Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

RudaRakieta

Zamieszcza historie od: 14 stycznia 2016 - 21:12
Ostatnio: 30 marca 2017 - 18:48
  • Historii na głównej: 11 z 22
  • Punktów za historie: 2878
  • Komentarzy: 16
  • Punktów za komentarze: 45
 
poczekalnia
Hej wszystkim. Jak już wcześniej wspominałam, pracuję w eko kawiarni. Dziś przychodzi klientka, rozmawiając przez telefon (swoją drogą gardzę takimi ludźmi, zwłaszcza jak gadają w takich sytuacjach o niczym), zamawia flat White na mleku kokosowym NA WYNOS. Co to znaczy. To znaczy że po przygotowaniu takiej kawy nie podchodzimy z tacką i pełnym arsenałem do stolika, tylko stawiamy kawę na podajniku gdzie klient doprawia sobie napój czym mu się podoba, zabiera i wychodzi. Rzecz jasna głośno komynikujemy że"proszę, taka i taka kawa". Tym razem też tak było. Postawiłam kawę na podajniku, wyrecytowałam regułkę, pani nadal miała mnie w dupie i paplała przez srajfona. Wróciłam więc do innych obowiązków bo kolejny klient czeka. Za chwilę pani wyskakuje z mordą że ile ona ma jeszcze czekać.. No to mówię że kawa czeka na nią od 10 min i informowałam o tym. Pani tylko stwierdziła że jestem bezczelna i niewychowana... Kto jest ten jest. Haslo "klient nasz pan" też ma swoje granice. Szanujmy się nawzajem...

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 86 (Głosów: 128)
poczekalnia
Pracuję sobie w kawiarni.
Na tle innych wyróżnia ją to, że wszystkie nasze produkty są bio, eko, certyfikowane no i w ogóle 100% zdrowia. Co za tym idzie, klienci zwykle są specyficzni, wymagający, ale nie mogę narzekać, bo większość z nich jest grzeczna i miła.
Nie o tym jednak do końca :)
Przychodzi dziś dziewczę młode, wymuskana, wymalowana, jak z obrazka, widać że "eko świrka" (bez obrazy, ja tak pieszczotliwie nazywam co niektóre przypadki), bo zasypuje mnie masą pytań na temat jakości produktów i ich składu itp, tłumacząc przy tym zawzięcie jaką ona ma wielką wiedzę na temat zdrowego żywienia i trybu życia. Po męczących 10 min postanowiła zamówić świeży sok z pomarańczy. Kamień z serca, koniec mej udręki, tak przynajmniej mi się zdawało.
Kiedy zabrałam się za przygotowywanie owoców dziewczę zabiło mnie pytaniem czy "aby na pewno te owoce nie zawierają glutenu i szkodliwego cukru".
Umarłam... tłumaczyłam kolejne 5 min, że nie, nie mają.
Do końca chyba nie była przekonana i podejrzliwie na mnie zerkała, ale sok wypiła.
Piekielności tłumaczyć chyba nie muszę.
Pozerstwo samo w sobie jest piekielne...

Skomentuj (39) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 172 (Głosów: 210)

1