Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

emceflaler

Zamieszcza historie od: 27 maja 2017 - 19:08
Ostatnio: 15 lipca 2018 - 12:55
  • Historii na głównej: 13 z 13
  • Punktów za historie: 1963
  • Komentarzy: 120
  • Punktów za komentarze: 879
 

#78930

(PW) ·
| Do ulubionych
Akcja miała miejsce wiele lat temu.

Miałam wtedy 13 albo 14 lat, właśnie wracałam z przystanku do domu.

Kilka dni wcześniej przeprowadziliśmy się na wieś, więc oczywiście nikogo nie znaliśmy, nikt też nie znał nas. Idę sobie poboczem, aż tu nagle zatrzymuje się auto i jakiś facet pyta mnie, czy znam Kowalską. Odpowiedziałam, że znam, a o co chodzi? Pan powiedział, że jest listonoszem i ma dla Kowalskiej pieniądze, więc mam jej przekazać, bo rzekomo nikogo nie zastał w domu, po czym… po prostu wręczył mi 230 zł. Podstawił potwierdzenie odbioru do podpisania, ja podpisałam, pan odjechał.

Listonosza zupełnie nie zastanowiło, kim ja jestem, jak się nazywam, czy te pieniądze faktycznie oddam Kowalskiej. Nawet nie zwrócił uwagi na to, że podpisałam się jako Nowak, więc można zakładać, że nie jestem z rodziny. Po prostu zaczepił pierwszą osobę na ulicy (w dodatku dziecko) i dał 230 zł.

Tak się składa, że Kowalska to moja mama (mamy inne nazwiska), ja oczywiście oddałam pieniądze, ale co gdyby listonosz trafił na kogoś, kto by ukradł tę kasę? Co by powiedział, że dostarczył pieniądze jakiemuś dziecku, ale nie wie, co to za dzieciak ani jak się nazywa? Co więcej, mama cały czas była w domu i czekała na ten przekaz, listonosz nawet nie pofatygował się do drzwi. Piekielności związanych z tym listonoszem było znacznie więcej (np. nigdy nie dostarczył żadnej przesyłki, nikomu, jeździł autem i rozwoził awiza, a na pocztę było ponad 5 km...), finalnie facet wyleciał w końcu z roboty.

Do dzisiaj zastanawia mnie, czy on był tak leniwy, że ryzykował utratę 230 zł, czy może po prostu aż tak głupi.

poczta

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 146 (158)

#78606

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak już wspomniałam w poprzedniej historii (http://piekielni.pl/78396), pracuję w restauracji typu fast-food. Codziennie przychodzi do nas mnóstwo ludzi, więc i trafić na jakiegoś idiotę nietrudno.

Jakiś czas temu wpłynęła na nas skarga od bardzo oburzonego klienta. Pan poczuł się znieważony, obrażony i domagał się zwolnienia koleżanki, która go obsługiwała. Powód?

Mamy w swojej ofercie kanapkę z mięsem i szynką. Dużo osób brało tę kanapkę w wersji bez mięsnego kotleta, z samą szynką. Szanowny klient zażyczył sobie kanapkę bez mięsa. Koleżanka na kasie zapytała go, czy kanapka ma być również bez szynki.

I się zaczęło... Pan dostał jakiegoś ataku wścieklizny, zaczął wyzywać dziewczynę od najgorszych, no bo jak ona śmie go pytać o takie coś! Przecież powiedział, że ma być bez mięsa, czyli bez żadnego mięsa! On nie jest mordercą, nie będzie jadł padliny!

Na drugi dzień wpłynęła skarga, z której wszyscy się po prostu uśmiali - i tylko współczuję osobie, która musiała użerać się z kretynem i przepraszać go w imieniu firmy za to, że koleżanka zapytała, czy chce kanapkę z szynką.

gastronomia

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 223 (237)

#78396

(PW) ·
| Do ulubionych
Pracuję w restauracji typu fast-food.

Restauracja jest bardzo popularna, codziennie mamy tłumy klientów, a co za tym idzie - trzeba czasami poczekać trochę dłużej na zamówienie.

Pewnego dnia przyjechała do nas karetka, ratownicy wpadli, żeby coś zjeść. W lokalu pełno, kolejka pod drzwi, ale widać, że ekipa z karetki zbytnio się nie spieszy, przynajmniej do czasu. Podczas składania zamówienia (dosyć sporego) sanitariusz powiedział mi, że... mają wezwanie i mamy się pospieszyć i im to wydać jak najszybciej, bo oni muszą jechać.

Powiedziałam, że nie da rady wydać im tego od razu, będą musieli poczekać około 10-15 minut, ale jak chcą, to możemy im przygotować to zamówienie za jakiś czas, kiedy wrócą (czasami tak robimy na prośbę klienta, nikt z tym nie ma problemu). Ale nie, oni chcą teraz i mamy się pospieszyć.

Zamówienie wydaliśmy po 10 minutach. Karetka odjechała na sygnale, a wszyscy zbierali szczęki z podłogi. Szkoda, że ciepłe hamburgery są ważniejsze niż czyjeś życie.

słuzba_zdrowia

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 219 (243)