Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

k_omega

Zamieszcza historie od: 28 października 2017 - 11:55
Ostatnio: 20 kwietnia 2018 - 17:28
  • Historii na głównej: 2 z 2
  • Punktów za historie: 189
  • Komentarzy: 0
  • Punktów za komentarze: 0
 

#81865

(PW) ·
| Do ulubionych
Historię, w której brałem udział ja i kolega, dodaję za jego zgodą.

Akcja dzieje się w mieście, gdzie dzielni rycerze walczą maczetami z groźnym smokiem.

Umówiłem się ze znajomym na dworcu głównym. Dzwoni do mnie chwilę przed spotkaniem, że się spóźni, bo jest świadkiem nietypowej sytuacji oraz żebym dał znać, kiedy będę na miejscu, to opowie mi o szczegółach i gdzie się aktualnie znajduje.

Otóż do jego tramwaju, na przystanku sąsiadującym z jedną z uczelni, wsiadła osoba o wyglądzie typowego pijaka spod sklepu z nowym rowerem crossowym (cena takiego roweru to przynajmniej 1000-2000 zł). Kolega podejrzewał, że prawdopodobnie ukradł go komuś z uczelni, więc zadzwonił na policję, kiedy obaj wysiedli na dworcu głównym oraz zaczął go śledzić.

Po koło 10 minutach od telefonu doszedłem do niego ja, stanęliśmy na uboczu i obserwowaliśmy, co się stanie dalej. Osoba z rowerem podeszła do grupki swoich znajomych popijających prawie kulturalnie piwko, zgarnęła jednego z nich i udali się na dworzec kolejowy. Po dojściu do kas biletowych kupiła bilet i udała się w stronę peronów. Jako że policji cały czas nie było, podszedłem do ochrony galerii i przedstawiłem sytuację.

Niestety ochrona poinformowała mnie, że nie mogą nic zrobić, ponieważ nie mają takich uprawnień i trzeba czekać na przyjazd policji. No cóż, za to ich nie ma co winić, nie mogą, to nie mogą, oni prawa nie ustalali.

Osoba zniknęła na peronach razem z rowerem i tyle ją widzieliśmy. Policja przez 30 minut nie przyjechała do jednego z najbardziej tłocznych miejsc, w centrum miasta, gdzie jakiś patrol powinien być w pobliżu cały czas. Jak widać, zgłoszenie kradzieży roweru nie jest warte interwencji, bo przecież jest monitoring i wszystko zostało nagrane. Szkoda tylko, że w momencie wejścia do pociągu szanse na odzyskanie roweru spadły niemalże do zera.

galeria

Skomentuj (55) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 96 (148)

#80534

(PW) ·
| Do ulubionych
Studia skończyłem, więc czas znaleźć pracę. W końcu trzeba się jakoś utrzymać bez ciągłej zapomogi rodziców.

Praca znaleziona dość szybko w działce wspierania użytkowników. Po 3 miesiącach przewinęło się sporo ludzi, z którymi miałem kontakt ze względu na charakter pracy, gdzie oczywiście perełek zabraknąć nie mogło.

Aktualnie numerem jeden jest osoba cechująca się chamstwem i głupotą.

Dostaję zgłoszenie, z którego w skrócie wynika, że "nie działa". W takim wypadku zdziałać niewiele mogę z racji, że czarodziejem nie jestem, więc dopytuję się, czego dokładnie problem dotyczy. Po długiej rozmowie z użytkownikiem okazuje się, że nielegalne, podkreślam, nielegalne oprogramowanie do projektowania zawiesza się na prywatnym komputerze.

Zdziwiłem się, nie powiem, jako że doświadczenie miałem niewielkie, dopytuję się, co powinienem zrobić w takiej sytuacji. Odpowiedź prosta, zamykam zgłoszenie, jako powód wpisuję, że komputerów spoza firmy nie wspieramy, co ogólnie jest dla niego przysługą i oszczędza problemów, dlaczego pracownik firmy używa nielegalnego oprogramowania.

Informuję osobę oczywiście o wszystkim i na tym mogłoby się zakończyć, lecz po tygodniu następuje piękny powrót do sytuacji. Tym razem nie w systemie wewnętrznym, a w prywatnej wiadomości poprzez firmowy komunikator odzywa się ta sama osoba, że dalej jej to nie działa, aczkolwiek tym razem zmieniła zdanie, jednak jest to komputer firmowy, a nie prywatny, jak zadeklarowała wcześniej.

Tłumaczę ponownie, że rozumiem, ale zgłoszeń dotyczących nielegalnych oprogramowań również nie przyjmujemy. Dla jasności, jego wiadomość brzmiała mniej więcej tak: "cześć, sprawa dotyczy nielegalnego oprogramowania na innym komputerze, ale on też jest z naszej firmy", więc sam jawnie się przyznaje, czego używa.

Po mojej odmowie cisza z jego strony. Mija parę minut, po czym w oficjalnym systemie pojawia się nowe zgłoszenie ze screenami naszej rozmowy i powodem zgłoszenia, którym jest brak chęci udzielenia mu pomocy.

Zrób człowiekowi przysługę, to jeszcze będzie chciał cię pogrążyć, a wrzucania dowodu, że łamie prawo na oficjalnym systemie komentował nie będę.

service desk

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 94 (126)

1