Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

bazienka

Zamieszcza historie od: 20 sierpnia 2011 - 17:54
Ostatnio: 10 grudnia 2017 - 13:07
O sobie:

przeciętna inaczej ;)

  • Historii na głównej: 71 z 122
  • Punktów za historie: 22404
  • Komentarzy: 7412
  • Punktów za komentarze: 8159
 
zarchiwizowany

#80942

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Biedronka, stoję w kolejce do kasy, obok kas są sobie produkty promowane oraz te, z których klient zrezygnował.
Biorę jeden do ręki i czuję zużytą gumę do żucia przyklejoną do produktu. Obrzydlistwo.

Kilka metrów od kas były kosze.

sklep obrzydliwosc klienci guma

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -6 (22)
zarchiwizowany

#80624

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Historia o poczcie numer 983472589043275.
Wkurzyłam się, nie powiem, bo bezczelność na maksa.

Zbierałam się na zakupy- domofon.
[b]- Tak, słucham?
[l]- Listonosz, przesyłka polecona.
[b]- Zapraszam.
[l]- Które piętro?
[b]- 7,5.
I czekam. Kręcę się zabierając rzeczy do plecaka, z 5 minut mi zeszło... no ok, może kogoś jeszcze pan w tym bloku ma...
Po 10 minutach schodzę, hyc w skrzynkę- oczywiście awizo.

Moja przesyłka to maks 100g.
W bloku jest ( sprawna) winda.

Właśnie wracam z pogawędki z panią kierownik i zaraz piszę skargę do centrali.

poczta awizo bezczelność hucpa listonosz

Skomentuj (31) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 24 (104)
zarchiwizowany

#80553

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Odnośnie historii #80467 i #80533.
Ja do LO dojeżdżałam ze wsi, w SP miałam niemiecki, w LO angielski i niemiecki. Na pierwszej lekcji anglistka spytała, kto z nas nie uczył się angielskiego- w szkole lub prywatnie. Była nas 3, wszyscy dojeżdżający, koleżanka miała rosyjski i jeszcze jedna osoba jakiś inny język. Co zrobiła anglistka? Stwierdziła, że " jej się nie chce robić podstawowego dla 3 osób, lecimy zaawansowanym, a reszta nadrobi".
Lekcje prowadzone przez tę panią wyglądały głównie tak, że pani czytała gazetki, a my rozwiązywaliśmy ćwiczenia. Na jednej z takich lekcji podczas sprawdzania postawiła 12 jedynek, bo ludzie w ćwiczeniach mieli dobrą odpowiedź, ale nie czytali jakiegoś słówka prawidłowo. Ludzie zaczęli wychodzić z klasy. Skończyło się to wielką chryją, otarło o dyrektora, nam kazano nauczycielkę przepraszać z bombonierką.
Pani też co semestr zmieniała podręczniki, mimo iż czasem nawet do połowy nie doszliśmy. Podręcznik ok. 80 zł, ćwiczenia ok. 60 zł, przy czym nie można było mieć kserówek lub używanych ćwiczeń. Za przyniesienie kserowanego podręcznika lub ćwiczeń była jedynka (brak książki/ćwiczeń), za pisanie ołówkiem awantura. Ja panią przechytrzyłam i pisałam wymazywalnym piórem czy długopisem- delikatnie, w końcu to książka i nauczono mnie książek nie niszczyć- szczególnie takich, które można przekazać dalej.
I tak 3 lata...
Angielski znam z gier komputerowych, piosenek, rozmów w pracy i z coachsurferami, bo na pewno nie z tych " lekcji".

angielski nauczyciele szkolnictwo przekazywanie_wiedzy

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 19 (79)
zarchiwizowany

#80546

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Skojarzenie z #80451.

Jakiś czas temu na yt wylosowało mi filmik pink candy, dziewczyny pracującej w sex shopie, robiącej filmiki o gadżetach, ale też coś na kształt wdż- antykoncepcja, anatomia, fizjologia. Pod filmikiem na temat kubeczka menstruacyjnego znalazłam zdziwione komentarze- że to niewygodne, bo trzeba wyjmować przy oddawaniu moczu (o.O).
Opowiedziałam tę historyjkę koleżankom w charakterze humorystycznym pt. "jak można nie wiedzieć, że kobieta nie sika pochwą".

A (42 lata!!!) zdziwiona- No ale jak to? Ja zawsze tampon do sikania wyjmuję przecież...

[Edyta] W komentarzach czytam, że nikt nie jest omnipotentny i wszechwiedzący. Ok, ja też nie jestem. Ale co innego znajomość mechaniki czy fizyki kwantowej, a co innego PODSTAWOWA WIEDZA O WŁASNYM CIELE oraz ROZMNAŻANIU lub seksie, czyli czymś, czego doświadczamy nieomal WSZYSCY w swoim życiu...

wdż uświadamianie anatomia

Skomentuj (44) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 67 (133)
zarchiwizowany

#80501

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Historia koleżanki.

Spotykała się ona przez jakiś czas z pewnym panem.
Facet mówił, że specjalnie się przeprowadza do jej Miasta Studenckiego, by tu studiować, pracować itp., bo " chce czegoś poważnego".
Zagadnięty o kolejne spotkanie stwierdził, że " dziś nie może, bo musi jechać po pigułkę 72h, bo nie chce zostać ojcem"...

randki

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -13 (23)
zarchiwizowany

#80486

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Może nie dla wszystkich piekielne, chociaż osobiście gardzę.

Usłyszałam kiedyś, że mam " mózg przeżarty katolicką moralnością", ponieważ nie chciałam zdradzić mojego jedynego w tamtym czasie partnera seksualnego, by sprawdzić, jak byłoby z kimś innym.
Byłam w związku z narzeczonym, z którym straciłam dziewictwo.

Dziewczę owo miało na tamten czas 6 "chłopaków" jednocześnie, do dziś zastanawiam się, jak sprytnie ułożyła grafik, by panowie nie mijali się w drzwiach.

Edyta. Nie wiem, czemu wszyscy poszli w stronę kościoła i katolicyzmu ( nie jestem katoliczką, wtedy też nie byłam). Chodzi mi wyłącznie o opcję, że dla kogoś posiadanie wielu partnerów naraz lub zdrada jest całkiem ok, a jak ktoś nie zdradza, to coś z nim nie tak....

zdrada wierność katolicka_moralność

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -1 (87)
zarchiwizowany

#80367

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Odnośnie zrywania z kimś kontaktu jako sposób na "karę"... I zazdrości.
W liceum miałam chłopaka, Jacka ( imię prawdziwe). Jacek chodził za mną, chodził, i wychodził- ot taki związek z zasiedzenia.
Niby fajnie, ale- J miał zwyczaj przepytywać mnie z każdego wyjazdu- czy to wypad ze znajomymi, czy potem wyjazd na studia- ok godzina gadki pod tytułem " co ty robiłaś z tymi obcymi facetami".
Gdy byłam na studiach dostawałam raz po raz smsy w stylu " mijam cię na korytarzu, bardzo mi się podobasz, czy dałąbyś się zaprosić do kina? Arek", potem okazało się, że to J sprawdzał moją wierność.
Kiedyś wracając z wyjazdu zahaczyłam o dom przyjaciela, który zmienił mi soft w telefonie ( 10 lat temu nie było to takie super proste i dostępne) i w nowym było obowiązkowe hasło na sms- i na skrzynkę odbiorczą, i na nową wiadomość, co zaczęło mnie finalnie irytować. J przyjechał do mnie, telefon leżał "gdzieś" w pokoju, poszłam do toalety... wróciłam i awantura pod hasłem " jak ja śmiem mieć hasło? Wcześniej nie miałam!"... aha...
(Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko tyle, że byłam bardzo młoda, mój pierwszy dłuższy związek, zachwyciłam się jego zachwytem i akceptacją i nie potrafiłam go skrzywdzić zrywając- dziś poleciałby za nakłanianie do tłumaczenia z wyjazdów,a za grzebanie w sms na milion procent.)
Po tym wydarzeniu zaczęłam czekać na powód do zerwania, by nie wyjść na sukę.
Powód nadarzył się niewiele później, gdy ów wspomniany ( i jedyny jak na tamten czas) przyjaciel został zamordowany- akurat pierwsza sesja na studiach, zero skupienia na nauce, siedziałam zaryczana i gapiłam się w ścianę. Jak zareagował mój ukochany J? Wysłał sms " zajmij się wreszcie MOIMI problemami".
Zerwałam, potem otrzymywałąm sms typu " właśnie umieram w miejscu, z którym łączy nas tyle wspomnień..."

Minęło sporo czasu, spotkałam jego siostrę i dowiedziałam się, że J PRZEZE MNIE nie skończył studiów, oraz również przeze mnie wyprowadził się i nie kontaktuje się z rodziną poza telefonem i rzadkimi przyjazdami. Rodzice ani siostra nawet dokładnie nie wiedzą, gdzie on mieszka.

Zła kobieta ze mnie.

zazdrość sprawdzanie_tel urwanie_kontaktu

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -3 (29)
zarchiwizowany

#80340

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Przewinęła mi się historia o tym, jak to dziewczyna zakochana we współlokatorze przystała na jego propozycję seksu i usłyszała, że "dzięki, chciałem się sprawdzić" i pobiegł do swojej dziewczyny...

Miałam kiedyś adoratora (A). Chodził koło mnie, zagadywał, a że sympatyczny, to dałam szansę... Chłopak ciągle powtarzał, że pod względem seksualnym trzeba go " nauczyć na nowo" lub " odkurzyć", pomyślałam sobie, że ma przerwę podobną do mnie, tym lepiej.
Ogólnie do niczego wielkiego nie doszło, bo pan miał problemy z erekcją. Tym lepiej, bo któregoś razu zobaczyłam go całującego się z jakąś dziewczyną na przystanku... Potem był niepocieszony, że musiał dziewczynie tłumaczyć, jak to próbował " ćwiczyć " ze mną przed wielkim dniem z nią...

Drugi pan po moim niegdysiejszym wpisie na temat adoratorów i portali randkowych zaczął do mnie pisać... skończyło się na 3 miesięcznym przekonywaniu do siebie ( "przyjedź do Dużego Miasta, załatwię ci pracę, w sumie pasuję do twojej listy w 90% tylko ta odległość, ale to jest do pokonania...blabla... zależy mi na tobie..."), a jak się w końcu przekonałam, to okazało się, że "zależy mu na mnie" jak na ZNAJOMEJ oraz, że " no bo on nie wiedział, że to tak daleko zajdzie i ja się zaangażuję".

Pozdrawiam, bo wiem, że to czytasz.

Stanowczo zeżrą mnie koty.

adorator złudzenia wykorzystanie

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -6 (44)
zarchiwizowany

#80341

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Co do http://piekielni.pl/80299 - jakim upodlonym człowiekiem trzeba być, by ukraść z korytarza WÓZEK INWALIDZKI?

kradzież złodziej bezczelność inwalidzi

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -14 (20)
zarchiwizowany

#80117

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Tym razem inspiracja anonimowymi, historia http://anonimowe.pl/lqyNq.

Daaawno temu, dzieciakiem jeszcze będąc, zostałam wysłana przez mamę do apteki. Dostałam 50 zł, włożyłam w książeczkę RUM z receptą, poszłam.
Stoję w kolejce, doszła koleżanka, więc sobie umilamy czas rozmową.
Moja kolej, podeszłam do okienka, recepta przekazana, przychodzi po płacenia, a kasy nie ma. Myślałam, że upuściłam gdzieś, że się w książeczkę wsunęło, obszukałąm okolicę- nigdzie na podłodze pieniądze nie leżały, zaczepić się o co też nie było, ja ogólnie panika, bo dla 12-13letniej mnie to była kupa kasy, mama się zezłości... Czasy, kiedy wybierało się pieniądze na poczcie przy pomocy czeków, a najniższa krajowa to było z 600 zł.

No nic, wróciłam do domu, zebrałam burę, poszłam jeszcze raz.
Następnego dnia słyszałam, jak koleżanka chwali się, że znalazła 50 zł. W aptece.

Aha.

zgubione_pieniądze kradzież

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -1 (37)