Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

digi51

Zamieszcza historie od: 22 września 2010 - 8:54
Ostatnio: 24 czerwca 2018 - 10:55
  • Historii na głównej: 198 z 221
  • Punktów za historie: 136161
  • Komentarzy: 2843
  • Punktów za komentarze: 18295
 
[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
5 czerwca 2018 o 19:11

@niemoja: napisałam wyraźnie, że kilku osobom wymieniliśmy jedznie, więc o co Ci chodzi?

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 10) | raportuj
5 czerwca 2018 o 16:58

U mnie akurat wahania wagi wynikają wyłącznie z obżarstwa lub jego braku, ale cóż, nie dogodzisz. Jak byłam gruba, to słyszałam albo przesłodkie "dobrze wyglądasz, nie przejmuj się" albo na odwrót "zrób coś ze sobą, taka fajna laska kiedyś byłaś". Jak schudłam "nooo, w koncu wyglądasz jak człowiek" "co ty robisz? Pewnie się głodzisz". A dodam, że raczej nie poruszam tematu swojej wagi wśród znajomych. Wyglądam, jak wyglądam, jak uznam, że chcę to zmienić, to to zmienię, głupie komentarze nie pomogą, tylko dieta.

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 5 czerwca 2018 o 16:59

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
5 czerwca 2018 o 9:44

Tobie na serio trzeba wszystko łopatologicznie? Użyłam sformułowania "nie jest złe", aby podkreślić, że reakcja gości nie wynikała z jakości jedzenie, tylko z niedopasowania tego menu do ich gustu. To jak postawić baletnicom steka z frytami pod nos i blachę ciasta na deser i dziwić się, że wybrzydzają. Nawet gdybyśmy byli w stanie wymienić w całości 5-daniowe menu dla 40-50 osób, to co mieliśmy zrobić ze składnikami zamówionymi specjalnie pod ten zestaw? Nie mamy tych potraw w standardowej karcie, więc albo musielibyśmy przepisać kartę, aby się tego pozbyć albo wyrzucić albo czekać, aż zgnije. Nie wszystko da się zamrozić. Klientki tymi kosztami nie obciążymy, bo z jakiej racji. Wiesz dlaczego się "spinam"? Bo widzę, ile trudu wkłada i szef, i kuchnia i my w serwisie, aby każda taka impreza była udana i każdy szczegół był dopięty na ostatni guzik, a potem ktoś, kto jak widać, z gastronomią ma niewiele wspólnego, próbuje wmawiać, że to przecież takie łatwe wyjąć z kieszeni 50 kurczaków i 10 kg frytek i uważa, że to załatwia problem bezmózgiego planowania imprezy przez solenizantkę.

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 8) | raportuj
4 czerwca 2018 o 21:28

Jasne, a ośrodek adopcyjny wcale nie sprawdził w jakich warunach będzie mieszkał dzieciak na wózku.

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 38) | raportuj
3 czerwca 2018 o 11:45

Napisałaś to, żeby się pochwalić, że jesteś szczupła, a bratowa gruba?

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
2 czerwca 2018 o 7:00

Dobrze ci tak ;)

[historia]
Ocena: 13 (Głosów: 13) | raportuj
1 czerwca 2018 o 18:45

@kijek: piszesz, że pies musi mieć smycz I kaganiec, a ja, że smycz lub kaganiec. Chyba nie za bardzo to samo.

[historia]
Ocena: 18 (Głosów: 18) | raportuj
1 czerwca 2018 o 18:26

@kijek: o ile się nie mylę oprócz ras z listy agresywnych, psy muszą być na smyczy lub w kagańcu. Poza tym rozumiem, że dzieciom też trzeba przyczepić żółte wstążki I sobie samemu najlepiej też, bo inaczej wolno obcym macać?

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 8) | raportuj
31 maja 2018 o 14:41

@niemoja: Aha, jeszcze jedno. Jak idziesz na wesele, to rozumiem, że też się pienisz, że ci na miejscu nie przygotowują specjalnego posiłku na życzenie, jak ci menu weselne nie pasuje?

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 8) | raportuj
31 maja 2018 o 14:39

@niemoja: Jaka moja knajpa? Napisałam, że tam pracuję i wyraźnie zaznaczyłam, że nie jestem szefem. Sorry, ale piszesz bzdury od czapy, nie mając pojęcia o funkcjonowaniu dobrej restauracji. Ty byś chciała jeść mięso składowane po kilka dni w lodówce, czy raczej takie przywiezione rano od rzeźnika? Akurat u nas stawia się na jakość, a po drugie normalnym jest, że dobry organizator wybiera menu pod swoich gości. Mieliśmy przewidzieć, że ludziom to nie będzie smakować? A jak myślisz, po co w ogóle mamy takie menu? Może dlatego, że jest dość popularne, bo sporo osób stawia teraz na lekkie i zdrowe jedzenie? Tym można się najeść, tylko nie jest to to samo co schabowy czy stek z frytkami. To właściciel restauracji ma przewidzieć, co 40 osobom, których nigdy nie widział na oczy będzie smakować, a co nie? A może raczej powinna to widzieć osoba, która imprezę organizuje? Aha, jeszcze jedno. Ty piszesz cały czas o knajpach. Może się tam stołujesz i takie masz wyobrażenie o gastronomii. Ja piszę o restuaracji.

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 11) | raportuj
30 maja 2018 o 9:35

Podobną akcję miałam w Niemczech z wyrywaniem ósemki. Tu system jest trochę, ale mogę porównać do wyrywanie na NFZ. Ryczałam z bólu po trzech zastrzykach, a baba widząc moją histerię zaproponowała "środek, po którym zasnę" za skromne 120€. Było mi już wszystko jedno, więc się zgodziłam. Środek dał tyle, że przestałam.się wierciç, bo opadłam z sił, ból odczuwałam cały czas ;) gdy parę miesięcy pòźniej poszłam do innego stomatologa wyrywać drugą, podobnie ułożoną ósemkę od razu zakwalifikował mnie na zabieg pod narkozą I łapał się za głowė, że tak ułożonego zęa wyrywano mi na zwyklym znieczuleniu.

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
28 maja 2018 o 21:45

@niemoja: mamy dostawy mięsa I warzyw co 2-3 dni. Chyba logiczne, że jak mamy imprezę zamkniętą z określonych z góry menu to zamawiamy głównie składniki do menu. Tak jak mówię, ile się dało, wymieniliśmy, ale nie wyczarujemy nagle 50 innych dań niż z góry ustalone.

[historia]
Ocena: 10 (Głosów: 12) | raportuj
28 maja 2018 o 7:05

@niemoja: nieźle. Restauracja winna, że serwuje jedzenie przyrządzane ze świeżych składników, a nie mrożonek. Frytek w ogóle nie serwujemy I wierz mi, że w dobrych restauracjach nie uświadczysz mrożonego miėsa

[historia]
Ocena: 15 (Głosów: 19) | raportuj
27 maja 2018 o 11:13

I co są warte takie wianuszki adoratorek czy adoratorów? Spytaj się jakiejkolwiek atrakcyjnej i rozsądnej osoby czy tak ją cieszy, że co drugi "znajomy znajomych" smali do niej cholewki albo przypadkowi ludzie zagadują ją na ulicy. Mam przyjaciółkę, która jest naprawdę prześliczna i ma dość egzotyczną urodę. Dla niej zaloty od tabuna obcych facetów wcale nie są takie fajne, szczególnie, że, co oczywiste, większość z nich interesuje tylko jej ładna buzia i zgrabne ciało i nawet nie wysilają się, aby poznać jej osobowość. Ja sama nie jestem może ósmym cudem świata, ale i mnie denerwują bieda-podrywy, zaczepki czy narzucanie się, mimo grzecznej odmowy umówienia się z kimś. Więc zastanów się, jak musi czuć się osoba naprawdę wyjątkowo atrakcyjna (tak jak według twojego opisu Gosia), która może dostaje tygodniowo kilkanaście natrętnych wiadomości, bo z tego co rozumiem, Marcin wiercił jej dziurę w brzuchu, mimo, że go spławiała. Może posunęła się do chamskiej odpowiedzi, bo grzeczne i uprzejme odmowy nie skutkowały? Czasem nie chodzi nawet o wygląd adoratora. Z czasów, kiedy byłam singielką pamiętam, że czasem po prostu facet mi się nie podobał, bo np. nie podobał mi się jego sposób zachowania w towarzystwie (jednak tak się najczęściej poznaje ludzi) i choćby był Adonisem nie umówiłabym się z nim.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 8) | raportuj
26 maja 2018 o 0:17

@adolf206: wedle mojej wiedzy jednak solenizantka

[historia]
Ocena: 11 (Głosów: 11) | raportuj
24 maja 2018 o 22:56

@pasjonatpl: masz 100% racji. Mi tej kobity było zwyczajnie szkoda.

[historia]
Ocena: 23 (Głosów: 23) | raportuj
24 maja 2018 o 17:13

@Armagedon: nie wiem. Pewnie liczyla na to, że powyciąga w domu kasę z kopert I tym zapłaci. A że wyciągnęla na.miejscu...

[historia]
Ocena: 20 (Głosów: 22) | raportuj
24 maja 2018 o 15:34

@nursetka: a nie, sorry, Austriaczka

[historia]
Ocena: 17 (Głosów: 21) | raportuj
24 maja 2018 o 15:32

@nursetka: Niemka

[historia]
Ocena: 14 (Głosów: 14) | raportuj
23 maja 2018 o 13:57

Ten "Mak" to raczej symbol pracy niewymagającej zbyt dużych, jeśli nie żadnych kwalifikacji i niezbyt dobrze płatnej. Tak samo mówi się o kasjerach, sprzątaczkach, kelnerach itp. Nie ma się co obrażać - robisz swoje, jest Ci w pracy dobrze i nie musisz się przejmować negatywnymi komentarzami o Twoim pracodawcy. Śmieją się najczęściej gówniarze z liceum, którym się wydaje, że skończą prawo albo medycynę i w wieku 24 lat będą zarabiać 10 tys na rękę. Sama jestem kelnerkę, wiem, niestety, o czym mówię. Mam znajomych, którzy wybałuszają na mnie oczy, że nie pracuję w zawodzie, tylko latam z talerzami. Nie przejmuję się, lubię swoją pracę, a w przeciwieństwie, do niektórych z mojego kręgu towarzyskiego nie mam potrzeby ogłaszania wszem i wobec swoich zarobków. A z drugiej strony powiem, że jako osoba z gastronomii NIGDY nie poszłabym pracować w Macu. Pomijając niskie zarobki (dla studenta może ok, dla osoby, która ma z tej pensji samodzielnie żyć - no nie wiem), chyba nie zaprzeczysz, że praca jest ciężka i niezbyt ciekawa, a klientela trudna.

[historia]
Ocena: 43 (Głosów: 43) | raportuj
16 maja 2018 o 16:02

Mój kolega z pracy używa sobie często mojej ładowarki do telefonu, co jeszcze nie jest jakimś problemem, bo wyraziłam zgodę. Problemem jest to, że czasem bezczelnie bez pytania odłącza mòj telefon I podłącza swój. Ostatnio przeszedł samego siebie, bo zabrał moją ładowarkę do.domu. Następnego dnia naszukalam się jak głupia I w końcu spytałam,czy jej gdzieś nie przełożyl, skoro też używa. Zaskoczony przyznał, że wziął do domu, bo skoro trzymam ją w pracy, to znaczy, że nie potrzebuje. Może Twoi koledzy teź uwaźają, że skoro trzymasz kawę w pracy, to jej nie potrzebujesz :)

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
9 maja 2018 o 16:14

@rodzynek2: Goście często nie wiedzą jak to wygląda w kuchni i w jakich warunkach jest przygotowywane żarcie. Nie wiedzą, że szklanka, z której piją została jedynie na odwal się opłukana po innym gościu. Nie wiedzą, że stoliki są przecierane niemalże gnijącą szmatą. Myślę, że gdyby ludzie wiedzieli, jak w niektórych, nawet eleganckich lokalach wygląda to wszystko od zaplecza, wiele restauracji by splajtowało :)

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
9 maja 2018 o 16:10

@pasjonatpl: Sorry za brak precyzji. Jedzenie z kuchnii wychodziło ekspresowo (wszystko przygotowane wcześniej), ale ludzie czekali długo na karty, aby złożyć zamówienie, na napoje, na rachunek...

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
9 maja 2018 o 12:42

@pasjonatpl: Ludzie przychodzą pewnie, bo jest tanio i daleko od jakiejkolwiek konkurencji, a okolica, jak wspomniałam, pełno biur, których pracownicy muszą gdzieś zjeść obiad. Klientelę się ma taką, jaką się chce mieć - w tym wypadku mało wymagającą, ważniejsze tu jest tempo podania jedzenia, a nie warunki jego konsumpcji.

[historia]
Ocena: 10 (Głosów: 10) | raportuj
9 maja 2018 o 8:39

@maat_: U mnie w pracy ten system się sprawdza. Ale ja pracuję w bardzo małym lokalu, gdzie każdy widzi, co kto robi i każdy robi serwis na tym samym poziomie. Biorąc pod uwagę, że lwią część gości stanowią stali goście, którzy rezerwują stoliki i często znani się już z dawania bardzo dużych lub bardzo małych napiwków, dzielenie napiwku pomaga uniknąć spięć o to, kto będzie danych stolik obsługiwał.

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10111 112 następna »