Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

bazienka

Zamieszcza historie od: 20 sierpnia 2011 - 17:54
Ostatnio: 23 stycznia 2017 - 21:42
O sobie:

przeciętna inaczej ;)

  • Historii na głównej: 44 z 77
  • Punktów za historie: 17150
  • Komentarzy: 4841
  • Punktów za komentarze: 4857
 

#76754

(PW) ·
| Do ulubionych
Moja zawrotna "kariera" na czymś w rodzaju portalu randkowego.

Od jakiegoś czasu jestem sama, bo wolę poczekać na właściwego mężczyznę zamiast " ślepego, o jednym oku, byle w tym roku". Na brak adoracji nie narzekam, znajomi jednak twierdzą, że wybrzydzam mając wymagania typu niepalący/nie-alkoholik i nie-narkoman/ze stałą pracą/wierny/wspierający...
Mam raczej stałe grono znajomych, wolę spędzać czas w towarzystwie osób bliskich niż poznawać nowych, dlatego owi znajomi nie raz i nie dwa sugerowali, żebym sobie chłopa na portalu poszukała.

We wrześniu chorowałam, siedziałam w domu, to i sobie poeksperymentowałam z męską populacją - na portalu lokalnym, bo chcę faceta z okolicy, a nie związek na odległość.
Dział "Szukam drugiej połowy".

Plejada gwiazd:

1. Żonaci.

2. Żonaty, szukający kobiety do trójkąta.

3. Kolesie wysyłający mi zdjęcie penisa.
Pierwszemu stwierdziłam, że miło, iż pokazuje, co ma najlepszego, aczkolwiek wolałabym twarz, bo jednak ciężko będzie na pierwszym spotkaniu poznać go po penisie.
Odpowiedź? "Na twarz trzeba sobie ZASŁUŻYĆ".
Jak trochę tych penisów mi nawysyłali (jeden był nawet z linijką o.O), zaczęłam odsyłać takim przyjemniaczkom inne z komentarzem - Twój fajny, a jak ci się podoba mój?

4. Zagadywanie tekstem "A lubisz, jak ci się liże stopy?".
Opcjonalnie- "lubisz anal/fisting/pissing/rimming itp?"

5. Pytanie, czy pierwsza randka w łóżku, bo "musimy się przecież wypróbować".
Po odmowie zostawałam dziwką.
Swoją drogą logika porażająca - nie chcesz przespać się z facetem=jesteś puszczalska o.O.
Opcjonalnie - po przesłaniu zdjęć - "piękna, seksowna, staje mi na twój widok" po odmowie seksu na pierwszym spotkaniu, okazywałam się "obleśnym, tłustym pasztetem". I nawet kijem by mnie nie dotknął.

6. Panowie próbujący mnie "przekonać" do seksu. Pieniędzmi. "Stówka za noc i jesteś moja".

7. Pan, który szukał "młodej, pięknej, inteligentnej, atrakcyjnej..." i niepatrzącej na wygląd. Bo sam ważył ze 150 kilo.

8. Panowie fapiący do zdjęć lub maili - teksty typu "co mi zrobisz jak mnie złapiesz" po czym odpowiedź od takiego "dzięki, pomogłaś mi" i wykasowanie maila.

9. Mistrzowie komplementów.
Ja już różne rzeczy od facetów w życiu słyszałam - że "mam ładne zmarszczki" albo "ładnie wyglądasz, nie poznałem cię".
Rozmawiałam z chłopaczkiem młodszym ode mnie, ale z racji mojej choroby, która ciągnęła się i ciągnęła, jakoś nie dane nam było się spotkać. Jak wyzdrowiałam napisałam, odpowiedział, że już znalazł dziewczynę. No ok, powodzenia zatem.

W grudniu zaczął pisać, jak to bardzo się naciął, że laska nie dość, że brzydka, mało inteligentna, marudząca, to jeszcze coś tam...
I wywód - "bo wiesz, pomyślałem sobie, że jak ładna to najczęściej głupia, więc specjalnie wśród brzydszych szukałem..."
No dzięki. Naprawdę rzeczą, którą kobieta chce usłyszeć od adoratora jest to, że zaczął ją adorować, bo jest brzydka...

10. Chłopak 26 lat, fajnie się gadało, więc w ramach usprawnienia konwersacji przeszliśmy na gg. Zdjęcie młodego chłopaka w profilówce, gadamy, nawet mądrze.
Mieszkał parędziesiąt km ode mnie, spotkaliśmy kiedy akurat niedaleko od jego miejsca zamieszkania pilnowałam dzieci przyjaciółki. Miał przyjść pod blok, jakieś zapoznanie się, kawa. Schodzę, nikogo, tylko jakiś dziadyga oparty o ścianę. Wyciągam telefon (za 5 zł na kartę jakby komuś się zachciało w stalking zabawiać), a dziad do mnie - Dzień dobry.
Ja wtf,a on - No Wojtek jestem, byliśmy umówieni.
Na mój zarzut, że umówiłam się z 26-latkiem odparł, że 30 lat w tą czy w tą... Zdziwiony był wielce, że sobie poszłam. Potem mnie stalkował, nękał telefonicznie i smsowo, zmieniłam starter ;).

11. Spotkanie, restauracja, kawka, obiad. Po czym klasyk - on "zapomniał" portfela. Sponsorką nie jestem, wyszłam. Akurat z mojego przystanku był widok na ten lokal, absztyfikant wyszedł kilka chwil po mnie, chowając wypchany portfel.
Czyli jednak się znalazł.

12. Propozycja pracy. "Z układem". Długi wywód na ten temat. Po czym kilka ponaglających maili, że umowę podpisać możemy "już w tę sobotę", ale koniecznie podaj swoje dane i na otrzymany numer konta przelej 1 grosz" dla autoryzacji w naszym wewnętrznym systemie wypłat".

13. Pan po 40-tce, który nie mógł pogodzić się z tym, że nie jest w moim typie. Napisałam mu to grzecznie, że wolę mężczyznę w moim wieku, albo wyglądającego młodo- podobnie jak ja, nie zaś "dojrzałego" z łysinką. Pan nieugięcie przez miesiąc-dwa zasypywał mnie prośbami o spotkanie. Prosi, błagał, przekonywał. Olałam.

Kiedyś po powrocie z imprezy nie mogłam zasnąć, trafiłam na Anonimowych wyznanie prostytutki. Alkohol we krwi i tendencja do wywoływania shitstormów i patrzenia na efekt zaowocowały tym, że w dziale "Płatny seks" wlepiłam to ogłoszenie, z linkiem do źródła i zaznaczeniem, że nie jest moje, ale przedstawia podejście tych dziewczyn. Z innego maila.
Odpowiedzi były różne, z niektórymi dało się nawet merytorycznie porozmawiać.

Znalazł się też mój 40-letni adorator, który urzekł mnie od początku tekstem, że "on uważa kobiety za worki na spermę i ma taka suka go słuchać", a w ogóle to jestem dziwką itp.
Napisałam, że jakoś przez ponad miesiąc inaczej śpiewał, zwróciłam się do niego imieniem, które mi podał. Facet twardo zaprzeczał, dopóki nie przesłałam mu zdjęcia, które mi wysłał.
Wtedy zaś dostałam maila o treści "To może chcesz zakopać topór wojenny przy pojednawczej kawie?"
Piekielność? Bezczelność? Hucpa?

Umrę sama. I zeżrą mnie koty.

adoratorzy portale_randkowe

Skomentuj (86) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 271 (Głosów: 351)

#76730

(PW) ·
| Do ulubionych
Może nie piekielne w założeniu, ale piekielna głupota i bezmyślność.

Dawno temu mieszkałam jeszcze z byłym narzeczonym, mieszkał u nas też kumpel. Pewnego dnia odwiedziła go koleżanka. Rano współlokator wychodził do pracy, koleżanka zaś miała samolot koło południa. Przykazaliśmy zamknąć mieszkanie i wrzucić klucze do skrzynki na listy. Zapomniała.

Jakiś czas później przyszły do nas te klucze. Listem ZWYKŁYM (czyli nierejestrowanym), w cienkiej papierowej kopercie (każdy mógł wymacać zawartość), zaadresowanej oczywiście do mieszkania, którego drzwi te klucze otwierały.

Sama się zdziwiłam, że raz - w ogóle doszły wysłane w ten sposób, dwa - nikt nam domu nie obrobił po tym wydarzeniu.

klucze list głupota

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 155 (Głosów: 191)

#76617

(PW) ·
| Do ulubionych
Wczoraj na babskiej posiadówie przy grzańcu z koleżankami, w ramach rozmowy o niepłaceniu alimentów (dziewczyny mają wspólnego byłego, jedna z nich ma z nim dziecko), usłyszałam taką oto historię.

Otóż kolega M nie miał kontaktu z ojcem, który wyjechał do Grecji i tam sobie żył nie interesując się synem ani nie płacąc alimentów.
Zmarł. Jako że obcy kraj, wiadomość o jego śmierci przyszła z opóźnieniem.
I tu nie wiem, czy wynikło to z nieznajomości prawa, czy olali zwyczajnie sprawę - jednak z jakichś powodów kolega nie odrzucił spadku.

I został z długami. A właściwie z jednym odziedziczonym długiem. Alimentacyjnym. Na siebie.

Czy tylko ja uważam, że instytucje w PL są piekielne, każąc dziecku osoby unikającej płacenia alimentów oddawać państwu pieniądze, których ta osoba nie dostała?

Może ktoś wie, co z tym począć?

alimenty długi dziedziczenie

Skomentuj (29) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 183 (Głosów: 247)

#76554

(PW) ·
| Do ulubionych
Kolega właśnie wrzucił na fb, rozpowszechniam.

Otóż ma on firmę.
Przyszło do niego pismo.
Od - CEDGiF CENTRALNA EWIDENCJA DZIAŁALNOŚCI GOSPODARCZYCH I FIRM ul. Chmielna 2, Warszawa.
(jakieś cyferki, że niby sygnatura.)

"W związku z aktualnym regulaminem CEDGiF ( par. 11 wew. utworzonym w dniu 06.04.16r.)ogłoszenie wpisu do CEDGiF wymaga uregulowania fakultatywnej opłaty rejestracyjnej w wysokości 295 zł (słownie...). Niedokonanie płatności spowoduje brak wpisu do CDGiF."
Poniżej o utworzeniu CDGiF, ich strony internetowej itp., z datami i powołaniem na dziennik ustaw.
"Prosimy o terminowe dokonanie wpłaty w terminie do 09.01.2017 r.
Niedokonanie terminowej płatności spowoduje zmiany opisane w regulaminie CDGiF ( par. 16 wew. z dnia 10.03.16r.)"
I blankiet do wpłaty.

Wpłata niby fakultatywna (trudne słowo)
Pod postem kolegi zaś mnóstwo potwierdzeń - to oszustwo, ja też dostałem/dostałam.
Na moje pytanie - i co z tym zrobiliście - cisza.
Nie wiem, kto bardziej piekielny, czy oszuści, czy ludzie bagatelizujący oszustwo.

oszustwo wyłudzenie działalność_gospodarcza opłaty bezczynność

Skomentuj (36) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 152 (Głosów: 190)
zarchiwizowany

#76577

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Wróciłam od koleżanki.
Kiedyś dała mi tableta, bo dostała do umowy na abonament, a nikt go w domu nie używał.
Ja nie lubię urządzeń dotykowych i używam go wyłącznie awaryjnie, dlatego dziś wysunęła sugestię, bym go jej oddała, "to będzie dla dzieci".

Nie chodzi nawet o zwracanie prezentów, bo jeśli jej sie przyda bardziej niż mi, to ok.
Chodzi o to, że jej dzieci mają rok i 2,5.

rodzicielstwo tablet substytut_uwagi

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -5 (Głosów: 27)

#76475

(PW) ·
| Do ulubionych
Co do niesprawiedliwości pomiędzy traktowaniem rodzeństwa przez rodziców.

Rozmawiam właśnie z przyjaciółką.
Jej brat (13) dostał w prezencie konsolę Xbox. Koszt ok. 1000 zł.

Ona (20) jakąś Avonową wodę toaletową, która spodobałaby się raczej jej matce. Odpakowaną. Koszt ok. 50 zł.
Matka zamówiła sobie, stwierdziła, że nie pasuje jej zapach, przekazała w prezencie świątecznym córce.

Mi byłoby wstyd coś takiego zrobić.

prezenty święta rodzeństwo faworyzowanie

Skomentuj (32) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 229 (Głosów: 289)

#76463

(PW) ·
| Do ulubionych
Pierwszego dnia świąt jechałam do przyjaciółki, do Rumii, skmką.
W okolicy Gdyni do przedziału wsiadł pan, rozkładał jakieś obrazki, pokazywał kartkę, że jest głuchoniemy i prosi o datki.
Doszedł do miejsca, gdzie siedziałam ja, był zwrócony twarzą do okna, powiedziałam " Dziękuję".
Pan aż podskoczył, odwrócił twarz w moim kierunku, zaczął coś niby "migać".
Uczyłam się kiedyś języka migowego, więc zamigałam, milcząc:
"Czy rozumie pan, co ja migam?"
Facet załapał stupor i patrzyliśmy na siebie przez chwilę.

Ogólnie na to pytanie wystarczyło odpowiedzieć "tak" (litera T przechodząca płynnie w literę K).
Zaczął machać rękami bez ładu i składu.
Zamigałam więc - "Czy naprawdę jest pan niesłyszący?"
Koleś poczerwieniał, wzmógł machanie.
Zamigałam więc, mówiąc głośno - "Przypadkowe machanie rękami, to nie język migowy, proszę nie oszukiwać ludzi".
Pan dostał hiperwentylacji, migiem pozbierał obrazki, wysiadając na najbliższym przystanku rzucił mi tylko "Spiertalaj"...
A podobno głuchoniemy...

Uważajcie.
Warto nauczyć się chociaż alfabetu i podstawowego pytania - "jak masz na imię" i sprawdzać takich typów.

skm oszust niesłyszący żebrak

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 243 (Głosów: 269)
zarchiwizowany

#76409

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Tematy weselne...

Mój były narzeczony utrzymywał regularnie kontakt z dalszą rodziną- kuzynostwem, wujostwem. W wyniku silnych więzi rodzinnych często byliśmy zapraszani na wesela.
Pewnego razu akurat wyjeżdżałam do pracy (wakacje w czasach studenckich), a tu wesele. Ja takich spędów masy obcych dla mnie ludzi nienawidzę, więc w sumie się cieszyłam nawet, że mnie to ominie.
Narzeczony poszedł sam. Cały wieczór spędził obtańcowując kuzynki, najwięcej czasu poświęcił niejakiej Ani, 10 lat od niego młodszej ( on 26 ona 16).

Od tego czasu zaproszenia zaczęły przychodzić imiennie na Patryka i Anię. Pomimo iż rodzina doskonale wiedziała, że jesteśmy ze sobą 4 lata, zaręczeni, mieszkamy razem.

Ania natomiast wymyśliła, że zaprosi Patryka na jakieś połowinki czy inny bal gimnazjalny. Jako swoją osobę towarzyszącą. Z noclegiem, bo to miasto oddalone od naszego domu o kilkadziesiąt kilometrów....

wesele hucpa rodzina zaproszenia

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 56 (Głosów: 118)
zarchiwizowany

#76393

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Wczoraj wracałam tramwajem do domu, siedziałam zaraz za kierowcą.
Podszedł mężczyzna, chcąc kupić bilet. Bilet kosztował 3,80, podał pani motorniczej 5 zł.
PM- Odliczone!
M- Ale nie mam...
PM- A ja nie mam wydać!
M- Trudno, niech pani zatrzyma resztę...
PM- Nie ma mowy!
( I srrrru mu tym piątakiem przez okienko)
M- A co jeśli będzie kontrola?
PM- Nie obchodzi mnie to!
Włączyłam się do rozmowy, powołując się na art. 135 KW i 535 KC, baba dalej swoje opryskliwie.
Kiedyś sama byłam w sytuacji podobnej, bilet kosztował 1,80, podałam dwuzłotówkę i z minutę przekonywałam pana, że te 20 groszy może zatrzymać...
Jadę dalej, jakaś pani wychodząca podała M swój bilet mówiąc, że jest ważny jeszcze 40 minut. Uratowany.
Przyszedł drugi mężczyzna, podaje pani 4 zł i ta sama śpiewka.
Jedziemy i... KONTROLA. Kontroler nie dał sobie wytłumaczyć. Brak biletu to brak biletu. M2 nie przyjął mandatu a ja będę musiała zeznawać w sądzie...

I teraz- czy tabór może tak zrobić? Przecież:
art. 135 KW
"Kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru, podlega karze grzywny"- pani bilet fizycznie miała, klienci mieli pieniądze, by go kupić.
art. 535 KC
"Przez umowę sprzedaży sprzedawca zobowiązuje się przenieść na kupującego własność rzeczy i wydać mu rzecz, a kupujący zobowiązuje się rzecz odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę." - nie ma ani słowa o wydawaniu reszty, poza tym, obowiązek zapłacenia ceny towary spoczywa na kupującym (nie ceny wyższej, za pomocą wyższych nominałów tylko dokładnie ceny towaru).

Bo moim zdaniem możliwości piekielności są 2
1. Albo szef taboru stawia swój regulamin ponad prawem, w wyniku czego zmusza motorniczych do popełniania wykroczeń, a pasażerów naraża na straty z powodu mandatu i zmusza co bystrzejszych do włóczenia się po sądach lub też strzela sobie w kolano tworząc rzesze gapowiczów.
2. Albo też jest to jakoś usankcjonowane.
Tylko wtedy co ma zrobić taki pasażer, chcąc być uczciwym? Wysiąść na następnym przystanku i kupić bilet gdzie indziej? Nie we wszystkich miejscach ani miastach są automaty. Kioski są otwarte do godziny 18, nie wszystkie sklepy prowadzą sprzedaż biletów. I co, człowiek posiadający pieniądze na bilet nie może podróżować komunikacją miejską BO NIE? Musi jeździć taksówkami lub iść pieszo? Albo ryzykować mandat?

Drodzy Piekielni, może ktoś się zna?
Drodzy Kontrolerzy, co Wy robicie w tej sytuacji?

komunikacja_miejska bilety odmowa_sprzedazy

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -4 (Głosów: 36)