Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

kluskaa

Zamieszcza historie od: 14 lutego 2017 - 9:38
Ostatnio: 17 maja 2018 - 14:30
  • Historii na głównej: 17 z 21
  • Punktów za historie: 3140
  • Komentarzy: 11
  • Punktów za komentarze: 87
 
zarchiwizowany

#81202

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Nie wiem, czy kojarzycie tę aplikację na telefon, a mianowicie Snapchat, niektórzy pewnie tak. Dla tych, co jej nie znają: można w niej robić kilkusekundowe filmiki albo zdjęcia i udostępniać wszystkim, którzy Cię obserwują, albo jednorazowo wybranym osobom.

Mam znajomą z liceum (obecnie jesteśmy po 20), która jest chyba od tego uzależniona. Wstawia tam praktycznie każdy kawałek ze swojego życia. Brakuje chyba tylko zdjęć z toalety (na szczęście). Jest jedna rzecz, która mnie strasznie irytuje. Filmiki i zdjęcia, jak prowadzi samochód. Widać na nich licznik, zazwyczaj koło 100km/h, gdy jeździ na swoją uczelnię (jedzie tam drogą międzymiastową, więc ma "sposobność"). Za każdym razem, gdy widzę coś takiego, mam nadzieję, że w końcu ją zatrzymają. Często stoją na tej drodze, ale niestety jeszcze im się nie udało.

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -2 (22)
zarchiwizowany

#80652

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Mieszkam w swoim mieszkaniu, ale ze współlokatorką (W). Ogólnie bardzo dobrze się dogadujemy. Jest tylko jeden minus. Nie wiem, czy to jej krótka pamięć, czy obrzydzenie do śmieci.

Sytuacja z zeszłego tygodnia.
Miałyśmy na swoich uczelniach wolne od 30.10 (pon.), do końca tygodnia. Ja w piątek 27.10 wyjechałam na tydzień do siostry (S), która mieszka w tym samym mieście, W wyjeżdżała w niedzielę (29.10).

Na szczęście postanowiłyśmy z S w poniedziałek (30.10) pojechać na basen. Zajechałyśmy do mnie po strój na basen. W drzwiach kuchni stały 2 worki ze śmieciami. Już trochę zalatywały (mamy w mieszkaniu bardzo gorąco, nie ma podzielników na grzejnikach). Śmieci różne, bo też te szybko gnijące. Nie mam pojęcia, jak W wyprodukowała w niecałe 2 dni tyle śmieci i czemu nie wyniosła ich, gdy wyjeżdżała.
Boję się, jak pachniałoby nasze mieszkanie, gdy nie przyjechałabym i ich nie wyrzuciła, obie miałyśmy wrócić 5.11, więc śmieci stałyby tam tydzień.

Najgorsze, że zdarza się to dość często, na szczęście, gdy widzę zawiązany worek to go wynoszę, gdy wychodzę.

Muszę z nią pogadać o tym. Znowu.

współlokatorka

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -7 (23)
zarchiwizowany

#78057

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Wiele się mówi o pokazywaniu zdjęć dzieci, często nagich na profilach na facebooku, czy innych mediach społecznościowych, co może przyciągać pedofili itd.

Opiszę coś innego, co widziałam ostatnio i chciałam też zwrócić uwagę rodziców, szczególnie dziewczynek, żeby bardziej pilnowali dzieci pod tym względem.

Jadę ostatnio przez osiedle. Pełno wąskich uliczek, więc rozglądam się dookoła, czy ktoś nie wyjeżdża. Na placyku zaraz obok ulicy znajdują się trzepaki. Pewnie większość z nas się kiedyś na takich bawiła. Ale do rzeczy na jednym z nich bawią się dwie dziewczynki, na oko 7/8 lat. Pogoda ciepła, więc obie w sukienkach. I tu właśnie ten "problem". Bawią i wieszają się na tym trzepaku tak, że widać wszystko, co mają pod sukienkami.

Nie żebym się czepiała, ale nie wiemy, kto kręci się po osiedlu i patrzy na nasze dzieci, więc pilnujmy ich i zwracajmy uwagę nawet na takie "pierdoły" jak strój w jakim wychodzą na dwór się bawić.

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -14 (16)
zarchiwizowany

#77143

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Lekarze...

Poszłam ostatnio do mojej pani doktor. Miałam strasznie suchą skórę, żadne balsamy nie pomagały, do tego dziwna "plama"/żyłki na piersi, która pobolewała (kilka kobiet w mojej rodzinie w tym też w prostej linii do mnie zmarło na raka piersi, więc wolałam to sprawdzić).

Niestety do mojej wizyta ta plama zniknęła, jednak nadal pobolewało. Reakcja pani doktor? "No przecież zniknęło, to o co chodzi? A jak lekko tylko pobolewa to przestanie. Po co zawraca głowę?! A sucha skóra, to wcierać krem. Nie pomaga? To więcej kremu."

Na szczęście była to wizyta w przychodni na NFZ, więc za nią nie płaciłam, ale za radą koleżanki zapisałam się prywatnie, do jej lekarza, który podobno nie ignoruje tego, co mówi pacjent.

lekarze

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -3 (25)

1