Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

bayhydur

Zamieszcza historie od: 13 września 2017 - 14:28
Ostatnio: 23 stycznia 2018 - 10:43
  • Historii na głównej: 17 z 21
  • Punktów za historie: 1960
  • Komentarzy: 17
  • Punktów za komentarze: 103
 

#81210

(PW) ·
| Do ulubionych
5 lat temu zostałem napadnięty. Straty: portfel i telefon.

Telefon zablokowany (SIM i urządzenie z aplikacji), karty niby na PIN, ale też blokada. No i na policji dowód osobisty, a dodam wpis z protokołu: "utracony w wyniku napaści z kradzieżą... itd. itd.”.

3 miesiące później znajdują telefon u jakiegoś pasera. Nie odzyskuję, czeka w policyjnym depozycie 3 lata jako "dowód w sprawie”.

9 miesięcy po zdarzeniu komornik, w sprawie pożyczki, jaką wziąłem - a wziąłem na dowód 4 dni po jego utraceniu. Bagatela 25 tys. E-sąd klepnął i jest wyrok.

Idę do sądu i pokazuję pismo z policji... Cóż, problem jest, ale musi pan płacić, bo jest wyrok (wyraz na twarzy urzędniczki - :-) ). Prawnik zaskarżył wyrok i udało się.

Ale pytanie, jakim cudem nikt nie widział, że DO jest z dniem tym i tym skradziony.

policja

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 81 (103)

#81183

(PW) ·
| Do ulubionych
Wczoraj miałem sprawę w sądzie i uznano moją rację i tylko przez wideo rejestrator.
Ale od początku.

Stoję na lewoskręcie i nagle karetka z tyłu. Uciekać/ustąpić nie ma gdzie, to ruszam pomału na czerwonym i od razu gdy karetka ma możliwość staję i ją przepuszczam.
Jest to zgodne z przepisami.
Po chwili zatrzymują mnie niebiescy za przejazd na czerwonym. Mówię o karetce i przepisie, a ci że karetki nie widzieli.
Cóż rejestrator jest ukryty w obudowie lusterka, to myśleli frajer ;-)
Nie przyjmuję mandatu.

Rozprawa.
Drogówka: Olałem sygnalizację i wjechałem na czerwonym.
Ja Jechała karetka itd.
Drogówka: Karetki nie było.
Ja/Prawnik: Nagranie z kamerki, słychać, a potem widać karetkę, potem podjazd policjantów.

Sąd: Yyyy... Mandat bezzasadny.

policja

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 108 (128)

#81099

(PW) ·
| Do ulubionych
Jest 39 min po północy, a ja dopiero co wszedłem do domu i nie otwieram szampana, ale flaszkę.
A czemu?

Moje Mondeo przejechany bok, Passat sąsiada rozbita lampa i na koniec Peugeot sąsiada cały tył.
Chłopak tylko 2,5 promila chciał szybko wyskoczyć po zaopatrzenie na Nowy Rok.
Odjechał zakuty w kajdanki.
Początek roku i wyroku.

pijany

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 102 (130)

#81089

(PW) ·
| Do ulubionych
No debilizm.

Koło mojego zakładu są pewien urząd i uczelnia. Jest też bardzo mało bezpłatnych miejsc parkingowych, ale i duży parking, 3 zł za cały dzień.

Co robi cebulak? Parkuje, blokując bramę przeciwpożarową w pełni oznakowaną łącznie z jezdnią (jest zaraz dalej magazyn z kilkoma łatwopalnymi substancjami).

I co?

Mamy alarm pożarowy z magazynu, ale na szczęście zawinił wydech widlaka. Straż jedzie i co? Sorry, stara Jetta blokuje wjazd.

Mała afera, jest policja itd. i przyjeżdża SM, by wezwać lawetę.

Gdzie piekielność?

Otóż zgłosiliśmy problem do SM 3 godziny wcześniej, a po wezwaniu ze straży byli w 4 minuty. A gdyby serio się paliło?

Straż miejska

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 114 (130)

#81003

(PW) ·
| Do ulubionych
Mój brat zaraz po liceum zajął się montażem alarmów i kamer, i nie ukrywam, bardzo mu się to opłaciło, i nadal nieźle ciągnie.
Kupił wtedy nowego Passata. Salonowy, ksenony, nawigacja, czujniki itp.
No i postanowił kupić nowego VW, a tego sprzedać.
Dał cenę XXXXX, opisał wyposażenie i przebieg oraz dokumenty z ASO.

Klient nr 1:
Panie, nie wierzę, że jest pan pierwszym właścicielem. Opuść pan 7000, bo zgłoszę sprawę na policję HEHEHEHHE.

Klient nr 2:
Tylko 158 tys. na liczniku??? Pierwszy właściciel? W ch... pan nie leć, przecież pan go od Niemca kupił.

Klienci nr xxx
Panie, Passat z takim przebiegiem i pierwszy właściciel?
HAHAHAHAH

Klient ostatni:

- Czy podjechałby pan ze mną do rzeczoznawcy PZMOT?
- Owszem.
Rzeczoznawca (po opłaceniu przez kupującego): Wóz bezwypadkowy, papiery zgodne, wszystko OK.


Chłopak kupił za dokładnie XXXXX i stwierdził, że kupi następny wóz po bracie.

kupujący

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 91 (123)

#80639

(PW) ·
| Do ulubionych
Nie wierzę. Analogiczną sytuację jaką ja miałem ma obecnie sąsiad, a mianowicie zderzenie w tym samym miejscu z rowerzystą w podobnej sytuacji, czyli rowerzysta w nadświetlnej olewający przeprowadzanie roweru na pasach.

Ok, jest policja, a jako, że chłopak po zderzeniu mocno się poturbował, to wóz i rower stały jak w momencie zderzenia.
I gdzie tu piekielność???

Policja wykonuje pomiary miejsca i nagle dryń dryń!!!
Baba jedzie chodnikiem i dzwoni, bo na jej drodze na przejściu pracuje policja i jak nigdy nic na to przejście wjeżdża.
Naprawdę karto rowerowa wróć.

rowerzyści

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 148 (166)

#80586

(PW) ·
| Do ulubionych
Miałem dziś rano kolizję z rowerzystą.
Ale od początku.

Po drugiej stronie ulicy jest ścieżka rowerowa, ulica ma ograniczenie do 40km/h. A co robi rowerzysta? Śmiga sobie chodnikiem. Ja wyjeżdżam z ulicy podporządkowanej, fakt są pasy, ale jadę wolno i nagle bum wpada w lewe przednie nadkole rowerzysta.
Rower odbity, rowerzysta na masce i po chwili na ziemi.
Kamerka wszystko nagrała.

Jadący z nim jego kompan wyhamował i od razu z mordą, że mają pierwszeństwo i wzywa policję (koło w 8).
Przyjechali popatrzyli i mandacik KK na 350zł dla rowerzysty.
OC rowerzysta nie miał, to z mojego AC lecę, oj chyba zaboli bo wóz ma tylko 2 lata i robię wszystko w ASO.

Uszkodzenie nadkola i porysowana maska.

rowerzyści

Skomentuj (24) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 137 (159)

#80557

(PW) ·
| Do ulubionych
Początek roku i zakupy książek. Do angielskiego zestaw książka plus ćwiczenia tylko 130 zł.

Mija pierwszy semestr i zmiana nauczycielki, bo obecna idzie na macierzyński. I co - poproszę zestaw za 180 zł. Na pytanie, dlaczego nowy, skoro poprzedni raptem w 1/3 zrobiony?

"Bo ona na nim nie pracowała”.

Na szczęście rodzice w klasie byli normalni i po interwencji u dyrekcji zmuszono nauczycielkę do kontynuacji podręcznika.

szkoła

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 140 (144)

#80524

(PW) ·
| Do ulubionych
Czytałem gdzieś o planowanym przywróceniu zasadniczej służby i przypomniały mi się moje przygody z WKU. Choć ja na szczęście wojska z uwagi na studia i dziecko uniknąłem, kolega niestety trafił do wojska i wyszedł jako kaleka.

Ale od początku…

W ostatniej klasie liceum dostajemy wezwania na komisję poborową, cóż, ojczyzna wzywa, to idziemy. Standardowo - lekarze i wywiad, który do tej pory pamiętam: "Jest pan zdrowy, nie pije i nie pali, wypadków pan nie miał, nie leczy się pan na nic”. Ja nawet nie zdążyłem odpowiedzieć, jak już było to wszystko zaznaczone.

Kolega za to miał problemy zdrowotne. Jakaś wrodzona wada serca, mógł żyć normalnie tylko z pewnymi ograniczeniami dotyczącymi wysiłku. Wiem, bo raz jak goniliśmy autobus, to musiał usiąść i wręcz zrobił się przezroczysty, papiery od specjalisty ma, chodzi regularnie do kardiologa.

Cóż, dla szanownej komisji to nie ma znaczenia, dostaliśmy kategorię A.

Potem, gdy była rozmowa z oficerem, poinformowałem o planowanych studiach i mam donieść informację o przyjęciu, bo inaczej w kamasze. Na studia się dostałem, odpowiedni papierek doniosłem do WKU. Ok?

Nie, po jakimś czasie dostaję bilecik do wojska, że mam stawić się tu i tu.

Pojechałem do WKU i cóż oni mogą zrobić, poszedł bilet, mam się stawić na wrześniowy pobór. Ale znowu rozpoczynam studia, to problem. Zaświadczenie mam, to dają mi czas do otrzymania indeksu, czyli informacji, że studia rozpocząłem.

Październik, dostałem indeks, to biegiem do WKU, profilaktycznie karteczka z dziekanatu też wzięta. Pokazałem oficerowi, ten dołączył do dokumentów i zakomunikował: „co semestr proszę przyjść z indeksem”.

Myślałem, że koniec, ale miałem jeszcze wizytę policji z żandarmerią, bo jednostka nie dostała papierów o moich studiach.

Wspomniałem o koledze. Nie dostał się na wymarzony kierunek, a odwołania od decyzji o kategorii A spełzły na niczym.

Już pierwszego dnia tak go przegonili, że jego serce doznało rozległego zawału. Jak mi mówił, gdy leżał i czuł, że umiera, to słyszał: „Żołnierz, k…, bieg, zapie….j, nie symuluj…”.

Zaczęli go ratować dopiero, gdy przestawał oddychać.

Wypisali go kilka dni później z kategorią E i dużym pogorszeniem stanu zdrowia. I lekami do końca życia.

wojsko

Skomentuj (43) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 108 (142)

#80272

(PW) ·
| Do ulubionych
Kolega ze studiów ma zakład hodowlany, a mianowicie hoduje rzodkiewkę. Ma podpisane umowy z jakimiś marketami, tak że zbyt jest, i to całkiem niezły. Rozwój firmy też niezły, cały czas nowe tereny dokupuje i stawia szklarnie itd.

Niestety, w mieścinie z 16% bezrobociem ma problem z ludźmi do pracy.
Jak powiedział, oferuje zbieraczowi za 8h pracy dziennie przez 5 dni w tygodniu 2500 PLN na rękę na umowę o pracę. Fakt, że jest to 5 dni, ale różnie w tygodniu, tak że i niedziela wchodzi w grę.

Ma 4 wakaty i brak chętnych.

A jak już są, to jeden pęczek rzodkiewki wiążą 30 minut i na cały dzień mają ledwo jedną skrzynkę, a znikają na fajkę co 5 minut.

produkcja

Skomentuj (33) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 85 (113)