Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

krzychum4

Zamieszcza historie od: 28 lipca 2016 - 17:57
Ostatnio: 25 kwietnia 2018 - 16:10
  • Historii na głównej: 44 z 50
  • Punktów za historie: 7283
  • Komentarzy: 191
  • Punktów za komentarze: 1033
 

#81974

(PW) ·
| Do ulubionych
Biegam od czasu do czasu, dla zdrowotności, dla siebie. Nie jakoś zawodowo, półamatorsko, bardziej jak amator. Swoim tempem, chodnikiem, a gdy tego nie ma jezdnią, gdzie samochody jadą dość sporadycznie, przeważnie zahaczam o stadion z bieżnią.
Zrobiło się ciepło więc i ludzi więcej, biegacze, kijkowcy.
Na bieżni:

1. Jak się okazało mam mieć oczy z tyłu głowy, ponieważ dzieciak na oko 4-5 lat jedzie rowerkiem i mam mu zejść z drogi (tak, tak stwierdziła matka dzieciaka jadąca na rowerze za nim), bo on jak szybko jedzie to nie umie dobrze skręcać.
2. Mam biec po innym torze, bo jaśnie pan do zawodów się szykuje, a ja za wolno biegnę. (ten chyba też nie nauczył się skręcać/ wyprzedzać).

Oczywiście jest cała masa biegaczy, którzy potrafią pozdrowić, zapytać ile dziś nabiegane, powodzenia życzyć i drugi typ "fitterrorystów" jakoś mnie bardziej śmieszy, a może zapomnieli jak sami kiedyś biegali?

stadion

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 127 (137)

#81841

(PW) ·
| Do ulubionych
Czasami mamy pracę wyjazdową, jest kilka samochodów, a że firmowe, to w zależności od ekipy różnie się je traktuje. Wszelkie usterki zgłasza się flotowcowi, on wysyła samochód na naprawę większą albo mniejszą.

Nasz kierowca dzisiaj przyszedł mocno zdenerwowany, miał powód, bo ze wszystkich kierowców to on przoduje w statystyce uszkodzeń pojazdu.

Nowy kierownik wymyślił sobie, by takiego kierowcę motywować do lepszego traktowania pojazdu zabraniem dodatku dla kierowcy. Czy nasz kierowca katuje samochód? Nie, jeżdżą nim różne ekipy, ale nasz poczciwy pan Henio zgłasza usterki, inni kierowcy mają to głęboko w d... i stąd pan Henio jest tym złym.

Pan Henio po rozmowie z kierownikiem wrócił wściekły, ale przed końcem zmiany porozmawiał z dyrektorem i powiedział, że albo samochód będzie przypisany do konkretnego kierowcy, albo on dziękuje za taki układ i pomysły nowego kierownika.

Odpowiedź ma dostać po świętach. Wierzę w rozsądek dyrekcji, inaczej może się okazać, że jazda pojazdami będzie niebezpieczna, bo kierowcy nie będą zgłaszać usterek w obawie przed utratą dodatku.

praca

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 193 (199)

#81677

(PW) ·
| Do ulubionych
Żona podjechała na większe zakupy do marketu. W soboty zawsze jest większy ruch, dzisiaj chyba spotęgowany horrorem zamkniętych marketów w niedzielę. Powolutku sobie jechała by zaparkować, trafiło się miejsce blisko wejścia, ponieważ kierowca wyjeżdżał. Kierunek wrzucony i czeka na możliwość wjazdu. Wjeżdżając słyszy klakson i widzi po lewej samochód prawie w jej drzwiach i pana mocno gestykulującego. Zaparkowała, a pan wyskoczył z samochodu i krzyczy, że to jego miejsce. Mocno gestykulując i rzucając "mięsem" podchodził coraz bliżej. Żona ręka do kieszeni, gdzie ma gaz i straszy, że zadzwoni na policję.
Pan odpuścił.

Koniec historii? Niestety nie, telefon od żony, że lusterko ktoś urwał. Nie przypadkowo, bo leży obok samochodu. Podjechałem, no faktycznie, ktoś się wysilił.
Dziękuję panu z ochrony, że miał ochotę sprawdzić monitoring i zabezpieczyć nagranie. Urwał pan frustrat, bo na nagraniu widać wcześniejszą awanturę i jak po 15 minutach pan wyjeżdżając z parkingu wysiada z samochodu i szarpie się z czymś przy drzwiach samochodu żony. Numer rejestracyjny widać na nagraniu, więc nie jest najgorzej.
Patrol policji przyjechał, ale i tak odesłali nas na komendę, by tam złożyć zeznania, a zabezpieczony materiał dowieźli.
Panu życzę mniej stresów w życiu i pożyteczniejszego wyładowywania emocji. Kierowca niestety z innego powiatu, a zapewne z okolicznej wioski, więc pozostaje oczekiwanie na ustalenia policji.

parking

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 172 (190)

#81615

(PW) ·
| Do ulubionych
Ludzie starsi to łakomy kąsek dla wszelkiego rodzaju oszustów i naciągaczy.
Tata jest osobą w wieku emerytalnym i chwilami dość łatwowiernym.

Pierwszy błąd - wpuścił do mieszkania przedstawiciela firmy energetycznej, celem kontroli faktur za prąd. Drugi błąd to pokazanie faktur i przyznanie, że rachunki są wysokie.
Oczywiście cudownym środkiem na niskie rachunki miało być podpisanie jakiegoś dokumentu, bo jako emerytowi należą mu się zniżki, bo taką politykę wprowadziła firma energetyczna, a jeśli chce to i gaz będą dostarczać i wtedy rachunki będą jeszcze niższe, bo abonamentu nie będzie płacił.
Gadką pan zakręcił mocno tatę i już był skłonny podpisać wszystko co mu proponowano. Żadna lampka ostrzegawcza mu się nie zapaliła.

Miał szczęście, że mój brat wrócił z pracy, wysłuchał pana, jaka to wspaniała oferta. Na pytania co to za firma i dlaczego nie mówi, że abonament będzie dalej płacony, tyle że u dotychczasowego dostawcy. Pan robił się już czerwony i czuł, że klienta nie będzie miał, szykował się by wyjść. Brat zabrał papiery, które pan chciał schować do swojej teczki.
Jak się okazało była to umowa z wpisanymi wszystkimi danymi właściciela.
Protesty przedstawiciela handlowego i odgrażanie się policją nie zrobiły wrażenia na bracie i stwierdził tylko:
- Czy pan wychodzi czy pomóc panu, a może to ja mam dzwonić na policję?

Ostrzeżcie swoich rodziców, dziadków. Tata nie uczy się na swoich błędach, bo już kiedyś odkręcałem podobną historię z telefonem stacjonarnym.

"korzystna oferta"

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 151 (159)

#81532

(PW) ·
| Do ulubionych
Dobrze, że klient ma czujnych sąsiadów, szkoda, że czujność wzmogła się po pięciu godzinach, jak skończyliśmy pracę.

Wchodzimy do bloku na parterze, otworzyły się drzwi i ciekawski pan pyta, po co my tu?

Zdawkowo odpowiedziałem, że do pracy, bez większych szczegółów. Nie, do niego nie szliśmy, udawaliśmy się 2 piętra wyżej, z 2 walizkami, kablami, dodatkowo jeszcze dwa kursy po sprzęt specjalistyczny.

Zlecenie wykonane, kursy z góry na dół ze sprzętem. Już mamy odjeżdżać, gdy na parking pod blokiem wjeżdża radiowóz na sygnale.

Po chwili pojawił się też ciekawski sąsiad i krzyczy do policjantów, wskazując na nas:
- To te włamywacze!

Trochę potrwało wyjaśnianie, spisywanie danych, zleceniodawca potwierdził, że pracowaliśmy u niego. Ogólnie strata czasu dla nas w związku ze sprawdzaniem wszelakich danych od pojazdu poprzez nasze osobiste.

Pytanie do pana, czemu wcześniej nie zadzwonił na policję? Bo chciał, by nas złapano z fantami.
Jak dla mnie to pan chyba za dużo naoglądał się seriali kryminalnych, bo o ile czujność niezła, to czas reakcji i logika to chyba w lesie.

Ursynów

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 115 (161)

#81318

(PW) ·
| Do ulubionych
Jedziemy z pracą w teren. Buduje się jakiś zakład z halą i biurowcem. Miejsce nieszczególnie zurbanizowane, ale ktoś dostał pozwolenie na postawienie zakładu pośrodku niczego, to OK, tym lepiej dla mieszkańców, zakład nie będzie uciążliwy.
Sam zakład może nie będzie uciążliwy, ale droga dojazdowa do niego już może być kością niezgody pomiędzy inwestorem a mieszkańcami domków jednorodzinnych postawionych przez dewelopera (ten sam projekt, w sumie ładnie to wygląda, kilkanaście takich samych domków po jednej i drugiej stronie ulicy).

Dojeżdżamy do "zatoru", po kilku minutach nasz kierowca idzie sprawdzić co się dzieje. Wraca i oznajmia: Czekamy na policję, jakieś debile stanęły tak samochodami po obu stronach jezdni, że betoniarka i wywrotka nie zmieszczą się pomiędzy nimi, osobówka da radę, ale większy gabaryt nie ma szans, nasz bus też niestety nie przejedzie.

Policja przyjechała, mandatów za blokowanie przejazdu nie dała, jedynie pouczenia dla właścicieli pojazdów. Niby można postawić samochód przed posesją, owszem, ale spokojnie mogli tak postawić, by nie stał wyłącznie na jezdni, ale częściowo na poboczu. Od kierowcy gruszki dowiedzieliśmy się, że to nie pierwsza taka akcja, że policja tym razem szybko dotarła.
Kością niezgody jest to, że jest to jedyna droga dojazdowa do budowy przez to osiedle domków, a deweloper stawiając je był świadom tego, że planowana jest tam taka inwestycja.

budowa

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 131 (153)

#81251

(PW) ·
| Do ulubionych
Napadało śniegu, a że chodnik przylega do mojej posesji, mam obowiązek odśnieżać go. Za to po drugiej stronie ulicy posesje od chodnika dzieli rów i raz, dwa razy dziennie śmiga traktorek wynajęty przez Urząd Gminy. No ale, żeby odśnieżyć chodnik muszę odśnieżyć sobie drogę do bramy, że śniegu nie dużo to robię sobie ścieżkę by dojść do bramy, samochód spokojnie po tym śniegu przejedzie.
Ot, rozrywka przed snem po nocnej zmianie i nocnych opadach śniegu.

Chwilę odśnieżam chodnik i robię przerwę by odsapnąć, widzę starsza pani idzie, więc staję bliżej ogrodzenia by przeszła.

- No szybciej odśnieżaj pan, na autobus się śpieszę!
Uśmiechnąłem się i żartując mówię:
- Kierowniczko, kiepsko płacą za odśnieżanie, praca ciężka to se robię przerwę na fajkę, ale jak szefowa dasz pięć zeta to biorę się za robotę.
- Cham! Na Straż Gminną zadzwonię, mandat będziesz miał. odpowiedziała i podreptała dalej.
- Nie jestem z panią na ty i miłego dnia życzę. - odparłem dalej się uśmiechając.

Po drugiej stronie ładnie odśnieżony chodnik, po mojej stronie tylko u mnie częściowo odśnieżone.
Strażników chyba zasypało, bo nie dojechali, a przeważnie odśnieżone jest tylko przy 3-4 posesjach na mojej ulicy, więc pewnie mandatami też nie sypią za specjalnie.

chodnik

Skomentuj (30) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 75 (97)

#81188

(PW) ·
| Do ulubionych
Co zrobić gdy trafi się na szeryfa drogi? Najlepiej odpuścić, ale nie zawsze jest możliwość, a wtedy do tragedii już tylko malutki kroczek.

Ciężarówka wyprzedzająca na ekspresówce to nic przyjemnego, podobnie jak sfrustrowany kierowca, który za chwilę wyprzedza ją, hamuje i powoduje, że kierowca próbując uniknąć kolizji odbija kierownicą w prawo mało co nie wbijając się w autobus na pasie rozbiegowym.
Mam nadzieję, że w ciężarówce była kamerka i kierowca nie uniknie odpowiedzialności.
Za to na CB-radiu już dawno tylu wulgaryzmów nie słyszałem.

Warszawa-Radom S-7

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 98 (118)

#81124

(PW) ·
| Do ulubionych
Niektórzy chyba dalej sądzą, że pulsujące światła na przejeździe kolejowym z rogatkami to tylko bajer, który można olać. Otóż nie, ale choć dla większości kierowców to jasna informacja, że trzeba się zatrzymać przed opuszczającym się szlabanem, to dla pana w corsie chyba zbyt trudne do ogarnięcia.

Zatrzymał się dość mocno hamując, ale miejsce zatrzymania idealnie pod szlabanem.
Pociąg przejechał, szlaban już się nie podniósł. Kierowca ma porysowany narożnik dachu, a reszta kierowców utrudniony przejazd, bo nie podniesioną zaporę muszą omijać jadąc chwilę pod prąd.

Sprawa zgłoszona do Straży Gminnej by przekazali to dalej i ogarnęli organizację ruchu, a kierowca zapewne będzie ukarany, bo wszystkie przejazdy na tej trasie zmodernizowane i zaopatrzone w monitoring.

infrastruktura kolejowa

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 82 (90)

#81083

(PW) ·
| Do ulubionych
Przychodnia z wizytami na konkretne godziny, chociaż zdarzają się lekkie poślizgi. Jeden pacjent potrzebuje 5 minut, inny 20.

Żonę dopadła grypa - przeziębienie, gorączka, niewyraźna na twarzy. U lekarza poślizg ponad 30 minut, ale miała wchodzić następna.

Piekielna Pani miała inne zdanie.

PP: Która godzina weszła?
Żona: 12:30.
PP: To teraz ja wchodzę, mam 13:15.
Ż: Nie, teraz jest moja kolej, jest małe opóźnienie.
PP: Nie obchodzi mnie to, teraz jest 13:15 i ja wchodzę.

I stanęła przy drzwiach. Żonie nie chciało się wdawać w polemikę z PP. Gdy pacjentka wyszła, PP wparowała do gabinetu, niemal uderzając żonę zamykanymi drzwiami, ale żona nie odpuściła i po chwili PP opuściła gabinet.

W skowronkach nie była i zaczęła tyradę:
PP: Mogła poczekać kilka minut, a nie ciągle się śpieszą te młode. Młoda dziewczyna, pochlała w święta i do roboty nie chce iść i udaje chorą, żeby zwolnienie se załatwić.
Ja: Niech pani się odpierwiastkuje od mojej żony. Chyba pani już wytłumaczyła, że jest opóźnienie, chyba że alkohol zabił resztę pani szarych komórek.
PP: Pan jest niewychowany cham!

Pani chciała coś jeszcze dodać, ale w "dyskusję" włączył się starszy pan, a w zasadzie ją skutecznie zakończył:

SP: Siadaj na tyłku, babo i czekaj na swoją kolej, bo ja teraz wchodzę, gdy ta pani wyjdzie, a jak będziesz jeszcze szczekać, to cię laską pogonię, bo od tego jazgotu głowa mnie boli.

Żona wyszła, PP tylko krzywo się spojrzała, a starszy pan powolutku, opierając się o laskę wszedł do gabinetu.

PS. Serio w mniemaniu starszych osób młodzi nie chorują, tylko symulują? Zwolnienie lekarskie niepotrzebne nauczycielowi, przynajmniej do 2 stycznia.

Przychodnia

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 79 (117)