Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

krzychum4

Zamieszcza historie od: 28 lipca 2016 - 17:57
Ostatnio: 13 grudnia 2017 - 12:32
  • Historii na głównej: 33 z 38
  • Punktów za historie: 5989
  • Komentarzy: 159
  • Punktów za komentarze: 835
 
poczekalnia

#80979

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Szlachetna Paczka, akcja znana bardziej lub mniej, doceniana bardziej lub mniej.

Firma, w której pracuję udostępnia dostawczaka, by przewieźć paczki z magazynu do rodzin. Nie wiem, czy to zazdrość, zawiść czy czysty debilizm, ale przebicie dwóch opon i uszkodzenie lusterka to wg nas czyste skur...

Samochód stał kilka minut bez opieki na podwórzu w osiedlu o nieciekawej opinii. Policja spisała notatkę, a ubezpieczyciel dość sprawnie i szybko załatwił nam wymianę opon. Szef transportu podjechał drugim busem do magazynu, by dalej pomagać w akcji wolontariuszom.

Szlachetna Paczka

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 16 (22)

#80828

(PW) ·
| Do ulubionych
W minionym tygodniu zapieprz w pracy, następne też niezbyt kolorowo wyglądają, więc trzeba było wygospodarować trochę czasu na większe zakupy.
Taki dialog:

Pani 1: No i dobrze, że od marca sklepy pozamykają w niedzielę, ludzi więcej będzie w kościele i więcej czasu dla rodziny będą mieli, matki w końcu obiad ugotują w spokoju a nie biegnąc za chwilę do pracy.
Pani 2: Ale nie wszystkie niedziele.
P1: No nie, ale to na początek, bo za rok to chyba wszystkie niedziele.
P2. Tak.
P1. I dobrze, nie będą ludzie włóczyć się po sklepach, dzień święty trzeba święcić, a nie jak bezbożniki w sklepach. W radiu mówili, że zło się od tego dzieje.

Tak, panie zadowolone, że sklepy zamknięte będą, co nie przeszkadzało im robić zakupów w niedziele. A co za radio? To już chyba tylko można uprawdopodobnić, że chodzi o toruńską rozgłośnię.

sklepowe mądrości

Skomentuj (52) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 107 (175)

#80789

(PW) ·
| Do ulubionych
Zakupy poranne w piekarni.
Już miałem być obsługiwany gdy do piekarni weszła pani i z szybkością błyskawicy powiedziała:

- Jestem w ciąży! Chleb razowy, 4 bułki orkiszowe.

Nie zdążyłem nic powiedzieć, ale za mną pani powiedziała dosadnie, ja też jestem w ciąży, ale kultury i mózgu mi ciąża nie odebrała.
Ta ekspresowa klientka wychodząc odpowiedziała jej:

- Głupi babsztyl.

Kolejka była "ogromna", za mną była pani w ciąży i starszy pan. Chciałem przepuścić panią za mną stojącą, ale kulturalnie podziękowała i stwierdziła, że nie wykorzystuje nienarodzonego dziecka do załatwiania zakupów poza kolejnością.

Tak, wiem, każdą ciąże przechodzi się inaczej, ale ludziom powoli odbiera wszelakie przejawy kultury osobistej, a wystarczyłoby, dzień dobry, przepraszam, czy przepuszczą mnie państwo, ale lepiej na chama, w sumie tacy mają w życiu łatwiej.

ciąża

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 87 (135)

#80754

(PW) ·
| Do ulubionych
Na horyzoncie mikołajki. Lata temu w szkole podstawowej wychowawca zaproponował by za symboliczne 15-20 zł kupić prezent osobie wylosowanej z klasy.
Jedna dziewczynka powiedziała, że nie chce brać w tym udziału, a za te pieniądze woli kupić sobie chleb, albo słodycze rodzeństwu. Wychowawczyni nie zmuszała jej do zabawy.

W dniu rozdawania prezentów, okazało się, że jest dla niej też prezent w torbie.
Prezent ten wywołał łzy, ale nie radości. Co było w torbie? Czwórka czy piątka chłopaków kupiła jej chleba za te 20 złotych.
Chłopaki oprócz przeproszenia koleżanki, musieli zjeść ten chleb.

szkoła

Skomentuj (37) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 92 (132)

#80729

(PW) ·
| Do ulubionych
Jadąc, a w zasadzie stojąc w ogromnym korku w Warszawie w pewnej chwili trzeba było zrobić miejsce, by Straż Pożarna jadąca alarmowo mogła przejechać, jak to na naszych drogach, jedni zrobili to sprawnie, inni mniej sprawnie, ale wóz strażacki w miarę sprawnie przeciskał się przez ten zator.

Piekielność po stronie "cfaniaka" w audi A8 siedzącego na zderzaku wozu strażackiego i radośnie omijającego cały zator.
Na CB kierowcy radośnie "pozdrawiali". Możliwe, że ktoś zgłosił to Policji, bo radiowóz kilka minut później przeciskał się tą samą trasą co wcześniej strażacy.

kierowcy

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 77 (101)

#80561

(PW) ·
| Do ulubionych
Co do historii o podręcznikach do języka obcego.
Może to nie reguła, ale anglistka zamawiała (może miała z tego jakieś profity) i głównie od niej kupowało się podręczniki.


Nie każdego było stać by kupić ćwiczenia i podręcznik, więc niektórzy nie kupowali tylko bawili się w opcję skaner i drukarka. Anglistka początkowo stawiała tym jedynki za brak podręcznika i ćwiczeń. Wychowawca interweniował, anglistka dalej swoje. Dopiero Dyrektor wpłynął na nią skutecznie, ale "mściła się" na swój sposób i w efekcie nikt poza ocenę dostateczną nie wychodził.
Ostatecznie ćwiczenia okazały się nie wiele używane, a więcej pracy z podręcznikiem było, a że tam też był zadania z opcją uzupełnij, dopisz to jej nakaz był by pisać długopisem.


Nie pisałem długopisem, tylko ołówkiem, a więc kilka jedynek się złapało. Pierwsze półrocze jakoś się dotrwało, trochę dzięki interwencji wychowawcy, ale drugie półrocze znowu ta sama szopka.
Interwencja rodziców zmieniła tylko to, że przestałą mnie zauważać, pytać i miałem dzięki niej egzamin komisyjny, bo z ocen wychodziła 1 na koniec roku(nieszczęsny opór by nie pisać długopisem, a 2 sprawdziany gdzie 3 u niej to maks, bo zaraz literówki znalazła, a to urojona kreska za pseudo ściąganie).


Komisyjny zdany, anglistka mnie nie zapytała, tylko przy komisji stwierdziła, że jakbym się tak starał od początku roku to egzamin nie byłby potrzebny. No fakt, szkoda, że zapomniała skąd te negatywne oceny.


Nie pisałem długopisem, bo bądź co bądź wpajano mi też szacunek do książek, ale zapewne odsprzedana książka to mniejszy zysk dla nauczycielki. Na szczęście do matury przygotowywała nas inna anglistka, ta poszła na zwolnienie chorobowe.

szkoła

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 115 (135)
zarchiwizowany

#80599

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Bratowa od dłuższego czasu przymierzała się do zakupu samochodu z salonu, co też ostatecznie jej się udało.
Miała kilka typów, ale interesował ją bardziej samochód typowo miejski (żeby nie powiedzieć babski), z silniczkiem 1.4, zastanawiała się nad jakimś francuzem albo azjatą.
Że teściowa ma długi język to rodzina zaczęła jej "pomagać" w zakupie.
Piekielność ze strony wujków i ciotek:
Na co ci taki drogi samochód? Mamy znajomego sprowadzi ci ze Szwajcarii, albo Niemiec "igłę", albo wujek ten i ten podupadł na zdrowiu (czyt. zabrano prawko za jazdę po spożyciu), więc może ci wypożyczyć swój samochód.
taki to g*** wort, a azjatyckie to: no co ty odkurzaczem chcesz jeździć?
Ostatecznie bratowa kupiła sobie taki samochód jaki chciała, jakim ona głównie będzie jeździć i spełniający jej wymagania.
Co na to brat? On ma swój samochód, w pełni aprobował decyzję żony i po próbach uświadomienia wujków i ciotek, że żona wie co robi odpuścił, bo jego argumenty były olewane. Szwagierka też olała sobie "dobre rady".
Zakup w salonie to kolejna piekielność, ale to może innym razem.

motoryzacja

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -2 (26)

#80385

(PW) ·
| Do ulubionych
Dziś przed południem jechałem samochodem. W miejscu gdzie nie ma podstaw do tego ruch pojazdów mocno spowolnił. Jak się okazało winna temu była kobieta, która próbowała wstać z ulicy.
Minąłem kobietę i zatrzymałem się tuż za nią, włączyłem awaryjne.

Kobitka nie była pijana, rozbita głowa i szok, a także mocno podeszły wiek nie ułatwiał jej pozbierania się. W oczekiwaniu na karetkę, tak do 10 minut nikt się zbytnio nie przejął sytuacją, oprócz kierowcy, który zaoferował pomoc, że może być świadkiem i że widział jak mi nagle wyskoczyła przed maskę.
Panią karetka zabrała do szpitala.

Boli znieczulica, boli "oferta" świadkowania.

ulica

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 90 (134)

#80251

(PW) ·
| Do ulubionych
Przejazd kolejowy na linii kolejowej o znacznym natężeniu ruchu zarówno kolejowego jak i drogowego.

Regułą jest to, że po obydwu stronach przejazdu ustawia się kilka kilkanaście samochodów gdy rogatki są opuszczone.
Przejechał pociąg, pojazdy ruszają. Mam już wjeżdżać na przejazd, ale zwalniam i ostatecznie się zatrzymuję. Nie mam możliwości zjazdu z przejazdu, szlabanem po dachu nie chcę dostać, podobnie jak i nie chcę zostać pomiędzy zaporami czy ich w ostateczności taranować.

Nie podobało się to panu stojącemu za mną o czym informował mnie klaksonem, mrugając długimi, a ostatecznie gdy przejechaliśmy przejazd, zajeżdżając mi drogę i jadąc 20km/h. W zasadzie pan nie utrudnił mi życia, bardziej tym co za nami jechali, bo ja i tak zaraz skręcałem.
Rozumiem, każdy się śpieszy, ale wolałbym nie skończyć w najlepszym przypadku jak autobus spotykający się z pendolino w Modlinie.

przejazd kolejowy

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 126 (134)

#80192

(PW) ·
| Do ulubionych
Mój pracodawca wynajął część hali firmie zajmującej się kompletowaniem różnych zamówień.
Pracowali tam Polacy, Ukraińcy i studenci z Pakistanu. O ile rodacy i Ukraińcy pracowali dobrze to studenci lansowali się ze swoimi ajfonami, zamiast pracować leżeli sobie na kartonach. Na stołówce przeważnie zostawał bałagan, resztki jedzenia na stołach. Segregacja odpadów to dla nich czarna magia była. Nic nie przebiło jednak tego co było w toaletach i wściekłych sprzątaczkach. W sumie nie dziwię się im i współczułem. Zużyty papier toaletowy zamiast lądować w sedesie rzucany był obok.

Wyrzucono ich z pracy za zerową efektywność w pracy. Na deser mieli jeszcze kontakt z Policją, ponieważ w szatni postanowili poprzewracać szafki i uruchomić alarm ppoż.

praca

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 78 (102)