Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

ejcia

Zamieszcza historie od: 10 czerwca 2012 - 20:47
Ostatnio: 12 kwietnia 2018 - 22:36
  • Historii na głównej: 96 z 214
  • Punktów za historie: 43594
  • Komentarzy: 328
  • Punktów za komentarze: 1450
 
zarchiwizowany

#81935

(PW) ·
| było | Do ulubionych
"Komunikacja miejska oddechem dla miasta".
Wypadło, że musiałam przesiąść się na jeden dzień do autobusu. Nie ma problemu, korona z głowy nie spadnie.
Albo ja z młodych lat pamiętam jakąś inną komunikację, albo wyjątkowo trafiłam.
Współpasażerowie:
1. Menel. Śmierdzący piwskiem i odcharkujący co kilka sekund.
2. Kobieta przez całą drogę wisząca na telefonie. Nie, nie rozmawiała. Wrzeszczała, przy czym co drugie słowo było niecenzuralne.
3. Nienormalna kobieta robiąca harmider o wszystko: że autobus stoi, że jedzie, że skręca, że nie skręca, że mija nas jakieś auto...
4. Histeryzujący non stop dzieciak ok 5 lat. Brak jakiejkolwiek reakcji ze strony rodziców.
Że tak powiem, piórkuję taką ekologię...

Skomentuj (31) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 20 (88)
zarchiwizowany

#80631

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Zauważyłam od kilku dni. Przy próbie obejrzenia filmu online wyskakuje reklama. Niby normalne, ale do tej pory pojawiały się w nowej karcie. Od niedawna wyskakują w nowym oknie, przy czym ono jest bardzo minimalnie mniejsze, niż na cały monitor. W efekcie jeśli ktoś nie zauważy tego milimetrowego odsunięcia od krawędzi i próbując wyłączyć "czerwonym x" przesunie myszkę odruchowo do oporu w górny prawy róg wyłączy, ale okno z filmem, reklama zostanie.

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -16 (22)
zarchiwizowany

#80220

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Nie kupuję soków w sklepie. Nie pijam ich, nie wyszukuje informacji w internecie, nie interesuję się nimi itd. Dzisiaj zostałam poproszona przez znajomą o zakupienie dla niej przy okazji moich sprawunków soku konkretnej firmy. Ok, nie ma problemu. Nie płaciłam kartą, nie wrzucałam zgodnie z ostatnią modą zdjęć na fb czy inne instagramy, nie pisałam o tym w internecie ani sms-ie. Niemniej jednak po odpaleniu komputera w domu na swoim profilu fb znalazlam reklamę tegoż soku.
Zaczynam się bać.

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -3 (27)
zarchiwizowany

#78847

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Jakiś czas temu do domu przyszła policjantka z wezwaniem na komendę. O co chodzi - miesiąc wcześniej rzekomo uszkodziłam komuś samochód i uciekłam z miejsca zdarzenia. Ja sytuacji nie pamiętam, ale iść trzeba. Zeznania spisane, mandat i punkty, nie, nie przyjmuję, nic nie zrobiłam. Z resztą na samochodzie brak najmniejszej ryski, co zostało potwierdzone przez policję i wpisane do protokołu. Sprawa trafia do sądu.
Wczoraj przyszło pismo - myślę: oho, wyznaczyli termin rozprawy. Bynajmniej. Wyrok zapadł, "moja wina nie budzi wątpliwości", mandat większy, niż pierwotnie proponowany, plus koszty postępowania. A dowodów nie mieli (i mieć nie mogli) żadnych, słowo moje, przeciw słowu (i zapewne otarciu auta niewiadomego pochodzenia przy nietkniętym moim) tamtej kobiety.
Gdzie sekret? Otóż auto było w leasingu i jako pokrzywdzony figurowała nie osoba prywatna, ale bank.
Wniosek jeden: nie podskakuj szary człowieczku, zgadzaj się pokornie na wszystko, co chcą z tobą zrobić, bo dołożą jeszcze mocniej. Chciałam się odwoływać, ale jak zobaczyłam, że to o bank chodzi wiem, że nie wygram, a jeszcze kolejne koszty sądowe dołożą.

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -6 (26)
zarchiwizowany

#78751

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Ojcu zepsuła się lutownica. Pojechał do jednego z marketów specjalistycznych, nie ważne, którego, bo wszędzie jest tak samo. Znalazł - o dziwo - produkt tej samej firmy, co poprzednia. Porozmawiał chwile z panem z obsługi, rzucił mimochodem: Poprzednio miałem taką samą i dwadzieścia lat działała.
Reakcja pracownika: Ło, panie, ta panu na pewno tyle nie wytrzyma.

Firma ta sama. Model ten sam. Parametry też. Czy tylko mi się wydaje, że po dwóch dekadach sprzęt powinien być w najgorszym wypadku podobnej jakości?

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -6 (22)
zarchiwizowany

#78644

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Nie, sądziłam, że kiedyś będę narzekać na... śmiech.
Sama w sobie cudowna sprawa, ale przekonuję się, że jednak potrafi doprowadzać do szału (i z tego co rozmawiałam z ludźmi - nie tylko mnie).
Cecha zaobserwowana szczególnie u kobiet mniej więcej po 50-tce. (Mężczyźni też, ale mniej). Napad - wyraźnie widać - sztucznego śmiechu w sytuacji, w której nie ma nic śmiesznego.
Autentyczne przykłady:
- O, jeszcze otwarte? A ja myślałam, że tylko do 14 hłe hłe hłe...
- (Klientka przychodząc powtórnie) Musiałam wrócić, bo zapomniałam parasola hłe hłe hłe...
- Chciałam przyjść wczoraj, ale nie mogłam znaleźć dokumentu hłe hłe hłe...
I tak kilkanaście razy dziennie. A jeśli człowiek nie roześmieje się w odpowiedzi niejednokrotnie następuje foch i oskarżenia o ponuractwo, brak humoru, nadąsanie.

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -10 (28)
zarchiwizowany

#76782

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Byłam na zakupach w jednym z popularnych supermarketów. Sieć nieważna, bo wszędzie jest podobnie, choć dopiero dzisiaj bardziej zwróciłam na to uwagę. Na kasie siedział młody chłopak, widać było, że nowy, jeszcze nie wszystko do końca wiedział, ale bardzo się starał i dawał radę, choć kolejka jak to w sobotnie południe. Po skasowaniu rzucił w pośpiechu niemal jednym tchem: Dziękujędowidzeniażyczęmiłegodniadziękujemyzazakupywsiecixzapraszamyponownie. Mało się przy tym nie popluł z pośpiechu, a tu już kolejny klient podsuwa mu zakupy pod nos.
Ok, walka o klienta, uprzejmość, wszystko rozumiem, ale czy naprawdę tej gadaniny musi być tyle? Zwykłe "dziękuję, do widzenia" również by wystarczyło, a poza tym kiedy kasjer pracuje w pospiechu i wygłasza nakazaną formułkę tak jak ten chłopak jednym tchem, najczęściej robiąc już coś innego ona naprawdę nie pozostawia zamierzonego dobrego wrażenia.

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 19 (117)
zarchiwizowany

#76467

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Wysiadłam z tramwaju, podeszłam kilka metrów do przodu do przejścia dla pieszych. Lewa, prawa, lewa wolne, moja ex taxi stoi i ani myśli ruszać, więc dawaj na drugą stronę.
Dryyyń! Zawyło nad uchem, mało zawału nie dostałam. Nie mam pojęcia, o co szanownemu panu motorniczemu chodziło. Że śmiałam wejśc na przejście, podczas gdy powinnam była wywróżyć z herbacianych fusów, że on właśnie ma zamiar ruszyć, tylko jeszcze nie zdążył o tym jakkolwiek poinformować?
P.S. "Za" tramajem nic nie jechało, więc motyw ostrzegania odpada.

komunikacja_miejska

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -13 (17)
zarchiwizowany

#76466

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Hej kolęda, kolęda.
No właśnie, kolęda. Nie wiem, czy wszędzie, ale u nas utarło się, że każdego dnia jakaś rodzina częstuje księży kolacją. Kto chce i kto się dogada z resztą sąsiadów, nikt nikogo nie zmusza. U nas są to dwie panie na zmianę. Rok temu przyszła kolej na panią X. Kobieta uszykowała co trzeba, po czym w dniu samej kolędy wzięła się i zachorowała tak konkretnie, że kroku z łóżka zrobić nie miała siły. Mąż samą kolędę owszem, przyjął, ale co do kolacji stanął okoniem, bo on nie umie podgrzać.
Skończyło się na tym, że poczęstnego nie było.
Po kilku dniach po mieście rozeszła się plotka, że w tym a tym bloku nikt księży kolacją nie podjął.
Teraz zagadka stulecia. Kto o tym wiedział? Rodzina pani X... i sami zainteresowani. Na logikę: pani X siebie sama oplotkowywać nie będzie. Więc kto pobiegł się ludziom wypłakiwać, zamiast w domu w pięć minut uszykować kilka kanapek?

ksieza

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 0 (40)
zarchiwizowany

#76367

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Przyzwyczajanie niemowlaka do świata, w którym istnieją bakterie i nie wszystko wyjmowane jest wprost ze sterylizatora. Idea szczytna, no ale... Bez przesady.
Pomagałam mojej siostrze kąpać jej pierworodnego. Rozdzieram opakowanie z gazikiem do zabezpieczenia pępka, jakimś cudem wypadł mi z ręki. Ok, zwykła rzecz. Biorę następny, ale siostra odwrócona tyłem do mnie nie widziała sytuacji i pogania:
- Podaj mi gazik.
- Już, tylko otworzę, bo mi spadł i brałam następny.
- Teraz się nie trzyma dzieci w sterylnych warunkach! Muszą mieć kontakt z bakteriami!
Spokojnie podniosła opatrunek z ziemi i założyła na niezagojoną jeszcze rankę.

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -2 (32)