Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

bolo191

Zamieszcza historie od: 29 grudnia 2016 - 7:57
Ostatnio: 17 listopada 2017 - 9:59
  • Historii na głównej: 4 z 6
  • Punktów za historie: 663
  • Komentarzy: 22
  • Punktów za komentarze: 66
 
poczekalnia

#80705

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Początek listopada.
Poczta w dużym mieście wojewódzkim.
Przetarg na obsługę doręczania paczek wygrywa nowa firma. Ma podstawić 14 aut na rejony i 3 na odbiory pocztexów.
Firma obstawia 11 rejonów, z tym że nowi kurierzy nie znają w ogóle miasta.
Robi się dym na całego.
Kierownik i dyspozytorzy logistyki poczty ściągają wszystkich wolnych kierowców, zawieszone są zaplanowane urlopy.
Jeżeli ze strony logistyki poczty jeszcze udaje się nieobstawione 3 rejony ogarnąć i dodatkowo robić odbiory PX, to niestety firma zewnętrzna daje ciała po całości.
Sytuacja robi się dramatyczna. Przyjeżdżają dyrektorzy (władcy marionetek jak potocznie się ich nazywa). Opieprz, ochrzan oraz wszystkie plagi egipskie zostają zwalone na Bogu ducha winnych kierowników i dyspozytorów.
Rozpoczynają się rozmowy z poprzednimi kurierami.
Uff, jednak wrócą.
Gdzie tu piekielność, zapytacie się moi drodzy czytelnicy?
Ano, właśnie owi władcy marionetek klepnęli przetarg i zmianę firmy doreczającej na początku sezonu "paczkowego".


Ps.
* Żal mi tylko klientów PP, którzy czekali i jeszcze niestety czekają na swoje paczki

poczta

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 48 (64)
poczekalnia

#80696

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Uroki współpracy z urzędami pocztowymi.

Osobom wtajemniczonym wiadomo, że na poczcie istnieje coś takiego jak skrzynki kontaktowe (tzw. kontakty). Dla niewtajemniczonych: są to szare lub niebieskie skrzynki rozmieszczone w różnych punktach miejscowości. Jako logistyka PP zostawiamy w nich materiał pocztowy, którego listonosze nie są w stanie zabrać.

Historia właściwa.

Poniedziałek i w dodatku delegacja. Roboty, jak to na początku tygodnia, tyle, że nie wiadomo, za co się złapać.

Godzina 10.05, czas więc wyruszać na doręczanie poczty firmowej. Niestety z 12 kontaktów przygotowano tylko 8.

Zasuwam do listonoszy i pytam, czy coś jeszcze dla mnie mają? Cisza. Ok, jadę, bo czas goni.

Godzina 11.30 i telefon.

Listonosz (L) - Bolo, mamy jeszcze 4 skrzynki dla ciebie. Przyjedziesz?
Ja - Stary, nie dam rady. Dopiero co na strefę wjechałem. Zostaw to, może ok. 14 drugi kierowca podrzuci. Ja niestety nie wyrobię się.
L - Ok, tak zrobimy. Trzym się.

Wydawałoby się, że sprawa jest wyjaśniona. Ależ gdzie tam.
Wtorek rano.

Naczelnik urzędu (N) - Bolo, dlaczego nie wziąłeś wczoraj wszystkich kontaktów?
J - Ponieważ kurs dowozów na firmy zaczyna się od godziny 10.05 i nie były przygotowane.
N - To nie mogłeś poczekać?
J - Nie mogłem, bo nie zdążyłbym z dowozami, a poza tym mam obowiązek wyjazdu zgodnie z planem kursu.
N - No jakoś inni mogą, a ty nie.
J - Pani Naczelnik, ja nie jestem inni, to po pierwsze. A po drugie to nie pani dostanie opr. za to, że za późno przyjadę na firmy z przesyłkami. Kolejna sprawa jest taka, że jesteście jedynym urzędem, gdzie kontakty przygotowuje się do godziny 10.
N - Bolo, nie będziesz mnie pouczał! Jesteś tu od roboty, a nie od gadania. Jak jesteś na delegacji, to mogę wydawać ci polecenia i masz się mnie słuchać.
J - Od roboty, pani Naczelnik, to jest koń i krowa. Ja świadczę pracę na rzecz pracodawcy, który nazywa się Poczta Polska. Poza tym moim bezpośrednim przełożonym jest kierownik WTT POL oraz dyspozytorzy. Pani jedynie może mnie grzecznie poprosić.
N - Jesteś bezczelny, Bolo. Zobaczysz, napiszę na ciebie skargę.
J - Proszę bardzo.☺ Kończmy tę bezproduktywną gadaninę, bo praca czeka.
Naczelnik strzeliła focha, a ja miałem przynajmniej przez tydzień spokój, bo się nie odzywała do mnie.

PS.
* WTT POL - Wydział Transportu Terenowego Pion Operacji Logistycznych
* Jako kierowca POL mam obowiązek jeździć zgodnie z kursówką. Jak jest mniej pracy, to oczywiście zaczekam na kontakty. Z reguły dogaduję się z listonoszami i nie ma problemu.
* Drugi kierowca pojechał z kontaktami ok. 14, a listonosze nie robili żadnego problemu.

poczta

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 52 (82)

#79427

(PW) ·
| Do ulubionych
Piątek, poprzedni tydzień.

Godziny popołudniowe. Zasuwam na odbiory firmowe, ale jak to bywa trzeba też zawieźć pocztex na wioseczkę.
Telefon do adresata wykonany. Jest w domu, czeka z niecierpliwością.
Paka ok 20kg., więc niezbyt ciężka.

Podjeżdżam pod wskazany adres i tu pierwszy problem.
Dom z trzema wejściami oznaczonymi od 1-3, a na adresówce tylko numer posesji 2. Ale 2 przez co?
Ok, stawiam na 2/2. Stuku, puku i nic. Dzwonek w użyciu, też cisza.
Za telefon i kręcę.

Ja (J) - Dzień dobry. Logistyka Poczta Polska, stoję pod domem.
Adresat (A) - No przecież jestem!
J - A które wejście do Pani?
A - Dwójka i już mi Pan dawaj z tą paczką!
J - Ok, dziękuję.

Zwykle staram się olewać taki ton rozmowy.
Pukam już mocniej pod dwójkę i wreszcie otwiera mi Pani. Okazuje się, że jednak nie adresat.

J - Dzień dobry, czy Pani XY?
Pani (P) - Nie, jestem jej opiekunką. Osoba niepełnosprawna, leży o tam, w pokoju.
J - Przesyłkę pocztex mam dla Pani XY. Czy może Pani ją odebrać?
P - E! - dosłownie - jakaś paczka jest dla ciebie. Mam odebrać?
A - Odbierz, ale najpierw sprawdź.
P - Pan da tę paczkę, bo muszę sprawdzić najpierw.
J - Proszę o chwilę cierpliwości, zrobię tylko zdjęcia do protokołu.
P - Jak Pan musi.

Pstrykam więc sobie zdjęcia, a P zniknęła po jakieś narzędzie do otwierania.
Po powrocie P otwieramy paczkę. Ona przegląda i po chwili grzebania raczy mnie takimi oto słowami.

P - Panie, ale tu rączki brakuje!
J - Proszę Pani, paczka była zapakowana, nienaruszona bez dostępu do zawartości. Proszę skontaktować się z nadawcą, być może nie spakowali.
P - Ale przecież sama widziałam, że rączki brakuje i jeszcze dziura na boku była.
J - Chyba Pani widziała co innego niż ja. A poza tym to zdjęcia zrobione są, a na nich żadnego uszkodzenia zewnętrznego paczki nie widać.
P - Jakie znowu zdjęcia? Przecież nic Pan nie robił!

Tu wtrąca swoje cztery grosze A.

A - To pewnie złodziej i on ukradł!

Oż ty flądro jedna.

J - Taaak, na Poczcie Polskiej to tylko same murwy i złodzieje pracują. Panie tak tylko z czystej złośliwości czy też dla zabawy chcą mi dzień umilić?
A - P dzwoń na Policję to inaczej będzie gadał! To przecież złodziej!
J - Proszę bardzo, sam na Policję zadzwonię. Proszę przyjąć do swojej wiadomości, że zrobione przeze mnie zdjęcia mają tzw. geotag, czyli oznaczenie miejsca gdzie i kiedy zdjęcia te zostały wykonane. Poza tym zrobiłem nie tylko zdjęcia samej paczki, ale również paczki na tle wejścia do domu Pań.
P - Co mi Pan tutaj za banialuki wygaduje.
J - Proszę mi nie przerywać jeszcze nie skończyłem. Za bezpodstawne wezwanie Policji dostaną Panie piękny mandat, a ja przy nich poruszę temat publicznego zniesławienia pracownika wykonującego swoje obowiązki służbowe i po czymś takim nasza rozmowa zakończy się na sali sądowej. Zaraz również poinformuję kierownictwo Działu Operacji Logistycznych Poczty Polskiej o tym, że bezpodstawnie opóźniacie Panie kurs przewozu samochodowego i zapewniam Panie, że PP wyciągnie konsekwencje finansowe w stosunku do Pań wobec zaistniałego faktu. Macie Panie dalej chęć brnąć w swoich wynurzeniach, bo jak tak to rżnijmy ten diament:)
P już spokojniej - Panie, ale mi tu rączki brakuje, to co jaj mam zrobić?
J - I widzi Pani, nie można było na spokojnie od razu, a nie ludzi od złodziei wyzywacie. Tłumaczyłem Pani wcześniej. Proszę się skontaktować z nadawcą. Ja na tę okoliczność wypiszę protokół otwarcia paczki. Jeżeli posiada Pani adres e-mail to poproszę, wyślę zrobione przeze mnie zdjęcia. Myślę, że raczej nie będzie problemu z otrzymaniem tego brakującego elementu.
P - A! To co mam brać tę paczkę?!
A - Bierz już i niech jedzie w cholerę!
Ufff.

Po 20 minutach i raczej niepotrzebnej nerwówce, wyjechałem od tychże piekielnych Pań.
Chociaż nadal nie jestem w stanie pojąć po co robiły ten cały szum?


Ps.
* W zasadzie to mogłem kobitkom od razu awizo wystawić i zabrać pakę, ale troszkę się wściekłem jak usłyszałem tekst o złodziejstwie (jedna z nielicznych rzeczy, która mnie rusza).
* Zdjęć oczywiście wg regulaminu PP nie muszę robić, ale z doświadczenia wiem, że są przydatne.
* Kontakt z moim dyspozytorem o tej sytuacji też był - ot tak w razie gdyby jakaś skarga poszła.

poczta

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 107 (147)

#79227

(PW) ·
| Do ulubionych
Tak się właśnie zastanawiam, po jaki kij budować za grube miliony drogi rowerowe?

Sytuacja z dzisiejszego poranka.
Sunę sobie drogą rowerową przy Trasie Północnej w Zielonej Górze i nagle co widzą moje piękne oczęta. Ano po jezdni w stronę Auchan pomykają sobie na swych super lekkich rowerowych cudach w czterech panowie kolarze. Wyprzedza ich bus i trąbi zawzięcie pokazując ręką, żeby zjechali na drogę rowerową.
Oczywiście w stronę kierowcy busa poleciały ..rwy, ..uje i środkowe palce i chłopaki jadą dalej nic sobie nie robiąc.

Moi drodzy rowerzyści, jak mamy drogę dla rowerów i to naprawdę dobrze zrobioną, to jeździmy po niej, bo w przypadku spotkania z policją można być mocno zaskoczonym wysokością mandatu.

Ps. Drogi rowerowe są po obu stronach Trasy Północnej, na ul Zjednoczenia i ul. Batorego, ale nagminnie widzę, że co niektórzy mają to gdzieś i zasuwają jezdnią.

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 124 (134)

#76966

(PW) ·
| Do ulubionych
Czwartek w poprzednim tygodniu.
Zlecenie - klient ma nadać Pocztex.
Miejscowość - Świdnica k. Zielonej Góry.
Zasuwam więc spokojnie pod podany adres nadawczy.
Firma nieduża, początkowa rozmowa między mną (J), a pracownikiem (P).
J- Dzień dobry, jakąś paczuszkę PX podobno chcecie nadać.
P - Tak, wie Pan, tylko czy ma Pan adres, gdzie to ma iść?

Oczy jak pięciozłotówki.
J - Ale to chyba Pan powinien znać dane adresata przesyłki.
P - Hmm, no tak, ale wie Pan ja mam tu trzy przesyłki i nie za bardzo wiem, którą mam wysłać.
J - Ok. Proszę więc skontaktować się z szefem i ustalić, a ja przez ten czas przejdę się do auta po druki adresowe. Spokojnie mamy trochę czasu.
Ja po druki, facet dzwoni. Po moim przyjściu pracownik oddaje mi telefon i rozmowa zaczyna się z szefunciem (S) tegoż przybytku.
J - Dzień dobry. Logistyka PP czy ma Pan dane adresata przesyłki?
S - Kto Panu zlecił odbiór przesyłki?
J - Dział ekspedycyjny Poczty Polskiej.
S - Co jest na zleceniu?
J - Dane nadawcy oraz adres odbioru przesyłki.
S - A gdzie dane adresata?
J - Proszę Pana, takich danych na druku zlecenia nie posiadamy. Powinien to mieć nadawca przesyłki.
S- Co mi tu Pan za bzdury wygaduje. To Pan jest zobowiązany do tego, aby mieć wszystkie dane!
J - Jeszcze dwa lata temu zgodziłbym się z Pana twierdzeniem, ale niestety od tego czasu posiadamy tylko dane nadawcy i punktu odbioru PX.
S - Panie głupoty Pan wygadujesz. Ja tu 10 paczek dziennie nadaję i jakoś inni nie mają z tym problemów, aby przesyłkę odebrać.
J - Proszę Pana, kończymy rozmowę, ponieważ nakręca się Pan niepotrzebnie i zaczyna Pan mnie obrażać.
S - Panie! Ja Panu jeszcze pokażę!
J - Nie dziękuję, proszę mi nie pokazywać. Brzydzę się. Żegnam Pana.

Telefon z powrotem do pracownika, w auto i do firmy. Na zleceniu adnotacja o braku możliwości odbioru przesyłki z powodu nieznajomości danych adresata przez nadawcę.
Kto był bardziej piekielny. Ja, który nie chciałem przyjąć paczki bez danych, czy też Pan Szef, który tychże danych nie znał.

PS.
* Gwoli wyjaśnienia na zleceniu od praktycznie dwóch lat nie ma żadnych danych dotyczących adresata.
* Wg. regulaminu PP oraz rozporządzeń do ustawy o PP nie mam prawa podjąć przesyłki bez dokładnych danych o nadawcy i adresacie.
* Facet jeszcze w ciągu tego samego dnia złożył dwa zlecenia na odbiór i jeszcze wyzwał telefonicznie dziewuchę z ekspedycji od idiotek, które nie wiedzą za co pieniądze biorą.
* Jeszcze jedno - jakby co to PP nie zatrudnia kurierów do doręczania i odbioru PX, są to kierowcy Pionu Operacji Logistycznych.

poczta

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 116 (140)

#76978

(PW) ·
| Do ulubionych
Sytuacja z początku stycznia.
Jadę z doręczeniem PX na wioseczkę niedaleko Zielonej Góry. PX za pobraniem, dosyć spory i tak ok 40kg wagi. Podjeżdżam pod wskazany adres. Dom piękny, nowy, dosłownie cud miód i orzeszki:)
Biorę pakę na krzyż i zasuwam.
Ja (J) - Dzień dobry, pocztex pobraniowy dla Pana X.
X - Dzień dobry, wchodź Pan. Kładź Pan to tutaj. Można otworzyć przed zapłatą.
J - Oczywiście proszę bardzo już otwieram.
Otwieram, facet studiuje i przegląda zawartość, aż tu nagle:
X - Ok. A tak na marginesie to dlaczego nie zwraca się do mnie Pan: Panie Doktorze?
Oż ty Misiu Jasiu Kolorowy w ząbek czesany.
J - Wie Pan jakoś za bardzo nie widać po Panu, że doktorem Pan jest. Ciężko również wnioskować z charakterystyki samego domu o Pana profesji.
X - Od dzisiaj to jak będzie Pan dostarczał mi paczki to proszę mówić do mnie per "Panie Doktorze".
J - Ok. A tak na marginesie, to czy ma Pan doktorat zrobiony?
X - Nie, mam ukończone studia medyczne na kierunku lekarskim.
J - A to w takim wypadku jest Pan magistrem medycyny - z uśmiechem na ustach.
Facet czerwony jak buhaj w zagrodzie.
J - Panie tylko mi tu Pan wylewu nie dostań. Tak na poważnie, to odbiera Pan przesyłkę czy wypisujemy awizo?
X - No biorę.
J - Proszę w takim razie o wyznaczoną kwotę.
Kasiora do łapy, tablet do podpisu. Tradycyjne dziękuje i do widzenia i w drogę.
Czy byłem piekielny? Może troszkę, ale każdy klient dla mnie bez względu na profesję i statut społeczny zawsze będzie równy.

PS.
* Jakbym był bardziej złośliwy, to kazałbym gościowi wylegitymować się z DO w celu sprawdzenia kto odbiera mi przesyłkę (ustawa o PP uprawnia mnie do tego)
* Odnośnie magistra medycyny, to wiem, że po tychże studiach otrzymuje się tytuł lekarza, ale taki mój drobny przytyk dla klienta :)
* Co do sprawdzania paczek, to na PP można sprawdzać wszystkie oprócz tych z żółtymi adresówkami (tak na przyszłość jakby wam ktoś kita chciał pocisnąć, że nie można)

poczta

Skomentuj (24) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 217 (233)

1