Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

bazienka

Zamieszcza historie od: 20 sierpnia 2011 - 17:54
Ostatnio: 29 marca 2017 - 23:43
O sobie:

przeciętna inaczej ;)

  • Historii na głównej: 50 z 91
  • Punktów za historie: 18835
  • Komentarzy: 5411
  • Punktów za komentarze: 5276
 

#77624

(PW) ·
| Do ulubionych
Za dobra byłam.
Zbyt naiwna.
Mianowicie poszłam do Biedry na zakupy, zatrzymał mnie pan z prośbą o kupienie chleba, może smalcu do niego. Pan wyglądał na zadbanego, pachniał mydłem (zamiast alkoholem), był ubrany w znoszony, ale czysty garnitur...
No żal mi się człowieka zrobiło. Do moich zakupów dołożyłam dla niego chleb, serek topiony, pasztet, kilka pomidorów itp.
Zapłaciłam, dałam mu "jego" reklamówkę. Dziękował ze łzami w oczach.
Ja zaś poszłam do Relaya czy innego InPosta przejrzeć prasę.
Jakież było moje zdziwienie, gdy wychodząc usłyszałam jak pan wykłóca się z kasjerem, by zamienił mu "to barachło" na dwie amareny...

Niby dycha tylko wydana, ale jednak przykro...
Owoce mojej dobrej woli skończyły jako zagrycha do taniego wina, bo panu jednak nie udało się jedzenia na to wino wymienić.

żebracy pomoc naiwność

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 134 (Głosów: 160)

#77529

(PW) ·
| Do ulubionych
Rozmowa dwóch lachonów. Dorosłych na oko, bo każda paple o konkubencie, z którym mieszka. Z bełkotu wyrwał koleżankę jeden tekst...
"Ja sobie chcę kupić zegarek, taki ze wskazówkami, bo tydzień temu nauczyłam się jak się z niego odczytuje godziny".

Tadam...

prymityw patologia inteligencja

Skomentuj (41) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 195 (Głosów: 315)

#77449

(PW) ·
| Do ulubionych
Odnośnie historii http://piekielni.pl/77434 Arcialeth.

ad 1. Widziałam na fb niedawno ogłoszenie- ponad 10 myślników wymagań, w tym minimum 5 lat doświadczenia na stanowisku managerskim. Ogłoszenie w całości w języku angielskim, którego dobra znajomość również jest wymagana.
Pensja DO 2 tys. Brutto.
https://www.facebook.com/MordorNaDomaniewskiej/photos/a.601184346591061.1073741825.497435230299307/1372234766152678/?type=3&theater

ad 2. Wpadła mi kiedyś w ręce oferta dotycząca szkolenia umiejętności miękkich dla sprzedawców telefonicznych.
Mieszkam w Gdańsku, rozmowa w Gdyni. Na 7.30 (wstać musiałam przed 6 rano).
Okazało się, że bez doświadczenia w sprzedaży telefonicznej to ja się na kompetencjach miękkich nie znam (jestem psychologiem) i oni nie doczytali. A w ogóle to muszę najpierw popracować jako sprzedawca.

ad 2.a. Na jednej z rozmów pani w ogóle nie przeczytała CV, ba, nie znała nawet mojego imienia. Poprosiła o 5 minut na przeczytanie mojego CV, kiedy siedziałam naprzeciwko niej.

ad 3. Plejada radosnych ofert pracy typu pokojówka z prawem jazdy i biegłym językiem francuskim.
Opcjonalnie programista z prawem jazdy (wtf?).
Albo praca dla osoby niepełnosprawnej, w budynku ze schodami, bez windy...

4. Sprzątaczka. CV plus LIST MOTYWACYJNY. Serio? Do mycia kibli? CO niby tam ludzie piszą? Urodziłam się z mopem w garści?

oferty_pracy

Skomentuj (33) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 154 (Głosów: 200)

#77261

(PW) ·
| Do ulubionych
Pojechałam sobie do rodziców.
Po drodze do nich jest Netto, do którego u siebie mam dość daleko, więc wstąpiłam, zrobiłam interesujące mnie zakupy.

Stałam przy kasie odliczając gotówkę. Wypadło mi 2 złote.
Schyliłam się po monetę, pani stojąca za mną była szybsza.
Jednak uśmiech i do połowy wypowiedziane "dziękuję" zamarły mi na ustach, bo pani nie zamierzała mi monety oddać. Stoi ona, stoję ja. Patrzę na nią, ona na mnie. Wyciągnęłam rękę po monetę, ona schowała ją do kieszeni. I się zaczęło.

[B]aba- Co się tak gapisz?
[J]a- Czekam aż odda mi pani moje pieniądze.
Ludzie z kolejki zaczęli popatrywać, bąkać coś.
[B]- Znalezione nie kradzione!
[J]- Proszę pani, pieniądze wypadły mi z ręki, widziała to pani i podniosła je z ziemi. Powinna mi je pani oddać, bo to zwykła kradzież.
[B]- Kto pierwszy ten lepszy!
[J]- Nie bardzo, to w dalszym ciągu moje pieniądze i proszę o zwrot.
Widząc, że z babą się nie dogadam, poprosiłam kasjerkę o wezwanie ochrony.
Skończyło się oddaniem przez babę dwuzłotówki (z fochem i tekstem "taką aferę o głupie 2 złote robić, wstyd!") i wyprowadzeniem pani ze sklepu.

Nie wiem, co ona miała w głowie - stracić godność za 2 złote, w mieścinie 25-tysięcznej, gdzie większość ludzi się zna, to niezbyt strategiczne posunięcie...

złodziejka sklep upuszczone_drobne

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 330 (Głosów: 342)
zarchiwizowany

#77260

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Czy was też nękają operatorzy? Nieczuli na wyjaśnienia, że nie jesteście zainteresowani ofertą?

Fioletowa sieć wydzwaniała do mnie od tygodnia. Kiedyś działało ignorowanie telefonów lub powiedzenie, że żadnych ofert nie chcę.
Teraz nie. Budzę się- oni, siedzę z rozdziawioną paszczą u dentysty- oni, u ginekologa- również oni, zasypiam- oni. Tak z 5-7 razy dziennie, czasem w odległości 10 minut.
Odebrałam, powiedziałam, że nie interesują mnie oferty, wyłączyłam się.
Dzwonią znowu. Podenerwowana wdałam się w dyskusję, pani przekonywała mnie, że nie chce nic sprzedać i dzwoni Z TROSKI. Aha, na pewno. Po czym zaproponowała specjalnie dla mnie...
Wkurzyłam się, dobitnie powiedziałam parę słów, obiecała odkliknąć w systemie.
Odkliknęła tak, że po 5 minutach miałam kolejny telefon, tym razem głuchy.
Cisza, piknięcie, cisza.
I takich telefonów jeszcze 5.
Pojechałam do salonu, wyłączyłam zgody marketingowe, przyszły smsy potwierdzające.
Chwila spokoju, po czym następnego dia w ciągu 3godzinnej podróży pociągiem dzwonili 4 razy.
Wkurzona powiedziałam konsultantce, że mam zgody wyłączone i jak dalej będą mnie uparcie nękać, zgłoszę do prokuratury.
Od tego czasu cisza.
Ciekawe, na ile.

PS. telefon od zawsze na kartę przed przepisaniem do Fioletowych dzwonili Pomarańczowi, choć żadnych zgód nie podpisywałam- ot kupiłam numer w kiosku, doładowałam i mam.
Przeniesienie nastąpiło koło 10 lat temu, musiałam się zarejestrować, ale ręki nie dam uciąć, że te zgody tam były.
W każdym razie zwykle wystarczało powiedzenie, że nie chcę ofert, był spokój na jakiś czas.
A teraz męczą mimo odwołania zgód :/

operator sprzedaż oferta nękanie

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 12 (Głosów: 84)

#77093

(PW) ·
| Do ulubionych
Odnośnie zajmowania miejsc.

Byłam jakiś czas temu na ślubie kościelnym.
Ceremonia na 17.
Przyszliśmy jakieś 10-15 minut wcześniej, kościół w ponad połowie wypełniony staruszkami.
No nic, widocznie duża rodzina, sporo wujków, ciotek w podeszłym wieku.

Siedzę sobie, a od tyłu dobiega mnie głos:
- Halinka, przesuń się trochę, torbę postaw. Bo jeszcze młode jakieś usiądą, a to NASZE miejsca! Co mają na naszym siedzieć, młode są, to sobie postoją! Luźniej w łąwce będzie!

Okazało się, że starsi ludzie to lokalna populacja, która nudziła się w domu i na mszę mającą odbyć się o 18, przyszli godzinkę wcześniej.
Przy wychodzeniu znowu cyrk.
Goście ślubni ustawieni w wężyki chcą opuścić ławkę, ale siedzi taka jedna z drugą babuszka-ciumcia i ani myśli wstać i wypuścić.
Bo to JEJ miejsce.

ślub kościół starsi ludzie zajmowanie miejsc

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 238 (Głosów: 268)
zarchiwizowany

#77180

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Poczytałam Poczekalnię i kilka historii o plecakach i siatkach na siedzeniach i aż mną zatrzęsło.
Ze względu na komentarze w stylu, że
- co komu przeszkadza plecak, jak w autobusie są wolne miejsca?
- przecież można poprosić o zdjęcie plecaka

Wiecie, do czego prowadzi taka postawa?

Otóż chciałabym przytoczyć historię, która miała miejsce w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Wsiadłam do tramwaju zmierzającego do Centrum. Siedzenia zajęte, kilka osób stało. Przeszłam kawałek w głąb tramwaju by innym wchodzącym nie przeszkadzać i zobaczyłam chłopaka słuchającego muzyki, a obok niego plecak.
Zapytałam kulturalnie, czy mógłby ten plecak wziąć na kolana, bo chciałabym usiąść.
Zero reakcji- słuchawki na uszach.
Więc wzięłam plecak, położyłam mu go na kolana i usiadłam obok.
Chłopak odrzucił ten plecak w moim kierunku i ( nie wiem, czy przypadkowo, czy celowo) dostałam nim w twarz.
Okrasił sytuację komentarzem- Jeszcze raz ruszysz mój plecak głupia k*rwo, to ci przypiertolę.

Pod jedną z historii ( #77155 ) jedna osoba ośmieliła się napiętnować stawianie plecaka na miejscu do siedzenia, i została zminusowana.
Siedzenia są DLA LUDZI, nie dla plecaków i siatek.
Mnie nie boli słowo " proszę" czy " przepraszam", natomiast jeszcze nie spotkałam się z ochoczym ściągnięciem bagażu na widok kogoś, kto stoi obok zajętego przez ów bagaż miejsca.
Nawet po prośbie było furczenie pod nosem ( "młoda jest, może postać") albo chamska odmowa ( " bo mi będzie niewygodnie/ bo mi się torba pobrudzi").
I nie rozumiem, dlaczego taka osoba nie może tego plecaka, torby czy reklamówki wziąć na kolana sama z siebie, tylko patrzy uparcie przed siebie lub na stojących ludzi i nie robi NIC. Żeby jeszcze czekałą na to "proszę", ale proszenie często kończy się fochem :/ .
Nie wiem, czy to ja mam pecha do chamskich ludzi...

plecaki siatki komunikacja_miejska

Skomentuj (42) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 103 (Głosów: 211)
zarchiwizowany

#77085

(PW) ·
| było | Do ulubionych
I ja doświadczyłam nieco bardziej publicznej wizyty u ginekologa niż bym chciała.

Walentynki na całego, rano chirurg szczękowy, po południu gin. Jak powiedziała przyjaciółka- i buzi, i dupci.

Zaskoczenie pozytywne, przyszłam, usiadłam w poczekalni.
Wyczytywanie pacjentek po nazwisku, a nie jak w poprzedniej przychodni, kto pierwszy przyszedł, ten lepszy niezależnie od zapisów na godziny.
W gabinecie gina i położnej zamki zatrzaskowe- nie do otworzenia z zewnątrz- doktor wywołuje po nazwisku, do położnej się puka.
Dalej pełna profeska, wchodzę, wywiad, oddzielne dyskretne pomieszczenie z toaletą do rozebrania się, załątwienia potrzeby fizjologicznej ( przydatne, bo badanie obejmuje uciskanie brzucha).
Wychodzę, montuję się w fotelu, cytologia, uciski, usg transwaginalne.
I wchodzi pani położna (drzwi pomiędzy jej a doktora gabinetem). Zero pukania. I gada w najlepsze z panem doktorem. Parawanu brak. ŻENADY BRAK z jej strony również. Dyskusja trwa. Żadnego "przepraszam", czy coś.
A ja unieruchomiona na "samolocie".

I powiem Wam, że nawet jakoś nie chodzi o wstyd w moim przypadku ( jestem seksuologiem, nie mam problemu ze swoim ciałem czy znagością), ale o to, że państwo zachowywali się tak, jekby to było NORMALNE- prowadzić sobie rozmowy przy rozebranej pacjentce.
Ale jakby to była ofiara molestowania seksualnego? Dziecko? Dziewczyna pierwszy raz u ginekologa? Ofiara gwałtu?
Słabo.

Przy czym, mimo iż sama możliwość wejścia do gabinetu podczas badania osoby postronnej, albo ustawienie fotela w miejscu wyeksponowanym, nie np. za parawanem, jest już wystarczającą piekielnością, to błagam... nawet jak się taki niefortunny przypadek zdarzy, to się przeprasza i wycofuje, a nie wchodzi i gada przy rozkraczonej pacjentce z sondą ginekologiczną w wyeksponowanym wnętrzu, patrząc jej w krocze, bo przy nim znajduje się doktor...

ginekolog intymność

Skomentuj (24) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 81 (Głosów: 161)
zarchiwizowany

#76952

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Refleksje po wczorajszym spacerze z [P]rzyjaciółką.

Otóż ma ona [K]oleżankę, która wychowuje 15letniego [S]yna.
Poszedł do gimnazjum osiedlowego, bo do wymarzonego były 3 przystanki tramwajem i " on sobie nie poradzi".
Zakupów też nie potrafił zrobić.
Teraz pzychodzi do wyboru liceum, na osiedlu nie ma żadnego, i powstaje problem.

Ostatnio proces decyzyjny, czy poslac [S] po zmroku do sklepu trwał u [K] 40 minut. Dzieciak w końcu do sklepu nie poszedł, " bo było ciemno".

nadopiekuńczość dzieci wychowanie samodzielność

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -8 (Głosów: 28)
zarchiwizowany

#76928

(PW) ·
| było | Do ulubionych
ZŁODZIEJU, który pozbawiłeś mnie reklamówki z Terranovy wraz z zawartością podczas pakowania produktów z Biedronki do plecaka ( stałam przy kasie, siata z ciuchami pomiędzy moją nogą, a kontuarem, pakuję zakupy do plecaka a to hyc- myk!), pragnę przypomnieć, że w tego typu sklepach znajdują się KAMERY.
Zwłaszcza jeśli jest to centrum handlowe.

złodzieje bezczelność

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -6 (Głosów: 26)