Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Logowanie
X  
Login:
Hasło:
 
  Nie masz konta? Zarejestruj się
Zapomniałeś hasła? Odzyskaj hasło
Nie dostałeś linku aktywacyjnego? Wyślij go ponownie
 
Profil użytkownika

Tarija

Zamieszcza historie od: 2 października 2011 - 12:48
Ostatnio: 17 maja 2012 - 17:28
O sobie:

Ja nie wiem, pan Profesor zawsze o mnie mówi "ta roztrzepana w miniówce". W sumie to niezły opis. A, jeszcze lubię historię i RPG.
http://chatolandia.pl/wp-content/uploads/2011/05/WE-DONT-NEED-NO-EDUCATION.jpg
-----------------------------
http://www.youtube.com/watch?v=XcJU6zsNWyM
-----------------------------
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=AJJYaAVg1I8

Tu jest link do gry którą się ostatnio zabawiam na wykładach, więc jeżeli możecie to kliknijcie mi w linka, dostanę punkciaki a was nic nie kosztuje :)
http://wawawars.pl/register/7315/

OSZFAK, OPUBLIKOWALI MNIE W CD-ACTION O_O. OSZFAK. SMUGGLER KOCHAM CIĘ.

  • Historii na głównej: 42 z 75
  • Punktów za historie: 41480
  • Komentarzy: 387
  • Punktów za komentarze: 1747
 
3 stycznia 2012, 18:04 przez Tarija (PW) | Do ulubionych
Rozmowa o pracę. Tarija siedzi w odprasowanej koszuli i grzecznie odpowiada na pytania. Miła pani zadaje w końcu pytanie:
- Czy zamierza pani urodzić dziecko?
- Jestem panną, więc nie planuję teraz ciąży.
- A kto planuje? Ja się pytam, czy jakby co, to pani urodzi!

Skomentuj (36) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 637 (Głosów: 753)
2 stycznia 2012, 13:25 przez Tarija (PW) | Do ulubionych
Z lubym wybraliśmy się do kina. Do małego kina, w którym, jeżeli trafi się na dobrą godzinę, można oglądać film "prywatnie".
No i nasz film był prawie "prywatny" - oprócz nas na sali zasiadła jakaś parka, aż zdziwiliśmy się ze dresik i jego dziunia pojawili się na tak ambitnym filmie.

Sala nieduża, i po zapadnięciu ciemności słyszeliśmy ich rozmowę. Złościli się, że ktoś przyszedł. Chłopak wyrzucał dziewczynie że... nie chce uprawiać z nim seksu. Dziewczyna tłumaczyła że gdyby była pusta sala to tak, ale jak ktoś jest, to tylko lodzik.
W związku z tym stwierdzili, że film jest głupi (poszli na ten, bo mieli nadzieję, że nikt inny na niego nie pójdzie) i wyszli do pobliskiej galerii handlowej żeby pozabawiać się w sklepowych przebieralniach.
Żeby oni przynajmniej rozmawiali szeptem!
Ale najbardziej śmialiśmy się, kiedy chłopak próbując namówić swoją ukochana na rżniątko w kinowym fotelu, zarzucił argumentem, że my pewno jesteśmy po to samo i może będzie jakiś czworokąt bo "tamta cipka jest też fajna"...
Każdy coś lubi i dla każdego coś, prawda?

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 666 (Głosów: 780)
zarchiwizowany
10 stycznia 2012, 19:36 przez Tarija (PW) | było | Do ulubionych
Posiadam kotka. Kotek jest samiczką i ma na imię Kicia (ona myśli że "o kurfa"). Jest śliczna i przymilna, aczkolwiek kłopotliwa. Kicia często spaceruje na szelkach wzbudzając zainteresowanie otoczenia.

Trzy dni temu Kicia zaginęła.
Szukaliśmy, wołaliśmy, pytaliśmy sąsiadów, ale niestety nie udało się jej odnaleźć.

Mieliśmy nadzieję że wróci, ale im dłużnej jej nie było tym bardziej docierało do nas że już Kici nie zobaczymy.

Aż tu jakieś dwie godzinki temu pukają do nas dwaj panowie z brudną i zabiedzoną Kicią na rękach. I ona i ja poryczałyśmy się na swój widok.

Gdzie tu piekielność?

Ci panowie to ochrona pociągu z węglem. Niedaleko mojego domu, znajduje się stacja kolejowa, która mimo że jest nieczynna, służy jako miejsce postojowe dla zmierzających na wschód pociągów.
Takie składy potrafią tam stać nawet tydzień, i do ochrony ładunku przed złodziejami wynajmuje się firmy ochroniarskie.

Panowie ochroniarze właśnie robili rundkę wokół pociągu kiedy zauważyli łapkę kici. Wysuwała się przez szczelinę wagonu towarowego - zwierzak w ten sposób zgarniał i zlizywał wilgoć z zewnętrznej ściany wagonu. Mam łzy w oczach na sama myśl. Spędziła trzy zimowe dni w wagonie z węglem bez jedzenia i wody.

Powiecie że cóż, zdarza się, kot wlazł i nie mógł wyjść.

Otóż nie.

Ten typ wagonu ma zamykaną klapę. Jakiś sadysta dla dowcipu złapał łażącego po podwórku kota i wsadził go do wagonu pociągu towarowego. Gdyby nie panowie z ochrony, jej truchło pojechałoby do Moskwy.

Kicia ma na szyi obroże, więc panowie zaczęli pytać okolicznych mieszkańców, a że ci zwrócili uwagę na oryginalnie umaszczonego kota łażącego na smyczy, skierowali nas w końcu do nas.

Dziękuję im z całego serca że nie puścili Kici po prostu wolno, bo nie znalazłaby drogi do domu. Dziękuję że zadali sobie trud oddania nam jej.
Kicia jest też wdzięczna.
A jeżeli znajdę człowieka który zrobił coś takiego, to przysięgam, będzie jechał do samego Irkucka przybity za rękę do pociągu.

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 388 (Głosów: 454)
zarchiwizowany
8 stycznia 2012, 18:10 przez Tarija (PW) | było | Do ulubionych
Miejsce: Restauracja znanej sieci fastfoodowej.
Postać: Tarija (lvl 21, rasa: człowiek, klasa: tuman)
Misja: Zdobyć Coca colę bez lodu.
Boss: Kasjerka (lvl
19, rasa: półork, klasa sprzedawca)

Misja zleciła się automatycznie, po odblokowaniu aczika "początki przeziębienia".
Tarija, uzbrojona w Portfel Marnej Wypłaty + 3 do handlu, składa zamówienie.
- Kanapkę taką to i taka proszę, i colę bez lodu.
Kasjerka korzystając z "Prześmiardłej Kuchni" stawia przed Tariją item "Posiłek", następnie za sprawą "Chlupiącej Maszyny" wystawia kubek z colą i lodem. Z przewagą lodu.
- Przepraszam, miało być bez lodu.
- Co?
- Bez lodu. Cola.
- Ale jak to?
Tarija zostaje trafiona zaklęciem "otumanienie" ale walczy dalej.
- No, sama cola, bez lodu.
- Nie da się.
- No jak się nie da jak colę i lód nakładała pani oddzielnie?
- No jak?
- No trzeba nalać coli, i podać mi kubek. ZANIM nasypie się lodu.
- Nie da się.
Tarija jest zamroczona.
- No, jak się nie da jak się da?
- A czemu pani nie chce z lodem?
- Bo nie lubię lodu.
- Każdy lubi.
Tarija używa ataku specjalnego "Tupoczący Gremlin"
- Albo pani zaraz odwróci dupsko i da mi tą colę, albo ja tam sama wejdę i sobie naleję!!!
"Tupoczący Gremlin" zwraca uwagę okolicznych mobów, w tym NPC "koleżanka z drugiej kasy".
- Kurfa, Kryśka, daj jej tej coli bez lodu, jak można być kurfa tak leniwym!
It′s super effecive.
Misja zakończona powodzeniem.

gastronomia

Skomentuj (36) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 188 (Głosów: 466)
6 stycznia 2012, 18:21 przez Tarija (PW) | Do ulubionych
CSI: Małe miasto.

Moja Mama całe swoje życie pracowała w tym samym miejscu. Od sprzątaczki do kierownika niewielkiego supermarketu.

Supermarket w
którym moja mama pracuje nie zatrudnia ochrony. Nie mają też bramek. Ale kradzieże zdarzają się bardzo rzadko - to po prostu kompletny wygwizdów gdzie wszyscy się znają.
Niemniej czasem jest łamane prawo, towar znika, a koszt tego ponoszą pracownicy sklepu. 6 pań w wieku 40-55 lat.

Sprawiedliwość w małym mieście wymierza się publicznie i boleśnie.

Kiedyś z półek poznikały kosmetyki. Taniocha, jakieś puderki, cienie, łącznie ok 90 zł całość. Zostały kartonowe opakowania. Wydało się, kiedy moja Mama (pedantka) zwróciła uwagę, że nierówno stoją. Zabrała wiec płytkę z monitoringu do domu i nakazała przejrzenie jej fachowcom: mnie i rodzeństwu.

Złodzieje zostali zdemaskowani: Były to dwie nastolatki. Zdziwiło nas, że były to córki pani L. i jej przyjaciółki pani N., Pań które przeniosły się do Małego Miasta ze stolicy, wybudowały wielkie chałupy i piszą skargi na policję na muczące krowy. I ich córki nie mają po 15 zł na cienie do powiek?

Matka uśmiechnęła się i czekała. Telewizorek z kanciapy stanął nad kasami, na regale stoiska monopolowego. I czekała.

Aż nadszedł TEN DZIEŃ. Przed świętem trzech króli do marketu zwaliła się ludność robić zapasy na weekend.
W tym przyjaciółki L. i N., wraz z pociechami i mężem N.

Kolejka przy kasach jak w mordę strzelił. Mamusia kasuje zakupy L. następnie dobija z zachowanych pudełek połowę skradzionych kosmetyków. Córka L. blednie. L. rozpoczyna awanturę. Mamusia grzecznie tłumaczy, że córka wzięła kosmetyki i zostawiła kartoniki do zapłacenia. Córka się wypiera. Mama ze słodkim uśmiechem odpala telewizorek. I tak, cała kolejka, i wszyscy zwabieni awanturą mogli podziwiać nasze dzielne młode aktorki w ich życiowej roli.

Nie wiem jak gdzie indziej, ale u nas takie publiczne upokorzenie działa najlepiej.

Moja Mama ma w sklepie spokój.

sklepy

Skomentuj (31) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 1252 (Głosów: 1296)
zarchiwizowany
8 stycznia 2012, 13:09 przez Tarija (PW) | było | Do ulubionych
Najmilsza czynność jaką Tarija może wykonywać samemu - mycie włosów. A także odżywianie, nawilżanie, spłukiwanie... Pełne spa. I tak babrze i pacia się po głowie, i pieni i suszy... sama przyjemność :).
Aż tu nagle dzwonek do drzwi.
No to trzeba się wygrzebać z wanny. Ciekawe kto tak dzwoni?
Nasza ulubiona bohaterka naciąga na siebie szlafrok, czy też bardziej peniuarek i idzie otworzyć drzwi. A za drzwiami dwóch panów.
- Dzień dobry, mam pytanie do ankiety, gdzie mogę usiąść?
Oho, jacyś akwizytorzy!
- Na schodach, na ten przykład.
- Proszę pani, ale zimno!
- Ale ja dwóch obcych chłopów nie wpuszczę do domu, nie ma mowy.
Po drugiej stronie drzwi zapanowała chwila pewnej konsternacji.
- No to - wyciągnął jakiś kajet pan Ankieter - to jak pani sądzi czy powszechny dostęp do internetu to zagrożenie dla obyczajności młodych ludzi? (coś w ten deseń)
- Trochę tak.
- A czy sądzi pani że duchowość jest ważna w rozwoju dzieci?
- Słucham?
- A czy chciałaby pani posłuchać dobrej nowiny?
Tarija zatrzasnęła drzwi.

No żeby religię ludziom wciskać jak podrobione perfumy?
Opanowaliby się.

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 226 (Głosów: 382)
6 stycznia 2012, 16:04 przez Tarija (PW) | Do ulubionych
Kolejne historie od mojej ukochanej Cioci-dentystki. Będzie o ojcach. I znowu o wklejaniu mleczaków, tym razem na szczęście łagodniej :).

Otóż wpadł tatuś z córeczką, wiek dziewczynki około podstawówkowy. I prosi o tymczasowe zamocowanie ząbka mlecznego. Nauczona doświadczeniem Ciocia proponuje że użyje żelu którego używa się do pobierania odcisku zębów - taki żel twardnieje na zębach a potem łatwo się odkleja. Ząbek zaczepiono, dzieciaka pouczono żeby jak odpadnie to nie połknął.

Dlaczego ten tata prosił o wklejenie zęba mlecznego?
Ano jest on po rozwodzie matka dziecka, i kiedy ostatni raz córka wróciła z weekendu z tatusiem bez mleczaka, matka próbowała wykorzystać to jako dowód na maltretowanie córki, i pozbawić go praw do niej.

Inny ojciec przyprowadził córkę na "lakierowanie" zębów. Wiecie, wzmocnienie szkliwia i tak dalej. Dzieciak troszkę się bał fotela ale w końcu dał się przekonać.
Na drugi dzień rano telefon od ojca. Otóż przekupił on córkę obietnicą lodów, i zaraz po wizycie poszli do sklepu mimo że oficjalnie dziewczynce przez kilka godzin jeść nic nie wolno. I kupili... lody barwiące język. Które weszły w "reakcję" z położonym na zęby preparatem. Niebieskie zęby dziewczyna nosiła przez kilka tygodni.

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 619 (Głosów: 647)
2 stycznia 2012, 13:14 przez Tarija (PW) | Do ulubionych
Był kiedyś w restauracjach pizza hut "bar sałatkowy". Można było zapłacić raz i do woli jeść warzywka z ustawionego barku.

I kiedyś właśnie przyszła pewna pani, wielkości 4 normalnych pań i zamówiła barek sałatkowy ponieważ się odchudza. Następnie wzięła krzesło, usiadła przed barkiem i zaczęła jeść.
I zjadła.
CAŁY BAREK.
W międzyczasie żaląc się wszystkim, że ona chyba ma "chore hormony", bo nic a nic, na tej diecie nie chudnie...

Skomentuj (30) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 927 (Głosów: 987)
2 stycznia 2012, 15:55 przez Tarija (PW) | Do ulubionych
Nie wiem czy to piekielne. Mam podejrzenie ze byłoby gdyby jej uczestnikiem był ktoś inny, a nie ja.
Rzecz się
dzieje w szpitalu. Oddział endokrynologiczno-ginekologiczny.

Tarija jest młodym wystraszonym dziewczątkiem zaproszonym do pokoju zabiegowego na biopsję endometrium. Okropne, nie polecam.
W pokoju półmrok, tylko silny strumień światła pada na fotel ginekologiczny jak na scenę w teatrze. Doktor i dwie pielęgniarki w maskach i gumowych rękawicach. Ja przerażona, bo raptem dwie godziny wcześniej byłam po raz pierwszy u ginekologa a tu ładują mnie na kanał w scenerii medycznego horroru.
Drżąca gapię się w sufit kiedy wpychają we mnie przeróżne rozwieraki i cuda, w tym coś co dla mnie wyglądało jak pistolet laserowy.
Znieczulenie niby działa ale mało.

I nagle otwierają się drzwi, a do pomieszczenia ładują się... Studenci. Sztuk 5. A z nimi pan doktor, którego jeszcze wtedy nie znałam, ale potem pokochałam całym sercem, i opiekuje się on mną do dziś.
Enyłej, studenci z pewną taką nieśmiałością w milczeniu podchodzą do "stanowiska roboczego", gdzie właśnie odbywa się przedstawienie z cyklu "pokaż kotku co masz w środku". I to jest właśnie ten okropny moment, bo nie spodziewałam się widowni w tak dla mnie intymnej sytuacji.
I tu Tarija doszła do wniosku że jest najgorzej jak może być, i można się już tyko śmiać.
- Czeeeść! - piszczę z pod zielonej szmaty - sorry panowie ale obcym to ja nie pokazuje, tak że proszę mi się przedstawić.
Salwa śmiechu jaka towarzyszyła studentom ściskającym mi po kolei rękę i recytując imię nazwisko, miejsce zamieszkania i zainteresowania jakoś rozluźniła sytuację. Ba, pan doktor który ich przyprowadził kazał im potem odprowadzić mnie do pokoju i nakupować mi słodyczy, w zamian za współpracę.

Ale jednak mogli mnie ostrzec, że ktoś się pojawi.

służba_zdrowia

Skomentuj (39) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 831 (Głosów: 929)
30 grudnia 2011, 12:33 przez Tarija (PW) | Do ulubionych
Dziś będzie o MATCE ROKU. Poważnie, MATCE ROKU. Powtórzę, MATKA ROKU, albo co najmniej tysiąclecia.

Moja przyszywana Ciocia jest dentystką.
Bardzo dobrą i właśnie dlatego pracuje z dala od NFZ-u, w swoim własnym prywatnym, gabinecie. Świetnie radzi sobie z dziećmi a poczekalnia jest wyklejona laurkami od młodych pacjentów. Wczoraj kiedy dłubała mi w uzębieniu postanowiła zająć mi czas następującą opowieścią.

Zaczyna się około godziny 11 w nocy, kiedy Ciocię obudził ktoś, kto przycisnął dzwonek do drzwi i nie puszczał (Ciocia ma troje małych dzieciaczków, które od razu się obudziły) przerażona zbiegła po schodach zobaczyć co się dzieje, o tak nieludzkiej porze.

I tu właśnie wkracza MR. Targając pod pachą dziewczynkę w wieku przedszkolnym, oznajmia że wydarzył się "okropny wypadek" i mała natychmiast musi trafić na fotel. Ciocia nie pytając o nic więcej, bo w końcu dziecko może cierpieć, pakuje zapłakaną dziewczynkę na warsztat.
Co się okazało?
Młoda upadła tak niefortunnie, że straciła 3 mleczne ząbki na samym przedzie. Ufff! Czyli nic strasznego! Ciocia posmarowała spuchniętą buzię maścią znieczulającą, wręczyła naklejki i zabawki dla dzielnej pacjentki i oznajmiła MR, że nic się nie stało, mleczaki jak mleczaki, odrosną.

I tu MR wpadła w popłoch!
- Ale jak to, nie wstawi ich pani?
- Nie ma potrzeby, odrosną.
- Ale mu jutro mamy CASTING!
Tak, MR próbowała opchnąć pociechę do jakiejś reklamy proszku do prania, barszczu czy wibratorów w wersji junior.
- Proszę pani, nie ma zagrożenia zdrowia, córki już nic nie boli, proszę sobie już darować ten casting.
- Ale pani MUSI coś zrobić!
- Nie robi się protez mlecznych zębów, a poza tym jest 11 w nocy, ja i moje dzieci chcą spać. 20 złotych proszę i do widzenia.
MR zabrała młodą, zapłaciła i wyszła.

Wróciły 3 dni później. Dziecko było w okropnym stanie, bało się otworzyć buzię.
Otóż MR przerażona oszpeceniem córki zrobiła protezę po swojemu. Mleczne ząbki wkleiła córce do buzi... kropelką.
Dziecko nie tylko wylizało sporo kleju, ale też skleiło pyszczek na amen.
Kiedy na skutek zatrucia klejem zaczęło wymiotować, nie mogło otworzyć ust. Wymiociny leciały noskiem, a mała dusiła się.

MR wstydziła się iść do najbliższego lekarza czyli cioci, wiozła dzieciaka 35 kilometrów do ośrodka zdrowia.
Lekarz widząc co się dzieje, po prostu wybił wklejone ząbki, i w sumie w ostatniej chwili. Razem z protezą poszły inne mleczaki, cześć skóry z podniebienia i naruszono jeden z niewielu stałych zębów.
Całość została spartaczona przez dentystę ośrodka, który sprawił dziecku tyle bólu, że dostawała histerii na widok samego budynku, i tak, na leczenie trafiła do Cioci.

MATKA ROKU, kochani moi, MATKA TYSIĄCLECIA...

Skomentuj (148) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 1982 (Głosów: 2032)