Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

kittycat987

Zamieszcza historie od: 15 kwietnia 2015 - 15:10
Ostatnio: 18 stycznia 2017 - 17:33
  • Historii na głównej: 1 z 1
  • Punktów za historie: 142
  • Komentarzy: 1
  • Punktów za komentarze: 0
 

#76600

(PW) ·
| Do ulubionych
Mieszkam w bloku, który lata świetności ma dawno za sobą a co za tym idzie przed nim stoi parking na ok. 30 samochodów, gdy w całym bloku mieszkań jest ponad 90. Można powiedzieć, że standard i oczywiście problem ze znalezieniem miejsca na parkingu bądź obok jest ogromny. W związku z tym parkingiem mam dwie historie do opowiedzenia.

1. Wrośnięty samochód.

Do tego konkretnego bloku wprowadziłam się ponad 2 lata temu, od tamtego czasu zauważyłam, że na parkingu stoi spory czerwony, terenowy samochód. Nie wiem jak długo on już tak stoi, ale według mojego chłopaka, który mieszka tu całe życie jest to już min. 5 lat. W uszczelkach okien jest mech, nie wspominając już o bujnej roślinności, która wyrosła pod nim. Nikt nie wie czyj to jest samochód ani dlaczego stoi nieruszany. W związku z tym postanowiłam zadziałać, nie może być tak, że ktoś zostawił samochód i zajmuje on tak potrzebne na tym parkingu miejsce. Być może właściciel zmarł i nie miał kto tego samochodu zabrać? Czy ktoś z Was wie co w takiej sytuacji zrobić? I jakie służby się tym zajmują?

2. Samosąd.

Druga historia jest jedną z tych irytujących jeszcze bardziej. Parking jest tak skonstruowany, że wjeżdża się na niego na wprost, a po prawej i po lewej stronie są alejki, na których parkuje się prostopadle. Alejki mają szerokość na ok. 1,5 samochodu, a główny przejazd na niecałe 2 samochody no i oczywiście zdarzy się czasem tak, że osoba inteligentna inaczej stanie na tej głównej uliczce i przejechanie obok graniczy z cudem, a większym samochodem jest po prostu niemożliwe.

Wracając z imprezy (ok. północy) przyjechaliśmy na parking, no i widząc jak stoi samochód, postanowiliśmy zareagować. Mój chłopak zadzwonił najpierw na 997, tam dyspozytor powiedział, że z takimi sprawami to na straż miejską mamy dzwonić. Nawet się ucieszyliśmy, że w końcu nam się ta straż miejska do czegoś przyda. Telefon na straż miejską, dyspozytor przyjął zgłoszenie i powiedział, że niedługo ktoś powinien podjechać. Chcąc zobaczyć jak się sytuacja rozwinie, zostaliśmy na zewnątrz. Czekaliśmy godzinę i stwierdziliśmy, że nie ma sensu dłużej czekać. Następnego dnia rano samochód nadal stał tak jak w nocy tylko, że tym razem miał 3 "karne" naklejki (2 na szybie przedniej, jedna na lusterku bocznym) i rysę biegnącą przez drzwi pasażera. Za wycieraczką nie było żadnego mandatu...

No i w związku z tym przychodzi do mnie taka refleksja, nie dziwię się, że ludzie wolą zarysować samochód niż zadzwonić po służby, nie dość, że jest to o wiele szybszy sposób, to dodatkowo jest bardzo skuteczny. Już nigdy nie widziałam aby ten samochód był źle zaparkowany.

parking

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 142 (Głosów: 180)

1