Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

bayhydur

Zamieszcza historie od: 13 września 2017 - 14:28
Ostatnio: 21 lutego 2018 - 12:14
  • Historii na głównej: 24 z 29
  • Punktów za historie: 2883
  • Komentarzy: 44
  • Punktów za komentarze: 281
 
poczekalnia

#81514

(PW) ·
| było | Do ulubionych
http://piekielni.pl/81493
Dość mocna dyskusja rozpoczęła się na ten temat, miałem skomentować, ale uznałem że może warto opisać o innym przekręcie firm ubezpieczeniowych.
Pierwsze to ubezpieczenie w szkole (podstawowa/ liceum), a dwa ubezpieczenie "AC na stłuczenia" na studiach.

W pierwszej klasie liceum na WFie udało mi się pechowo wpaść na kolegę i w wyniku naszego zderzenia ja wybiłem bark, a kolega miał złamaną rękę.
Składka ubezpieczenia opłacona no to może coś wypłacą.
Nie bo w OWU jakiego nie dostaliśmy jest jak byk "WF jest wyłączony"
Podobnie jak kilka innych miejsc, że w sumie połamać się można tylko w klasie na lekcji innej niż WF.

Studia. Jest coś takiego jak AC od zdarzeń w laboratorium np. potłukę zlewkę to muszę ją odkupić lub korzystam z ubezpieczenia.
Fakt potem jest ono droższe, ale opłaca się mieć.
W każdym razie koledze walnęło pewne ustrojstwo, a cena nowego 350zł.
To korzysta z ubezpieczenia i odmowa. Powód typowo z D... bo pewnie zrobił to umyślnie.

Ot wałki wszędzie byle kasę wyciągnąć.

ubezpieczyciele

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 67 (75)

#81439

(PW) ·
| Do ulubionych
Janusz Byznesu.

Z uwagi na posiadanie linii produkcyjnych pozwalających na produkcję różnych typów artykułów spożywczych, to często mamy do czynienia z owymi Januszami. Chciał on zamówić partię puszek 400g pasztetu. Omówione warunki dotyczące minimalnej ilości zamówienia i dochodzimy do składu i...

Weźcie na 1k g produktu łyżkę najtańszego mięsa oddzielanego mechanicznie, łyżka najtańszego smalcu, wsypcie 600 g najtańszej mąki i dolejcie wody i najtańszych przypraw i innych poprawiaczy. I macie niejadalną breję czytajcie pasztet.
Mówimy mu iż to jest niejadalne i koniec, owszem możemy wykonać, ale wszelkie reklamacje z powodu G... jakości z automatu odrzucimy.


A teraz najlepsze... Owy Byznes jest dostawcą jedzenia do kilku przedszkoli.

Janus Biznesu

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 133 (145)

#81450

(PW) ·
| Do ulubionych
Co do historii https://piekielni.pl/81439 z uwagi na zażartą dyskusję. Wiem, że zamawiający u nas wyroby Janusz biznesu ma działalność cateringową i sporo przetworów nie kupuje w hurtowniach, ale woli u producenta, bo raz taniej, a dwa jak używa sporo, to może decydować o składzie i jednocześnie cenie.

U nas zamawia: pasztet, kilka rodzajów sosów do smarowania coś w stylu majonezu, dżemopodobne coś ze składu można powiedzieć.
Co z tego, że ledwo spełnia to normy żywieniowe a skład przypomina E..E..E...E aromaty jak naturalne, pyszna chemia, woda i coś tam jeszcze.
Sporo bierze zwłaszcza sosu majonezowego do kanapek, sałatek itd. A wszystko produkowane ze składników najgorszego sortu, bo ma być cena. A gotowe jedzenie sprzedaje hmm… dość drogo.

Kolega z innego zakładu dał mi kiedyś kg kiełbasy produkowanej dla tego klienta i powiedział aby zważył i wrzucił na 12h do suszarki.
Z dorodnej kiełbasy powstał kabanos tyle w tym wody i spulchniaczy było.
Ale klient zamawia i karmi tym ludzi.

janusze

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 70 (94)
poczekalnia

#81493

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Było kilka historii o piekielności banków, ale to co przeżył jeden z moich znajomych zakrawa na pomstę do nieba i skończyło się sądem.
Otóż tak był on w poważnym związku typu ustalona już data ślubu. No i w związku z tym poustalali siebie jako beneficjentów swoich ubezpieczeń.
I niestety podczas wyjazdu służbowego doszło do wypadku drogowego w którym zginęła jego partnerka.
Gdy już doszedł do siebie i zakończyły się wszelkie sprawy urzędowe udał się z wszystkimi dokumentami do ubezpieczyciela.
A zaznaczę (kwoty przykładowe chodzi o różnice)
1 Zgon ubezpieczonego: 50000
2 jw z wyniku wypadku: 75000
3 jw w pracy:150000
W każdym razie przedstawił wszystkie papiery. Umowę ubezpieczenia z wskazaniem jego jako beneficjenta oraz pełną dokumentację z której wynikało, że śmierć nastąpiła w momencie zderzenia pojazdów.
Ubezpieczenie zostało przyznane kwota 50000 za zgon, ale wypłacić jemu nie mogą bo nie był mężem tylko partnerem. A rodzicom także nie mogą bo nie są wpisani w umowę ubezpieczenia.
Odwołanie i po batalii sprawa trafiła do sądu.
Wyjaśnienia ubezpieczyciela.
W kwestii kwoty. Skoro nastąpił zgon to należy się 50000. A co z tego, że jest dokument stwierdzający iż zgon nastąpił w wyniku opcji 3? Oni nie mają na to dokumentu, pewnie pracownik nie skserował ( taa na kopii znajomego jest pieczątka wpłynęło).
W kwestii wypłaty.... Oni dbają o interesy ubezpieczonego.

Wyrokiem musieli wypłacić pełną kwotę plus nieduże odsetki.
Ale czy naprawdę musiało aż ciągnąć się to ponad 1,5 roku i trzeba się szarpać w sądzie?

Ubezpieczyciele

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 125 (133)

#81380

(PW) ·
| Do ulubionych
Odnośnie mojej historii o alkoholu i mentalności.

Otóż jak pisałem, lokalizacja zakładu była podyktowana ekonomią dostaw produktów, ale i kilkoma innymi szczegółami. Takie jak plany zagospodarowania i inne pierdoły urzędowe, ale tym iż w latach 80tych XX wieku były w tym regionie zakłady produkcyjne i istniała przestrzeń do wykorzystania typu utwardzone place, możliwość ponownego wybudowania ujęcia wody, linia energetyczna do podpięcia. Sporo odpadało. Ale do czego dążę?

Otóż jak pisaliście w komentarzach "Za komuny było lepiej".
Otóż, był to jeden z powodów upadku tamtych zakładów na początku lat 90-tych ubiegłego wieku. Mentalność ludzi. W pracy coś wypił, coś wyniósł itd. Ogólnie złodziejstwo i pijaństwo były wpisane w obowiązki pracownika. A to że to upadło i ludzie na bezrobocie poszli, to tylko wina systemu.
A obecnie 500+ i inne zasiłki, to po co robić?

ludzie

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 116 (168)

#81373

(PW) ·
| Do ulubionych
Odnośnie prowadzenia po alkoholu. Moja firma ma kilka linii produkcyjnych do niedużych zamówień artykułów spożywczych. No i z czasem otworzyliśmy nową filię w pewnym rejonie kraju. Chodziło tylko i wyłącznie o koszt produktów, gdyż był on tam popularny w hodowli i co za tym ceny niższe, a dwa taniej było w transporcie.

W każdym razie zakład otwarty to i pracowników potrzeba.
A zaznaczę iż moja firma ma zero tolerancji na alkohol w pracy i każdy to podczas wchodzenia na zakład, oraz wyrywkowo w trakcie i po pracy jest poddawany szybkiemu badaniu.

W każdym razie filia powstała w regionie o dość wysokim bezrobociu i jak sądzono będzie sporo chętnych do pracy, zwłaszcza iż dawaliśmy godziwe warunki i umowę o pracę. No i co? Nie ma dnia, że alkoblow nie świeci się na czerwono/żółto.

Ciągle w ludziach jest małpeczka/piwko przed pracą to norma, bo kiedyś tak było. Przychodzenie na kacu, zwłaszcza po wypłatach.
Mamy tam 13 wakatów i musimy dowozić pracowników.
Co jest ciągle w tym narodzie?

alkohol

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 142 (156)

#81314

(PW) ·
| Do ulubionych
Analogicznie do historii Marvel, dotyczącej pozostawienia paczki przez kuriera.
Mój kuzyn miał podobnie. Paczka pod drzwiami tak sobie rzucona.
A w tym niepozornym malutkim opakowaniu dość droga latarka LED.
W każdym razie w śledzeniu paczki widać "Doręczona".

Cóż na infolinię i Ci, że wszystko OK powiadamiają kuriera itd.
No to kuzyn zgłosił sprawę na policję powód o podrobienie podpisu.

Nieważne, że latarkę dostał, choć była pozostawiona w miejscu ogólnie dostępnym i każdy z ulicy mógł ją zabrać.
Przesłuchania, oraz próbki grafologiczne. I wpadka kuriera z podpisem... Otóż kuzyn jest mańkutem, a podpis na odbiorze ewidentnie praworęczny.

kurierzy

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 106 (126)

#81272

(PW) ·
| Do ulubionych
No chyba w PUP naprawdę pracują !@!#^*, że się tak wyrażę.

1.
Praca na produkcji. Wymagane zdolności manualne oraz zaznaczone normalna sprawność fizyczna w celu wejścia do punktów obsługowych maszyn.
No i przychodzi Ona. Nie mam nic do otyłych, ale masa tej Pani w przestrzeni kosmicznej grawitacyjnie zaczęła by przyciągać pobliskie asteroidy patrz Krzykacz ze złomowiska. W każdym razie powiedziałem wprost iż pomimo chęci z jej strony, jej fizyczność nie pozwoli jej tu pracować.
OSKARŻĘ PANA O DYSKRYMINACJĘ!!!
Zapraszam Panią na linię na test, proszę wejść tu i tu. Nie dała rady. A dodam, że to były standardowe wejścia do podajników, czy przejścia linii produkcyjnej.

2.
Pomocnik działu handlowego. I PUP przysłał dziewczynę świeżo po liceum, ok wykształcenie średnie. Ale info było " sporadyczne ciężary 40-50kg"
Dziewczyna ważyła chyba koło 60kg. I cóż Inga została pomocnicą w marketingu i ciągle śmieje się z jej "przydziału".

PUP

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 64 (100)

#81291

(PW) ·
| Do ulubionych
3 lata temu daliśmy ogłoszenie do PUP o pracownika do handlu i S.U.K
Wymagania dość wyraźnie jako konieczne dodam.
- Doświadczenie w handlu min 6 miesięcy.
- Prawo jazdy kat B min. 1 rok.
- Gotowość do kilkudniowych delegacji.

Przysyłali.
Osoby bez jakiegokolwiek doświadczenia czy otarcia się o handel.
Ludzi bez prawa jazdy, a nawet osobę z zakazem prowadzenia pojazdów.
Ale rekord świata. Matka 2-latki, owszem wymagania spełnia, ale nie ma z kim zostawiać na kilka dni dziecka. I liczyła na pracę 8-16.

W PUP-ie mają chyba wszystko w DUP..e

PUP

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 90 (106)

#81210

(PW) ·
| Do ulubionych
5 lat temu zostałem napadnięty. Straty: portfel i telefon.

Telefon zablokowany (SIM i urządzenie z aplikacji), karty niby na PIN, ale też blokada. No i na policji dowód osobisty, a dodam wpis z protokołu: "utracony w wyniku napaści z kradzieżą... itd. itd.”.

3 miesiące później znajdują telefon u jakiegoś pasera. Nie odzyskuję, czeka w policyjnym depozycie 3 lata jako "dowód w sprawie”.

9 miesięcy po zdarzeniu komornik, w sprawie pożyczki, jaką wziąłem - a wziąłem na dowód 4 dni po jego utraceniu. Bagatela 25 tys. E-sąd klepnął i jest wyrok.

Idę do sądu i pokazuję pismo z policji... Cóż, problem jest, ale musi pan płacić, bo jest wyrok (wyraz na twarzy urzędniczki - :-) ). Prawnik zaskarżył wyrok i udało się.

Ale pytanie, jakim cudem nikt nie widział, że DO jest z dniem tym i tym skradziony.

policja

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 94 (118)