Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

bazienka

Zamieszcza historie od: 20 sierpnia 2011 - 17:54
Ostatnio: 10 grudnia 2017 - 13:07
O sobie:

przeciętna inaczej ;)

  • Historii na głównej: 71 z 122
  • Punktów za historie: 22404
  • Komentarzy: 7412
  • Punktów za komentarze: 8159
 

#80880

(PW) ·
| Do ulubionych
Wiele już przejawów syndromu Janusza i Grażynki widziałam, ale dziś zwątpiłam.

Byłam w Lidlu, naprzeciwko kas wielki kosz oznaczony plakatami "Świąteczna Zbiórka Żywności". Stoję sobie w kolejce, patrzę przed siebie i widzę parę ok. 50 lat grzebiącą w tym koszu ze zbiórką.
Więc reakcja natychmiastowa:

- Proszę nie grzebać w tym koszu, te rzeczy są dla potrzebujących!
- Ale ja nie grzebię!
- Przecież widzę, co pani robi, jakby pani wrzuciła tylko jakąś rzecz, to by nie trzeba było tam rąk wkładać i szukać czegoś.
- A bo ja zapomniałam czegoś na sklepie!
- To proszę się wrócić i za to ZAPŁACIĆ a nie KRAŚĆ.

Wtedy dopiero zaczęły się pomruki ludzi w kolejkach, że jak tak można.
Babka poczerwieniała, rzuciła do faceta:
- Idziemy, nie będę się z gówniarą kłócić.

Piekielna była nie tylko baba i jej mąż. Były 3 kolejki, w każdej po kilkanaście osób, poza mną nie zareagował nikt. Nie zareagował też żaden z kasjerów ani ochrona czy kierownik sklepu, mający na swoim zapleczu monitory...

kradzież bezczelność

Skomentuj (33) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 182 (204)

#80854

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem naiwna. Za dobra. Zwyczajnie głupia.
Dlaczego? Bo oddaję rzeczy, które znalazłam.

Sytuacja 1.
Pracowałam w kawiarni, goście właśnie wyszli, chciałam sprzątnąć stolik - patrzę, goście zostawili laptopa. I to nie byle jakiego - macbooka. No to komp pod pachę, pędem do drzwi i wołam ich, bo nie odeszli daleko. Oddałam.

Sytuacja 2.
Znalazłam portfel ze wszystkimi dokumentami, kartą, w środku było nieco ponad 2 tys. zł. Poszłam pod adres z dokumentów i kobieta popłakała się na widok portfela - właśnie dostałą wypłatę, te pieniądze miały jej starczyć na miesiąc, miała dzieci...

A moi znajomi?
"Głupia jesteś, w kawiarni nie było kamer, mogłaś schować kompa i udawać, że nic nie wiesz".
"Ja bym w życiu nie oddał 2 tysiaków".
"Ale jesteś nieużyta, miałabyś kompa/zaprosiłabyś nas na imprezę".

To tylko niektóre teksty... Lista znajomych zweryfikowana, a mnie brak słów na takie myślenie.
Podejrzewam, że jakby oni coś zgubili, byliby ciężko oburzeni faktem, że ktoś się tym zaopiekował...

znajomi znalezione_rzeczy

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 162 (190)

#80603

(PW) ·
| Do ulubionych
Odnośnie przepuszczania w kolejce. Czasem przepuszczam ludzi, którzy mają 1 do kilku produktów, zwłaszcza kiedy ja zakupów mam dużo - ot taki miły gest.

Kiedyś w Biedronce wpadłam na chwilę, miałam tylko loda.
Kolejka oczywiście urosła z osób 2 do 10 podczas mojej wycieczki do zamrażarki - nic to.
Stoję sobie w kolejce, jak wyłożyłam mojego loda na taśmę, dziewczynka powiedziała facetowi przede mną - "tata, pani ma loda".
Ojciec spojrzał na mnie.

[O] - O ma pani tylko loda, to ja panią przepuszczę.
Uśmiechnięta podziękowałam, chciałam przejść, facet stoi, mówię "przepraszam".
[O]- No co ty, serio myślałaś, że cię przepuszczę, stój w kolejce, hehe.
I rechot niczym Walduś Kiepski, dziecko wtóruje.

To by było na tyle, jeśli chodzi o przekazywanie dziecku zasad i wartości.

chamstwo sklep kolejka

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 202 (230)

#80564

(PW) ·
| Do ulubionych
Wracam właśnie z Lidla. Promocje typu "3 w cenie 2", kolejki i walka niczym o wigilijnego karpia.
Jutro odwiedzam przyjaciela, więc wzięłam sporo puszek z kukurydzą i groszkiem, rybami, jakieś ziemniaki i generalnie mnóstwo rzeczy.


Znacie tę prawidłowość- wchodzicie do sklepu, dwie osoby w kolejce, kończycie zakupy, 3 kolejki po 15 osób? Tak właśnie było i teraz.
Nic to, odstawszy swoje układam majdan sprytnie, w kolejności pakowania do plecaka i siatki. Za mną dziadek. Zamiast zachować jakąkolwiek odległość od moich zakupów- układa swoje tuż za moimi, niemal się dotykały. Nic to, myślę sobie, jak dobrnę w początkowe rejony kasy, wezmę ten wihajster do oddzielania zakupów. Stoimy. Pan ni z tego, ni z owego, zaczyna sobie moje zakupy oglądać- a to puszkę kukurydzy, groszku, rybkę, jogurty... Po którymś razie poprosiłam, by pilnował swoich zakupów, a moje zostawił w spokoju.
"Nie będzie mi gówniara mówić, co mam robić".


Jestem uczulona na takich roszczeniowych starych ludzi, ale nie mam czasu urządzać awantur w sklepie- zmilczałam, słuchawki na uszy i stoimy dalej.
Moja kolej, pakuję sobie zakupy do plecaka i torby. Pani podaje cenę. Ja wtf, bo i ryb w puszce nie mam, i groszku jakby mniej, i bułki gdzieś się podziały.

Patrzę, dziad zagarnął moje zakupy i uśmiecha się bezczelnie.
Proszę o zwrot moich zakupów a ten - "No młoda jesteś, możesz sobie jeszcze raz po nie pójść, a mi się zapomniało".

No jasne, i kolejny raz odstać swoje w kolejce do kasy... Biegnę.
Po ogólnej awanturce i interwencji pani kasjerki, która zagroziła wezwaniem ochroniarza, pan fucząc pod nosem od niewychowawnych gówniar i " co ci to przeszkadzało jeszcze raz na sklep pójść", odpuścił.

Jak wychodziłam, celowo potrącił mnie wózkiem (chwilę zajęło mi ponowne sprytne umieszczenie w plecaku i torbie odzyskanych dóbr, a pan miał w dużym sklepowym wózku 3, słownie TRZY, niewielkie przedmioty).

I to ja mam mieć kulturę i szacunek dla starszych ludzi, tak?

starzy_ludzie sklep grzebanie kradzież

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 118 (172)

#80555

(PW) ·
| Do ulubionych
Co do historii http://piekielni.pl/80515:

W czerwcu tego roku brałam udział w wolontariacie przy Festiwalu Zaczarowanej Piosenki fundacji Anny Dymnej Mimo Wszystko w Krakowie.

My jako Pokojowy Patrol mieliśmy koszulki czerwone, wolontariusze Mimo Wszystko - zielone.

Jednym z zadań było towarzyszenie wolontariuszom MW chodzącym z puszkami, my w tym czasie rozdawaliśmy książki, baloniki czy inne materiały promocyjne - chodziło o "pokazanie się" oraz ubezpieczenie ludzi zbierających datki na chore dzieciaki.

Po jakimś czasie pojawiły się inne osoby w czerwonych koszulkach z jakimiś zdjęciami na nich, zbierające podobnież "na biedne dzieci".

Szkoda tylko, że w czasie przerwy na posiłek (mieliśmy pozałatwiane jedzenie w okolicznych restauracjach) zauważyłam 2 przedstawicieli tej „zbiórki", jak pieniądze z puszek przesypują sobie do plecaka.

Lider powiadomiony, policja również, tylko ciekawe, ile osób spacerujących po krakowskim rynku czy biorących udział w festiwalu dało się nabrać…

Oprócz wyłudzeń pieniędzy dochodzi szkoda wizerunkowa - większość ludzi po koszulkach kojarzyła tych oszustów z nami, a potem wielki lament, że wolontariusze WOŚP biorą kasę dla siebie.

zbiórka oszuści

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 78 (118)

#80360

(PW) ·
| Do ulubionych
Miałam koleżankę. Właśnie - miałam, bo pożyczyłam jej pieniądze. 300 zł.
Po 4 latach upomniałam się o zwrot - ona nie ma, niedługo ślub, przygotowania, bla bla... Ok. Odezwałam się po ślubie (wszak koperty...), nie bo świeżo upieczony mąż stracił pracę...

Koleżanka zaczęła mnie odwiedzać, przynosząc różne rzeczy - kosmetyki (sądząc po niedługim terminie ważności, albo niezużyte prezenty, albo na promocji kupione), żywność z PCK (niby sąsiadka dostaje więcej niż potrzeba) itp....
Wzbraniałam się, bo w sumie nie było mi to potrzebne - płatki wolę markowe, mąkę mieszam z pełnoziarnistą, makaron i ryż jem ciemny, kosmetyki mam dobrane pod siebie... Koleżanka zostawiała przy wyjściu, potem mówiła - zużyj sobie. Ok, mam komu pomagać - oddawałam takie rzeczy lub rozdysponowywałam po koleżankach.

Po jakimś czasie upomniałam się o zwrot długu. Koleżanka ciężko zdziwiona- "Bo przecież tyle rzeczy ci dałam, że to powinno pokryć dług...", taaaaak, rzeczy jej niepotrzebne, a mi tym bardziej.
Poza tym żywnością czynszu nie zapłacę ani za zakupy nie wymienię.
W końcu oddała, z wielkim fochem, stwierdzeniem, że "już nie jesteśmy koleżankami", wywaleniem z fb i obrobieniem tyłka, jaka to jestem zła...

pożyczka kombinowanie

Skomentuj (46) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 141 (169)

#80344

(PW) ·
| Do ulubionych
Pod historią http://piekielni.pl/80324 wywiązała się dyskusja na temat zarobków- mnie osobiście iryuje, że w ofertach pracy potencjalny pracodawca nie pisze choćby widełek zarobkowych na danym stanowisku.
Generuje to sytuacje np.

Mieszkam w Gdańsku, oferta pracy w Gdyni, na 7:30. Wstaję o niemożebnej porze, by być trochę wcześniej, gdyż Gdyni nie znam. Na miejscu okazuje się, że po pierwsze stanowisko, na które aplikowałam jest już zajęte, a do zaproponowania mają mi inne- z pensją 6zł/h. Nie wiem, czy brutto, czy netto, bo po tej jakże szczodrej propozycji wyszłam. 6 zł kosztuje bilet SKM Gdańsk-Gdynia.

Na studiach dorabiałam przez Agencję Pracy Tymczasowej- ot rejestrowaliśmy się tam, jak nadarzała się np. inwentaryzacja/wykładka towaru/lepienie ciastek itp, koordynator dzwonił i pytał o chęć pracy. Zadzwoniła kiedyś pani mówiąc o "atrakcyjnych zarobkach", mieszkałam wtedy na Przymorzu, miejsce pracy Gdynia Witomino. Ok, jedziemy ze współlokatorką. Na miejscu okazuje się, że " atrakcyjne wynagrodzenie" to 4,20/h. Brutto. Zostałyśmy tylko dlatego, że była zima, ok 22 i ciężko się już było stamtąd wydostać.
Zainteresowanym polecam sprawdzenie czasu podróży w jedną stronę choćby za pomocą jakdojade.pl .

Co do koordynatorów, to ze wspomnianą współlokatorką dostałyśmy kolejne skierowanie na inwentaryzację, tym razem ul Rogalińska ( podobnie odsyłam do jakdojade, pamiętam, że podróż oscylowała w granicy 1,5-2h), na miejscu okazuje się, że miałyśmy się stawić przecież za 4 godziny i "jak to, my nic nie wiemy?". Ot, koordynator sobie nie zadzwonił/nie wysłał sms, że zaszła zmiana. Do domu wracać się nie opłacało, stawka 8zł była przyzwoita jak na tamte czasy, ale na dworze siąpiło, w sklepie nie pozwolono nam zostać, bo nie miałby nas kto pilnować...
Skończyłyśmy w jakiejś mordowni przy piwie za 3,5 ( spokojnie, jedno piwo w 4 godziny wywietrzało), siedząc te niemal 4 godziny z kuflami opróżnionymi w 90%.

I teraz zastanawia mnie, co kieruje pracodawcami, którzy nie podają takich informacji? Albo w trakcie rozmowy rekrutacyjnej, która okazuje się wieloetapowa, na pierwszym jej etapie nie mogłam dopytać się o wysokość zarobków, bo to " tajne" narazie... Po co tracić sobie wzajemnie czas?

rekrutacja zarobki pośrednicy_pracy

Skomentuj (41) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 157 (181)

#80294

(PW) ·
| Do ulubionych
Czytam sobie historię Tenzprzeciwkacomakotairower, w której niektórzy najeżdżają na autora za infantylne rozwiązanie kwestii wiary 80229#.
Autor słusznie stwierdza, że zareagował stosownie do swoich możliwości, bo co miał zrobić 15-latek, obrazić się na rodziców i wyprowadzić?

Przypomina mi to jedną historię z mojego życia, stawiającą mnie w podobnej sytuacji.
Mój ojciec jest uprzedzony do wszystkiego, między innymi jest antyklerykałem. Do tego stopnia, że potrafił z księdzem na kolędzie celowo wdawać się w rozmowy upokarzające przynajmniej jedną, jeśli nie obie strony, zwyczajnie go podjudzał. Ksiądz natomiast nie lepszy - potrafił potem na kazaniu z nazwiska wymieniać mnie i pokazywać palcem, ubliżać mojemu ojcu (słusznie) oraz mnie (?!).

Historia właściwa. Co zrobił mój ojciec-antyklerykał słysząc, że nie chcę iść do kościoła? Ano pobił do krwi, wrzucił do samochodu i do tego kościoła zawiózł, wepchnął mnie przez drzwi i pojechał.

Miałam wtedy jakieś 12 lat, 38 stopni gorączki, był mróz, a do kościoła w sąsiedniej wsi około 2 kilometry po lodzie w jedną stronę, drogą, przy której fragmentami nie było nawet chodnika.
Rodzice do kościoła nie chodzili.
Obcy ludzie pytali, czy mogą mi jakoś pomóc, ale w sumie co mogli?

Mama do dziś nie rozumie, czemu z ojcem nie rozmawiam i nie spędzam z nimi świąt, brat sugeruje wyciągać rękę do zgody.
A ja pamiętam tę sytuację jako piękny przejaw hipokryzji.

kościół hipokryzja antyklerykał

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 153 (203)

#80234

(PW) ·
| Do ulubionych
Przeglądam poczekalnię, a tam kilka historii o kościele i hipokryzji...

Ok. miesiąc temu koleżanka wrzuciła na grupę post z pytaniem gdzie da się szybko załatwić zaświadczenie o bierzmowaniu, bo brat niedługo ma zostać chrzestnym. Zaświadczenie, nie sakrament. Na lewo.
Napisałam pod postem, że chrzestny wg KK ma za zadanie pomóc w wychowaniu dziecięcia w wierze katolickiej lub wręcz przejąć ten obowiązek, jeśli rodzice nie są w stanie, a jeśli ktoś ma religię tak głęboko, że od ok 15 roku życia zaprzestał jakichkolwiek kontaktów, to na chrzestnego się nadaje średnio. Poza tym post jest nawoływaniem do przestępstwa fałszerstwa i poświadczania nieprawdy.

Nie dziwi mnie nawet hipokryzja towarzysząca takiemu myśleniu, ale to, jak zostałam zmieszana z błotem pod tym komentarzem...

hipokryzja kościół chrzest

Skomentuj (34) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 110 (156)

#80036

(PW) ·
| Do ulubionych
Odnośnie historii 80028.

Jechałam tramwajem, miejsca zajęte, więc przycupnęłam na schodach w taki sposób, by nie przeszkadzać nikomu. Obok mnie siedziała matka z dzieckiem w spacerówce.
Wsiadła starsza kobieta. Początkowo myślałam, że to babcia dziecka, jakaś ciotka czy chociaż znajoma matki, ale z rozmowy wynikało, że panie się nie znają. Myślałam tak, bo babcia co rusz, to potrząśnie rączką dziecka, a to pogłaszcze po stópce. Dzieciak uśmiechnął się - babcia już z łapami by go podnieść i mocuje się (był zapięty w pasy), i przytula.
Matka nic.

Nie wiem jak dla was, ale jakby mi obca baba zaczęła obmacywać dziecko, tym bardziej brać je na ręce bez mojego pozwolenia, to bym ją momentalnie sprowadziła do parteru.
Nie wiem też, dlaczego obcy ludzie roszczą sobie prawo do dotykania, zaczepiania CUDZYCH dzieci bądź zwierząt.
Raz, że dziecko jest uczone braku kontroli nad własnym ciałem - skoro każdy obcy może je potarmosić. A potem pewnie "pocałuj ciocię, przytul wujka (czy tego chcesz, czy nie)".

Dwa, że dziecko nauczone takiej ufności, puszczone kiedyś na plac zabaw, nie będzie widziało nic złego w pójściu z panem opowiadającym o małych kotkach w piwnicy - bo nie zostało nauczone granic.
Podobnie jak straszenie - "ta pani cię weźmie", "zostawię cię tutaj i sobie pójdę" - i powodzenia potem z oddaniem potomstwa do przedszkola...

dzieci obcy ludzie zaczepianie

Skomentuj (75) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 144 (202)