Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

ciociawodzia

Zamieszcza historie od: 14 lutego 2016 - 12:46
Ostatnio: 25 kwietnia 2017 - 22:52
  • Historii na głównej: 6 z 7
  • Punktów za historie: 1170
  • Komentarzy: 19
  • Punktów za komentarze: 49
 

#77538

(PW) ·
| Do ulubionych
Chwilowo mieszkam w Bułgarii.
Jedną z rzeczy, które bardzo mnie dziwią, jest miejski transport.

Dzisiaj dowiedziałam się, skąd wzięła się jego "dziwność".

Miłościwie panujący w Płowdiwie radni postanowili zmodernizować miejski transport. Część pieniędzy wyłożyło miasto, część Unia Europejska. Brzmi w porządku, prawda?

Nie. Zaplanowana modernizacja miejskiego transportu pochłonęła połowę wyłożonych środków. Drugą połowę ktoś najzwyczajniej w świecie podp***ł.

Efekt?

Tablice świetlne, które miały wyświetlać rozkład jazdy, stoją, ale nie działają lub też działają źle - zabrakło kasy na to, żeby dopracować system.

Automaty biletowe nie działają. Bilet trzeba kupić w autobusie u "konduktora".

Elektroniczne czytniki kart miejskich też nie działają. Posiadacze kart pokazują je "konduktorowi".


Modernizacja była? Ano była.
A brak rozkładów na przystankach pozwala ćwiczyć cierpliwość i sprzyja interakcjom międzyludzkim :)

komunikacja_miejska polityka korupcja

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 162 (Głosów: 172)

#76615

(PW) ·
| Do ulubionych
Przychorowało mi się.

No nic. Powisiałam sobie troszkę na linii, posłuchałam denerwującej melodyjki, zapisałam się do Pani Doktor. Sukces!

Swoje odczekałam, wizytę odbyłam, receptę dostałam. Gdzie piekielność, zapytacie?

Szanowna Pani Doktor wyszła z gabinetu zaraz za mną, obrzuciła kolejeczkę spojrzeniem bazyliszka i oznajmiła, że ona dziś już nikogo nie przyjmie. Nie, bo nie, rozejść się, gitary nie zawracać.

Po czym zarzuciła trwałą i oddaliła się w sobie tylko znanym kierunku.

Co z tego, że ledwie dwunasta, osób w kolejce pięć, w tym cztery zapisane jak się należy. Nie przyjmie i już.

Wychodząc, słyszałam szepty rejestratorek, że "przecież tak nie można".

Naprawdę jestem ciekawa, czy ktoś Panią Doktor jednak odnalazł.

słuzba_zdrowia

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 182 (Głosów: 208)
zarchiwizowany

#75598

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Przed zajęciami zapragnęłam odwiedzić toaletę. Wchodzę do kabiny i cóż widzę?
Ano, gó*no widzę.
No bo przecież spuszczenie wody i opuszczenie klapy sedesu to czynności poniżej godności studentek.
A mówią, że to faceci mają z tym problem.

toaleta

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -9 (Głosów: 15)

#73624

(PW) ·
| Do ulubionych
Kończę właśnie praktyki w instytucji związanej z działalnością kulturalną. Podczas różnego rodzaju miejskich wydarzeń czuwamy nad "oprawą artystyczną" - między innymi prowadzimy warsztaty dla dzieci.

Jedna rzecz nie przestaje mnie zadziwiać: przekonanie ludzi, że jeśli coś jest za darmo, automatycznie krzyczy do nas "mamo, bierz mnie!"

Wczoraj nieznana mi bliżej Pani Chytra Baba (choć nie z Radomia) radośnie zbierała sobie wszystko, co wpadło jej w ręce: kawałki filcu, włóczkę, kordonek, koraliki, cekiny, szydełko, którego używałyśmy do nanizania naszych popierdółek na sznureczki...

Dobitne zwrócenie uwagi poskutkowało o tyle, że przestała zbierać trofea. Reszta fantów przepadła w czeluściach torebki, po czym nastąpiła nagła utrata słuchu i pospieszna ewakuacja.

Niestety, nie mogłam użyć siły. A szkoda.

praca

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 218 (Głosów: 234)

#71702

(PW) ·
| Do ulubionych
Mieszkam w wieżowcu. Drzwi do klatki można otworzyć kluczem albo przy pomocy kodu - teoretycznie nikt niepowołany wejść nie powinien.
Tymczasem od jakiegoś miesiąca czujemy się jak rodzina niedźwiadków z bajki o Złotowłosej: ktoś wchodzi na nasz teren!

"Ktoś" to znana w okolicy żulietta. Pomijam już fakt, że leżąca pod drzwiami piwnicy, nawalona jak messerschmitt kobieta, to średnio fajny widok. Najbardziej wku... denerwuje to, że pani żulietta zostawia nam niespodzianki. Żółte i brązowe.

Efekt łatwy do przewidzenia: na klatce okropnie śmierdzi, pani sprzątająca załamuje ręce, mieszkańców trafia jasny szlag.

Panowie strażnicy miejscy kilka razy pofatygowali się do nas z wizytą, ale pani żulietta jest niemal jak Lassie - zawsze wraca.

Jeśli przypadkiem poznam personalia młota pneumatycznego, który ją do nas wpuszcza, to najprawdopodobniej spędzę resztę życia na obijaniu się na koszt podatników.

sąsiedzi

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 277 (Głosów: 283)

#71256

(PW) ·
| Do ulubionych
"Pamiętacie? Niecałe dwa lata temu rodzice niepełnosprawnych dzieci protestowali w sejmie. Posłowie (...) mieli na ośmiorniczki, ale na podwyżkę zasiłku pielęgnacyjnego na dzieci niepełnosprawne nie mieli. Pamiętacie, ile wynosił? 153 złote. Jaką trzeba być zakłamaną świnią, żeby teraz krytykować Partię Rządzącą, gdy chce przeznaczyć 500 zł na dziecko w rodzinie, nie tylko niepełnosprawne?"

Szukając sensu życia na Facebooku, znalazłam mema o mniej więcej takiej treści. Nie lubię wdawać się w dyskusje o podłożu politycznym: w końcu poglądy są jak pewna tylna część ciała i każdy ma własne, prawda? Tym razem przyznaję, trochę mną trzepnęło.

Jestem już w takim wieku, że z niepełnosprawnego dziecka wyrósł nadal niepełnosprawny dorosły. Także 500 złotych na mnie nie będzie - mój pech. A co będzie w zamian?

1. Zasiłek pielęgnacyjny, który wynosi... TAK! 153 złote.

2. Orzeczenie czasowe, mimo udokumentowania faktu nieuleczalności schorzenia. A może jednak zdarzy się jakieś uzdrowienie z łaski Pana, a ty przestaniesz naciągać państwo na te nieszczęsne 153 złote?

3. Renta jest dla mnie jak jednorożec - mówią, że zdarza się ją dostać, ale osobiście nie widziałam i raczej nie zobaczę. W końcu uzdrowienie z łaski Pana jest nadal możliwe.

4. Spotkania co dwa-trzy lata z tak "światłymi" ludźmi jak pewna pani psycholog, która zdążyła wyśmiać fakt podjęcia przeze mnie wyższych studiów i zrobić ze mnie idiotkę w około półtorej minuty. W końcu słowo "mózg" w diagnozie na pewno oznacza upośledzenie psychiczne, a poza tym po co niepełnosprawnym wykształcenie?

5. Zachowanie niektórych orzeczników ("Wejdzie", "Usiądzie", "Uczy się?") pominę litościwym milczeniem.

6. Braki. Sprzętu, terapeutów, wszystkiego.

Podsumowując: Cały system "jest zrobiony" tak, że można go sobie co najwyżej wsadzić w odwłok.

Dlatego używanie niepełnosprawnych jako argumentu wydało mi się okropnym nietaktem. Fakt, poprzednia ekipa się nie popisała. Problem w tym, że obecna póki co też nie.

słuzba_zdrowia polityka

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 148 (Głosów: 214)

#71283

(PW) ·
| Do ulubionych
Chodziłam kiedyś na wykład, raczej typowy zapychacz. Na początku ustaliliśmy, że zaliczenie będzie "na obecność". Na każdym wykładzie wpisywaliśmy się więc na kartkę. Prowadzący dostawał ją z powrotem i odczytywał zapisane na niej nazwiska - taki sposób na wpisywanie nieobecnych. Okej, gra gitara.

Pewnego dnia profesor jak zwykle zebrał podpisy, odczytał nazwiska. Nie zdążył jeszcze odłożyć kartki, kiedy... mniej więcej połowa audytorium wstała i radośnie skierowała się do wyjścia.

Chyba nigdy nie widziałam bardziej wpienionego człowieka.

studenci

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 192 (Głosów: 220)

1