Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

krzychum4

Zamieszcza historie od: 28 lipca 2016 - 17:57
Ostatnio: 19 lipca 2018 - 16:30
  • Historii na głównej: 50 z 57
  • Punktów za historie: 8111
  • Komentarzy: 227
  • Punktów za komentarze: 1273
 

#82597

(PW) ·
| Do ulubionych
Pan dzisiaj w nocy po 4 godzinach pracy stwierdził, że za ciężko ma na swoim stanowisku pracy i powiedział kierownikowi, że idzie do domu.

Pan z Ukrainy miał stanowisko, które dla nas, pracowników Polaków nie jest dostępne już od ponad roku, bo mamy za duże kwalifikacje by pracować na tym stanowisku (czytaj: jest stanowiskiem gdzie przy rotacji, co godzinę odpoczywało się). Na czym polegała praca? Skaner w rękę i skanujesz ok 100-120 paczek na godzinę, możesz siedzieć, możesz stać. Skanujesz, zielone światełko, maszyna sama zwalnia paczkę ze stanowiska, czerwone światełko guzik wciskasz i pudełko zjeżdża do weryfikacji, czasami trzeba wstać i poprawić pudełko, bo te zatrzymało się przy wylocie z sortera. Praca "lajtowa", ale oczywiście zarezerwowana nie dla nas.

Może by to nie irytowało gdyby nie różnica w zarobkach, bo taki pan na start ma więcej niż osoba na etacie z wieloletnim stażem, a później zdziwienie, że pracownicy odchodzą by zarabiać więcej. Tych oczywiście oczernia się, bo przez nich ci, którzy zostają mają ciężej, bo muszą nadzorować więcej stanowisk obsadzonych przez "świeżaków", którzy często "nie panimaju" nawet jak dobrze wytłumaczysz, przy tobie dobrze robią, a gdy zostawisz ich puszczają buble. Tłumaczysz się kierownikowi, że robił dobrze, ten się pyta Ukraińca, ten swoje nieśmiertelne "nie panimaju". Chyba wytłumaczenie lvl ekspert, bo za chwilę...

Gromy spadają na ciebie, bo ty ich nadzorujesz.
Oczywiście jest chęć pomocy, dyrekcji, przedstawicieli rady zakładowej, związku zawodowego, oni pracują nad rozwiązaniem problemu. Rozwiązują od prawie roku. Póki co, skutecznie to rozwiązało umowy ok 20 osób pracujących na etacie.

praca

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 172 (210)

#82644

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak swego czasu wspominałem, szwagier pobudował się na wsi, już dłuższy czas mieszka, asymiluje się z lokalsami, działa aktywnie, oczywiście w miarę możliwości przy OSP i sołectwie, ale nie o tym historia.

Mój samochód z racji obcych blach już na celowniku lokalsów, a że troszkę po wsi tu i ówdzie jeździliśmy to tym bardziej. Spacery wieczorem z żoną też nie pozostały bez echa.

Dzwoni szwagier przed chwilą, że dzielnicowy z sołtysem chodzą po wsi i ostrzegają przed włamaniami, jakimś handlem, bo dostali sygnały, że po wsi kręcił się ciemny samochód na innych niż lokalne numery, poza tym jakaś para (nie miejscowych) kręciła się po wsi i rozglądali się. Włamań jeszcze nie było, ale proszą o zachowanie czujności.

Kiedy byli ci podejrzani ludzie? Okazało się, że pokrywa się to mniej, a raczej więcej z naszym pobytem. Szwagier się zaśmiał i mówi, że dziwne, że nie pokierowano od razu pana dzielnicowego do niego, bo z racji, że mieszka przy kościele to na bank z drogi widać byłoby mój samochód stojący tuż za bramą. Chociaż może było takie zgłoszenie, ale policjant nie potwierdził tego.
No cóż, przynajmniej można się czuć prawie bezpiecznym na "szwagrowej" wsi ;)

wieś

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 103 (115)

#82547

(PW) ·
| Do ulubionych
Niektórzy przedstawiciele gatunku ludzkiego to zwykłe k…

Inaczej nie da się nazwać osoby wrzucającej szczeniaka do pociągu tuż przed zamknięciem się drzwi.

Psem na następnej stacji zaopiekowała się Straż Miejska, szacunek dla kierownika pociągu, że sprawy nie olał, dla dyżurnego ruchu, że przekazał informację do Straży Miejskiej i dla strażników, że szybko dotarli i zabrali psiaka.

kolej

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 113 (119)
zarchiwizowany

#82381

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Łuki umyśliły sobie na półwiecze powstania Big Maka sprzedawać go w weekend po 5 zeta.
Ludzie tłumnie ruszyli do złotych łuków, sądząc po zamawianych potrawach ogromną większość stanowiły promocyjne Big Maki a że zamawiających sporo to i czas oczekiwania dość spory, zwłaszcza, że priorytet wg polityki firmy ma makdrive.
Piekielność w panu podchodzącym co chwila do odbiorów i komentującym ile można czekać, ruszać się tam na kuchni, gratisa jakiegoś mam dostać za czas oczekiwania. W końcu odebrał zamówienie, chyba bez gratisa.
Druga osoba to matka, olewająca to co robi jej dziecko, a te zabrało ze stojaka baloników i rzucało na stoły. Matka żadnej reakcji, dopiero gdy odebrała zamówienie, zawołała niuniuś, idziemy.

Mak

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -11 (25)

#82266

(PW) ·
| Do ulubionych
Zakończenie historii z urwanym lusterkiem (#81677) miało miejsce w sądzie, bo Policja ustaliła właściciela pojazdu i wezwała go w celu złożenia wyjaśnień, a Pan nie przyznał się, że to on urwał. Stwierdził, że nie wie, kto wysiadł z jego samochodu, ani kto mógł urwać lusterko (to samo potwierdził w sądzie), przyznał się jedynie do wcześniejszej kłótni.

Sędzia, w oparciu o zgromadzony materiał dowodowy, ukarał pozwanego kierowcę kosztami sądowymi i nakazał zwrot kosztów naprawy.

Na pytania, czy to jego samochód, i czy on kierował nim potwierdzał, a kto wysiadał z miejsca kierowcy? Nie on, nie wie kto.

Monitoring według pana mógł i na pewno był zmanipulowany.

sąd

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 134 (146)

#82208

(PW) ·
| Do ulubionych
Z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, Urząd Miasta zorganizował rajd rowerowy, planowane tempo piknikowe. Rejestracja udziału na 3 sposoby, internet, pocztą lub złożenie formularza w wydziale promocji. Wydawanie pakietów od godziny 8:30.

Piekielności: początek wydawania - wielu uczestników napiera na punkt wydawania pakietów, jednocześnie, awantura, bo niektórzy nie wiedzieli o rejestracji i nie dostają pakietów (informacja widoczna na plakatach). Sam rajd organizacyjnie dobrze wypadł, gorzej z uczestnikami, dzieci jeżdżą jak chcą, niektóre chyba dopiero uczył się jeździć, polecenia porządkowych spływają po niektórych jak... Bezpieczeństwo? No porządkowi mają dbać o ich bezpieczeństwo.

Dwa planowane postoje - prośba organizatora o nieśmiecenie, zapewniony kontener na odpady, ale co tam niektórzy wiedzą lepiej.
Na koniec "walka" o darmowe kiełbaski do ogniska, pierwszeństwo osoby z pakietami, ale nie, on też przejechał trasę z dziećmi, więc ma dostać chleb i kiełbasy, bo głodni są, piwa nie ma? No jak to? Ognisko bez alkoholu?

Urząd Miasta postarał się, chociaż może jakby pakiety był płatne to podejście byłoby inne, ale że darmowy udział to i chyba kultura została gdzieś daleko.
Pakiety startowe: koszulka, woda, breloczek w barwach narodowych, długopis i kubek z logiem miasta. Ach i kiełbasa na końcu trasy i sok owocowy na regenerację sił.

Rajd rowerowy

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 119 (135)

#82099

(PW) ·
| Do ulubionych
Pogoda nie rozpieszcza, zwłaszcza osób po zawałach, ciśnieniowców.
Tata czuł się fatalnie, leki nie pomagały, więc albo wzywamy karetkę, albo na SOR.

Tata uparł się na SOR, w wolne dni przeżywają tam oblężenie, a czas oczekiwania to czasami kilka a w skrajnych przypadkach kilkanaście godzin. Zarejestrowaliśmy tatę i czekamy w kolejce, w międzyczasie pierwszeństwo mają osoby z karetek i pilniejsze przypadki.

Po 3 godzinach jeszcze 2 pacjentów przed nami, a za nami kilkanaście osób. Jedna z tych ostatnich w pewnym momencie zemdlała. Poruszenie na korytarzu, na wózek i do sali ją zabrano.

Komentarz osoby przed nami:
- Czego to nie zrobią, żeby nie czekać w kolejce.
Ktoś podjął dyskusję z tą osobą przyznając jej rację, mnie szkoda było strzępić języka.

SOR

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 107 (117)

#81974

(PW) ·
| Do ulubionych
Biegam od czasu do czasu, dla zdrowotności, dla siebie. Nie jakoś zawodowo, półamatorsko, bardziej jak amator. Swoim tempem, chodnikiem, a gdy tego nie ma jezdnią, gdzie samochody jadą dość sporadycznie, przeważnie zahaczam o stadion z bieżnią.
Zrobiło się ciepło więc i ludzi więcej, biegacze, kijkowcy.
Na bieżni:

1. Jak się okazało mam mieć oczy z tyłu głowy, ponieważ dzieciak na oko 4-5 lat jedzie rowerkiem i mam mu zejść z drogi (tak, tak stwierdziła matka dzieciaka jadąca na rowerze za nim), bo on jak szybko jedzie to nie umie dobrze skręcać.
2. Mam biec po innym torze, bo jaśnie pan do zawodów się szykuje, a ja za wolno biegnę. (ten chyba też nie nauczył się skręcać/ wyprzedzać).

Oczywiście jest cała masa biegaczy, którzy potrafią pozdrowić, zapytać ile dziś nabiegane, powodzenia życzyć i drugi typ "fitterrorystów" jakoś mnie bardziej śmieszy, a może zapomnieli jak sami kiedyś biegali?

stadion

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 130 (140)

#81841

(PW) ·
| Do ulubionych
Czasami mamy pracę wyjazdową, jest kilka samochodów, a że firmowe, to w zależności od ekipy różnie się je traktuje. Wszelkie usterki zgłasza się flotowcowi, on wysyła samochód na naprawę większą albo mniejszą.

Nasz kierowca dzisiaj przyszedł mocno zdenerwowany, miał powód, bo ze wszystkich kierowców to on przoduje w statystyce uszkodzeń pojazdu.

Nowy kierownik wymyślił sobie, by takiego kierowcę motywować do lepszego traktowania pojazdu zabraniem dodatku dla kierowcy. Czy nasz kierowca katuje samochód? Nie, jeżdżą nim różne ekipy, ale nasz poczciwy pan Henio zgłasza usterki, inni kierowcy mają to głęboko w d... i stąd pan Henio jest tym złym.

Pan Henio po rozmowie z kierownikiem wrócił wściekły, ale przed końcem zmiany porozmawiał z dyrektorem i powiedział, że albo samochód będzie przypisany do konkretnego kierowcy, albo on dziękuje za taki układ i pomysły nowego kierownika.

Odpowiedź ma dostać po świętach. Wierzę w rozsądek dyrekcji, inaczej może się okazać, że jazda pojazdami będzie niebezpieczna, bo kierowcy nie będą zgłaszać usterek w obawie przed utratą dodatku.

praca

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 198 (204)

#81677

(PW) ·
| Do ulubionych
Żona podjechała na większe zakupy do marketu. W soboty zawsze jest większy ruch, dzisiaj chyba spotęgowany horrorem zamkniętych marketów w niedzielę. Powolutku sobie jechała by zaparkować, trafiło się miejsce blisko wejścia, ponieważ kierowca wyjeżdżał. Kierunek wrzucony i czeka na możliwość wjazdu. Wjeżdżając słyszy klakson i widzi po lewej samochód prawie w jej drzwiach i pana mocno gestykulującego. Zaparkowała, a pan wyskoczył z samochodu i krzyczy, że to jego miejsce. Mocno gestykulując i rzucając "mięsem" podchodził coraz bliżej. Żona ręka do kieszeni, gdzie ma gaz i straszy, że zadzwoni na policję.
Pan odpuścił.

Koniec historii? Niestety nie, telefon od żony, że lusterko ktoś urwał. Nie przypadkowo, bo leży obok samochodu. Podjechałem, no faktycznie, ktoś się wysilił.
Dziękuję panu z ochrony, że miał ochotę sprawdzić monitoring i zabezpieczyć nagranie. Urwał pan frustrat, bo na nagraniu widać wcześniejszą awanturę i jak po 15 minutach pan wyjeżdżając z parkingu wysiada z samochodu i szarpie się z czymś przy drzwiach samochodu żony. Numer rejestracyjny widać na nagraniu, więc nie jest najgorzej.
Patrol policji przyjechał, ale i tak odesłali nas na komendę, by tam złożyć zeznania, a zabezpieczony materiał dowieźli.
Panu życzę mniej stresów w życiu i pożyteczniejszego wyładowywania emocji. Kierowca niestety z innego powiatu, a zapewne z okolicznej wioski, więc pozostaje oczekiwanie na ustalenia policji.

parking

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 176 (196)