejmujesz całą maskę, zaś jak chcesz dolać płynu do spryskiwaczy czy sprawdzić stan oleju wystarczy otworzyć "grill" :)

Wracając jednak do tematu samochodu. Większość komentarzy pod opublikowanym postem była następująca: "nie kupuj tego gów** / jak chcesz się wstydzić za kółkiem to proszę bardzo / najbrzydsze auto świata, już multipla jest lepsza" itp itd. Oczywiście komentarze te były wypowiadane przez osoby, które ledwo co zdały "prawko", ewentualnie dopiero zdają i jedynym słusznym wyborem jest BMW/VW i poszczególne modele AUDI, gdzie reszta marek to złom. Dominują również określenia typu "Nie kupuje się samochodów na "F"- FIAT, FORD i FRANCUSKIE", a Opel to gnije w momencie produkcji.

Tylko kilka komentarzy było konkretnych, z których można było się czegoś dowiedzieć.

Czytając te wypowiedzi czułem się jakbym był w przedszkolu. Co drugi to większy znawca samochodów i przekrzykują się w tym. Od pewnego czasu reprezentowany poziom rozmów staje się tragiczny.

Teraz pytanie do was: Po co wypowiadać się na tematy, o których nie ma się bladego pojęcia?

FB- forum motoznaFcy.

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 112 (150)
Sprzedaż telefonu to z pozoru łatwa sprawa. Wystarczy zrobić ładne zdjęcia, skonstruować czytelny i nawet rzetelny opis, no i na sam koniec wrzucić na darmowy (bądź płatny) serwis sprzedażowy.

Piekielności zaczynają się w momencie kontaktu z potencjalnym zainteresowanym.

Sprzedawałem telefon - LG G4. Lata świetności miał już za sobą. Na chwilę obecną dość porysowane boki, aczkolwiek techniczne bez zarzutów. Wystawiłem go w kategorii sprzedaży, jak i zamiany.

Oczywiście każdy chętny zadaje mnóstwo pytań. Wcale się temu nie dziwię, w momencie gdy sam chcę kupić jakiś produkt, staram się uzyskać jak najwięcej informacji. Aczkolwiek kontakt magicznie się urywa w momencie gdy ma dojść do sfinalizowania transakcji.

Nie była to jednorazowa sprawa. Takich rozmów miałem około 7. Nie wiem, co się dzieje w głowach ludzi. Siedem przeprowadzonych rozmów i praktycznie temat był dogadany na zamianę/sprzedaż i co? Całe nic.

W jednym przypadku już miałem jechać do zainteresowanego, ażeby dokonać wymiany. Na godzinę przed wyjazdem napisałem, czy dalej jest zainteresowany. Dostałem odpowiedź zwrotną "Nie ma mnie w domu. Zadzwonię później".
Nie zadzwonił.

Z żoną zastanawiamy się tylko, czy ludzie nie mają co robić i szukają osób, żeby sobie z kimś popisać czy jak?

Sprzedaż telefonu na "starej Tablicy".

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 75 (105)

1