Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

krzychum4

Zamieszcza historie od: 28 lipca 2016 - 17:57
Ostatnio: 17 lipca 2018 - 10:13
  • Historii na głównej: 49 z 57
  • Punktów za historie: 8020
  • Komentarzy: 225
  • Punktów za komentarze: 1260
 

#78331

(PW) ·
| Do ulubionych
Pojechałem dziś na mszę komunijną, dziecko z rodziny żony. Ulica zapchana samochodami po obu stronach, więc odpuściłem sobie parkowanie przy samym kościele.
Pojechałem dalej, mniej więcej 200 metrów, wjeżdżam w zatoczkę parkingową, na ostatnie wolne miejsce. Słyszymy z żoną klakson. Za chwilę do moich drzwi podbiega facet i...

Nie można nazwać tego krzykiem, ale niech będzie:
- Wypier... stąd, ja to miejsce wcześniej widziałem.

Parking ogólnodostępny, gość jechał za mną, nawet nie bezpośrednio, więc na spokojnie staram się z nim porozmawiać, ale gdzie tam.
Usłyszałem jeszcze trochę epitetów, że dojadą mnie chłopaki z miasta, żebym zabierał swój gówniany szrot z "jego" miejsca.
Część epitetów nagrała się na kamerce samochodowej. Ja jeszcze zrobiłem zdjęcie jego wypasionej furze Porsche Cayenne z uwzględnieniem tablic, co niemiłosiernie rozwścieczyło pana i stwierdził, że teraz zobaczę, bo dzwoni po chłopaków.

Pewnie by jeszcze podyskutował, ale blokował przejazd to go obtrąbili, co skwitował środkowym palcem.

Pajaca widziałem na mszy jak brał od córki chleb, książeczkę i różaniec. Samochód cały, chłopaki z miasta jadą...

parking

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 228 (246)

#78243

(PW) ·
| Do ulubionych
Sobota. Zakupy, istne szaleństwo, można powiedzieć. Do marketów zjeżdża się połowa powiatu. Przynajmniej takie można odnieść wrażenie.

Omijam z rana w takie dni szerokim łukiem markety wszelakie, spożywcze, budowlane, ale niestety dziś musiałem rano podjechać, zrobić większe zakupy.
Pomijam problemy z parkowaniem, gdzie o miejsce jest trudno, a już zmieszczenie się w liniach dla części kierowców to zbyt duże wyzwanie, ale udało się znaleźć miejsce, nawet dało się zmieścić się w liniach.
Wychodzę z wózkiem z marketu i widzę jak pani z impetem otwiera drzwi, uderzając w mój samochód, i szykuje się do odjazdu.

Wgniecenie na drzwiach moich to raz, odprysk lakieru dwa.
Pani stwierdza, że to nie ona, że odjeżdża.
Numery spisane, policja wezwana. Na całe szczęście dla mnie monitoring obejmuje tę część parkingu. Niestety blachy z innego województwa, właściciel też, więc sprawa się przeciągnie nieco.

Ja nie wiem, skąd takie podejście, swojego nie szanuje, czyjegoś tym bardziej.

markety

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 236 (242)

#77932

(PW) ·
| Do ulubionych
Szwagier kupił działkę budowlaną na wsi. Przez jakiś czas nic nie robił na niej, ale nadszedł moment, że stwierdził, że czas na niej się budować.

Tymczasowo ogrodził sobie działeczkę z 2 stron, tylko z dwóch, bo po bokach miał już ogrodzonych i pobudowanych sąsiadów.
Powbijał sobie słupki drewniane i szykował się do zakładania siatki.

Słyszał co jakiś czas, od osób, które traktowały jego działkę jako przejście na skróty:

- Oj oj to już przejścia nie będzie?
- Ooo znowu trzeba będzie na około chodzić.
Za każdym razem kwitował to uśmiechem.

Po kilku dniach w miejscu przejścia 2 słupki z siatką leżały położone. Zarówno te na początku skrótu jak i na końcu.
Poprawił je. Wizytując włości przed świętami musiał już łatać siatkę, bo ktoś poprzecinał ją.

Ludzie traktowali jego działkę jako skrót do przystanku, kościoła, sklepu wiejskiego. Od sąsiada dowiedział się, że kiedyś przez jego działkę był szlak, później przenieśli się na działkę obok.

Czy ludzie mają daleko? Nie, oszczędzają coś koło 200 metrów, idąc skrótem zamiast drogą do skrzyżowania i do dalszych celów.

wieś

Skomentuj (41) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 278 (290)

#77873

(PW) ·
| Do ulubionych
Szał zakupowy ogarnia ludzi. Niestety.

W pewnym markecie kolejka ogromna, a choć większa obsada na kasach to niestety kolejka i tak ślamazarnie się przesuwa. Mała dziewczynka, na oko 4 letnia śpiewa sobie jakieś piosenki, nie za głośno, nie za cicho, ogólnie mnie nie przeszkadza jej śpiew. Mnie nie, ale Damie niestety tak.

W pewnym momencie początkowo prawie krzycząc, a kończąc wywód drąc się: Niech pani powie smarkuli, żeby zamknęła się, nie chce słuchać jej pisków. Słyszysz? Zamknij się!!! Dziewczynka wystraszyła się i posiusiała się.

Dama triumfuje i dalej pyskuje nie zważając na zwracane uwagi przez innych kolejkowiczów.

- I co zaszczańcu? Pośpiewaj sobie jeszcze.
Wtem pojawił się ojciec dziewczynki, facet potężnie zbudowany, typowe karczycho, wziął dziewczynkę na ręce i pyta się co się stało partnerkę i córkę.

Dama nagle zamilkła i udawała, że nie słyszy co mówi ojciec dziewczynki. Nie, nie skończyło się na mordobiciu, facet miał więcej rozumu niż babsko. Matka z córką udały się do wyjścia, a ojciec został w kolejce, złośliwie komentując, że może Damie też będzie przeszkadzało, jak on sobie teraz pośpiewa.

Rozumiem, można się irytować na wiele rzeczy, ale wyżywać się na dzieciaku?

zakupy święta

Skomentuj (54) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 248 (304)

#77788

(PW) ·
| Do ulubionych
Mam wścibską sąsiadkę. Niestety i czasami różne przygody z tym związane.

Zakupiłem drewno na opał. Ciężarówka przyjechała, zrzucili mi towar przy komórce. Sąsiadka oczywiście czuwa i woła mnie. Niestety nie miałem czasu dla niej, raz, że wiedziałem, że nastąpi fala pytań, dwa, że musiałem szykować się do pracy.
Jak się okazało olanie jej to był błąd.

Telefon od żony, że policja jest, bo jest podejrzenie, że ukradłem drewno z lasu. Rozmawiam z policjantem, okazuje się, że ktoś (czytaj sąsiadka) zauważył na belkach stemple i wysprejowane pomarańczowe linie i zgłosił podejrzenie kradzieży. Niestety nie mogą mi udzielić informacji kto zgłaszał.

Miałem fakturę, którą, żona okazała, dodałem jeszcze numer kontaktowy do firmy (syn leśniczego, więc wątpię by była jakaś lipa z handlem), która mi drewno sprzedała.
Sąsiadka... Z problemami psychicznymi, wiekowa.

sąsiedzi

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 215 (243)

#77147

(PW) ·
| Do ulubionych
Brat od prawie miesiąca jest posiadaczem "nowego" samochodu. Kupując go wiedział, że będzie musiał do niego jeszcze troszkę włożyć. Przekalkulował jednak, że po negocjacji ze sprzedającym i sporym upuście cenowym będzie się i tak opłacać.

Umowa spisana, samochód przerejestrowany. Trochę się zna na mechanice, to wymienił to co mógł, resztę zrobił kolega mechanik.
Sprawę można by uznać za zamkniętą, ale...

Tak, czasami pojawia się "ale" i nie chodzi o jakieś wady ukryte, które przewyższą wartość samochodu.

Wczoraj popołudniu zadzwonił facet, który sprzedał samochód, że zgodnie z prawem ma miesiąc na odstąpienie od umowy i z niego korzysta, i w poniedziałek przyjedzie po samochód.

Brat go wyśmiał, ale jest ciekaw poniedziałku, dla spokojności swojej skonsultował się z radcą prawnym i skoro umowę ma, samochód przerejestrowany też, to tamten może mu kolokwialnie stwierdzając skoczyć mu. Nie wiem na co liczył? Że ktoś mu samochód wyszykuje, a on za te same pieniądze za które go sprzedał, odbierze?
Rada radcy, rzucić zaporową cenę, albo jak będzie nękał, wzywać mundurowych. Pożyjemy, zobaczymy.

motoryzacja

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 272 (282)

#76991

(PW) ·
| Do ulubionych
Kierowcy zapierniczają w mieście Bóg czy kto tam wie ile. Powszechna opinia pieszych.

Kolega miał wypadek z udziałem pieszego. Nie było to na przejściu dla pieszych. Pieszy wyszedł zza samochodu, koledze udało się w ostatniej chwili wyhamować.
Pani piesza pomachała laską i w tej samej chwili kolega dostał potężny strzał w tył samochodu, a piesza poleciała kilka metrów dalej zepchnięta przez jego samochód.
Czemu? Na jego tył najechała ciężarówka zapakowana balami drzewa.

Piekielność pieszej, że wlazła niemalże pod samochód, czy też kierowcy ciężarówki, że nie zachował bezpiecznej odległości?

Piesza ze złamaną ręką, kolega oprócz skasowanego samochodu tylko w lekkim szoku. Sprawa z racji obrażeń pieszej prowadzona pod nadzorem prokuratora.

piesi wypadki

Skomentuj (28) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 217 (235)

#76708

(PW) ·
| Do ulubionych
Pogoda w dzisiejszy poranek niedzielny kapryśna. Śnieg padający od kilku godzin na Mazowszu nie rozpieszcza ani kierowców, ani drogowców.

To nie przeszkadza niektórym kierowcom zapitalać w takiej aurze, na nieodśnieżonej drodze, podczas silnego opadu śniegu, gdzie widoczność jest znacząco ograniczona. Co z tego, że jedzie kilku kierowców przed nim. Przepraszam, jadą zawalidrogi z prędkością 30-40 km/h w terenie niezabudowanym. Zawalidrogi, można i trzeba jechać najmniej 90 km/h i wziął się ten mistrz kierownicy za wyprzedzanie 4 samochodów.
Ograniczona widoczność. Zaskoczyła go pługopiaskarka jadąca z przeciwnego kierunku i ratował się ucieczką do rowu.

Nic się nie stało oprócz uszkodzonego przodu w jego wehikule. Największe pretensje miał do tych zawalidrogów, co mocno ograniczyli jego pęd.

zima samochód

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 144 (206)

#76520

(PW) ·
| Do ulubionych
Święta to także czas spotkań z rodziną.
Rozmawialiśmy o wychowywaniu dzieci i tym jak reagować na pewne zachowania. Oczywiście ciężko w tych sprawach o jednomyślność, choć to co zrobiła bratowa ma moją pełną aprobatę, choć dla niektórych może być piekielne (czytaj teściowa i mama).

Bratowa z córeczką czteroletnią były na zakupach, niestety po drodze do kasy mijały dział z zabawkami. Córka złapała lalkę i do koszyka wkłada.
[Bratowa]: Odłóż zabawkę, mamusia nie ma tyle pieniążków, żeby ją kupić. [Córka]nie reaguje na to i próbuje pchać wózek do kasy. Ponowna prośba też nie daje efektu. Cóż, bratowa odpuściła i zapłaciła za wszystko w kasie. Gdzie piekielność? Upatrywałem jej w tym, że tak łatwo się poddała i pozwala córce rządzić, ale nie...

Kolacja. Kanapki z wędliną, warzywami.
Śniadanie podobne, kolejna kolacja też.
Następne śniadanie już tylko chleb z masłem, podobnie i kolacja bez rarytasów. Córka nieco zdziwiona, ale nie komentowała do następnego dnia i śniadania gdy znowu na stole były tylko kanapki z masłem.

[C]: Mamusiu, a gdzie wędlinka?
[B]: Mamusia mówiła, że nie ma pieniążków na zabawkę, ale się uparłaś to teraz nie ma pieniążków na wędlinkę.
Po śniadaniu córeczka z płaczem przybiegła z lalką i mówi, żeby oddać ją w sklepie, bo woli kanapki z wędliną.
Oczywiście babcie uważają ją teraz za złą matkę, która znęca się nad ich ukochaną wnusią, a ja uważam, że to dobra lekcja dla dziecka.

wychowanie

Skomentuj (54) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 647 (659)

#76326

(PW) ·
| Do ulubionych
Mroźne poranki są ogromnym wyzwaniem.

Dojeżdżam samochodem do skrzyżowania. Zapala się czerwone światło, więc zatrzymuję się i bum. Mam gościa w kufrze.
Cóż, zdarza się, niestety dla Pana i dla mnie trzeba wezwać policję, samochód firmowy, czas oczekiwania na patrol bliżej nieokreślony. Coby nie blokować skrzyżowania, zrobiłem kilka zdjęć sytuacyjnych i z Panem zjechaliśmy za skrzyżowanie na chodnik.
Gdzie piekielność?

Pan stwierdził, że on sobie spokojnie dojechał do skrzyżowania, zatrzymał się, a ja zatrzymałem się na pasach i widząc swój błąd cofnąłem w jego samochód.
Ogólnie pan "widział" wiele przez nieoskrobaną ze szronu szybę, a w zasadzie wyczyścił sobie nieduży kawałek. (dowód zdjęcie zrobione chwilę po kolizji, bo do przyjazdu drogówki, szyba zdążyła się nagrzać). Pan też nie zauważył kamerki w moim samochodzie, co uratowało mnie przed zrzuceniem winy na moją osobę.

Bilans strat ogólnie nieduży, oprócz straconego czasu, który Pan Piekielny spokojnie mógłby przeznaczyć na dokładne oskrobanie wszystkich szyb swojego samochodu i zapewne samochodów sąsiadów, ale po co.

motoryzacja

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 228 (238)