Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

krzychum4

Zamieszcza historie od: 28 lipca 2016 - 17:57
Ostatnio: 25 kwietnia 2018 - 16:10
  • Historii na głównej: 44 z 50
  • Punktów za historie: 7283
  • Komentarzy: 191
  • Punktów za komentarze: 1033
 

#80192

(PW) ·
| Do ulubionych
Mój pracodawca wynajął część hali firmie zajmującej się kompletowaniem różnych zamówień.
Pracowali tam Polacy, Ukraińcy i studenci z Pakistanu. O ile rodacy i Ukraińcy pracowali dobrze to studenci lansowali się ze swoimi ajfonami, zamiast pracować leżeli sobie na kartonach. Na stołówce przeważnie zostawał bałagan, resztki jedzenia na stołach. Segregacja odpadów to dla nich czarna magia była. Nic nie przebiło jednak tego co było w toaletach i wściekłych sprzątaczkach. W sumie nie dziwię się im i współczułem. Zużyty papier toaletowy zamiast lądować w sedesie rzucany był obok.

Wyrzucono ich z pracy za zerową efektywność w pracy. Na deser mieli jeszcze kontakt z Policją, ponieważ w szatni postanowili poprzewracać szafki i uruchomić alarm ppoż.

praca

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 79 (103)

#80071

(PW) ·
| Do ulubionych
Wyjazd w delegację ma swoje plusy i minusy. Poznaje się różnych ludzi, czasami zawiera się nowe znajomości, ale czasami są i perełki.

Wyjeżdżamy z noclegu, a w bramie wyjazdowej stoi samochód. Nie da się naszym gabarytem ominąć tej zawalidrogi. Kolega Staszek kierowca kilka razy zatrąbił, żadnej reakcji.
Nakleił kilka karnych na szybie i dzwoni na Policję, ci odsyłają do Straży Miejskiej. Mijają kolejne minuty. Podjeżdżają Strażnicy, a chwilkę za nimi laweciarz.
Sprawnie im idzie zapakowanie samochodu na lawetę. Już wszyscy mają się rozjechać, gdy przychodzi właścicielka samochodu.

Awantura, bo jak tak można, ona tylko na chwilę postawiła samochód, a tu kradną jej samochód.
Ładna chwilka, ponad 30 minut od naszej próby wyjazdu do jej przyjścia.

Nie pomogły jej argumenty, że jest w ciąży (fakt, widoczny brzuch) i ma prawo tak parkować (przepisy ciągle się zmieniają, ale że aż tak idzie Ustawodawca na rękę kobietom w ciąży to pierwsze słyszę).
Oberwało się Staszkowi nie dość, że od przyszłej matki to i od ciekawskich specjalistek od przepisów ruchu drogowego w wieku grubo 65+.

Pani odgrażała się, że jeszcze się spotkamy i odmówiła przyjęcia mandatu i nie chcąc uiścić opłaty za lawetowanie.

parkowanie

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 125 (129)

#79878

(PW) ·
| Do ulubionych
W poprzednich historiach były te o budowie domu, którą sprawił sobie szwagier.
W zasadzie dom zamieszkuje od dwóch tygodni, pozostały tylko kwestie umeblowania 2 pokoi i przeprowadzenia się żony z dzieciakami.

Dom jako, że szwagier lubi nowinki elektroniczne naszpikowany użytecznymi bajerami.
Przechodząc do meritum.
Rano miał wyjechać do miasta by z żoną zakupić meble. Wyjechał dużo później niż planował ponieważ pod schodami chował się nie duży piesek. Nie był agresywny, ale wyraźnie przestraszony.

W końcu jednak wyszedł spod schodów i patrząc na jego stan szybka decyzja by przewieść go do weterynarza. Psiak ze złamaną łapą i poobijany.

Po powrocie z zakupów meblowych szwagier przejrzał monitoring (wcześniej wspomniany przydatny gadżet). Koło 3 w nocy podjechał samochód, a kierowca przerzucił psiaka przez ogrodzenie wprost na chodnik.
Sprawa zgłoszona na policję wraz z kopią nagrania z monitoringu na którym widać wyraźnie model i markę samochodu i co najważniejsze tablice rejestracyjne pojazdu.

zwierzęta

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 163 (175)

#79707

(PW) ·
| Do ulubionych
Polak rodakowi, ale i obcokrajowcowi wilkiem.

Podchodzi do pana (po kilku słowach z akcentu i mieszania słów) zapewne Ukrainiec i pyta się, jak dojść na konkretną ulicę, pan się nie zawahał i pokazał kierunek.

Niby ok, ale prędzej Ukrainiec dotarłby do tej ulicy, idąc w podanym kierunku w innym mieście niż w tym, którym się znajdował. Zawróciłem i pokierowałem w dobrym kierunku.

Pan stwierdził, że „rusek by se polazł w piz.. hehe”.

Podobną sytuację miałem ja w innym mieście. Musiałem dotrzeć na jakąś ulicę (mapy googla czy inne nie były dostępne w telefonach jak dzisiaj).

Małżeństwo pokierowało nas, ale idziemy, kilometr, dwa, w końcu zaczepiam starszą panią i pytanie. jak dojść.

[Pani] - Paaaanie, trzeba się zawrócić do świateł i w prawo.
[Ja] - Tędy mnie pokierowano.
[P] - Most za kilkaset metrów i trzeba jakby się zawrócić, bo to po drugiej stronie rzeki. No to jeszcze ze 4 kilometry, ale nie przejdą państwo, bo most zamknięty.

Może Pan i Małżeństwo chciało być dowcipne, może ktoś ich kiedyś tak skarał.

turyści

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 125 (145)

#79615

(PW) ·
| Do ulubionych
Dzisiaj rano spod dworca PKP odbierałem żonę.
Przed dworcem jest nieduży placyk z kilkoma miejscami parkingowymi, postojem taksówek i kilkoma peronami dla komunikacji miejskiej i podmiejskiej. Samochody prywatne mogą na ten plac wjechać i poza wyznaczonymi miejscami stanąć na 2 minuty(coś w rodzaju kiss&ride). Znak informujący o tym stoi przy wjeździe.

Na swoje "nieszczęście" podjechałem po żonę, która czekała obok postoju taksówek.
Wysiadam, otwieram bagażnik, wrzucam bagaże. Wsiadamy do samochodu i widzę jak pan taksówkarz robi zdjęcia mojej "wyścigówce" a gdy mijamy go słyszę komentarz:
- Pier@#$ uberowiec.
Zawróciłem i pytam czy jest jakiś problem.

A no był, bo zabieram mu pracę i mam spier@#$ bo zadzwoni na policję i że ma nagrane jak przewożę ludzi bez licencji.
Popukałem się w głowę i odjechałem.

taxi

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 188 (202)

#79424

(PW) ·
| Do ulubionych
Pogoda sprzyja przejażdżkom rowerowym.
Jechaliśmy z małżonką rowerami jezdnią, po naszej prawej chodnik (jak zakończą inwestycję, będzie to CPR). Ruch znikomy w weekend, spokojnie można nas wyprzedzić, ale dla "Janusza" to najwyraźniej problem.
Wyprzedził nas, zatrzymał się przy krawężniku. My mając miejsce ominęliśmy go. Za kilka sekund słyszymy jak z piskiem opon rusza, wyprzedza nas i kilkanaście metrów dalej z piskiem hamuje. Wyskakuje z auta i mocno gestykulując krzyczy, że mamy wypier... na drogę dla rowerów, bo po to są robione.
Na pytanie gdzie? W innym mieście, powiecie województwie mamy jechać DDRem?

Pan się nakręcił podbiegł do bagażnika samochodu strasząc, że wyciągnie zaraz coś i nas nauczy jeździć.
Żona złapała za telefon by dzwonić na policję, ja gaz w rękę. Pan jednak wsiadł w samochód i odjechał.

PS. Owszem, może mogliśmy jechać chodnikiem, ale SM w mieście nastawiona na łatwy zarobek często poluje na rowerzystów jeżdżących chodnikami.

rower kierowcy

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 63 (95)

#79314

(PW) ·
| Do ulubionych
W garażu zalegał mi rower. Rzuciłem info na fejsowej lokalnej grupie sprzedażowej. Rower w bardzo dobrym stanie, po regulacji przerzutek, hamulców, przesmarowaniu, góral "stuningowany" na rower crossowy, czyli inne opony, brak błotników. Mankamenty to gdzieniegdzie odpadł lakier i rdzawy nalot w tych miejscach, oraz wiek roweru, 21 lat. Cena 150 zł. W gratisie oświetlenie, sakwa rowerowa, dętka.

Potencjalny klient 1:
Przyjechał, popatrzył, za drogo, bo dojazd go kosztował, kolor nie taki, że taki sam tańszy widział.

Potencjalny klient 2:
Przybył z 2 kolegami, "specjalistami od rowerów". Opony nie do górala (w ogłoszeniu jak byk było, crossowe), przerzutki dziwnie wchodzą (troszkę się znam na regulacji, nie raz, nie dwa to robiłem), hamulce kiepskie... No tak, argument mocny, bezpieczeństwo najważniejsze, tylko nie wziął pod uwagę, że hamował na trawie, więc droga hamowania troszkę inna. Podliczyli ile będzie kosztować renowacja ich ostateczna kwota to 50 zł i piwko.

Rower ostatecznie trafił do syna znajomej za mniejszą kwotę niż na początku oczekiwałem, ale za to miałem pomocnika w malowaniu altany.

ogłoszenia

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 154 (160)

#78972

(PW) ·
| Do ulubionych
W ostatnich dniach nad Mazowszem przechodzą nawałnice, ulewy.
Na mojej ulicy są drzewa. Część nie przetrwała w całości nawałnicy czwartkowej. Część wylądowała na przewodach. Efektem tego jest był brak prądu od wczorajszego popołudnia do dziś do godziny 15.

Strażacy uwijali się jak w ukropie, jeździli, cięli, usuwali najpierw z jezdni konary, gałęzie.

OSP dotarła na moją ulicę po 22 i przystąpiła do usunięcia konarów z linii energetycznej, a także odpompowania wody z piwnicy na posesji obok.
Sąsiadka naskoczyła na strażaków, żeby ciszej cięli pilarką drzewo, bo ona musi się wyspać, agregat też za głośno terkotał jej, a najlepiej dyskotekę też niech wyłączą.
Nie, nie wyłączyli, zrobili co mieli zrobić, zakończyli działania przed północą.

straż pożarna sąsiedzi

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 142 (158)

#79096

(PW) ·
| Do ulubionych
Coraz popularniejsze są śluby i wesela w piątki.

Brat był w poprzedni piątek gościem, a że niedaleko ode mnie to wesele, to miałem odebrać go z partnerką, gdy da znać. Nie spodziewałem się tylko telefonu chwilę po 22.

Co się okazało, ojciec panny młodej już miał mocno w czubie i zaczął dość mocno adorować dziewczynę brata. W tańcu jego ręka kilka razy lądowała tam, gdzie kręgosłup się kończy, przy obrocie "przypadkiem" złapał za pierś. Powiedziała bratu o całej sytuacji, ale, widząc, że się zdenerwował, prosiła, by nie robił afery.

Niestety długo spokojnie nie było, bo pan przysiadł się do nich i męczył o kolejny taniec, o to, by chlapnęli z nim, w końcu kazał im wypier... z wesela, które to on zasponsorował córce.

Brat z dziewczyną powiedzieli o wszystkim młodym. Panna młoda (prywatnie nie lubi się z moim bratem, bo kiedyś wygarnął jej, że jest oszustką i poprzekręcała pewne fakty związane z innym kolegą) powiedziała, żeby spadali, bo jej tatuś nie tknąłby takiej szkarady jak to - pokazując palcem na partnerkę brata. Pan młody zachował się jak trzeba, ponieważ stanął w obronie mojego brata.

Brat i tak opuścił wesele, a pijanego tatusia uspokajali trzeźwiejsi przedstawiciele jego rodziny, bo do mojego przyjazdu wyrywał się, aby ”poprawić facjatę" mojego brata.

wesele

Skomentuj (29) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 203 (219)

#78631

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak w historii #77932 wspominałem, szwagier buduje się na wsi.

Budowa od połowy maja prowadzona jest od wczesnych godzin porannych do wieczora.
Póki co siatka przestała być forsowana, może przez to, że słupki metalowe solidnie osadzone.

Jednak pewnego dnia przyszła do budowlańców delegacja pań spod kapliczki, które zażądały zaprzestania prac gdy one mają nabożeństwa majowe pod znajdującą się nieopodal kapliczką, bo im przeszkadzają stukania, pukania, brzęcząca betoniarka czy inne sprzęty.
Budowlańcy sprawę olali.

Panie miały się modlić o ich nawrócenie.

wiara

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 159 (215)