Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

PannaPatrycja

Zamieszcza historie od: 9 czerwca 2011 - 17:23
Ostatnio: 31 stycznia 2018 - 19:35
  • Historii na głównej: 2 z 3
  • Punktów za historie: 827
  • Komentarzy: 21
  • Punktów za komentarze: -21
 

#81341

(PW) ·
| Do ulubionych
Znajomy szukał dziewczyny do pracy. Zgłosiło się parę kandydatek w tym jedna wręcz idealna: kierunkowe wykształcenie, poprzednia praca na podobnym stanowisku, uczestnictwo w szkoleniach, po prostu miodzio.

Co mogło pójść nie tak?

Laska wybiegła w połowie rozmowy, bo jej chłopak zadzwonił, że właśnie wraca z pracy i ona chce z nim jechać do domu.

Chyba nie muszę dodawać, że tej pracy nie dostała?

sklepy

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 148 (148)
Działo się to z dwa lata temu. Mój tata organizuje teatrzyki/zabawy integracyjne/zajęcia profilaktyczne w szkołach i przedszkolach. Tego dnia jechał do pracy. Został zatrzymany przez policję, jednak go to niezbyt zestresowało, bo jechał przepisowo. Policjant mówi, że będzie mandat z powodu przekroczenia prędkości. Tata szok, bo na pewno nie przekroczył tej prędkości, ale policjant uparcie swoje i nie chce słyszeć żadnych tłumaczeń. Jako, że ojczulek należy do osób, które potrafią walczyć o swoje odmówił przyjęcia mandatu.
Oczywiście po paru tygodniach dostał wezwanie do sądu, co nie zrobiło na nim wrażenia, ponieważ wszystko wskazywało na ewidentną pomyłkę policjanta, a moja ciocia a taty siostra jest prawnikiem, więc tatuś ogarnięty w takich sprawach stawił się w szanownej instytucji.

Tam rozegrał się ... proces? Nie, nie, nie to było czyste przedstawienie tak nierealne, że można by je podpiąć pod sytuację filmową. A jednak zdarzyło się naprawdę.

Okazało się, że policjant i sędzia są dobrymi znajomymi. Tak,chyba domyślacie się jaki był finał. Cała parodia rozprawy polegała na kumpelskiej rozmowie między policjantem a sędzią w stylu: "A Gienek to gdzie pracuje?", "On chyba w drogówce". Gdy tata zwrócił uwagę po co tutaj jest sędzia wpadł w gniew, jak śmie mu przerywać i że jak jeszcze raz to zrobi to wyrzuci go z sali.

Dowodem w sprawie było zeznanie, w którym ojczulek rzekomo jechał niebieskim fordem a fakt, że mieliśmy tylko srebrnego Peugota co było na dokumentach okazał się nic nie znaczyć, bo "sędzia wie lepiej". Czy trzeba dodawać,że tata przegrał rozprawę?

Na wspomnienia tamtego wydarzenia cały czas aż krew się gotuje. I ciekawe ile "przyjacielska więź" wykręciła na to osób...

Droga z punktu A do B /Sąd

Skomentuj (34) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 546 (712)
zarchiwizowany
Rzecz działa się parę lat temu, gdy byłam w 2 klasie gimnazjum. Na wstępie dodam,że mam problemy kobiecie, to znaczy często podczas miesiączki w pierwszym dniu mam wymioty. Tego dnia właśnie dostałam ten „czerwony prezent od natury” jednak musiałam pójść do szkoły ze względu na sprawdzian, ale już po pierwszej lekcji poczułam znajome przewroty w żołądku. Zaniepokojona udałam się tam, gdzie teoretycznie powinni się udawać uczniowie nieczujący się najlepiej – do pielęgniarki (lub higienistki szkolnej). Już na wstępie pani nie wyglądała na zadowoloną moją wizytą. Wcisnęła mi tabletkę przeciwbólową dając wykład o złu ibupromu oraz mojej nieodpowiedzialności, że przyszłam do szkoły skoro źle się czułam i chciała się mnie pozbyć jak najszybciej. Jednak czułam się coraz gorzej, więc ignorując złośliwe spojrzenie per. „Jak ona może zakłócić mój spokój?” położyłam się na leżance. Nie posłuchanie pielęgniarki było świetnym pomysłem, ponieważ zaraz potem wylądowałam z łbem w kranie wymiotując. Na pani higienistce nie zrobiło to żadnego wrażenia. Ot, pogrzebała się w moich wymiocinach pokazując, że nie strawiłam tabletki. W tym czasie ledwie doczołgałam się do leżanki. Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć jak się czuje człowiek po wymiotach. Także próbując się, chociaż trochę uspokoić i odpocząć zamknęłam oczy. Pani higienistka od razu przyleciała do mnie szarpiąc i trajkocząc nad głową, żebym nie zasypiała, bo łóżko to mam sobie w domu. Potem, co parę sekund upewniała się, czy przypadkiem nie zasnęłam. Poirytowana i maksymalnie wykończona odburknęłam jej,żeby dała mi spokój, bo chcę odpocząć, na co dostałam 10 minutowy wywód o swoim chamstwie, który i tak nie zrobił na mnie większego wrażenia, bo miałam ciemno przed oczami. Ciekawostką jest, że nie odstałam nawet kubka wody, aby się dowodnić. W między czasie do gabinetu wemknęła się pani nauczycielka a wiec obie panie usiadły sobie przy kaweczce i ciasteczkach totalnie mnie ignorując a mi udało się zadzwonić do mamy. Ciekawostką jest, że gdy przyszła pani pielęgniarka zaczęła opowiadać, jaka to ona była zmartwiona o moje zdrowie, jak ja strasznie wyglądałam i co to ona nie robiła, aby mi pomóc...

Od tej pory, gdy źle się czuje to po prostu idę do domu. Martwi mnie jedynie fakt, że gdyby stało się coś naprawdę strasznego to czy higienistka wiedziałaby, co robić czy obraziła się na świat, że marnuje jej czas...

Gimnazjum

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 133 (157)

1