Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

PanSerdeczny

Zamieszcza historie od: 7 maja 2018 - 14:57
Ostatnio: 20 maja 2018 - 12:31
O sobie:

Mąż i ojciec.
Zadowolony z życia człowiek!

  • Historii na głównej: 1 z 3
  • Punktów za historie: 156
  • Komentarzy: 6
  • Punktów za komentarze: 44
 
Sprzedaż telefonu to z pozoru łatwa sprawa. Wystarczy zrobić ładne zdjęcia, skonstruować czytelny i nawet rzetelny opis, no i na sam koniec wrzucić na darmowy (bądź płatny) serwis sprzedażowy.

Piekielności zaczynają się w momencie kontaktu z potencjalnym zainteresowanym.

Sprzedawałem telefon - LG G4. Lata świetności miał już za sobą. Na chwilę obecną dość porysowane boki, aczkolwiek techniczne bez zarzutów. Wystawiłem go w kategorii sprzedaży, jak i zamiany.

Oczywiście każdy chętny zadaje mnóstwo pytań. Wcale się temu nie dziwię, w momencie gdy sam chcę kupić jakiś produkt, staram się uzyskać jak najwięcej informacji. Aczkolwiek kontakt magicznie się urywa w momencie gdy ma dojść do sfinalizowania transakcji.

Nie była to jednorazowa sprawa. Takich rozmów miałem około 7. Nie wiem, co się dzieje w głowach ludzi. Siedem przeprowadzonych rozmów i praktycznie temat był dogadany na zamianę/sprzedaż i co? Całe nic.

W jednym przypadku już miałem jechać do zainteresowanego, ażeby dokonać wymiany. Na godzinę przed wyjazdem napisałem, czy dalej jest zainteresowany. Dostałem odpowiedź zwrotną "Nie ma mnie w domu. Zadzwonię później".
Nie zadzwonił.

Z żoną zastanawiamy się tylko, czy ludzie nie mają co robić i szukają osób, żeby sobie z kimś popisać czy jak?

Sprzedaż telefonu na "starej Tablicy".

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 68 (98)
poczekalnia
Kolejna piekielność motoryzacyjna, tym razem z grup sprzedażowych.

Na jakże znanym portalu społecznościowym jest wiele grup sprzedażowych odnośnie samochodów. Możesz wystawić swój samochód, pięknie opisać i liczyć na jakiś odzew. Nie od dziś wiadomo, że najlepsza reklama jak i promocja twojego produktu jest na tymże portalu (to jest moje zdanie, oczywiście możecie się ze mną nie zgodzić).

Co rusz widzę ogłoszenia typu "szukam samochodu małego, taniego w utrzymaniu, który mało pali". Większość z was zapewne oferowałaby samochodu pokroju Opla Corsy / Fiata 500 itp. Jest jednak spora grupa osób, która nie czyta co jest napisane i wrzuca wszystko tj. pod postem o mały samochodzik oferowane jest duże kombi z jeszcze większym silnikiem o spalaniu 20l/100 km.

Oczywiście gdy tłumaczy się takim ludziom, że to nie ten typ samochodu zawsze znajdzie się odpowiedź typu: jak zarejestrujesz na kogoś z rodziny to będziesz miała/miał małe opłaty, kombi jest praktyczniejsze bo więcej zmieścisz, auto jest na gaz dlatego te 20l/100km nie jest tak dużo!

W moim mniemaniu jest to niesamowita piekielność

sprzedaż / kupno samochodu

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 38 (60)
poczekalnia
Piekielności z forum motoryzacyjnego.

Jeden z użytkowników zadał pytanie odnośnie niezbyt popularnego, aczkolwiek ciekawego samochodu jakim jest Audi A2. Można by rzec, że samochód w momencie produkcji nieco wyprzedził swoją epokę i nie wbił się w rynek tak jak to planowano.

Z doświadczenia mogę powiedzieć, że faktycznie auto charakterystyczne, ma pewne udziwnienia - jeżeli chcesz coś zrobić w silniku zdejmujesz całą maskę, zaś jak chcesz dolać płynu do spryskiwaczy czy sprawdzić stan oleju wystarczy otworzyć "grill" :)

Wracając jednak do tematu samochodu. Większość komentarzy pod opublikowanym postem była następująca: "nie kupuj tego gów** / jak chcesz się wstydzić za kółkiem to proszę bardzo / najbrzydsze auto świata, już multipla jest lepsza" itp itd. Oczywiście komentarze te były wypowiadane przez osoby, które ledwo co zdały "prawko", ewentualnie dopiero zdają i jedynym słusznym wyborem jest BMW/VW i poszczególne modele AUDI, gdzie reszta marek to złom. Dominują również określenia typu "Nie kupuje się samochodów na "F"- FIAT, FORD i FRANCUSKIE", a Opel to gnije w momencie produkcji.

Tylko kilka komentarzy było konkretnych, z których można było się czegoś dowiedzieć.

Czytając te wypowiedzi czułem się jakbym był w przedszkolu. Co drugi to większy znawca samochodów i przekrzykują się w tym. Od pewnego czasu reprezentowany poziom rozmów staje się tragiczny.

Teraz pytanie do was: Po co wypowiadać się na tematy, o których nie ma się bladego pojęcia?

FB- forum motoznaFcy.

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 84 (110)

1